PKS Częstochowa przetrwa

PKS Częstochowa przetrwa

Kilka dni temu PKS Częstochowa uchylił decyzję o własnej likwidacji. Spółce udało się spłacić długi. Kosztowało ją to jednak utratę dworca, który musiał zostać sprzedany. Na szczęście trafił w ręce PKP.

Jak informuje Portal Samorządowy, Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej SA w Częstochowie 18 marca podjęło uchwałę w sprawie uchylenia likwidacji spółki. Było to możliwie m.in. dzięki sprzedaży części majątku – pozyskane środki pozwoliły na spłacenie długów. W firmie nastąpiło oddłużenie, więc nie ma już przesłanek do prowadzenia działalności „w likwidacji”.

Decyzja w sprawie rozpoczęcia procesu likwidacji częstochowskiego przedsiębiorstwa zapadła 18 października 2019 r. Od tego dnia przewoźnik funkcjonował pod nazwą „PKS Częstochowa SA w likwidacji”. Wydawało się, że oznacza to rychły koniec funkcjonowania jednej z ostatnich należących do Skarbu Państwa spółek autobusowych, tym bardziej, że w poprzednich latach znacznie zredukowała ona liczbę kursów.

PKS postanowił sprzedać obciążony hipoteką dworzec autobusowy, choć sama spółka przyznawała, że nie jest wcale zbędny. Nie było jednak wyboru. Przetarg na zakup dworca wygrały Polskie Koleje Państwowe z ofertą na 12,6 mln zł. W kolejnych miesiącach prezes-likwidator rozpoczął rozmowy w sprawie włączenia częstochowskiej spółki w skład dywizji PKS-ów, które pod zwierzchnictwem PKP miały przemodelować swoją działalność i skupić się na obsługiwaniu linii i kursów dowożących mieszkańców do dworców kolejowych. Obecnie przygotowywana jest koncepcja funkcjonowania tej dywizji. Sprzedaż dworca na rzecz PKP udało się sfinalizować w drugiej połowie 2020 r., dzięki czemu spółka zyskała pokaźne środki finansowe na uregulowanie długów.

Uchwała o uchyleniu likwidacji pozwoli odbudować nadwyrężoną pozycję przewoźnika na lokalnym rynku transportu zbiorowego. Spółka zapewniła jednocześnie pasażerów, że mimo trudności wynikających z pandemii COVID-19, jest w pełni gotowa do świadczenia usług przewozowych oraz planuje kontynuację obsługi dotychczasowej sieci komunikacyjnej i realizację rozkładu jazdy dostosowanego do sytuacji epidemiologicznej.

Musimy zacząć zdobywać to, co utraciliśmy, czyli intensywnie pracować nad rynkiem i rozwiązaniami komunikacyjnymi, które zachęcą samorządy do tego, żeby chciały z nami współpracować – mówi prezes Ludwik Kubasiak.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Sojusz związków pocztowych

Sojusz związków pocztowych

Nigdy jeszcze nie było tak ostrego sporu pomiędzy Pocztą Polską a związkami zawodowymi. Poczta chce zwolnić ponad 7 tys, osób.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, NSZZ Solidarność i OPZZ, a także ponad 20 innych związków zawodowych działających w państwowej spółce zawarło sojusz. Zamierzają walczyć o zachowanie tysięcy miejsc pracy, które zarząd Poczty chce zlikwidować.

Redukcja ma dotyczyć niemal 7,3 tys. etatów, z czego 2 tys. osób ma odejść w ramach zwolnień grupowych. To, jak twierdzi gazeta, aż 11 proc. obecnego stanu zatrudnienia. Pracownicy postawili sprawę na ostrzu noża i domagają się rezygnacji z tego planu. Na spełnienie tego warunku dają zarządowi czas do piątku. Inaczej ogłoszą spór zbiorowy, a nawet strajk.

Co ciekawe, Poczta Polska narzeka… na konieczność bycia tzw. operatorem wyznaczonym, czyli obowiązek świadczenia usług pocztowych w wymiarze powszechnym i posiadania placówek w całym kraju. Zdaniem władz Poczty jest to nierentowne i generuje straty. Operator zamierza zatem „oszczędzać” za pomocą zwolnień.

Biznes chce uniknąć ozusowania umów

Biznes chce uniknąć ozusowania umów

Ponad 84 proc. pracodawców jest przeciwko ozusowaniu umów zleceń i o dzieło. Według przecieków ma to być jeden z punktów Nowego Ładu, który niebawem zaproponuje rząd.

Według badania przeprowadzonego przez Business Center Club, a przytaczanego przez portal biznes.interia.pl, zdaniem 8 na 10 pracodawców, w przypadku istnienia wielu umów u jednej osoby (tzw. zbiegu umów), powinna być oskładkowana jedna umowa, a nie wszystkie. Pracodawcy zasłaniają się przeświadczeniem, że umowa o pracę musi się czymś różnić od innych umów i być oskładkowana jako jedyna.

Jak w polskich firmach przedstawia się rozkład form zatrudnienia? Dość zaskakująco – tylko u 7,9 proc. badanych nie są praktykowane inne umowy poza umowami o pracę. W 63,2 proc. firm istnieją zarówno umowy zlecenia, jak i umowy o dzieło, w 36,8 proc. – umowy z osobą prowadzącą działalność gospodarczą, w 26,3 proc. tylko umowy zlecenia, a w 5,3 proc. wyłącznie umowy o dzieło.

Jeśli umowy cywilnoprawne zostaną oskładkowane, to utrzymanie poziomu wynagrodzenia objętych nimi osób zagwarantowało tylko… 18,4 proc. badanych firm.

Covid kurczy budżety

Covid kurczy budżety

W wyniku pandemii koronawirusa liczebność klasy średniej zmniejszyła się po raz pierwszy od 30 lat. Na całym globie przybyło żyjących w ubóstwie.

Jak donosi portal Business Insider, klasa średnia skurczyła się w skali świata po raz pierwszy od lat 90., a niemal dwie trzecie gospodarstw domowych z państw rozwijających się odczuło spadek dochodów. Wynika to z najnowszych szacunków przygotowanych przez badaczy z amerykańskiego Pew Research Center opartych na wstępnych danych Banku Światowego. Według badaczy w ciągu minionego klasa średnia, do której zalicza się tych, których zarobki kształtują się na poziomie 10-50 dol. dziennie, skurczyła się o 90 mln osób. W minionym roku z grupy osób o wysokich dochodach (zarabiających więcej niż 50 dol. dziennie) wypadło 62 mln osób. Zatem COVID-19 przyniósł kres 30-letniej erze ciągłego rozwoju klasy średniej w skali globalnej.

Równocześnie o 131 mln osób zwiększyła się liczba żyjących w ubóstwie, czyli zmuszonych radzić sobie za mniej niż 2 dolary dziennie.