Wielkie media zapłacą więcej

Wielkie media zapłacą więcej

Rząd planuje dodatkowy podatek dla mediów. Będzie on pobierany od przychodów z reklam.

Jak informuje portal wyborcza.pl, podatek ten określany jest przez resort finansów jako składka od reklamy internetowej i konwencjonalnej. Nowa danina objąć ma nadawców telewizyjnych, radiowych, wydawców prasowych, ale także kina i firmy obsługujące reklamę outdoorową i globalne firmy internetowe.

Stawki dla telewizji, radia, kin i właścicieli nośników zewnętrznych mają obowiązywać po przekroczeniu poziomu 1 mln zł wpływów z reklam i wyniosą 7,5 proc. od wpływów do 50 mln zł i 10 proc. dla kwoty powyżej 50 mln zł. W przypadku prasy stawki i progi są niższe. Ustawodawca chce wprowadzić także kategorię reklamowanych produktów objętą wyższymi stawkami i nazywa je towarami kwalifikowanymi. To m.in. suplementy diety i napoje słodzone, a wiadomo, że takich spotów w polskiej telewizji jest szczególnie dużo. W telewizji stawka opodatkowania reklam tych produktów wyniesie nawet 15 proc.
Stawka składki od reklamy internetowej wyniesie 5 proc. Jej zakresem objęci zostaną „giganci cyfrowi”, których globalne przychody sięgają 750 mln euro, a przychody z tytułu reklamy internetowej w Polsce 5 mln euro – podaje Ministerstwo Finansów w komunikacie.

Największa pula, bo 50 proc. wpływów z nowego podatku, zasili Narodowy Fundusz Zdrowia. Do Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków popłynie 15 proc., a Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów otrzyma 35 proc.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Transformacja energetyczna w zasięgu ręki

Transformacja energetyczna w zasięgu ręki

Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2040 r. Będziemy budować elektrownię jądrową, hub gazowy oraz stawiać na elektromobilność.

Jak informuje portal wnp.pl, polityka energetyczna Polski do 2040 r. ma opierać się na trzech filarach. Są to sprawiedliwa transformacja, zeroemisyjny system energetyczny oraz dobra jakość powietrza.

Dokument przewiduje m.in., że w 2033 r. uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę 6 bloków.

Po 12 latach od przyjęcia poprzedniej polityki, przyjęto nowy dokument strategiczny, który wyznacza kierunki rozwoju sektora. Dokument stanowi wkład w realizację Porozumienia paryskiego zawartego w 2015 r. podczas 21. konferencji stron Ramowej konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu (COP21), z uwzględnieniem przeprowadzenia transformacji w sposób sprawiedliwy i solidarny.

Co to konkretnie oznacza? Polityka energetyczna Polski ma opierać się na kilku filarach. Pierwszym z nich jest sprawiedliwa transformacja. Oznacza to zapewnienie nowych możliwości rozwoju regionom i społecznościom, które zostały najbardziej dotknięte negatywnymi skutkami przekształceń w związku z niskoemisyjną transformacją energetyczną. Chodzi także o zapewnienie nowych miejsc pracy i gałęzi przemysłu uczestniczących w przekształceniach sektora energii. Działania związane z transformacją rejonów węglowych będą wspierane kompleksowym programem rozwojowym. Jakie to będą miejsca pracy zamiast zatrudnienia w kopalniach? Zgodnie z zapewnieniami transformacja energetyczna może stworzyć ok. 300 tys. nowych miejsc pracy w branżach związanych z odnawialnymi źródłami energii, energetyką jądrową, elektromobilnością, infrastrukturą sieciową, cyfryzacją czy termomodernizacją budynków.

Zmniejszenie emisyjności sektora energetycznego będzie możliwe poprzez wdrożenie energetyki jądrowej i energetyki wiatrowej na morzu oraz zwiększenie roli energetyki rozproszonej i obywatelskiej.

Nie porzucimy pracy nawet przy BDP

Nie porzucimy pracy nawet przy BDP

73 proc. Polaków kontynuowałoby pracę nawet, gdyby otrzymali bezwarunkowy dochód podstawowy. Wskazują na to nowe badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Według informacji PAP ponad 50 proc. Polaków popiera ideę otrzymania bezwarunkowego dochodu podstawowego (czyli comiesięcznego przelewu bez żadnych warunków brzegowych), o ile nie wiązałoby się ono ze wzrostem podatków lub zadłużenia czy też z obniżeniem świadczeń socjalnych. Tylko co trzeci obywatel zaakceptowałby to rozwiązanie, jeśli oznaczałoby ono wzrost podatków.

Państwowy Instytut Ekonomiczny twierdzi, że wprowadzenie takiego świadczenia mogłoby „być odpowiedzią na ewentualne luki obecnego systemu zabezpieczeń i pomocy społecznej”.

W Polsce roczny koszt sfinansowania GDP wyniósłby 376 mld zł rocznie, jeśli świadczenie wyniosłoby 1200 zł miesięcznie dla osoby dorosłej i 600 zł dla dziecka.

Boimy się o pracę?

Boimy się o pracę?

Według badania Monitor Rynku Pracy, przeprowadzonego przez Randstad we współpracy z Instytutem Badań Pollster, pracownicy znacznie gorzej niż przed pademią oceniają szanse na znalezienie nowego zatrudnienia, a jednocześnie boją się utraty obecnego stanowiska.

Jak informuje portal pulshr.pl, w ostatnim kwartale 2020 r. spadł optymizm w kwestii szans na znalezienie nowej posady w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Jakiejkolwiek szanse widzi obecnie 79 proc. badanych (spadek o 5 punktów proc. w porównaniu do trzeciego kwartału), a na znalezienie pracy tak samo dobrej lub lepszej – już tylko 55 proc. (spadek z 62 proc.).

Pandemia powodowała zmiany w życiu zawodowym wielu polskich pracowników. Nie tylko wielu z nich przeniosło się z biur na home office, ale także wielu zmieniło miejsce zatrudnienia. Pracę w sześciu miesiącach poprzedzających sondaż zmieniło 23 proc. respondentów. Tendencja znacznie niższych niż do tej pory nadziei na nowe stanowisko, a w szczególności tak samo dobre lub lepsze, utrzymywała się przez cały 2020 rok.

Badanie pokazuje też, że swoje szanse na zatrudnienie lepiej oceniają mężczyźni. Podczas gdy 84 proc. panów jest przekonanych, że znalazłoby bez trudu w ciągu 6 miesięcy jakąkolwiek nową pracę, w ten sam sposób wypowiedziało się jedynie 71 proc. pań.

Optymizm maleje wraz z wiekiem, zwłaszcza jeśli chodzi o znalezienie jakiegokolwiek zatrudnienia. 84 proc. badanych w wieku 18-29 odpowiedziało, że znalazłoby je w ciągu 6 miesięcy, podczas gdy tej samej odpowiedzi udzieliło 70 proc. osób z grupy wiekowej 50-64 lata.

Osoby, które w ostatnich 6 miesiącach zmieniły pracę, szukały jej średnio przez 2,7 miesiąca. Podczas gdy mężczyznom zwykle udawało się osiągnąć cel przed upływem kwartału (dokładnie w 2,4 miesiąca), kobietom znalezienie nowej pracy zajmowało średnio 3,1 miesiąca.