W obronie pracowników Solaris Bus & Coach

W obronie pracowników Solaris Bus & Coach

9 kwietnia Organizacja Zakładowa OPZZ Konfederacja Pracy w Solaris Bus & Coach sp. z o.o. w Bolechowie-Osiedlu spotka się z posłanką Agnieszką Dziemianowicz-Bąk
i kandydatem na RPO Piotrem Ikonowiczem.

Jak informuje nas związek, wizyta ma ścisły związek z działaniami organizacji zakładowej w obronie zagrożonych zwolnieniem pracowników spółki, którym pogorszył się stan zdrowia. Skutkiem tych działań była interwencja poselska Agnieszki Dziemianowicz-Bąk z 5 marca 2021 r. Do dnia dzisiejszego spółka Solaris nie udzieliła posłance żadnej odpowiedzi. Jedyną reakcją spółki był list otwarty skierowany do przewodniczącego organizacji zakładowej, którego treść organizacja odbiera jako próbę zastraszenia  związku. Dlatego posłanka podjęła decyzję o złożeniu osobistej wizyty w firmie. Po spotkaniu z zarządem organizacji zakładowej planowane jest spotkanie z władzami spółki.

Solaris ma na sumieniu bezprawne zwalnianie chorujących pracowników. Spółka m.in. przedstawiła związkom zamiar zwolnienia w trybie art. 53 Kodeksu pracy pracownika zatrudnionego w Solarisie od 12 lat, który w maju 2020 r. uległ wypadkowi, w następstwie którego doznał wieloodłamowego złamania obojczyka. Złamany obojczyk wymagał unieruchomienia przez gips na okres trzech miesięcy, do sierpnia 2020 roku, a następnie stosowania ortezy do końca 2020 roku. Pracownik korzystał ze świadczenia rehabilitacyjnego, które zostało mu przedłużone do 30.04.2021 r.

Wszystko to przekazaliśmy do wiadomości władz spółki. Po to, aby dostarczyć wiedzy o sytuacji pracownika i aby wykazać, że zwolnienie kogoś w tak trudnej sytuacji po prostu narusza normy międzyludzkie. Szczególnie, że celem świadczenia rehabilitacyjnego jest przywrócenie pracownikowi zdolności do pracy, a w czasie walki o tę zdolność firma zdecydowała się pracownika zwolnić. Zanim zdecydowaliśmy się podać do wiadomości pracowników tę informację, kilkukrotnie kontaktowaliśmy się w tej sprawie z spółką, opisaliśmy sytuację pracownika i za jego zgodą dostarczyliśmy dokumentację medyczną. Niestety, dla zarządzających firmą wynik biznesowy, czyli pieniądze, okazują się ważniejsze od konkretnego człowieka, jego zdrowia i sytuacji socjalnej. Zwolnienie w trybie art. 53 Kodeksu pracy jest bliźniaczo podobnego do dyscyplinarki, pracownik traci pracę bez okresu wypowiedzenia, w momencie odebrania pisma pracodawcy. Inne jest tylko świadectwo pracy – informuje związek.

Kolejnego dnia okazało się, że spółka chce także zwolnić innego pracownika, ponieważ… zbyt długo chorował na covid. Przebieg choroby był niezwykle ciężki z uwagi na zatorowość płucną, którą pracownik przeszedł w 2018 roku. W konsekwencji COVID-19 doszło do powikłań skutkujących min. ogólnym osłabieniem organizmu, problemami z oddychaniem, zadyszką przy nawet lekkim wysiłku czy kołataniem serca, co uniemożliwiło powrót do pracy po przebytej chorobie.

Związkowcy piszą: Próbę zwolnienia z pracy człowieka w związku z chorobą, z którą od ponad roku zmaga się cała ludzkość uważamy za wyjątkowo niegodne i stawiające w bardzo negatywnym świetle nasz zakład pracy. Sytuacja ta pokazuje, że doniosłe słowa o wartościach, które znajdują się na każdym stanowisku pracy, stały się już nieaktualne, a dominującą wartością stał się pieniądz, zysk i prawo silniejszego. Dlatego wzywamy władze spółki do opamiętania.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

PiS zrewolucjonizuje podatki?

PiS zrewolucjonizuje podatki?

Są kolejne informacje na temat rewolucji systemu podatkowego w ramach Nowego Ładu. Planowane jest mocne zmniejszenie odliczenia składki zdrowotnej w ramach PIT, znaczne zwiększenie kwoty wolnej od podatku i podniesienie progu podatkowego do 120 tys. zł.

Według informacji „Dziennika Gazety Prawnej” podatkowa rewolucja miałaby się odbyć w trzech krokach. Po pierwsze, planowana jest likwidacja lub znaczne zmniejszenie odliczenia w PIT składki zdrowotnej. Drugim ruchem jest podwyżka kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł. Trzecim – podniesienie progu podatkowego z obecnych 85 tys. zł do 120 tys. zł. Te zmiany to uzupełnienie do obniżonej już z 18 do 17 proc. pierwszej stawki PIT. Jednymi z większych beneficjentów byłyby osoby z zarobkami w okolicy minimalnego wynagrodzenia.

Z informacji dziennika wynika też, że w proponowanych rozwiązaniach duży nacisk położono na kwestie równości płac: I tak np. w firmach zatrudniających powyżej 250 osób pracownik mógłby zażądać, by w ciągu miesiąca pracodawca uzasadnił, z czego wynikają jego aktualne zarobki. Można byłoby też zażądać informacji o średnich zarobkach osób płci przeciwnej, które wykonują podobną pracę – czytamy.

Projektanci Nowego Ładu twierdzą, że na zmianach podatkowych skorzysta 17 mln Polaków.

 

Jaka będzie przyszłość paczkomatów?

Jaka będzie przyszłość paczkomatów?

Szacowana liczba paczkomatów w Polsce to kilkanaście tysięcy. Pojawia się pytanie o ich funkcję i rozwój – czy powinny należeć do jednej sieci, a może być współdzielone i ogólnodostępne?

Portal wnp.pl przeanalizował historię naszej „paczkomatozy” i zadał ważne pytania o przyszłość tego sposobu nadawania i odbierania przesyłek. Pojawia się wątpliwość – czy rzeczywiście paczkomaty powinny być prywatne bądź należeć do tylko jednego operatora?

Głośno o sprawie zrobiło się w grudniu 2020 r., gdy na wrocławskim Biskupinie In Post postawił mierzący około 12 metrów paczkomat. Mieszkańcy nazwali go „Godzillą”, a miejski konserwator zabytków wydał decyzję o usunięciu urządzenia. W tym samym miesiącu Miasto Jest Nasze opublikowało raport pt. „Dzika logistyka miejska. Co zrobić, aby e-commerce nie zrujnował nam życia i nie zniszczył naszych miast”, w którym postuluje stworzenie publicznego systemu dostarczania paczek, z udziałem przesyłkomatów , tramwajów towarowych i rowerów cargo.

Liczbę automatów paczkowych w Polsce można szacować na kilkanaście tysięcy.  Zdecydowanym liderem jest tu In Post, który ma obecnie 11 tys. paczkomatów. Jednak inni operatorzy także dostrzegli już w tej niszy żyłę złota. Sieć maszyn paczkowych chce rozwijać również Allegro, podając informację o uruchomieniu 3 tys. urządzeń paczkowych w naszym kraju. Swoje plany w tym zakresie potwierdzają również inne marketplace’y: AliExpress oraz Amazon. Ten ostatni podpisał umowę z In Postem na początku marca. Ambitne plany budowy sieci maszyn paczkowych ma PKN Orlen, który wchodząc na rynek usług kurierskich, zapowiedział postawienie 2 tys. urządzeń w ciągu najbliższych dwóch lat. Bardzo zbliżone ilościowo plany ma Poczta Polska. Również Żabka rozwija własne automaty nadawania i odbierania paczek lokowane w sklepach sieci i nazywane żabkomatami.

Przesyt automatami paczkowymi w Polsce nie występuje i zapewne długo jeszcze nie nastąpi – ocenia Michał Czechowski, dyrektor zarządzający SwipBox Polska, przedstawiciela duńskiego producenta maszyn – Potencjał rynku oceniamy z naszej perspektywy na 40-50 tysięcy automatów i taki jest obecnie nasz cel biznesowy.

Koncepcja współdzielonych paczkomatów nie cieszy się obecnie w Polsce popularnością. Zjawisko współdzielenia wypierane jest przez konkurencję operatorów i sprzedawców, którzy rozwijają własne sieci automatów. Taką ideę wdraża właśnie SwipBox. Automaty tej firmy widoczne są głównie w sklepach Biedronka, a przesyłki w nich obsługuje DPD, Poczta Polska oraz DHL Parcel.

Ruch Miasto Jest Nasze nie kwestionuje samej idei automatu paczkowego. Proponuje stworzenie, równoległej do obecnie rozwijających się, publicznej sieci urządzeń. Zagrożenie monopolizacją jednego z najbardziej skutecznych i ekologicznych kanałów dostaw jest faktem i to tylko kwestia czasu, kiedy najbardziej popularna w Polsce prywatna sieć paczkomatów zostanie przejęta na wyłączność przez takiego giganta, jak Amazon czy Allegro. Miasto nie może sprzyjać monopolizacji kanałów dostaw – czytamy w raporcie MJN.

In Post nazywa pomysł przejęcia paczkomatów przez samorządy „leninowskim”.

Najbogatsi Amerykanie uciekają przed opodatkowaniem

Najbogatsi Amerykanie uciekają przed opodatkowaniem

Z badania National Bureau of Economic Research wynika, że część najbogatszych Amerykanów nie zgłasza ok. 20% swoich dochodów do urzędu podatkowego.

O sprawie pisze portal forsal.pl. Z jego informacji wynika, że oszustwa podatkowe są prowadzone na znacznie większą skalę, niż wcześniej szacowano. Amerykański podatkowy urząd nie radzi sobie z dochodami ukrywanymi w wyrafinowany sposób, na przykład za pomocą struktur zarejestrowanych w rajach podatkowych. Pobranie całego niezapłaconego podatku zwiększyłoby przychody amerykańskiego fiskusa o 175 mld dol. rocznie. Podczas gdy wiele form dochodu, w tym płace, jest automatycznie zgłaszana do IRS i łatwo wykrywana podczas podstawowego audytu, zyski prywatnych przedsiębiorstw i złożonych partnerstw inwestycyjnych są trudniejsze do wyśledzenia.