Więcej pomocy w pomocy społecznej

Więcej pomocy w pomocy społecznej

Nowelizacja ustawy o pomocy społecznej jest na ostatniej prostej. Osoby bezdomne będą mogły starać się o pomoc w miejscu pobytu, a nie ostatniego zameldowania. Pracownicy socjalni otrzymają dodatek terenowy.

Jak informuje Portal Samorządowy, nowelizacja lada dzień zostanie skierowana do Sejmu. Proponowane zmiany dotyczą m.in. obliczania kryterium dochodowego, pomocy cudzoziemcom i osobom bezdomnym, zatrudniania w placówkach opiekuńczych czy pracy i zatrudniania pracowników socjalnych.

Projekt jest również odpowiedzią na wnioski napływające od pracowników socjalnych, związane z koniecznością doregulowania przepisów dotyczących wykonywania przez nich zawodu.

Projekt ustawy przewiduje uchylenie obowiązku odpłatności za usługi świadczone w ośrodkach wsparcia osobom z zaburzeniami psychicznymi, niebędącymi usługami całodobowym. Pozostawiono odpłatność za pobyt całodobowy w środowiskowych domach samopomocy.

W projekcie ustawy doprecyzowano przepisy w kwestii procedury zawierania kontraktu socjalnego z osobą bezdomną. Niejednokrotnie osoba bezdomna od dłuższego czasu nie miała żadnych kontaktów z miejscem ostatniego zameldowania, stąd też pracownik socjalny nie znał osoby, z którą zawierał kontrakt, a z kolei osoba bezdomna – z różnych względów – nie miała woli powrotu do miejsca ostatniego zameldowania. Wobec powyższego, a także – mając na względzie cel oraz sposób realizacji kontraktu socjalnego – proponuje się, aby jedną ze stron umowy był pracownik socjalny ośrodka pomocy społecznej właściwego ze względu na miejsce pobytu osoby bezdomnej.

W projektowanych przepisach przewidziano również skrócenie terminu od którego uzależnione jest prawo do dodatkowego urlopu dla pracowników socjalnych z 5 do 3 lat, a także zwiększono kwotę dodatku do wynagrodzenia pracownika socjalnego zatrudnionego w pełnym wymiarze czasu pracy w samorządowych jednostkach organizacyjnych pomocy społecznej, do którego podstawowych obowiązków należy świadczenie pracy socjalnej w środowisku lub przeprowadzanie rodzinnych wywiadów środowiskowych poza siedzibą jednostki – z 250 zł do 400 zł.

Nowelizacja zdejmie z korzystających z polskiej pomocy społecznej cudzoziemców obowiązek zameldowania się, który był w praktyce martwym przepisem. Obecnie będą musieli jedynie wskazać miejsce zamieszkania.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wielkie media zapłacą więcej

Wielkie media zapłacą więcej

Rząd planuje dodatkowy podatek dla mediów. Będzie on pobierany od przychodów z reklam.

Jak informuje portal wyborcza.pl, podatek ten określany jest przez resort finansów jako składka od reklamy internetowej i konwencjonalnej. Nowa danina objąć ma nadawców telewizyjnych, radiowych, wydawców prasowych, ale także kina i firmy obsługujące reklamę outdoorową i globalne firmy internetowe.

Stawki dla telewizji, radia, kin i właścicieli nośników zewnętrznych mają obowiązywać po przekroczeniu poziomu 1 mln zł wpływów z reklam i wyniosą 7,5 proc. od wpływów do 50 mln zł i 10 proc. dla kwoty powyżej 50 mln zł. W przypadku prasy stawki i progi są niższe. Ustawodawca chce wprowadzić także kategorię reklamowanych produktów objętą wyższymi stawkami i nazywa je towarami kwalifikowanymi. To m.in. suplementy diety i napoje słodzone, a wiadomo, że takich spotów w polskiej telewizji jest szczególnie dużo. W telewizji stawka opodatkowania reklam tych produktów wyniesie nawet 15 proc.
Stawka składki od reklamy internetowej wyniesie 5 proc. Jej zakresem objęci zostaną „giganci cyfrowi”, których globalne przychody sięgają 750 mln euro, a przychody z tytułu reklamy internetowej w Polsce 5 mln euro – podaje Ministerstwo Finansów w komunikacie.

Największa pula, bo 50 proc. wpływów z nowego podatku, zasili Narodowy Fundusz Zdrowia. Do Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków popłynie 15 proc., a Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów otrzyma 35 proc.

Transformacja energetyczna w zasięgu ręki

Transformacja energetyczna w zasięgu ręki

Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2040 r. Będziemy budować elektrownię jądrową, hub gazowy oraz stawiać na elektromobilność.

Jak informuje portal wnp.pl, polityka energetyczna Polski do 2040 r. ma opierać się na trzech filarach. Są to sprawiedliwa transformacja, zeroemisyjny system energetyczny oraz dobra jakość powietrza.

Dokument przewiduje m.in., że w 2033 r. uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę 6 bloków.

Po 12 latach od przyjęcia poprzedniej polityki, przyjęto nowy dokument strategiczny, który wyznacza kierunki rozwoju sektora. Dokument stanowi wkład w realizację Porozumienia paryskiego zawartego w 2015 r. podczas 21. konferencji stron Ramowej konwencji ONZ w sprawie zmian klimatu (COP21), z uwzględnieniem przeprowadzenia transformacji w sposób sprawiedliwy i solidarny.

Co to konkretnie oznacza? Polityka energetyczna Polski ma opierać się na kilku filarach. Pierwszym z nich jest sprawiedliwa transformacja. Oznacza to zapewnienie nowych możliwości rozwoju regionom i społecznościom, które zostały najbardziej dotknięte negatywnymi skutkami przekształceń w związku z niskoemisyjną transformacją energetyczną. Chodzi także o zapewnienie nowych miejsc pracy i gałęzi przemysłu uczestniczących w przekształceniach sektora energii. Działania związane z transformacją rejonów węglowych będą wspierane kompleksowym programem rozwojowym. Jakie to będą miejsca pracy zamiast zatrudnienia w kopalniach? Zgodnie z zapewnieniami transformacja energetyczna może stworzyć ok. 300 tys. nowych miejsc pracy w branżach związanych z odnawialnymi źródłami energii, energetyką jądrową, elektromobilnością, infrastrukturą sieciową, cyfryzacją czy termomodernizacją budynków.

Zmniejszenie emisyjności sektora energetycznego będzie możliwe poprzez wdrożenie energetyki jądrowej i energetyki wiatrowej na morzu oraz zwiększenie roli energetyki rozproszonej i obywatelskiej.

Nie porzucimy pracy nawet przy BDP

Nie porzucimy pracy nawet przy BDP

73 proc. Polaków kontynuowałoby pracę nawet, gdyby otrzymali bezwarunkowy dochód podstawowy. Wskazują na to nowe badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Według informacji PAP ponad 50 proc. Polaków popiera ideę otrzymania bezwarunkowego dochodu podstawowego (czyli comiesięcznego przelewu bez żadnych warunków brzegowych), o ile nie wiązałoby się ono ze wzrostem podatków lub zadłużenia czy też z obniżeniem świadczeń socjalnych. Tylko co trzeci obywatel zaakceptowałby to rozwiązanie, jeśli oznaczałoby ono wzrost podatków.

Państwowy Instytut Ekonomiczny twierdzi, że wprowadzenie takiego świadczenia mogłoby „być odpowiedzią na ewentualne luki obecnego systemu zabezpieczeń i pomocy społecznej”.

W Polsce roczny koszt sfinansowania GDP wyniósłby 376 mld zł rocznie, jeśli świadczenie wyniosłoby 1200 zł miesięcznie dla osoby dorosłej i 600 zł dla dziecka.