Bańka mieszkaniowa puchnie

Bańka mieszkaniowa puchnie

Już połowa transakcji na rynku mieszkaniowym to inwestycje czynione dla zysku, nie po to, by mieć gdzie mieszkać.

Jak informuje portal Business Insider, popyt to nie tyle potrzeby i rosnące możliwości finansowe zwykłych ludzi, co gra inwestorów pod wzrost cen na rynku. Prawie połowa transakcji to nie realizacja potrzeb życiowych, ale gra na zysk. Powstaje rekordowo dużo nowych mieszkań, ale ceny nie spadają. Rynek mieszkaniowy bije kolejne rekordy, jeśli chodzi o realizację nowych budynków. Liczba rozpoczętych nowych budów w maju – 28,9 tys., czyli o 92 proc. więcej rok do roku – świadczy o prawdziwym boomie budowlanym

Skoro buduje się tak dużo, to popyt powinien być teoretycznie zaspokajany, a ceny iść w dół. Tak jednak nie jest. Ceny idą w górę szybciej niż pensje i na mieszkanie stać nas już mniej niż przed wejściem do Unii.

Kupno mieszkania w celu zaspokojenia własnych potrzeb bytowych to już tylko niewiele ponad połowa wszystkich transakcji na rynku wtórnym. Raport NBP podaje, że w ub. r. 26 proc. zakupów dotyczyło pierwszego mieszkania swojego lub członka rodziny, a drugie 26 proc. to kupno w celu poprawienia warunków bytowych, czyli podniesienia standardu, lub metrażu mieszkania. A reszta? Aż 11 proc. kupionych zostało nawet nie na wynajem, ale wyłącznie w celu korzystnej odsprzedaży z zyskiem. Kupno na wynajem dotyczyło 18 proc. transakcji, a zarówno na wynajem, jak i na późniejszą sprzedaż przeznaczonych było 10 proc. nabywanych mieszkań.

Rok do roku wzrósł znacząco udział tych inwestorów, którzy liczą na odsprzedaż po korzystnej cenie. Oznacza to rosnącą grupę spekulantów, którzy czekają na najlepszy moment, żeby rzucić mieszkania na rynek i zarobić. W ubiegłym roku takie transakcje stanowić mogły aż 21 proc. rynku, podczas gdy w 2019 r. było to tylko 16 proc. rynku.

W bieżącym roku kupować zaczęli hurtownicy. Głośno było o transakcjach w Warszawie duńskiego funduszu inwestycyjnego Nordic Real Estate Partners, który kupił 1,1 tys. mieszkań na wynajem oraz transakcji kupna 2,5 tys. mieszkań z przeznaczeniem na wynajem przez szwedzki fundusz Heimstaden Bostad.

Tę sytuację może zmienić podatek katastralny.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pracuj krócej, czuj się lepiej

Pracuj krócej, czuj się lepiej

Czterodniowy tydzień pracy okazał się na Islandii ogromnym sukcesem. Na razie był to tylko eksperyment, ale pozytywne efekty są jednoznaczne.

Jak informuje TVN24, podając za BBC, dzięki skróceniu czasu pracy zatrudnieni rzadziej skarżyli się na stres i rozdrażnienie, a ich efektywność w przeważającej liczbie przypadków wzrosła lub przynajmniej pozostała na niezmiennym poziomie.

Odbywający się w latach 2015-2019 eksperyment zlecony przez Radę Miasta Reykjavik i rząd objął ponad 2500 pracowników, co stanowi około 1 proc. czynnych zawodowo Islandczyków.  Podczas trwania pilotażu pracownicy otrzymywali takie samo wynagrodzenie, jak w przypadku pięciodniowego tygodnia pracy. Testy przeprowadzono w różnych placówkach sektora publicznego, takich jak przedszkola, domy opieki społecznej, szpitale czy biura administracji państwowej. Najczęściej wymiar pracy skracano z 40 godzin do 35 lub 36 godzin tygodniowo.

Jak podkreślają badacze, efektywność pracowników w większości przypadków zwiększyła się lub pozostała taka sama. Objęci eksperymentem pracownicy przyznawali, że podczas krótszego tygodnia pracy czują się mniej zestresowani i narażeni na wypalenie zawodowe. Lepiej ocenili także swój stan zdrowia i równowagę między życiem zawodowym a prywatnym.

Islandia nie jest jedynym krajem, który testuje możliwość wprowadzenia czterodniowego dnia pracy. Niedawno takie badania zapowiedziała Hiszpania. O kwestii czterodniowego dnia pracy dyskutowano także w Niemczech.

W Opolu znów będą naprawiać tabor

W Opolu znów będą naprawiać tabor

PKP Intercity Remtrak przejmuje z rąk słowackich przedsiębiorstwo napraw taboru kolejowego w Opolu – poinformowało we wtorek Ministerstwo Infrastruktury. Spółka planuje rozwinąć zakład i zwiększyć w nim zatrudnienie.

Jak informuje Portal Samorządowy, zakład napraw taboru kolejowego w Opolu, który przejmuje PKP Intercity Remtrak, czeka stabilna przyszłość. PKP planuje zatrudnić w opolskim zakładzie ok. 250 nowych pracowników. Docelowo spółka ma zapewnić w Opolu ponad 400 miejsc pracy.

Po wieloletnich problemach opolski zakład naprawy taboru stanie na nogi i ponownie stanie się ważnym punktem na kolejowej mapie Polski – stwierdził cytowany komunikacie resortu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Według szefa MI inwestycja w ten obszar działalności jest kluczowa pod kątem planowanych dalszych inwestycji taborowych, w wyniku których w najbliższych latach kolej ma ambicję stać się środkiem transportu pierwszego wyboru przy podróżach długodystansowych. Inwestycja w opolski zakład to kolejny ważny krok na drodze do naszego celu, jakim jest kolej bezpieczna, komfortowa, przewidywalna, dostępna i ekologiczna – dodał Adamczyk.

Opolskie przedsiębiorstwo napraw taboru kolejowego (dawniej Tabor Szynowy Opole, później Wagon Opole) było dzierżawione przez PKP Intercity Remtrak od grudnia 2019 r. PKP przejęło wówczas także ok. 165 pracowników przedsiębiorstwa Wagon Opole. Po opracowaniu długoterminowego planu rozwoju opolskiego przedsiębiorstwa, PKP Intercity Remtrak podjęło decyzję o przejęciu i podpisało umowę jego zakupu. Od początku dzierżawy opolski zakład wykonał naprawy ponad 260 wagonów.

Puste hotele przerabiane na mieszkania?

Puste hotele przerabiane na mieszkania?

Niektóre z nowojorskich hoteli, zamkniętych z powodu braku gości w trakcie pandemii koronawirusa, są wykupywane i przerabiane na niedrogie mieszkania. Część z nich ma być przeznaczona dla bezdomnych.

Jak informuje portal forsal.pl, w Nowym Jorku ustawodawcy stanowi zatwierdzili w czerwcu program finansowania zakupu stojących w obliczu kłopotów hoteli przez organizacje non-profit i przekształcania ich w stałe mieszkania. Projekt wymaga, by połowa nabytych lokali była przeznaczona dla bezdomnych, a druga – wynajmowana gospodarstwom domowym o niskich dochodach.

Według New York Housing Conference, w Nowym Jorku, gdzie jest potrzeba i możliwość przekształcenia hoteli w mieszkania, około 50 tys. osób mieszka w schroniskach dla bezdomnych, a tysiące innych na ulicy. Ponad 450 tys. mieszkańców miasta płaci czynsz w wysokości przekraczającej 50 proc. dochodów.

Senator stanowy Michael Gianaris, który zgłosił projekt ustawy, stwierdził w wywiadzie dla jednej z lokalnej telewizji, że przekształcanie hoteli w domy mieszkalne jest tańsze i szybsze aniżeli budowanie nowych mieszkań.

Przekształcaniem hoteli w domy mieszkalne zainteresowała się w Nowym Jorku m.in. organizacja non profit Breaking Ground. Wykupiła m.in. obiekt znany w latach 70. i 80. jako Times Square Hotel, który trzeba było poddać renowacji. Każdy pokój został odnowiony i teraz jest stałym mieszkaniem dla ponad 600 osób o niskich dochodach oraz bezdomnych.