Badania w kierunku SMA w końcu powszechne

Badania w kierunku SMA w końcu powszechne

Noworodki urodzone w tym roku zaczną być badane pod kątem SMA, czyli rdzeniowego zaniku mięśni. Pozytywną decyzję w tej sprawie wydała Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Jak informuje portal medonet.pl, rdzeniowy zanik mięśni (SMA) to rzadkie genetyczne schorzenie nerwowo-mięśniowe. Występuje z częstością 1:6000 – 1:8000 przypadków.

Po zapoznaniu się z opinią Rady Przejrzystości pozytywnie opiniuję zmianę projektu programu polityki zdrowotnej Program badań przesiewowych noworodków w Rzeczpospolitej Polskiej na lata 2019-2022 polegającą na dodaniu panelu badań przesiewowych o badanie w kierunku rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) w zaproponowanym brzmieniu – czytamy w oficjalnym komunikacie. To zmiana stanowiska AOTMiT w tej sprawie. Pod koniec grudnia ubiegłego roku prezes agencji wydał negatywną opinię.

Śmiało można powiedzieć, że to jest wiadomość dnia, a nawet roku! – oceniła tę decyzję prof. Anna Kostera-Pruszczyk, kierowniczka Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w rozmowie z serwisem Rynek Zdrowia.

W tym roku ma zostać wykonanych 141 tys. badań w 10 województwach, zaś na rok 2022 zaplanowano 274 tys. badań w całym kraju.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Rewitalizacja to śmierć drzew?

Rewitalizacja to śmierć drzew?

Ponad tysiąc drzew czeka wycinka w imię rewitalizacji linii kolejowej z Goleszowa do Cieszyna. Mieszkańcy miasta protestują, ale są właściwie bez szans.

W piątek 12 lutego w Cieszynie odbył się happening, który ma zwrócić uwagę na masowe ścinanie drzew. 1234 drzewa czeka wycinka w imię rewitalizacji linii kolejowej z Goleszowa do Cieszyna. Chyba że zdarzy się cud. O sprawie informuje portal gazetacodzienna.pl.

Grupa działaczy zrzeszonych w Fundacji „Lokalsi”, wraz z Ruchem Ratujmy Drzewa na Śląsku Cieszyńskim, rozwiesiła baner na wiadukcie przy ul. Kolejowej. Hasło, „Miałeś wybór, wydałeś na nas wyrok!” skierowane było do Starosty Cieszyńskiego, Mieczysława Szczurka. Wręczono mu również symboliczne klepsydry ściętych drzew i apel o uratowanie tych, które jeszcze czekają na wycinkę. Wszystko to odbyło się przy dźwiękach pracujących pił. Kolejna część happeningu odbywała się na cieszyńskim rynku. Na ściętych pniach umieszczono żałobne klepsydry. Pojawiły się również tablice informujące o etapach składanych pism i negatywne decyzje urzędników.

Nie jesteśmy przeciwnikami kolei. Bardzo chcielibyśmy doczekać takich czasów, gdy znowu będzie można dojechać pociągiem z Cieszyna do Bielska – podkreślają aktywiści.
Rewitalizacja linii Goleszów-Cieszyn stwarza taką szansę. To był dla mieszkańców powód do radości. Pozornie, bo, jak mogli się już przekonać, rewitalizacja oznacza zarazem masową wycinkę drzew. O jej skali usłyszeli po raz pierwszy w 2019 roku. Zaczęło się od usuwania dojrzałych, zdrowych drzew w okolicy cieszyńskiego dworca kolejowego, co wywołało duże poruszenie społeczne. W spontanicznym proteście wzięło udział prawie stu mieszkańców, ponad 1000 – podpisało się pod petycją w sprawie odstępstwa od wycinki. Z inicjatywy protestujących doszło też do rozmów z udziałem przedstawicieli spółki PKP PLK oraz starosty Powiatu Cieszyńskiego, który podpisał zgodę na wycinkę.

Tylko na tym krótkim odcinku przeznaczono do usunięcia 1234 drzewa. Niestety żaden z przedstawicieli PKP nie potrafił wyjaśni,ć jakimi kryteriami kierowano się podczas wyboru drzew przeznaczonych do wycinki, tłumacząc ten stan rzeczy obowiązującymi przepisami – dodaje Jarosław Brzeżycki z Partii Zieloni oraz działacz z Fundacji „Lokalsi”.
Nie pomogły zmiany rozporządzenia zmniejszające dopuszczalną odległość drzew od torów z 15 do 6 metrów, na co liczyli aktywiści, i drzewa nadal wycinane są na potęgę.

Aktywiści z Cieszyna nawiązali współpracę z posłami, którzy zobowiązali się do podjęcia odpowiednich kroków w parlamencie – ma powstać m.in. interpelacja poselska. Celem jest stworzenie procedur, zobowiązujących PKP PLK do każdorazowego wykonywania rzetelnych analiz, uwzględniających specyfikę regionu i poddających ocenie każde drzewo rosnące wzdłuż linii kolejowej.

 

Wykwalifikowani pilnie poszukiwani

Wykwalifikowani pilnie poszukiwani

Z najnowszego Barometru Zawodów wynika, że we wszystkich województwach brakuje zawodowych kierowców, operatorów i mechaników sprzętu do robót ziemnych, pielęgniarek i położnych oraz spawaczy.

Jak podaje pulshr.pl na podstawie badania Personnel Service, w każdym z województw na liście prognozowanych na ten rok deficytowych zawodów pojawiły się wymienione wyżej cztery.

Barometr Zawodów opracował Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie na zlecenie Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. Prognozuje zapotrzebowanie na zawody w skali kraju, województw i powiatów. W skali kraju prognozowanych jest 29 zawodów deficytowych, o dwa mniej niż rok wcześniej, odpowiednio większa liczba zawodów zrównoważonych i jeden zawód nadwyżkowy – ekonomista.

Zawodowych kierowców od lat odstraszają trudne warunki pracy i wysoki koszt zdobycia odpowiednich uprawnień. Podobnie jest w zawodach zajmujących się obsługą sprzętu do robót ziemnych. Nie jest też zaskoczeniem, że brakuje spawaczy. Ten zawód jest niejako reprezentantem dużej grupy profesji, których powinno dostarczać szkolnictwo zawodowe, ale tego nie robi. Ostatnia z deficytowych profesji, czyli pielęgniarki i położne, cierpi z kolei na duże problemy płacowe.

Wskazano, że w większości województw na liście zawodów deficytowych pojawiają się też: elektrycy, elektromechanicy i elektromonterzy, fizjoterapeuci i masażyści, krawcy i pracownicy produkcji odzieży, magazynierzy, monterzy instalacji budowlanych czy pracownicy ds. rachunkowości i księgowości.

 

Mieli zatrudniać, a zwalniają

Mieli zatrudniać, a zwalniają

Poczta Polska rozpocznie w połowie roku zwolnienia grupowe. Pracę może stracić nawet 2 tys. osób.

Jak informuje Puls Biznesu, zwolnienia grupowe w Poczcie Polskie mają rozpocząć się w czerwcu i potrwają do końca 2021 roku. Wynika to z informacji przesłanych przez spółkę organizacjom związkowym. Dotarły do nich media.

Pod koniec 2020 r. Poczta Polska zatrudniała 78 tys. osób. W 2021 r. liczba ta zmniejszy się co najmniej o dwa tysiące etatów. Spółka liczyła, że w 2020 r. wzrośnie jej poziom przychodów. Plany te pokrzyżowała jednak pandemia. Przez pierwsze 11 miesięcy jej trwania przychody Poczty Polskiej spadły o 4,4 proc.