Inna cena na półce, inna w kasie

Inna cena na półce, inna w kasie

Z danych UOKiK wynika, że w 56 proc. kontrolowanych sklepów wykryto nieprawidłowości w oznaczeniu cenowym towarów.

Jak pisze portal biznes.interia.pl, w zeszłym roku Inspekcja Handlowa skontrolowała 2232 przedsiębiorców. Składało się na to 1079 placówek detalicznych, 559 placówek należących do sieci handlowych, 330 placówek, w których przedsiębiorcy prowadzili działalność usługową, 135 placówek gastronomicznych, 56 myjni samochodowych, 28 stacji benzynowych, 25 parkingów oraz 20 placówek, w których przedsiębiorcy prowadzili działalność hotelarską.

Nieprawidłowości związane z cenami stwierdzono u niemal połowy z nich (1 115 przedsiębiorców). Kontrolą objęto w sumie 471 223 partii produktów. Błędy dotyczyły 12,4 proc. z nich. W przypadku miejsc sprzedaży towaru, czyli sklepów detalicznych i sieci handlowych największym problemem był brak cen jednostkowych, czyli kartki z ceną obok towaru na półce. Występował także rozdźwięk pomiędzy ceną na karteczce a ceną w kasie – a nie każdy klient korzysta przecież z czytnika cen (i nie wszędzie jest on zamontowany).

UOKiK zwraca też uwagę, że część sprzedawców nie odliczała wagi opakowania od produktów sprzedawanych luzem. Ponadto w niektórych przypadkach pojawiał się problem ze zidentyfikowaniem nazwy produktu na paragonie. Z kolei w przypadku restauracji i innych lokali usługowych często wykrywano całkowity brak cennika.

W sumie wydano 621 decyzji nakładających na przedsiębiorców kary pieniężne o łącznej kwocie 491 069 zł za naruszenie obowiązków wynikających z przepisów w zakresie informowania o cenach.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Ubezpieczenie zdrowotne dla każdego

Ubezpieczenie zdrowotne dla każdego

ZUS zapowiada dostępność ubezpieczenia zdrowotnego także dla osób bez pracy czy emerytury. To jednak kolejna taka zapowiedź – czy tym razem obietnica zostanie spełniona?

W Ministerstwie Rozwoju przygotowywana jest reforma, w myśl której prawo do ubezpieczenia zdrowotnego będzie miała każda osoba bez pracy czy emerytury – informuje „Rzeczpospolita”.

Jak pisze portal tokfm.pl, rejestr bezrobotnych ma być tylko dla poszukujących zatrudnienia, a nie ubezpieczenia zdrowotnego. To rewolucja w podejściu do ubezpieczenia – do tej pory ubezpieczać mogły się osoby pracujące (i to nie na wszystkich rodzajach umów), będące członkami rodzin zatrudnionych (nie wszystkimi – nie można było ubezpieczyć np. siostry, lecz dziecko lub małżonka), emeryci lub zarejestrowani w urzędzie pracy. Inni obywatele po prostu nie mogli chodzić do lekarza.

Po przyjęciu nowej ustawy dopisać do ubezpieczenia będzie się można cyfrowo lub za pomocą papierowego wniosku składanego w urzędzie.

 

Lewica chce uzbroić inspekcję pracy

Lewica chce uzbroić inspekcję pracy

Poseł Nowej Lewicy Adrian Zandberg złożył projekt ustawy, która da Państwowej Inspekcji Pracy silne narzędzia do walki ze śmieciówkami.

Jak informuje poseł na swoim profilu facebookowym, są to rozwiązania, o które od lat prosiły związki zawodowe i sami inspektorzy. Dziś teoretycznie obowiązuje zasada, że kto pracuje pod nadzorem, w miejscu i czasie oznaczonym przez szefa, powinien dostać umowę o pracę. Teoretycznie, bo w sądzie pracy trzeba czekać lata na wyrok. Nieuczciwe firmy wykorzystują tę sytuację – kpią sobie z kodeksu pracy i dają pracownikom bezprawne umowy śmieciowe. Zgodnie z zaproponowanymi zmianami w prawie inspektorzy mieliby otrzymać uprawnienia do ustalania stosunku pracy na podstawie cech wykonywanej pracy (miejsce, czas, nadzór) i na podstawie obserwacji. Jeśli stwierdziliby, że stosunek pracy istnieje – wbrew zawartej między stronami umowie – mogliby określić tryb postępowania w celu jej zmiany.

Na tych przedsiębiorców, którzy zatrudniają uczciwie, patrzą jak na frajerów. Czas to zmienić! Jeśli Sejm przyjmie te przepisy, skończy się gadanie, że „nic się nie da zrobić”. PIP dostanie silne narzędzie, żeby ukrócić patologię śmieciowego zatrudnienia – pisze Zandberg.

Na ratunek sklepom

Na ratunek sklepom

Rząd chce nakazać centrom handlowym obniżenie czynszów sklepom najmującym w nich powierzchnię.

Jak pisze portal wyborcza.biz, rząd ogłasza plan obniżek czynszów dla najemców centrów handlowych. Proponujemy też nowe regulacje dla tych przedsiębiorców, którzy borykają się z trudnością zapłaty za czynsz najmu powierzchni wynajmowanych – to bardzo często są galerie – powiedział premier Morawiecki podczas konferencji prasowej 1 kwietnia.

80-proc. obniżki czynszów mają dotyczyć okresu obowiązywania zakazów prowadzenia działalności w obiektach handlowych o powierzchni powyżej 2 tys. m kw. Przez trzy miesiące po ustaniu tego zakazu czynsze mają być zredukowane o 50 proc. Wynajmujący będą jednak mieli prawo ustalenia wyższej wartości czynszu w przypadku wykazania, że skala obniżki jest niewspółmierna do rzeczywistych szkód najemcy.

Dziś czynsze między sklepami a centrami reguluje ustawa z 2 marca 2020. Zgodnie z nią za każdy lockdown przedłuża się umowę o sześć miesięcy (plus okres lockdownu).

Centra handlowe prawdopodobnie zostaną ponownie otwarte z początkiem maja. Ok. połowa sklepów w nich umieszczonych jest w rękach polskiego kapitału, reszta to międzynarodowe sieciówki.