W Opolu znów będą naprawiać tabor

W Opolu znów będą naprawiać tabor

PKP Intercity Remtrak przejmuje z rąk słowackich przedsiębiorstwo napraw taboru kolejowego w Opolu – poinformowało we wtorek Ministerstwo Infrastruktury. Spółka planuje rozwinąć zakład i zwiększyć w nim zatrudnienie.

Jak informuje Portal Samorządowy, zakład napraw taboru kolejowego w Opolu, który przejmuje PKP Intercity Remtrak, czeka stabilna przyszłość. PKP planuje zatrudnić w opolskim zakładzie ok. 250 nowych pracowników. Docelowo spółka ma zapewnić w Opolu ponad 400 miejsc pracy.

Po wieloletnich problemach opolski zakład naprawy taboru stanie na nogi i ponownie stanie się ważnym punktem na kolejowej mapie Polski – stwierdził cytowany komunikacie resortu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Według szefa MI inwestycja w ten obszar działalności jest kluczowa pod kątem planowanych dalszych inwestycji taborowych, w wyniku których w najbliższych latach kolej ma ambicję stać się środkiem transportu pierwszego wyboru przy podróżach długodystansowych. Inwestycja w opolski zakład to kolejny ważny krok na drodze do naszego celu, jakim jest kolej bezpieczna, komfortowa, przewidywalna, dostępna i ekologiczna – dodał Adamczyk.

Opolskie przedsiębiorstwo napraw taboru kolejowego (dawniej Tabor Szynowy Opole, później Wagon Opole) było dzierżawione przez PKP Intercity Remtrak od grudnia 2019 r. PKP przejęło wówczas także ok. 165 pracowników przedsiębiorstwa Wagon Opole. Po opracowaniu długoterminowego planu rozwoju opolskiego przedsiębiorstwa, PKP Intercity Remtrak podjęło decyzję o przejęciu i podpisało umowę jego zakupu. Od początku dzierżawy opolski zakład wykonał naprawy ponad 260 wagonów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Puste hotele przerabiane na mieszkania?

Puste hotele przerabiane na mieszkania?

Niektóre z nowojorskich hoteli, zamkniętych z powodu braku gości w trakcie pandemii koronawirusa, są wykupywane i przerabiane na niedrogie mieszkania. Część z nich ma być przeznaczona dla bezdomnych.

Jak informuje portal forsal.pl, w Nowym Jorku ustawodawcy stanowi zatwierdzili w czerwcu program finansowania zakupu stojących w obliczu kłopotów hoteli przez organizacje non-profit i przekształcania ich w stałe mieszkania. Projekt wymaga, by połowa nabytych lokali była przeznaczona dla bezdomnych, a druga – wynajmowana gospodarstwom domowym o niskich dochodach.

Według New York Housing Conference, w Nowym Jorku, gdzie jest potrzeba i możliwość przekształcenia hoteli w mieszkania, około 50 tys. osób mieszka w schroniskach dla bezdomnych, a tysiące innych na ulicy. Ponad 450 tys. mieszkańców miasta płaci czynsz w wysokości przekraczającej 50 proc. dochodów.

Senator stanowy Michael Gianaris, który zgłosił projekt ustawy, stwierdził w wywiadzie dla jednej z lokalnej telewizji, że przekształcanie hoteli w domy mieszkalne jest tańsze i szybsze aniżeli budowanie nowych mieszkań.

Przekształcaniem hoteli w domy mieszkalne zainteresowała się w Nowym Jorku m.in. organizacja non profit Breaking Ground. Wykupiła m.in. obiekt znany w latach 70. i 80. jako Times Square Hotel, który trzeba było poddać renowacji. Każdy pokój został odnowiony i teraz jest stałym mieszkaniem dla ponad 600 osób o niskich dochodach oraz bezdomnych.

Góra przyćmiewa zwykłych pracowników

Góra przyćmiewa zwykłych pracowników

Inicjatywa Pracownicza przy Agorze twierdzi, że spór w kierownictwie przyćmiewa rozmowy o sytuacji zwykłych pracowników.

Jak informuje portal Wirtualne Media, komisja Zakładowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza przy Agorze opublikowała we wtorek pierwsze oświadczenie od początku konfliktu między zarządem Agory a naczelnymi „Gazety Wyborczej”. Komisja zaznacza w nim, że jej rolą „nie jest angażowanie się w spory w kierownictwie, lecz obrona praw osób pracujących i współpracujących z redakcjami, walka o godziwe warunki ich pracy, poziom płac właściwy dla ich zaangażowania, doświadczenia, wysokiej jakości pracy, a także renomy, polskiej i europejskiej pozycji marki »Gazety Wyborczej« oraz spółki Agora”.

Inicjatywa dodaje, że jest w trakcie rozmów o sytuacji osób w oddziałach lokalnych „GW”. Sytuacja pracowników i współpracowników »na dole« wciąż jest bardzo trudna. Zespoły tracą doświadczonych dziennikarzy i dziennikarki, oddziały są coraz mniejsze, zakres obowiązków się zwiększa, a ich wynagrodzenia często nie pozwalają na utrzymanie siebie i swoich rodzin – pisze związek.

Jesteśmy zaniepokojeni obecną sytuacją w firmie oraz temperaturą trwającego wciąż sporu. Obawiamy się, że przykryje ona i jeszcze bardziej oddali rozmowy o tym, co od lat jest jedną z największych bolączek naszej firmy – sytuacji szeregowych pracowników – dodaje Inicjatywa Pracownicza. I apeluje zarówno do zarządu, jak i kierownictwa „Wyborczej” o zażegnanie sporu i włączenia do rozmów o przyszłości firmy strony pracowniczej. – Zajmujemy się kwestią dziennikarzy w oddziałach. Sytuacja jest fatalna, ludzie zarabiają żenujące pieniądze – mówi w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Bartosz Józefiak z Inicjatywy Pracowniczej. – Na tym powinniśmy się wszyscy wraz z zarządem skupić, a nie na dyskusjach. Najbardziej nas interesuje, czy będą zwolnienia. Zarząd zapewniał, że nie będzie do końca roku grupowych. Będziemy się temu bacznie przyglądać, bo to nie oznacza, że nie będzie zwolnień punktowych albo likwidacji stanowisk.

Pracownicy transportu strajkują

Pracownicy transportu strajkują

W piątek w Europie miały miejsce dwa strajki pracowników służb transportowych i komunikacyjnych. Większość portugalskich pociągów nie wyjechała na swoje trasy, a pracownicy naziemni francuskiego lotniska Charles de Gaulle starli się z policją na jego terenie.

Obie grupy pracowników walczą o podwyżki i poprawę warunków pracy. Jak informuje portal pulshr.pl, do piątkowego popołudnia zawieszono niemal wszystkie połączenia na trasach regionalnych i dalekobieżnych w Portugalii. Według informacji organizatorów protestu głównym powodem strajku jest żądanie poprawy warunków pracy, a także kilkuprocentowych podwyżek pensji pracowników spółki IP. Pełnego przywrócenia ruchu na trasach kolejowych należy się spodziewać dopiero w sobotę.

Pracownicy naziemni lotniska Charles de Gaulle w piątek zablokowali jeden z terminali i starli się z policją, powodując opóźnienia lotów i chaos w porcie lotniczym w drugim dniu strajku przeciwko obniżkom płac. Policja użyła gazu pieprzowego, aby rozproszyć protestujących na terminalu 2E, używanym głównie do podróży międzynarodowych. Część pasażerów również ucierpiała. Kilkuset protestujących związkowców z trzech centrali związkowych zablokowało strefę kontroli paszportowej terminalu.

Związki zapowiedziały strajk do 5 lipca, w tym w pierwszy weekend wyjazdów Francuzów na wakacje. Protesty związkowców odbywają się również na lotnisku Orly pod Paryżem. Do strajku związkowców portów lotniczych dołączyły również związki narodowego przewoźnika kolejowego SNCF, co spowodowało opóźnienia na trasach wielu pociągów.
Powodem strajku pracowników lotnisk jest znaczne obniżenie płac pod pretekstem koronawirusa.