Wielkie sieci zapłacą

Wielkie sieci zapłacą

Styczeń był pierwszym miesiącem obowiązywania nowego podatku handlowego. Wiadomo już, że znaczne kwoty zapłacą Biedronka i Lidl. Podatku nie zapłaci za to Żabka.

Jak informują Wiadomości Handlowe, nowy podatek ma dwa progi. Pierwszy próg liczony jest od wartości sprzedaży powyżej 17 mln zł (0,8 proc. przychodów powyżej 17 mln zł), a drugi od 170 mln zł (1,4 proc. od wartości przychodu powyżej 170 mln zł). Sieć Biedronka przekracza pierwszy próg już pierwszego dnia sprzedaży.

Podatek handlowy zapłacą nie tylko zagraniczne koncerny, takie jak Jeronimo Martins (Biedronka), Lidl, Auchan, Carrefour, ale też niektóre regionalne, polskie sieci handlowe. Najwięcej odprowadzą jednak właśnie Biedronka i Lidl. Jeronimo Martins Polska ma największy udział w spożywczym rynku detalicznym w Polsce. Z wyliczeń portalu wiadomoscihandlowe.pl wynika, że sieć Biedronka za sam tylko za styczeń 2021 roku może zapłacić około 70 mln zł. Sklepy Biedronka sprzedały w ubiegłym roku towary za około 62 mld zł. Jeśli założymy, że obroty Biedronki nie spadły na początku 2021 roku, to działająca w naszym kraju spółka Jeronimo Martins Polska wpadła w podatek handlowy już pierwszego dnia sprzedaży w miesiącu. Co więcej, sklepy Biedronki od razu przekraczają przychód 170 mln zł, czyli wpadają w drugi próg podatkowy, tym samym sieć będzie zmuszona do płacenia wyższej stawki (1,4 proc.).

Lidli jest w Polsce znacznie mniej niż Biedronek – niemiecki dyskont ma w naszym kraju około 760 sklepów, a Portugalczycy około 3115, ale Lidle są większe, ponadto Lidl generuje w polskim detalu spożywczym największy przychód z metra kwadratowego. Dziennie sprzedaje towary za około 77 mln zł, a przeciętny sklep Lidla osiąga obrót w wysokości 2,6 mln zł miesięcznie. Lidl wpadnie w drugi próg nowego podatku już trzeciego dnia sprzedaży.

Gdyby spółka Żabka Polska sama prowadziła swoje sklepy, zapłaciłaby około 10 mln zł w samym styczniu, a ponad 120 mln zł w całym roku. Ale sieć jest franczyzodawcą, a tym samym hurtownikiem. Paragony sprzedaży wystawiane są w Żabce przez poszczególnych franczyzobiorców, których Żabka Polska ma około 5 tys. dla niemal 7 tys. sklepów. Przy takim rozproszeniu sieci franczyzowej, przedsiębiorcy prowadzący Żabki nie zapłacą podatku handlowego.

Za sam styczeń 2021 r. Sieci handlowe zapłacą fiskusowi z tego tytułu łącznie około 120 mln zł – tak szacuje Ministerstwo Finansów.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polak nie ma możliwości pracy z domu

Polak nie ma możliwości pracy z domu

Ośmiu na dziecięciu polskich pracowników nie może pracować zdalnie. Przeszkodą jest głównie charakter wykonywanej pracy.

Jak informuje portal money.pl, praca zdalna stała się „modniejsza” podczas pandemii COVID-19. Choć więcej się o niej dyskutowało, wcale nie oznacza to, że pracuje tak wysoki odsetek zatrudnionych. Np. we wrześniu 2020 r. z domu pracowało tylko 6 proc. pracowników.

Chęć wykonywania pracy zdalnej przez pracowników jest jednak wysoka. Taką formę zatrudnienia preferuje aż 45 proc. pracowników, zaś 75 proc. zatrudnionych twierdzi, że w ich firmach patrzy się teraz przychylniej na pracę zdalną. Wskazują na to badania przeprowadzone przez Grafton Recruitment oraz CBRE.

Przejście na pracę zdalną w wielu przedsiębiorstwach nie jest jednak prostą sprawą. Wiąże się ono z przyspieszoną transformacją cyfrową, na którą wiele firm nie jest gotowych.

Sama automatyzacja (np. przyuczenie botów do powtarzalnych czynności) jednak nie wystarczy. Pracodawcom i pracownikom potrzebne są również jasne przepisy prawa, których obecnie brakuje. Już do jesieni 2020 r. trwają dyskusje, w jaki sposób pracę zdalną uregulować.

Pracodawcy wnioskują o zrezygnowanie z obowiązku określania konkretnego miejsca wykonywania pracy w przypadku pracy zdalnej. Jak pokazuje praktyka, duża część pracowników pracujących zdalnie wykonuje swoje obowiązki z różnych miejsc. Nie ma więc potrzeby ustawowego ograniczania miejsca pracy do jednego adresu. Niestety pracodawcy wpadli także na szkodliwy pomysł – postulują ograniczenie w nowym prawie ich odpowiedzialności w obszarze bezpieczeństwa i higieny pracy.

Badania w kierunku SMA w końcu powszechne

Badania w kierunku SMA w końcu powszechne

Noworodki urodzone w tym roku zaczną być badane pod kątem SMA, czyli rdzeniowego zaniku mięśni. Pozytywną decyzję w tej sprawie wydała Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Jak informuje portal medonet.pl, rdzeniowy zanik mięśni (SMA) to rzadkie genetyczne schorzenie nerwowo-mięśniowe. Występuje z częstością 1:6000 – 1:8000 przypadków.

Po zapoznaniu się z opinią Rady Przejrzystości pozytywnie opiniuję zmianę projektu programu polityki zdrowotnej Program badań przesiewowych noworodków w Rzeczpospolitej Polskiej na lata 2019-2022 polegającą na dodaniu panelu badań przesiewowych o badanie w kierunku rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) w zaproponowanym brzmieniu – czytamy w oficjalnym komunikacie. To zmiana stanowiska AOTMiT w tej sprawie. Pod koniec grudnia ubiegłego roku prezes agencji wydał negatywną opinię.

Śmiało można powiedzieć, że to jest wiadomość dnia, a nawet roku! – oceniła tę decyzję prof. Anna Kostera-Pruszczyk, kierowniczka Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, w rozmowie z serwisem Rynek Zdrowia.

W tym roku ma zostać wykonanych 141 tys. badań w 10 województwach, zaś na rok 2022 zaplanowano 274 tys. badań w całym kraju.

Rewitalizacja to śmierć drzew?

Rewitalizacja to śmierć drzew?

Ponad tysiąc drzew czeka wycinka w imię rewitalizacji linii kolejowej z Goleszowa do Cieszyna. Mieszkańcy miasta protestują, ale są właściwie bez szans.

W piątek 12 lutego w Cieszynie odbył się happening, który ma zwrócić uwagę na masowe ścinanie drzew. 1234 drzewa czeka wycinka w imię rewitalizacji linii kolejowej z Goleszowa do Cieszyna. Chyba że zdarzy się cud. O sprawie informuje portal gazetacodzienna.pl.

Grupa działaczy zrzeszonych w Fundacji „Lokalsi”, wraz z Ruchem Ratujmy Drzewa na Śląsku Cieszyńskim, rozwiesiła baner na wiadukcie przy ul. Kolejowej. Hasło, „Miałeś wybór, wydałeś na nas wyrok!” skierowane było do Starosty Cieszyńskiego, Mieczysława Szczurka. Wręczono mu również symboliczne klepsydry ściętych drzew i apel o uratowanie tych, które jeszcze czekają na wycinkę. Wszystko to odbyło się przy dźwiękach pracujących pił. Kolejna część happeningu odbywała się na cieszyńskim rynku. Na ściętych pniach umieszczono żałobne klepsydry. Pojawiły się również tablice informujące o etapach składanych pism i negatywne decyzje urzędników.

Nie jesteśmy przeciwnikami kolei. Bardzo chcielibyśmy doczekać takich czasów, gdy znowu będzie można dojechać pociągiem z Cieszyna do Bielska – podkreślają aktywiści.
Rewitalizacja linii Goleszów-Cieszyn stwarza taką szansę. To był dla mieszkańców powód do radości. Pozornie, bo, jak mogli się już przekonać, rewitalizacja oznacza zarazem masową wycinkę drzew. O jej skali usłyszeli po raz pierwszy w 2019 roku. Zaczęło się od usuwania dojrzałych, zdrowych drzew w okolicy cieszyńskiego dworca kolejowego, co wywołało duże poruszenie społeczne. W spontanicznym proteście wzięło udział prawie stu mieszkańców, ponad 1000 – podpisało się pod petycją w sprawie odstępstwa od wycinki. Z inicjatywy protestujących doszło też do rozmów z udziałem przedstawicieli spółki PKP PLK oraz starosty Powiatu Cieszyńskiego, który podpisał zgodę na wycinkę.

Tylko na tym krótkim odcinku przeznaczono do usunięcia 1234 drzewa. Niestety żaden z przedstawicieli PKP nie potrafił wyjaśni,ć jakimi kryteriami kierowano się podczas wyboru drzew przeznaczonych do wycinki, tłumacząc ten stan rzeczy obowiązującymi przepisami – dodaje Jarosław Brzeżycki z Partii Zieloni oraz działacz z Fundacji „Lokalsi”.
Nie pomogły zmiany rozporządzenia zmniejszające dopuszczalną odległość drzew od torów z 15 do 6 metrów, na co liczyli aktywiści, i drzewa nadal wycinane są na potęgę.

Aktywiści z Cieszyna nawiązali współpracę z posłami, którzy zobowiązali się do podjęcia odpowiednich kroków w parlamencie – ma powstać m.in. interpelacja poselska. Celem jest stworzenie procedur, zobowiązujących PKP PLK do każdorazowego wykonywania rzetelnych analiz, uwzględniających specyfikę regionu i poddających ocenie każde drzewo rosnące wzdłuż linii kolejowej.