Pandemia zmusza do oszczędności?

Pandemia zmusza do oszczędności?

61 proc. Polaków podczas pandemii koronawirusa ograniczyło wydatki. 38 proc. nie kryje, że ich sytuacja finansowa się pogorszyła.

Jak informuje portal pulshr.pl, przeprowadzone niedawno badanie opinii „Barometr Oszczędności” potwierdza, że pandemia wymusiła cięcia w domowych budżetach. 1/3 rodaków zdecydowała się na oszczędności w wydatkach, chcąc odłożyć gotówkę „na czarną godzinę”. Blisko 22 proc. zrobiło to w obawie przed obniżką wynagrodzeń, 21 proc. spodziewając się drugiej fali koronawirusa, a co piąty ankietowany – licząc się możliwością utraty pracy. Polacy wydają również mniej z powodu ograniczenia aktywności poza domem i możliwości korzystania z wielu usług.

Autorzy badania IMAS International dla Krajowego Rejestru Długów wskazali, że epidemia zmusiła konsumentów do rezygnacji m.in. z usług fryzjerskich oraz kosmetycznych (35 proc.), kupowania artykułów do pielęgnacji i perfum (34 proc.). Mniej pieniędzy na ubrania i obuwie codziennego użytku przeznacza 1/3 respondentów, a co 5. na odzież do pracy. Z powodu ograniczeń pandemicznych 49 proc. badanych oszczędza też na wyjściach do restauracji, 48 proc. na podróżach, a na wyjściach do kina, na koncerty czy kręgle ok. 30 proc. Z kolei 19 proc. badanych zredukowało wydatki na jedzenie. Polacy starają się panować nad wydatkami – 39 proc. osób kontroluje teraz swoje finanse bardziej niż wcześniej. Nieco ponad połowa zarządza nimi tak samo jak wcześniej.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ćwierć wieku więzienia za zatruwanie środowiska

Ćwierć wieku więzienia za zatruwanie środowiska

Nawet 25 lat więzienia będzie mogło grozić przestępcom środowiskowym, których działalność doprowadziła do śmierci człowieka – zapowiada resort klimatu i środowiska.

Jak wynika z informacji portalu wnp.pl, projekt nowelizacji Kodeksu karnego, jak i Kodeksu wykroczeń zakłada znaczące podwyższenie kar za przestępstwa przeciwko środowisku nie tylko w zakresie długości wyroku, ale również kar finansowych. Nowością będzie m.in. możliwość zastosowania kary do 25 lat pozbawienia wolności za przestępstwa środowiskowe, w wyniku których dochodzi do śmierci człowieka lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wielu osób. Taka kara mogłaby mieć zastosowanie np. w przypadku, kiedy w związku z nielegalnym składowaniem odpadów dochodzi do zatrucia źródeł wody, co generuje znaczne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia obywateli.

Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka poinformował, że ministerstwo we współpracy z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska oraz resortem sprawiedliwości przygotowało projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który będzie istotnie zaostrzać kary za przestępstwa przeciwko środowisku. Przestępcy środowiskowi będą musieli w przypadku porzucenia odpadów je nie tylko posprzątać, ale również za to zapłacić. Taki zabieg ma przenieść koszty, jakie ponoszą teraz obywatele bądź instytucje za usunięcie odpadów, na osoby, które faktycznie zawiniły. Lasy Państwowe co roku płacą kilkadziesiąt milionów złotych za sprzątanie odpadów.

To największa od lat 90. zmiana przepisów w ramach zwalczania przestępczości środowiskowej. Ministerstwo poinformowało m.in., że zwiększeniu miałaby ulec kara pozbawienia wolności za niezgodne z prawem składowanie, usuwanie, przetwarzanie, odzysk, unieszkodliwianie i transport odpadów. Obecnie jest to od 3 miesięcy do 5 lat, a miałoby być od roku do 10 lat. Wyższa miałaby być również kara za nielegalny przywóz odpadów z zagranicy, w tym odpadów niebezpiecznych. W tym przypadku kara miałaby wynieść od 2 do 12 lat pozbawienia wolności (obecnie to od 6 miesięcy do 8 lat). Wyższe kary groziłyby też za niszczenie środowiska, roślin i drzew. Wskazał, że obecnie za taki czyn grozi np. kara pozbawienia wolności do lat dwóch; po zmianie przepisów byłoby to od 2 do 5 lat.

Zwiększeniu ma ulec również kara grzywny na zaśmiecanie lasów (z 500 zł do 5 tys. zł). Dodatkowo sprawca byłby zobowiązany do posprzątania porzuconych przez siebie odpadów. Wyższe kary mają też grozić za nielegalne wypalanie traw. Legislacja jest dopiero na etapie projektu.

Będziemy naprawiać AGD

Będziemy naprawiać AGD

Z badania Eurobarometr wynika, że aż 77 proc. obywateli UE wolałoby naprawiać swoje urządzenia, zamiast kupować nowe. 79 proc. badanych uważa, że producenci powinni być prawnie zobowiązani do wymiany poszczególnych części. Dziś w życie wchodzi nowe prawo.

Jak informuje serwis wyborcza.pl, od 1 marca 2021 r. zmieniły się na mocy prawa unijnego oznaczenia sprzętów AGD i RTV. Zniknęły „plusy” przy literkach oznaczających stopień energooszczędności towaru. Nie kupimy już zatem lodówki z naklejką A++, lecz sprzęt będzie oznaczany literami od A do G. Unia uznała, że poprzedni system był nieczytelny.

Nadchodzi także rewolucja związana z odejściem od jednorazowości sprzętu elektronicznego. Nowe przepisy przewidują, że w przypadku lodówek, pralek, zmywarek, wyświetlaczy elektronicznych (w tym telewizorów) części zamienne i informacje dotyczące naprawy muszą być dostępne dla profesjonalnych serwisów naprawczych i użytkowników końcowych przez okres co najmniej 7–10 lat po zakończeniu wprowadzania produktu do obrotu. Ponadto każda część zapasowa musi zostać dostarczona najpóźniej po 15 dniach roboczych.

Parlament Europejski domaga się ponownego wdrożenia systemu uniwersalnych ładowarek, aby ograniczyć ilości odpadów elektronicznych. Zachęca też do znakowania produktów zgodnie z ich trwałością (np. licznik zużycia i jasna informacja o szacunkowej żywotności produktu). W tym kierunku poszła już Francja, wprowadzając tzw. indeks naprawialności. W tamtejszych sklepach pojawia się nowy system etykietowania elektroniki (na razie dobrowolny, od przyszłego roku obowiązkowy), takiej jak laptopy, telefony, telewizory, pralki. Dzięki niemu konsumenci dostają informację, w jakim stopniu „naprawialny” jest ich sprzęt.

Krajowy Plan Odbudowy już na horyzoncie

Krajowy Plan Odbudowy już na horyzoncie

Polska do końca 2026 r. otrzyma 23,9 mld euro w postaci bezzwrotnych dotacji z UE oraz 34,2 mld euro w formie pożyczek na odbudowę po kryzysie COVID-19. Wyda je na Krajowy Plan Odbudowy.

Jak informuje portal wnp.pl, w piątek premier Morawiecki i ministrowie przedstawili założenia Krajowego Planu Odbudowy i kwoty, które zostaną przeznaczone na poszczególne dziedziny gospodarki i usług publicznych.

Według informacji zaprezentowanych podczas dzisiejszej konferencji prasowej Polska wyda 19,2 mld zł na poprawę jakości służby zdrowia, 27,4 mld zł na zieloną i inteligentną mobilność, niemal 20 mld zł na zwiększenie efektywności pracy.

Plan opierać się będzie na pięciu filarach: wzroście produktywności i odbudowie konkurencyjności gospodarki (np. bodźce zachęcające do bardziej zielonych rozwiązań, zmniejszenie oddziaływania na środowisko i zwiększenie w ten sposób atrakcyjności polskich produktów), cyfryzacji, służbie zdrowia, transporcie oraz transformacji energetycznej.

Kolejny obszar to strukturalna transformacja przemysłu i gospodarka o obiegu zamkniętym. Blisko 4 mld zł przeznaczone zostanie na wspieranie tworzenia rynku surowców wtórnych, testowanie innowacyjnych technologii wykorzystania odpadów, na obniżenie negatywnego oddziaływania na środowisko na każdym etapie funkcjonowania produktu.

Morawiecki podkreślił, że teraz KPO będzie szeroko konsultowany. Konsultacje społeczne potrwają do 2 kwietnia. Dodał, że negocjacje z Komisją Europejską powinny się zamknąć w ciągu dwóch, trzech miesięcy.

KPO to naprawa szkód gospodarczych i społecznych po pandemii COVID-19 oraz strategia uodpornienia gospodarki na przyszłe, nieprzewidziane okoliczności – podkreśliła Kancelaria Premiera.