Odór z dala od mieszkańców

Odór z dala od mieszkańców

Od 2022 r. duże fermy zwierząt, które powodują uciążliwości zapachowe, będą mogły powstawać w odległości nie mniejszej niż 500 metrów od budynków mieszkalnych – przewiduje projekt tzw. ustawy o uciążliwości zapachowej. Niestety mniejsze fermy nadal będą mogły sytuować się bliżej.

Jak informuje portal samorzad.pap.pl, opublikowano długo oczekiwany projekt ustawy o minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej. Resort klimatu, który go przygotował, zwrócił uwagę, że rozwiązanie problemu uciążliwości zapachowej jest możliwe przede wszystkim poprzez określenie minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może potencjalnie powodować uciążliwość zapachową.

Planowane rozwiązania poprawią sytuację ekonomiczną właścicieli działek sąsiadujących ze źródłami uciążliwości zapachowej przez wzrost wartości ich nieruchomości. Zdaniem resortu nowa ustawa przyczyni się też do zmniejszenia liczby skarg i wniosków wpływających do wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska na uciążliwość zapachową.

Przy określaniu minimalnych odległości projektowana ustawa posługuje się wskaźnikiem DJP, czyli dużą jednostką przeliczeniową. DJP to umowna jednostka liczebności zwierząt hodowlanych w gospodarstwie; np. jedna krowa (o masie 500 kg) to 1 DJP, maciora – 0,35 DJP, tucznik – 0,14 DJP.

Projektowane przepisy określają, że minimalna odległość wyrażona jest w metrach i jest równa w przypadku chowu lub hodowli zwierząt liczbie nie mniejszej niż 210 DJP i nie większej niż 500 DJP; w przypadku chowu lub hodowli zwierząt w liczbie równej lub większej niż 500 DJP, musi ona wynosić co najmniej 500 metrów.
Projekt przewiduje, że minimalną odległość będą musiały uwzględniać m.in. organy gminy przy sporządzaniu oraz uchwalaniu studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo ich zmian, a także przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy. Z kolei organy administracji architektoniczno-budowlanej – przy wydawaniu decyzji o pozwoleniu na budowę oraz ocenie zasadności wniesienia sprzeciwu od zgłoszenia zmiany sposobu użytkowania.

Projekt przewiduje, że nowe przepisy wejdą w życie z dniem 1 stycznia 2022 r.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Kaufland czynny w niedzielę to brak szacunku do pracowników

Kaufland czynny w niedzielę to brak szacunku do pracowników

Zysk za wszelką cenę i brak szacunku do pracowników – tak Alfred Bujara z „Solidarności” odpowiada na pomysł sieci, by przemianować ją na placówkę pocztową i otworzyć w niedziele niehandlowe.

Jak informuje portal tysol.pl, sieć wprowadza usługi pocztowe we wszystkich swoich sklepach. Oznacza to, że sklepy Kaufland będą mogły by być otwarte także w te niedziele, w które obowiązuje ograniczenie handlu. Sprawę komentuje Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Nie zaskoczyło mnie to. Sami w Niemczech nie handlują w niedzielę, a w Polsce nie są w stanie uszanować obowiązującego prawa. Zysk za wszelką cenę i brak poszanowania ludzi, prawa i pracowników. Niestety także polski Orlen i należący do niego Ruch pomagają sieciom handlowym w obchodzeniu ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że Ruch podpisał umowę z siecią Polomarket dotyczącą świadczenia usług pocztowych. Dzięki temu sklepy Polomarketu będą mogły być otwarte w niedzielę – mówi Bujara.

Dodaje, że spodziewa się, iż w najbliższym czasie kolejne sieci handlowe będą próbowały obchodzić zapisy ustawy o wolnych niedzielach w handlu.

Nie ma naszej zgody na ponowne odbieranie pracownikom handlu prawa do niedzielnego odpoczynku, o które tak długo walczyliśmy. Handlowa Solidarność cały czas podejmuje działania zmierzające do uszczelnienia ustawy o wolnych niedzielach. Konieczne jest usunięcie zapisu o tym, że placówki pocztowe mogą prowadzić handel w niedzielę. Naciskamy na rząd w tej sprawie już od wielu miesięcy. Przypomnę, że tego zapisu nie było w naszym obywatelskim projekcie ustawy. Został on wprowadzony na etapie prac nad ustawą w Sejmie – podsumowuje związkowiec.

 

PESA szczepi pracowników

PESA szczepi pracowników

W piątek i sobotę bydgoskie zakłady tramwajowe Pesa zaszczepiły w halach montażowych ponad 600 pracowników. Skorzystały z rządowego programu szczepienia przeciw COVID-19 w miejscu pracy.

Jak informuje portal pulshr.pl, dwudniowa akcja odbyła się w budynku hali montażu końcowego tramwajów. Z oferty bezpłatnych szczepień organizowanych przez Pesę skorzystać mogli pracownicy, ich rodziny oraz współpracownicy. Objęła ona także pracowników zagranicznych. Zainteresowanie było bardzo duże, stąd decyzja o rozłożeniu szczepień na dwa dni – powiedziała Elżbieta Muszyńska, kierownik Działu BHP i Szef Sztabu Covid-19 w PESA.

Punkt szczepień w ramach Programu Szczepień w Zakładach Pracy powstał w budynku hali montażu końcowego tramwajów. Tam przygotowano wstępną poczekalnię z punktem informacyjnym, punkt wypełniania ankiet medycznych, dwa stanowiska lekarskie i dwa pielęgniarskie. Powstała też specjalna przestrzeń, w której pracownicy mogli przebywać na obserwacji po samym szczepieniu.

Prezes firmy podkreślił, że wszelkie zabezpieczenia wprowadzane od wiosny 2020 r. spowodowały, że w firmie udało się w znaczący ograniczyć zachorowania. Dzięki temu nie dochodziło do przestojów w produkcji, a zakład terminowo realizuje kontrakty, dostarczając klientom zamówione pojazdy.

Nie będzie centralizacji – za to specjalizacja

Nie będzie centralizacji – za to specjalizacja

Rząd wycofuje się z pomysłu centralizacji szpitali powiatowych. Program naprawy szpitalnictwa, nad którym ma czuwać Agencja Rozwoju szpitali, obejmie za to ich specjalizację i zarząd komisaryczny tam, gdzie dyrekcja sobie nie radzi.

Jak donosi Portal Samorządowy, Ministerstwo Zdrowia zamierza przebudować sieć szpitali w taki sposób, żeby funkcjonowały one tam, gdzie istnieje skoncentrowana potrzeba lecznictwa szpitalnego, a tam, gdzie jej nie ma, chce stworzyć centra zdrowia. Zmiany te, według ministra Adama Niedzielskiego, miałyby przebiegać na wzór duński, gdzie doszło do konsolidacji szpitalnictwa, ale nie w drodze likwidacji, lecz łączenia i przeprofilowania.

Głównymi celami reformy są wzmocnienie procesu konsolidacji i profilowania szpitali powiatowych oraz przyznanie ministrowi zdrowia narzędzi umożliwiających odpowiednie reagowanie w ramach zarządzania kryzysowego.

Jeśli do tego dodamy działania mające na celu odwrócenie piramidy usług medycznych, to w opinii ministra zdrowia jakość opieki zdrowotnej znacząco się poprawi, a szpitale będą funkcjonować bez zadłużenia. Samorządowcy obawiają się jednak braku wpływu na placówki, których są właścicielami.

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadowski wyjaśnił, że reforma rozpocznie się od kategoryzacji szpitali, czyli „od podziału na dobre, średnie i te o złej sytuacji i zaproponowania zróżnicowanego katalogu rozwiązań”. Jak mówił: dla tych dobrych podmiotów raczej rozwiązań wzmacniających, rozwojowych i premiujących wysoką jakość. W przypadku podmiotów o średniej sytuacji (finansowej, organizacyjnej, zarządczej, czy jakościowej) wymuszenie ustawowe przygotowania planów restrukturyzacyjnych i naprawczych w takich podmiotach.

Gadomski dodał, że plany restrukturyzacji byłyby zatwierdzane przez Agencję Rozwoju Szpitalnictwa, która dodatkowo zajmowałaby się dystrybucją publicznych środków na inwestycje w szpitalnictwie.

W szpitalach będących w najgorszej sytuacji w grę wchodziłoby wprowadzenie zarządu komisarycznego, który zająłby się kompleksową restrukturyzacją takiej placówki.