Będziemy naprawiać AGD

Będziemy naprawiać AGD

Z badania Eurobarometr wynika, że aż 77 proc. obywateli UE wolałoby naprawiać swoje urządzenia, zamiast kupować nowe. 79 proc. badanych uważa, że producenci powinni być prawnie zobowiązani do wymiany poszczególnych części. Dziś w życie wchodzi nowe prawo.

Jak informuje serwis wyborcza.pl, od 1 marca 2021 r. zmieniły się na mocy prawa unijnego oznaczenia sprzętów AGD i RTV. Zniknęły „plusy” przy literkach oznaczających stopień energooszczędności towaru. Nie kupimy już zatem lodówki z naklejką A++, lecz sprzęt będzie oznaczany literami od A do G. Unia uznała, że poprzedni system był nieczytelny.

Nadchodzi także rewolucja związana z odejściem od jednorazowości sprzętu elektronicznego. Nowe przepisy przewidują, że w przypadku lodówek, pralek, zmywarek, wyświetlaczy elektronicznych (w tym telewizorów) części zamienne i informacje dotyczące naprawy muszą być dostępne dla profesjonalnych serwisów naprawczych i użytkowników końcowych przez okres co najmniej 7–10 lat po zakończeniu wprowadzania produktu do obrotu. Ponadto każda część zapasowa musi zostać dostarczona najpóźniej po 15 dniach roboczych.

Parlament Europejski domaga się ponownego wdrożenia systemu uniwersalnych ładowarek, aby ograniczyć ilości odpadów elektronicznych. Zachęca też do znakowania produktów zgodnie z ich trwałością (np. licznik zużycia i jasna informacja o szacunkowej żywotności produktu). W tym kierunku poszła już Francja, wprowadzając tzw. indeks naprawialności. W tamtejszych sklepach pojawia się nowy system etykietowania elektroniki (na razie dobrowolny, od przyszłego roku obowiązkowy), takiej jak laptopy, telefony, telewizory, pralki. Dzięki niemu konsumenci dostają informację, w jakim stopniu „naprawialny” jest ich sprzęt.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Krajowy Plan Odbudowy już na horyzoncie

Krajowy Plan Odbudowy już na horyzoncie

Polska do końca 2026 r. otrzyma 23,9 mld euro w postaci bezzwrotnych dotacji z UE oraz 34,2 mld euro w formie pożyczek na odbudowę po kryzysie COVID-19. Wyda je na Krajowy Plan Odbudowy.

Jak informuje portal wnp.pl, w piątek premier Morawiecki i ministrowie przedstawili założenia Krajowego Planu Odbudowy i kwoty, które zostaną przeznaczone na poszczególne dziedziny gospodarki i usług publicznych.

Według informacji zaprezentowanych podczas dzisiejszej konferencji prasowej Polska wyda 19,2 mld zł na poprawę jakości służby zdrowia, 27,4 mld zł na zieloną i inteligentną mobilność, niemal 20 mld zł na zwiększenie efektywności pracy.

Plan opierać się będzie na pięciu filarach: wzroście produktywności i odbudowie konkurencyjności gospodarki (np. bodźce zachęcające do bardziej zielonych rozwiązań, zmniejszenie oddziaływania na środowisko i zwiększenie w ten sposób atrakcyjności polskich produktów), cyfryzacji, służbie zdrowia, transporcie oraz transformacji energetycznej.

Kolejny obszar to strukturalna transformacja przemysłu i gospodarka o obiegu zamkniętym. Blisko 4 mld zł przeznaczone zostanie na wspieranie tworzenia rynku surowców wtórnych, testowanie innowacyjnych technologii wykorzystania odpadów, na obniżenie negatywnego oddziaływania na środowisko na każdym etapie funkcjonowania produktu.

Morawiecki podkreślił, że teraz KPO będzie szeroko konsultowany. Konsultacje społeczne potrwają do 2 kwietnia. Dodał, że negocjacje z Komisją Europejską powinny się zamknąć w ciągu dwóch, trzech miesięcy.

KPO to naprawa szkód gospodarczych i społecznych po pandemii COVID-19 oraz strategia uodpornienia gospodarki na przyszłe, nieprzewidziane okoliczności – podkreśliła Kancelaria Premiera.

Pamiętajmy Jolę Brzeską

Pamiętajmy Jolę Brzeską

Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów w liście otwartym do posłów Sejmu RP domaga się powołania komisji śledczej w sprawie nacisków politycznych, które skazały na obstrukcję oba śledztwa wokół tragicznej śmierci Jolanty Brzeskiej.

Jolanta Brzeska, działaczka lokatorska, została zamordowana dziesięć lat temu. Sprawa jej śmierci nigdy nie została rozwikłana, a kolejne śledztwa utykały w martwym punkcie. Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów, którego była członkinią, żąda wsparcia od sejmu.

W liście WSL pisze: Brutalne zabójstwo Jolanty Brzeskiej to jedna z największych niewyjaśnionych zbrodni politycznych w III RP. Polskie elity wciąż nie potrafią oczyścić się z odpowiedzialności za stan dojrzałej III RP, w której można bezkarnie zamordować liderkę socjalnego ruchu. Postulaty Jolanty Brzeskiej w kampanii »Mieszkanie prawem nie towarem!« wciąż są dla tych elit nie do przyjęcia, bo są po prostu zagrożeniem dla opłacalnych nierówności w III RP. Umożliwiają zyski nielicznym, kosztem narzucania niewiarygodnie wysokich czynszów ludziom utrzymującym się z pracy.

Działania Brzeskiej w ramach WSL sprawiły, że pojedyncze tragedie i walki lokatorów zebrano w obraz masowej reprywatyzacji jako głównego mechanizmu przyspieszenia przemian własnościowych w Warszawie. Złożone metody taśmowej reprywatyzacji dotarły do mediów, polityków i szerszych grup lokatorskich. Do kompletu metod przekształcania własności w stolicy, w marcu 2010 roku dołączył mord na charyzmatycznej liderce, która te metody blokowała. Historia walki i tragedii Brzeskiej składa się na oskarżenie wobec polskich elit politycznych, które pod przykrywką »walki z komuną« i »przywracania świętej własności« utorowały drogę do największej grabieży w powojennej historii stolicy. Mity założycielskie III RP przekładają się na brak efektów w wyjaśnieniu zbrodni, a kolejne władze ewidentnie mają trudność w zaakceptowaniu tego faktu – pisze stowarzyszenie.

Lokatorzy deklarują, że w „dziesiątą rocznicę spalenia Jolanty Brzeskiej, nie mają wątpliwości co do stanu rzeczy”. Oba śledztwa ws. Brzeskiej – o zabójstwo oraz udział policji oraz prokuratury w zacieraniu jego śladów – okryto kompletnym milczeniem, zamieciono pod dywan prokuratora generalnego. Tym samym, polskie elity wciąż nie potrafią oczyścić się z odpowiedzialności za stan dojrzałej III RP, w której można bezkarnie zamordować liderkę socjalnego ruchu – czytamy w liście do posłów.

PIP bierze się za śliskich pracodawców

PIP bierze się za śliskich pracodawców

Ponad 45,6 tys. kontroli, w trakcie których stwierdzono naruszenie przepisów Kodeksu pracy regulujących kwestie wynagrodzeniowe, wykonali inspektorzy pracy w latach 2018-2020.

Jak informuje portal pulshr.pl, w czasie pandemii COVID-19 w okręgowych inspektoratach pracy zarejestrowano łącznie 27 705 umów zgłoszonych przez 24 378 podmiotów. W 566 takich podmiotach stwierdzono naruszenia przepisów Kodeksu pracy regulujących kwestie wynagrodzeniowe.

To tylko okres pandemii. W latach 2018-20 do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęło ponad 74 tys. skarg związanych z tą problematyką. W wyniku przeprowadzonych kontroli inspektorzy pracy skierowali do pracodawców 15,9 tys. decyzji nakazujących wypłatę wynagrodzeń i innych świadczeń ze stosunku pracy dla 112,4 tys. pracowników na łączną kwotę blisko 278,1 mln zł. Średnio w co piątej kontroli spośród wszystkich przeprowadzonych przez PIP w latach 2018-2020 ujawniono nieprawidłowości przy wypłacie wynagrodzeń i innych świadczeń. Najwięcej naruszeń z tego zakresu wystąpiło w branżach: handel, naprawy, przetwórstwo przemysłowe, transport i gospodarka magazynowa oraz budownictwo. Dotyczyły one głównie terminu wypłaty wynagrodzenia, miejsca i formy takiej wypłaty, wypłaty ekwiwalentu za urlop wypoczynkowy i wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych

Stan przestrzegania przepisów dotyczących wynagrodzeń i innych świadczeń ze stosunku pracy wciąż jest niezadowalający. Nie pomagają w tym przedłużające się ograniczenia w działalności pracodawców. Mogą sprawić, że skala nieprawidłowości będzie stopniowo narastać. Dlatego Okręgowym Inspektorom Pracy polecono przeprowadzenie ponownej kontroli w firmach, by sprawdzić czy wykonały one wszystkie decyzje płacowe, jakie wcześniej zostały na nie nałożone.