Niepewność i fikcja

Niepewność i fikcja

Na europejskim rynku pracy występują systematyczne naruszenia praw pracowniczych, fikcyjne samozatrudnienie, niepewne warunki pracy, zwłaszcza w przypadku pracowników sezonowych oraz pracowników sektora rolno-spożywczego.

Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych (EMPL) Parlamentu Europejskiego przedstawiła sprawozdanie w sprawie wpływu przepisów unijnych na swobodny przepływ pracowników i usług. Skupiła się w nim na warunkach pracy pracowników mobilnych – migrujących, sezonowych, delegowanych i transgranicznych. Choć prace nad sprawozdaniem komisja rozpoczęła przed wybuchem pandemii, zostały one potem rozszerzone o wątki związane z problemami, które nasiliła pandemia.

Jak informuje portal pulshr.pl, pracownicy niewykwalifikowani, sezonowi bardzo często stoją w obliczu prawdziwego labiryntu przepisów prawnych, a to są ludzie, którzy gwarantują konsumentom na przykład bezpieczeństwo dostaw żywności. Tymczasem warunki ich pracy to często katastrofa sanitarna.

Jak możemy przeczytać w uzasadnieniu do sprawozdania przygotowanego przez Komisję Zatrudniania i Spraw Socjalnych, chociaż mobilność pracowników wykazywała – przynajmniej przed pandemią COVID-19 – tendencję w kierunku stabilizacji, nadal istnieją obawy dotyczące warunków pracy, wysokości wynagrodzenia, dumpingu socjalnego i dyskryminacji, jak również różne bariery prawne w odniesieniu do świadczenia usług w całej Unii.

Autorzy sprawozdania wskazują, że niektóre z nich są ściśle powiązane z kryzysem zdrowotnym, inne – z sytuacjami nadzwyczajnymi, z kolei szereg z nich to niedociągnięcia strukturalne, które stały się bardziej dotkliwe i widoczne dopiero podczas pandemii.

Problemy, jakie wskazali posłowie w sprawozdaniu, dotyczą m.in.:
– braku harmonizacji przepisów na szczeblu UE (ogromna różnorodność odpowiednich przepisów sprawia, że przedsiębiorstwa obciążone są kosztami zdobycia informacji, a tym samym, w praktyce, staje się barierą dla mobilności wewnętrznej),
– postrzegania instytucji Unii jako powolnych i niechętnych do wykonywania swoich kompetencji z zakresu przepisów dotyczących pracy i zabezpieczenia społecznego,
– ograniczonych kompetencji Europejskiego Urzędu ds. Pracy oraz niezdefiniowanego zakresu jego przyszłych działań,
– w odniesieniu do otoczenia biznesowego – szczególnie MŚP – braku jednolitych procedur w dziedzinie pracy mobilnej i świadczenia usług, co budzi poważne obawy, podobnie jak utrzymującego się problemu z uznawaniem kwalifikacji zawodowych, w którym to przypadku konieczne jest poczynienie postępów, na przykład w odniesieniu do bardzo poszukiwanych specjalistów IT w całej Europie,
– częstych i systematycznych naruszeń praw pracowniczych, zwłaszcza w odniesieniu do pracowników mobilnych, ze szczególnym uwzględnieniem pracowników delegowanych i sezonowych.

Ze sprawozdania wynika też, że chociaż każde państwo członkowskie gwarantuje pewne minimalne standardy w zakresie warunków pracy i zwalczania naruszeń praw pracowniczych, nie istnieje żaden jednolity standard kontroli w odniesieniu do inspekcji pracy.

Zamykanie granic, brak koordynacji ograniczeń, obciążanie pracowników kosztami testów, zagrożenie zdrowotne, brak zabezpieczenia społecznego. To się dzieje wszędzie, w fabrykach, rzeźniach, na farmach szparagowych, i wymaga natychmiastowego rozwiązania. Należy zagwarantować natychmiastową i skuteczną ochronę pracowników mobilnych – podsumowała spotkanie Komisji polska eurodeputowana Elżbieta Rafalska.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Seniorzy na wsi umierają wcześniej

Seniorzy na wsi umierają wcześniej

Seniorzy ze wsi umierają szybciej niż ich rówieśnicy z miast – dotyczy to zwłaszcza mężczyzn.

Według informacji portalu gieldarolna.pl, w 2019 r. wskaźnik urbanizacji dla osób w wieku 60 lat i więcej ukształtował się na poziomie 65,2 proc. (dla mieszkańców Polski w 2019 r. wyniósł 60 proc.). Wśród mieszkańców miast osoby w wieku senioralnym stanowiły 27,4 proc., a w gronie osób zamieszkałych na wsi odsetek seniorów wyniósł 22,0 proc. (to w obu przypadkach o 0,5 p. proc więcej niż w 2018 r.). – podaje GUS w publikacji „Sytuacja osób starszych w Polsce w 2019 r.”.

Zarówno w miastach, jak i na wsi najliczniejszą grupę osób starszych stanowiły osoby z przedziału wieku 60-64 lata. Na wsi ich udział wyniósł 29,9 proc. i był o 2,3 p. proc wyższy niż w miastach, w przypadku których ukształtował się na poziomie 27,6 proc. Wśród seniorów na wsi odnotowano również wyższy udział osób z najstarszych grup wieku, tj. w wieku 80–84 lata i 85 lat i więcej.

W zbiorowości osób w wieku senioralnym współczynnik feminizacji wzrasta wraz z wiekiem, co jest konsekwencją nadumieralności mężczyzn. W tym kontekście warto odnotować, że w 2019 r. mężczyzna w wieku 60 lat mieszkający w mieście miał przed sobą przeciętnie o 0,8 roku życia więcej niż mężczyzna mieszkający na wsi. W przypadku kobiet analogiczna różnica wyniosła 0,1 roku. „Zauważalna jest wyższa umieralność wśród seniorów zamieszkałych na wsi w stosunku do mieszkańców miast. Sytuacja taka występuje we wszystkich grupach wieku. W przypadku populacji osób starszych, na wsi w 2019 r. na każde 1000 mieszkańców w wieku 60 lat i więcej zmarło 39 osób, podczas gdy wskaźnik ten w populacji seniorów mieszkających w miastach osiągnął wartość blisko 35” – podaje GUS.

Zgodnie z prognozą GUS, w 2050 r. osoby w wieku senioralnym mieszkające w miastach mają stanowić 23,5 proc. populacji Polski, zaś mieszkańcy wsi w tym wieku – 16,8 proc. Udział starszych osób w populacji polskiej wsi ma wzrosnąć z 22,0 proc. do 37,8 proc.

Szczególnie negatywnie swoją sytuację oceniają seniorzy mieszkający samotnie na wsi. W 2019 r. na wsi odsetek gospodarstw jednoosobowych seniorów mających raczej złą lub złą sytuację materialną wyniósł 19,2 proc. (w roku poprzednim było to 22,0 proc.).

Chińczycy nie zapłacili i wyjechali

Chińczycy nie zapłacili i wyjechali

150 polskich pracowników firmy Hongbo Clean Energy Europe, producenta oświetlenia LED, nie otrzymało wynagrodzenia za przepracowany okres. Zarząd wyjechał do Chin i porzucił firmę.

Jak informuje portal pulshr.pl, w ulokowanej w Opolu fabryce miało miejsce niewypłacenie wynagrodzeń za kwiecień br. Łącznie, za 150 pracowników, daje to kwotę ponad 500 tys. zł.

Do sprawy włączyła się Państwowa Inspekcja Pracy, która gwarantuje, że zaległe wynagrodzenia będą stopniowo wypłacane.

Średnio w co piątej kontroli spośród wszystkich przeprowadzonych przez PIP w latach 2018-2020 ujawniono nieprawidłowości przy wypłacie wynagrodzeń i innych świadczeń.  Inspektorzy pracy przeprowadzili w tych latach łącznie ponad 45,6 tys. kontroli, w trakcie których stwierdzili naruszenia przepisów Kodeksu pracy regulujących kwestie wynagrodzeniowe. Ponadto do Państwowej Inspekcji Pracy wpłynęło ponad 74 tys. skarg związanych z tą problematyką. W wyniku przeprowadzonych kontroli inspektorzy pracy skierowali do pracodawców 15,9 tys. decyzji nakazujących wypłatę wynagrodzeń i innych świadczeń ze stosunku pracy dla 112,4 tys. pracowników na łączną kwotę blisko 278,1 mln zł.

 

Praca do grobowej deski – dosłownie

Praca do grobowej deski – dosłownie

Według najnowszego raportu WHO prawie 750 tys. osób rocznie umiera z powodu zbyt długich godzin pracy.

Jak informuje pulshr.pl, przyczynami śmierci przepracowanych osób są głównie udary mózgu i zawały serca. Przepracowanie w ciągu tygodnia 55 i więcej godzin o 35 proc. zwiększa ryzyko zgonu z powodu udaru mózgu, a o 17 proc. do zawału serca (w porównaniu do tych osób, które pracowały średnio od 35 do 40 godzin).

Na przedwczesny zgon spowodowany zbyt długą pracą najbardziej narażeni są mężczyźni w średnim wieku oraz starsi. Wyliczono, że aż trzy czwarte zgonów związanych z nadmierną pracą zaobserwowano właśnie w tej grupie mężczyzn.

Autorzy raportu podkreślają, że do przedwczesnego zgonu nie musi wcale dojść w tym okresie, gdy intensywnie pracujemy. Może się to zdarzyć później, wtedy, gdy już przestaliśmy pracować nadmiernie. Wyliczyli także, że nadmierna praca odpowiedzialna jest za prawie jedną trzecią zgonów związanych z wykonywaniem obowiązków zawodowych.

P zdalna w czasie pandemii mogła jeszcze bardziej nasilić skutki nadmiernego wysiłku zawodowego. Z naszych obserwacji wynika, że czasie narodowego lockdownu liczba przepracowanych godzin średnio wzrosła o 10 proc. – twierdzi ekspert WHO Frank Pega.