Cztery dni zamiast pięciu

Cztery dni zamiast pięciu

Hiszpania może stać się jednym z pierwszych krajów na świecie, który wypróbuje czterodniowy tydzień pracy. Rząd właśnie rozważa rewolucyjny pilotażowy program.

Jak informuje portal focus.pl, z pomysłem wyszła partia Más País. Na początku tego roku partia ogłosiła, że rząd zaakceptował jej propozycję – od tego czasu prowadzone są rozmowy. Wydaje się, że trwająca pandemia jest idealnym momentem na przetestowanie nowego pomysłu, jako że ma ona wpływ na narastające wypalenie zawodowe i samopoczucie pracowników oraz zamazuje granicę między pracą a życiem prywatnym.

Partia zaproponowała trzyletni projekt o wartości 50 mln euro, który pozwoliłby firmom na wypróbowanie redukcji godzin pracy przy minimalnym ryzyku. Koszty wprowadzenia czterodniowego tygodnia pracy miałyby być pokryte przez rząd w 100 procentach w pierwszym roku, 50 proc. w drugim i 33 proc. w trzecim.

Z naszych danych wynika, że w projekcie mogłoby wziąć udział około 200 firm, zatrudniających od 3 do 6 tysięcy pracowników – powiedział Héctor Tejero z Más País – Chcemy zobaczyć prawdziwą redukcję godzin pracy – bez utraty części wynagrodzenia lub likwidowania stanowisk.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Profesjonalne, ale uciszane

Profesjonalne, ale uciszane

Mimo wysokiego stanowiska i pełnienia odpowiedzialnej funkcji 61 proc. badanych kobiet postrzega swoją rolę w firmie jako wspierającą, a nie przywódczą.

Jak informuje portal pulshr.pl, który opisuje wnioski płynące z najnowszego badania Clue PR Bariery do kariery, jedynie 27 proc. kobiet widzi siebie jako „liderkę”. 37 proc. z nich postrzega się „pomocnicę”, a 25 proc. jako „opiekunkę”.

Pracownice dostrzegają różnice w traktowaniu płci przy decydowaniu przez zarządy firm o awansach i podwyżkach. Jedna na pięć kobiet uważa, że płeć ma znaczenie przy decyzji o awansie pracownika i również jedna na pięć kobiet sądzi, że zarobki na tych samych stanowiskach różnią się pomiędzy płciami, co zresztą zostało udowodnione w wielu badaniach o różnicach płacowych.

Najbardziej zaskakujące i niepokojące różnice leżą jednak w postrzeganiu samych siebie i swojej roli przez kobiety na kierowniczych stanowiskach. 61 proc. kobiet uważa swoją funkcję w organizacji za wspierającą – a przecież badane były kobiety, które pełnią role zarządcze w firmie, czyli wynika z tego, że kobiety nie postrzegają samych siebie jako przywódczyń. 53 proc. badanych kobiet deklaruje, że chce zajść dalej i wyżej, a 59 proc. jest pewne siebie i uważa, że podejmowanie decyzji nie przychodzi im z trudnością. Zarazem jednak aż 40 proc. kobiet uważa swoje osiągnięcia za przeciętne, czyli tym samym je umniejsza.

25 proc. kobiet czuje się w pracy niedoceniane, a tylko mniej niż połowa badanych kobiet (45 proc.) uważa, że firma wspiera ich rozwój zawodowy. Ważna jest też informacja, która pokazuje, że kobiety są nieustająco porównywane z mężczyznami. 29 proc. kobiet uważa, że musi się starać bardziej niż ich koledzy, żeby osiągnąć to samo, co mężczyźni.

Opresyjne zachowania są również udziałem kobiet wobec kobiet. Nagminne wobec badanych kobiet są pytania o ich życie prywatne (23 proc. kobiet doświadcza tego ze strony mężczyzn, 26 proc. ze strony innych kobiet), komentowanie wyglądu (21 proc. ze strony mężczyzn, 22 proc. ze stron kobiet), przerywanie wypowiedzi (19 proc. ze strony mężczyzn i aż 23 proc. ze strony kobiet), traktowanie z góry, z wyższością (19 proc. vs. 20 proc.). 14 proc. badanych kobiet ma wrażenie, że mężczyźni podważają ich kompetencje, a 16 proc., że robią to inne kobiety.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na ograniczanie rozwoju i potencjału zawodowego kobiet jest ich zaangażowanie w sprawy domowe. Tylko 17 proc. kobiet zdecydowanie się zgadza ze stwierdzeniem, że aby osiągnąć obecny sukces nie musiało poświęcić życia osobistego, a zarazem 39 proc. uważa, że aby osiągnąć większy sukces musiałoby poświęcić życie rodzinne i skupić się na pracy. 61 proc. kobiet deklaruje, że ma więcej obowiązków domowych niż partnerzy, a prawie jedna czwarta kobiet (23 proc.) ma wyrzuty sumienia, że zaniedbuje życie osobiste kosztem kariery.

W Polsce kobiety zajmują zaledwie 26 proc. kluczowych stanowisk w firmach.

 

Co trzeci kraj świata zamknięty dla turystów

Co trzeci kraj świata zamknięty dla turystów

Pandemia koronawirusa spowodowała, że co trzecie państwo w ogóle nie wpuszcza turystów. Wiele krajów zdecydowało o częściowym zamknięciu i kontrolach na granicy. 2020 r. był najgorszym rokiem w historii światowej turystyki.

Jak informuje Światowa Organizacja Turystyki (WTO), główną przyczyną obowiązujących ograniczeń jest pojawienie się nowych odmian koronawirusa.

W rejonie Azji i Pacyfiku przed zagranicznymi turystami izoluje się 30 krajów, w Europie 15, w Afryce 11, w obu Amerykach 10, trzy zaś na Bliskim Wschodzie. Łącznie 69 krajów (32 proc.) zostało zamkniętych dla międzynarodowej turystyki. Ponad połowa z nich izoluje się od 40 tygodni. 34 proc. państw – są wśród nich najpopularniejsze wśród turystów kierunki – wprowadziło duże ograniczenia dotyczące przekraczania granic. Ponad 30 proc. krajów domaga się od zagranicznych turystów przedstawienia przy wjeździe negatywnego testu PCR lub negatywnego testu antygenowego. Zwykle też muszą oni informować o planie wizyty, miejscach noclegów, a czasami poddać się kwarantannie.

2020 był najgorszym rokiem w historii światowej turystyki. W porównaniu z 2019 r. liczba turystów zmniejszyła się o 74 procent, czyli prawie o miliard niezrealizowanych podróży.

 

 

Koniec z sekretami

Koniec z sekretami

Projekt dyrektywy unijnej, do którego do wczoraj miała odnieść się Polska, zapowiada jawność płac w gospodarkach krajów członkowskich.

O sprawie informuje „Rzeczpospolita”, która pisze, że w poniedziałek 15 marca minął termin przedstawienia przez polskie związki zawodowe i organizacje pracodawców opinii do unijnej dyrektywy w sprawie wzmocnienia stosowania zasady równości wynagrodzeń dla kobiet i mężczyzn za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości – za pośrednictwem mechanizmów przejrzystości wynagrodzeń oraz mechanizmów egzekwowania.

Podstawowa zasada przewidziana w dyrektywie dotyczy jawności wynagrodzeń. W myśl art. 5 projektu już kandydat do pracy będzie znał wysokość wynagrodzenia na stanowisku, na które aplikuje. Taka informacja musi się znaleźć w ogłoszeniu o naborze lub zostać udostępniona kandydatowi jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy kwalifikacyjnej. Jednocześnie przyszły pracodawca nie będzie mógł pytać o dotychczasowe zarobki kandydata. Osoba już zatrudniona w firmie zyska prawo do informacji o zarobkach współpracowników.

Każdy pracownik będzie miał możliwość zwrócenia się do pracodawcy o informacje dotyczące indywidualnego poziomu wynagrodzenia oraz średniego poziomu wynagrodzenia, w podziale na płeć, w odniesieniu do kategorii pracowników wykonujących taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego projektu, bo może on doprowadzić do rewolucji na polskim rynku pracy, gdzie od lat funkcjonuje niepisana zasada utajniania wynagrodzeń pracowników, jako metoda zarządzania zasobami ludzkimi – mówi „Rzeczpospolitej” Piotr Ostrowski, wiceprzewodniczący OPZZ. Rozwiązanie bardzo pozytywnie oceniają także związkowcy z NSZZ „Solidarność”.