Masz dzieci? Nie stracisz pracy

Masz dzieci? Nie stracisz pracy

Rząd przedstawił projekt Strategii Demograficznej 2040, która ma wyznaczać kierunki polityki rodzinnej w długofalowej perspektywie. Najciekawsza jest ochrona pracowników – nie tylko matki, ale także ojca.

Jak informuje portal pulshr.pl, program będzie opierał się na zachętach finansowych, wzmocnieniu sektora opieki nad dziećmi oraz na zmianach w rynku pracy. Nowe rozwiązania osłonowe obejmą także ojców.

Jak przekonują autorzy projektu, badania poprzedzające opracowanie Strategii dowiodły, że na podjęcie decyzji o urodzeniu dziecka duży wpływ ma poczucie bezpieczeństwa finansowego. Dlatego w ramach Strategii Demograficznej 2040 rząd proponuje wprowadzenie dodatkowych rozwiązań zwiększających elastyczność i stabilność pracy.

Rozwiązania zwiększające elastyczność pracy to:

  • Gwarancja elastycznej pracy dla kobiet w ciąży oraz rodziców dzieci do lat 4 (praca zdalna, praca hybrydowa lub elastyczny czas pracy). Wybór będzie uzależniony od charakteru wykonywanej pracy oraz dokonywany w oparciu o porozumienie pracodawcy z pracownikiem.
  • Gwarancja pracy w zmniejszonym wymiarze godzin dla kobiet w ciąży oraz rodziców dzieci do lat 4, poszerzona o zapis, że pracodawca nie może dyskryminować pracownika ze względu na wymiar czasu pracy poprzez wykluczenie go z przywilejów pracowniczych.
  • Ograniczenie możliwości zawierania umów o pracę na czas określony z osobami w wieku do 40 lat do maksymalnie dwóch umów, na łączny czas nieprzekraczający 15 miesięcy.
  • Ochrona przed zwolnieniem dla obojga rodziców (obecnie z takiej ochrony korzysta matka). Propozycja zmian obejmuje rozszerzenie przepisu i objęcie matek ochroną przez okres do roku po powrocie do pracy z urlopu macierzyńskiego lub rodzicielskiego (niezależnie od wymiaru czasu pracy).
  • Wprowadzenie ochrony dla ojców na przestrzeni pierwszego roku życia dziecka. W przypadku małżeństw ta ochrona obowiązywałaby od momentu zajścia żony w ciążę.
  • Wprowadzenie obowiązku poinformowania pracownika o uprawnieniach związanych z rodzicielstwem przy podpisaniu umowy o pracę.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Przepisy o sygnalistach coraz bliżej

Przepisy o sygnalistach coraz bliżej

Do grudnia 2021 r. mamy czas, by wprowadzić w życie przepisy dyrektywy o ochronie sygnalistów przyjętej przez Unię Europejską. Firmy powinny już teraz rozpocząć przygotowania do wdrożenia nowych obowiązków i procedur.

Jak pisze portal pulshr.pl, sygnaliści to osoby, które zgłaszają obserwowane w miejscu pracy nieprawidłowości, w tym nielegalne czy nieetyczne działania, co może pozwolić im przeciwdziałać bądź je eliminować. Pomagają tym samym walczyć z korupcją, praniem brudnych pieniędzy czy w obronie praw człowieka. Od lat trwają prace nad zapewnieniem bezpieczeństwa sygnalistom w miejscu pracy. Unijne przepisy w tej sprawie zaczęły obowiązywać w grudniu 2019 r.

Nowością z perspektywy polskiego prawa będzie trójstopniowy system zgłaszania nieprawidłowości. Oznacza to, że sygnalista będzie mógł podjąć decyzję, czy w pierwszej kolejności informacje o nieprawidłowościach w miejscu pracy zostaną zgłoszone wewnętrznie w ramach organizacji, której sytuacja dotyczy, czy też będą zgłoszone zewnętrznie do dedykowanego organu administracji publicznej. Sygnalista może też podjąć decyzję o tzw. ujawnieniu publicznym, czyli przekazaniu informacji do opinii publicznej. Sygnalizowanie nieprawidłowości poza organizacją jest obwarowane spełnieniem konkretnych przesłanek.

Nowe przepisy będą obejmowały zarówno podmioty z sektora publicznego, jak i z sektora prywatnego, jeśli zatrudniają co najmniej 50 pracowników. Dyrektywa przewiduje jednak wyłączenia w zakresie minimalnych limitów zatrudnienia koniecznych do wdrożenia systemów whistleblowingowych. Sytuacja ta dotyczy m.in. podmiotów, które działają w obszarach narażonych na pranie pieniędzy oraz finansowanie terroryzmu. Tam limity zatrudnieniowe nie będą obowiązywać, co oznacza, że nawet te instytucje i firmy, które zatrudniają mniej niż 50 pracowników, będą zobligowane do wdrożenia postanowień dyrektywy.

Na pracodawców spadną nowe obowiązki związane z zapewnieniem kanałów wewnętrznych zgłoszeń oraz ochrony sygnalistów. Zgodnie z normami nowej regulacji prawnej sygnalistami mogą zostać nie tylko pracownicy zatrudnieni na umowach prawnopracowych, ale także inne osoby, które mogą uzyskać informacje o naruszeniu w kontekście związanym z pracą, np. zatrudnieni na podstawie umowy cywilnoprawnej, samozatrudnieni, wspólnicy spółki, stażyści, wykonawcy, podwykonawcy, dostawcy, byli pracownicy czy nawet osoby będące w procesie rekrutacji.

Dyrektywa zawiera katalog dziedzin, których mogą dotyczyć zgłaszane naruszenia, m.in. zamówienia publiczne, kwestie finansowe, bezpieczeństwo produktów, bezpieczeństwo transportu, ochrona środowiska, ochrona konsumentów oraz ochrona danych osobowych. Krajowe przepisy prawne mogą jednak ten zakres rozszerzyć.

Pracownice poznańskich żłobków walczą

Pracownice poznańskich żłobków walczą

Opiekunki żłobkowe i OZZ Inicjatywa Pracownicza oraz anarchiści demonstrowali w Poznaniu przed Urzędem Miasta. Żądają znacznych podwyżek płac, które od lat są bardzo niskie.

Kobiety od dziesięciu lat dostają jedynie symboliczne podwyżki po sto, dwieście złotych na rok. Opiekunki zarabiają na rękę dwa i pół tysiąca złotych miesięcznie. Podkreślają, że to najmniej wśród grup pracowniczych podległych miastu. Zastępca prezydenta Poznania przyznaje, że opiekunki i pracownice żłobków są słabo wynagradzane. Twierdzi jednak, że to efekt wieloletnich zaniedbań, a władze miasta ze względu na sytuację budżetu po pandemii oraz planowane rządowe zmiany w podatkach i cięcia w przychodach miast nie będą mogły w najbliższym czasie zrealizować ponad tysiąc złotowej podwyżki. Opiekunki wnioskują bowiem o podwyżki w wysokości 1250 zł miesięcznie.

Pracownice mają jednak dość wyzysku. Zdecydowaną większość zatrudnionych w żłobkach stanowią kobiety. Jesteśmy dyskryminowane – mówi Justyna Kurzawska z Komisji Zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza przy Poznańskim Zespole Żłobków. Wszystkie kobiety, które zajmują się małymi osobami, czy starszymi, niedołężnymi, słabymi, są najmniej doceniane przez miasto Poznań. Uważam, że to jest bardzo odpowiedzialna praca i naprawdę trzeba ją godnie wynagrodzić.

Pracownice żłobków mogą jedynie liczyć na 3 tysiące złotych brutto tak zwanego karpiowego. Kwota ta wypłacana jest raz do roku, w grudniu. Wiceprezydent Poznania Jędrzej Solarski nie wyszedł porozmawiać z protestującymi kobietami. Nie pomogły wezwania ani brudne pieluchy, które pod urzędem rozrzuciły opiekunki.

Kobiety trzymały transparenty z napisami „Jaśkowiak, siadaj do rozmów” i „Bez walki nie licz na lepsze życie”. Walka o podwyżki trwa już 10 lat.

Od słów do czynów

Od słów do czynów

Dziś pielęgniarki i położne znowu protestują pod Sejmem. Jeśli wyniki głosowania będą dla nich niekorzystne – są gotowe do natychmiastowego rozpoczęcia protestu.

Jak donosi portal pulshr.pl, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych uważa, że poprawki Senatu wprowadzone w zeszłym tygodniu do nowelizacji ustawy o minimalnych pensjach w ochronie zdrowia są dobrym krokiem. Dlatego we wtorek pielęgniarki i położne będą oczekiwać pod budynkiem Sejmu na wyniki głosowania posłów. Jeśli będą dla nich niekorzystne – są gotowe do natychmiastowego rozpoczęcia protestu.

Jak mówi szefowa związku Krystyna Ptok, nie wystarczy tylko oklaskiwać, wręczać odznaczenia, kwiaty i wyrażać swoją wdzięczność słownie. Oczekujemy, że parlamentarzyści, rozumiejąc zagrożenie bezpieczeństwa państwa związane z brakiem medyków w Polsce, groźbę zamykania szpitali, podejmą jedną słuszną decyzję. To będzie test wiarygodności polityków – powiedziała.

Równocześnie zaznaczyła, że na pewno taki wzrost wynagrodzeń nie jest szczytem marzeń. Oczekiwalibyśmy, żeby lekarz, pielęgniarka, ratownik, diagnosta laboratoryjny, fizjoterapeuta, technik elektroradiologii i wielu innych specjalistów zarabiało zgodnie z zaangażowaniem, wykształceniem, kwalifikacjami, doświadczeniem, obciążeniem fizycznym i psychicznym oraz odpowiedzialnością, jaka towarzyszy im w pracy – dodała Ptok. – Oczekujemy właściwej wyceny za pracę. Powinna ona brać pod uwagę te wszystkie czynniki, a nie tylko skupiać się na samym wykształceniu.

Po pracach w Senacie nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw została ponownie skierowana do prac w Sejmie. Posłowie zajmą się poprawkami najprawdopodobniej na najbliższym posiedzeniu, zaplanowanym na wtorek.

Izba Wyższa przyjęła w czwartek do noweli trzy poprawki. Jedna z nich zwiększa skalę podwyżek minimalnego wynagrodzenia pracowników zatrudnionych w ochronie zdrowia wobec zapisanej w rządowej nowelizacji ustawy i przyjętej przez Sejm pod koniec maja. Senat zwiększył wszystkie współczynniki pracy, według których wyliczane są najniższe pensje.

W myśl senackiej poprawki pielęgniarka i położna z magisterium i tytułem specjalisty od 1 lipca 2021 r. mogłaby liczyć na minimalną pensję w wysokości blisko 6201 zł brutto wobec 5480 zł uchwalonych wcześniej przez Sejm. Senat podniósł współczynnik dla tej grupy do 1,2 z 1,06. Dla tych z magisterium to prawie o 1500 zł brutto więcej. Pielęgniarki i położne z licencjatem (to najliczniejsza grupa, około 80 tys. z blisko 261 tys.), mogłyby liczyć na zwiększenie minimalnej pensji o 983 zł, do 5168 zł brutto.