Co trzeci kraj świata zamknięty dla turystów

Co trzeci kraj świata zamknięty dla turystów

Pandemia koronawirusa spowodowała, że co trzecie państwo w ogóle nie wpuszcza turystów. Wiele krajów zdecydowało o częściowym zamknięciu i kontrolach na granicy. 2020 r. był najgorszym rokiem w historii światowej turystyki.

Jak informuje Światowa Organizacja Turystyki (WTO), główną przyczyną obowiązujących ograniczeń jest pojawienie się nowych odmian koronawirusa.

W rejonie Azji i Pacyfiku przed zagranicznymi turystami izoluje się 30 krajów, w Europie 15, w Afryce 11, w obu Amerykach 10, trzy zaś na Bliskim Wschodzie. Łącznie 69 krajów (32 proc.) zostało zamkniętych dla międzynarodowej turystyki. Ponad połowa z nich izoluje się od 40 tygodni. 34 proc. państw – są wśród nich najpopularniejsze wśród turystów kierunki – wprowadziło duże ograniczenia dotyczące przekraczania granic. Ponad 30 proc. krajów domaga się od zagranicznych turystów przedstawienia przy wjeździe negatywnego testu PCR lub negatywnego testu antygenowego. Zwykle też muszą oni informować o planie wizyty, miejscach noclegów, a czasami poddać się kwarantannie.

2020 był najgorszym rokiem w historii światowej turystyki. W porównaniu z 2019 r. liczba turystów zmniejszyła się o 74 procent, czyli prawie o miliard niezrealizowanych podróży.

 

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec z sekretami

Koniec z sekretami

Projekt dyrektywy unijnej, do którego do wczoraj miała odnieść się Polska, zapowiada jawność płac w gospodarkach krajów członkowskich.

O sprawie informuje „Rzeczpospolita”, która pisze, że w poniedziałek 15 marca minął termin przedstawienia przez polskie związki zawodowe i organizacje pracodawców opinii do unijnej dyrektywy w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla kobiet i mężczyzn za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości – za pośrednictwem mechanizmów przejrzystości wynagrodzeń oraz mechanizmów egzekwowania.

Podstawowa zasada przewidziana w dyrektywie dotyczy jawności wynagrodzeń. W myśl art. 5 projektu już kandydat do pracy będzie znał wysokość wynagrodzenia na stanowisku, na które aplikuje. Taka informacja musi się znaleźć w ogłoszeniu o naborze lub zostać udostępniona kandydatowi jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy kwalifikacyjnej. Jednocześnie przyszły pracodawca nie będzie mógł pytać o dotychczasowe zarobki kandydata. Osoba już zatrudniona w firmie zyska prawo do informacji o zarobkach współpracowników.

Każdy pracownik będzie miał możliwość zwrócenia się do pracodawcy o informacje dotyczące indywidualnego poziomu wynagrodzenia oraz średniego poziomu wynagrodzenia, w podziale na płeć, w odniesieniu do kategorii pracowników wykonujących taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego projektu, bo może on doprowadzić do rewolucji na polskim rynku pracy, gdzie od lat funkcjonuje niepisana zasada utajniania wynagrodzeń pracowników, jako metoda zarządzania zasobami ludzkimi – mówi „Rzeczpospolitej” Piotr Ostrowski, wiceprzewodniczący OPZZ. Rozwiązanie bardzo pozytywnie oceniają także związkowcy z NSZZ „Solidarność”.

 

Będzie rzecznik praw zwierząt?

Będzie rzecznik praw zwierząt?

Do Sejmu trafił projekt autorstwa posłów Lewicy. Zakłada powołanie Rzecznika Praw Zwierząt, który dysponowałby uprawnieniami prokuratora.

Jak informuje portal topagrar.pl, zdaniem posłów wnioskodawców taka instytucja jest potrzebna, aby zapewnić systemową ochronę zwierząt dzikich, hodowlanych i domowych. Miałby on być powoływany na pięcioletnią kadencję przez Sejm, po konsultacjach z organizacjami pozarządowymi, które zajmują się ochroną zwierząt. Taka osoba sama musiałaby posiadać przynajmniej pięcioletnie doświadczenie w pracy ze zwierzętami.

W zakresie kompetencji rzecznika znalazłyby się m.in. składanie skargi nadzwyczajnej do Sadu Najwyższego, a także skargi kasacyjnej do sądu administracyjnego. Mógłby on również uczestniczyć w toczących się przed nimi postępowaniach na tych samych zasadach, co prokuratorzy.

Rzecznik mógłby również podejmować działania w terenie bez uprzedzenia. W przypadku takiej kontroli mógłby również rejestrować dźwięk i obraz. Mógłby zażądać wszczęcia postepowania administracyjnego, a nawet procesu cywilnego. Projekt przewiduje także możliwość występowania z wnioskiem o ukaranie oraz uchylenia rozstrzygnięcia sądu w sprawach o wykroczenia, a także wniesienia kasacji lub rewizji od prawomocnego orzeczenia.

 

Podczas przerwy w pracy można robić co się chce

Podczas przerwy w pracy można robić co się chce

Wyrok Sądu Rejonowego w Nowym Targu jasno stanowi – pracodawca nie może wskazywać pracownikowi, na co ten ma poświęcać 15-minutową przerwę podczas dniówki. Można zatem spać, korzystać z telefonu bądź logować się na facebooka.

Jak informuje portal biznes.interia.pl, firma nie może dowolnie ograniczać sposobu, w jaki pracownik chce spędzić swoją przerwę. Takie wnioski wynikają z wyroku Sądu Rejonowego w Nowym Targu, który rozpatrywał sprawę dotyczącą przerwy w pracy i zakresu, w jakim pracodawca może ingerować w sposób jej wykorzystania. Sprawa, którą rozpatrywał sąd, dotyczyła pielęgniarek ze szpitala w Zakopanem, zatrudnionych na etacie. We wrześniu 2020 r. pracodawca przeprowadził kontrolę w porze nocnej, w trakcie której okazało się, że zatrudnione spały – w ten sposób odpoczywały w ramach przysługującej na podstawie Kodeksu pracy 15-minutowej przerwy. Zakwestionował sposób wykorzystania przez nie przerwy w pracy. Z regulaminu pracy obowiązującego w szpitalu wynika bowiem, że przerwa przysługuje na spożycie posiłków. Pracodawca nałożył upomnienie na pielęgniarki, a te się z nim nie zgodziły. Sprawa trafiła do sądu.

Okazało się, że dookreślenie, że przerwa ma być „śniadaniowa” i należy podczas niej jeść, jest niedopuszczalne. Sąd zwrócił uwagę, że takie postanowienia doprecyzowujące w regulaminach są nieważne, bo pracodawca nie może ograniczać sposobu wykorzystania przerwy. Jedynymi ograniczeniami jest pozostawanie w miejscu pracy, czyli nieopuszczanie terenu zakładu bez zgody zatrudniającego, i zachowanie gotowości do pracy.

Wspomniany wyrok daje też inne wskazówki w zakresie odpoczynku w ciągu dniówki.
Sąd wyraźnie wskazał, że w trakcie przerwy pracownik może korzystać z telefonu i internetu. Wynika to z unijnej dyrektywy 2003/88/WE dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy. Wprost wskazuje ona, że przerwa ma służyć wypoczynkowi. A sposób odpoczynku nie może zależeć od pracodawcy.