Stop fermom przemysłowym norek

Stop fermom przemysłowym norek

Koalicja Społeczna Stop Fermom Przemysłowym opublikowała właśnie raport Sprzeciw społeczny wobec ferm przemysłowych ujawniający skalę protestów społeczności wiejskich przeciwko postępującej ekspansji ferm przemysłowych. Raport powstał m.in. w oparciu o pisma protestacyjne składane w urzędach gmin w latach 2009-2019.

Z pozyskanych danych wyłania się ponury krajobraz polskiej wsi. Małe i średnie gospodarstwa wpisane organicznie w polską wieś gwałtownie zanikają. Ich miejsce zastępują fermy przemysłowe wzorowane na modelu amerykańskich megaferm, stanowiących poważne zagrożenie dla środowiska. Według danych GUS 97,9% stad kurczaków mięsnych (brojlerów) należy obecnie do kilku dużych gospodarstw, które stanowią zaledwie 3,8% wszystkich gospodarstw zajmujących się hodowlą tego typu ptactwa. Podobna koncentracja hodowli występuje w przypadku kur niosek. Także hodowla norek skupiona jest głównie w rękach kilku największych producentów – rodziny Wójcików i inwestorów holenderskich.

To prawda, że przez lata gospodarstwa hodowlane były sytuowane na wsi, w bliskim sąsiedztwie zabudowy mieszkalnej. Teraz jednak zmienił się model produkcji, a fermy nadal sytuowane są tak, jakby były to nieszkodliwe, niewielkie rodzinne gospodarstwa. Problem emitowanych przez przemysłowe fermy szkodliwych dla zdrowia substancji jest ignorowany lub redukowany do odoru, który “od zawsze był stałym elementem wsi”. Owszem, lecz nie przy takiej skali hodowli.

Z raportem można zapoznać się pod tym linkiem: https://stopfermom.panel-wp.ok.k8s.dance/wp-content/uploads/sites/2/2021/03/raport_Stop-Fermom_fin.pdf

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

PiS zrewolucjonizuje podatki?

PiS zrewolucjonizuje podatki?

Są kolejne informacje na temat rewolucji systemu podatkowego w ramach Nowego Ładu. Planowane jest mocne zmniejszenie odliczenia składki zdrowotnej w ramach PIT, znaczne zwiększenie kwoty wolnej od podatku i podniesienie progu podatkowego do 120 tys. zł.

Według informacji „Dziennika Gazety Prawnej” podatkowa rewolucja miałaby się odbyć w trzech krokach. Po pierwsze, planowana jest likwidacja lub znaczne zmniejszenie odliczenia w PIT składki zdrowotnej. Drugim ruchem jest podwyżka kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł. Trzecim – podniesienie progu podatkowego z obecnych 85 tys. zł do 120 tys. zł. Te zmiany to uzupełnienie do obniżonej już z 18 do 17 proc. pierwszej stawki PIT. Jednymi z większych beneficjentów byłyby osoby z zarobkami w okolicy minimalnego wynagrodzenia.

Z informacji dziennika wynika też, że w proponowanych rozwiązaniach duży nacisk położono na kwestie równości płac: I tak np. w firmach zatrudniających powyżej 250 osób pracownik mógłby zażądać, by w ciągu miesiąca pracodawca uzasadnił, z czego wynikają jego aktualne zarobki. Można byłoby też zażądać informacji o średnich zarobkach osób płci przeciwnej, które wykonują podobną pracę – czytamy.

Projektanci Nowego Ładu twierdzą, że na zmianach podatkowych skorzysta 17 mln Polaków.

 

Jaka będzie przyszłość paczkomatów?

Jaka będzie przyszłość paczkomatów?

Szacowana liczba paczkomatów w Polsce to kilkanaście tysięcy. Pojawia się pytanie o ich funkcję i rozwój – czy powinny należeć do jednej sieci, a może być współdzielone i ogólnodostępne?

Portal wnp.pl przeanalizował historię naszej „paczkomatozy” i zadał ważne pytania o przyszłość tego sposobu nadawania i odbierania przesyłek. Pojawia się wątpliwość – czy rzeczywiście paczkomaty powinny być prywatne bądź należeć do tylko jednego operatora?

Głośno o sprawie zrobiło się w grudniu 2020 r., gdy na wrocławskim Biskupinie In Post postawił mierzący około 12 metrów paczkomat. Mieszkańcy nazwali go „Godzillą”, a miejski konserwator zabytków wydał decyzję o usunięciu urządzenia. W tym samym miesiącu Miasto Jest Nasze opublikowało raport pt. „Dzika logistyka miejska. Co zrobić, aby e-commerce nie zrujnował nam życia i nie zniszczył naszych miast”, w którym postuluje stworzenie publicznego systemu dostarczania paczek, z udziałem przesyłkomatów , tramwajów towarowych i rowerów cargo.

Liczbę automatów paczkowych w Polsce można szacować na kilkanaście tysięcy.  Zdecydowanym liderem jest tu In Post, który ma obecnie 11 tys. paczkomatów. Jednak inni operatorzy także dostrzegli już w tej niszy żyłę złota. Sieć maszyn paczkowych chce rozwijać również Allegro, podając informację o uruchomieniu 3 tys. urządzeń paczkowych w naszym kraju. Swoje plany w tym zakresie potwierdzają również inne marketplace’y: AliExpress oraz Amazon. Ten ostatni podpisał umowę z In Postem na początku marca. Ambitne plany budowy sieci maszyn paczkowych ma PKN Orlen, który wchodząc na rynek usług kurierskich, zapowiedział postawienie 2 tys. urządzeń w ciągu najbliższych dwóch lat. Bardzo zbliżone ilościowo plany ma Poczta Polska. Również Żabka rozwija własne automaty nadawania i odbierania paczek lokowane w sklepach sieci i nazywane żabkomatami.

Przesyt automatami paczkowymi w Polsce nie występuje i zapewne długo jeszcze nie nastąpi – ocenia Michał Czechowski, dyrektor zarządzający SwipBox Polska, przedstawiciela duńskiego producenta maszyn – Potencjał rynku oceniamy z naszej perspektywy na 40-50 tysięcy automatów i taki jest obecnie nasz cel biznesowy.

Koncepcja współdzielonych paczkomatów nie cieszy się obecnie w Polsce popularnością. Zjawisko współdzielenia wypierane jest przez konkurencję operatorów i sprzedawców, którzy rozwijają własne sieci automatów. Taką ideę wdraża właśnie SwipBox. Automaty tej firmy widoczne są głównie w sklepach Biedronka, a przesyłki w nich obsługuje DPD, Poczta Polska oraz DHL Parcel.

Ruch Miasto Jest Nasze nie kwestionuje samej idei automatu paczkowego. Proponuje stworzenie, równoległej do obecnie rozwijających się, publicznej sieci urządzeń. Zagrożenie monopolizacją jednego z najbardziej skutecznych i ekologicznych kanałów dostaw jest faktem i to tylko kwestia czasu, kiedy najbardziej popularna w Polsce prywatna sieć paczkomatów zostanie przejęta na wyłączność przez takiego giganta, jak Amazon czy Allegro. Miasto nie może sprzyjać monopolizacji kanałów dostaw – czytamy w raporcie MJN.

In Post nazywa pomysł przejęcia paczkomatów przez samorządy „leninowskim”.

Najbogatsi Amerykanie uciekają przed opodatkowaniem

Najbogatsi Amerykanie uciekają przed opodatkowaniem

Z badania National Bureau of Economic Research wynika, że część najbogatszych Amerykanów nie zgłasza ok. 20% swoich dochodów do urzędu podatkowego.

O sprawie pisze portal forsal.pl. Z jego informacji wynika, że oszustwa podatkowe są prowadzone na znacznie większą skalę, niż wcześniej szacowano. Amerykański podatkowy urząd nie radzi sobie z dochodami ukrywanymi w wyrafinowany sposób, na przykład za pomocą struktur zarejestrowanych w rajach podatkowych. Pobranie całego niezapłaconego podatku zwiększyłoby przychody amerykańskiego fiskusa o 175 mld dol. rocznie. Podczas gdy wiele form dochodu, w tym płace, jest automatycznie zgłaszana do IRS i łatwo wykrywana podczas podstawowego audytu, zyski prywatnych przedsiębiorstw i złożonych partnerstw inwestycyjnych są trudniejsze do wyśledzenia.