Koniec wypłat pod stołem

Koniec wypłat pod stołem

Resort finansów chce zapobiec wypłacaniu części wynagrodzeń bez opodatkowania. W pakiecie uszczelniającym proponuje m.in., by po ujawnieniu takiej wypłaty to pracodawca, a nie pracownik musiał zapłacić zaległe podatki.

Jak informuje Polska Agencja Prasowa, w Ministerstwie Finansów zakończyły się prace nad pakietem uszczelniającym podatki. Zakres nowej regulacji jest szeroki, bo dotyczy podatku dochodowego od osób prawnych, czyli CIT, ale także składek na ubezpieczenia społeczne, podatków od osób fizycznych, a także VAT. W pakiecie uszczelniającym resort proponuje zmianę, w ramach której to na pracodawcę w całości spadnie konieczność opłacenia podatków po ujawnieniu, że wypłat dokonywał pod stołem.

Obecnie przepisy sprawiają, że między pracownikiem, który otrzymuje wynagrodzenie pod stołem a pracodawcą, który takie wynagrodzenie wypłaca, istnieje pewna solidarność. Chodzi o to, że pracownik, który chciałby ujawnić takie wynagrodzenie, musi przede wszystkim sam, bez pomocy płatnika, wykazać taki dochód w zeznaniu, a potem jeszcze wyliczyć podatek i samodzielnie go zapłacić. W tej sytuacji nie opłaca mu się informować o nieprawidłowościach w zakresie wypłaty pensji – powiedział rozmówca PAP z Ministerstwa Finansów.

Wyjaśnił, że w pakiecie uszczelniającym resort proponuje zmianę, w ramach której to na pracodawcę w całości spadnie konieczność opłacenia podatków po ujawnieniu, że wypłat dokonywał pod stołem.

Chcemy, by w razie wykrycia nieprawidłowości, to na pracodawcy spoczywał w pełni obowiązek podatkowy, związany z zobowiązaniami podatkowymi. A więc będzie musiał on wyjąć ze swoich kosztów i doliczyć do przychodów to, co wypłacił pod stołem, a na dodatek zapłaci dodatkową sankcję, równą podatkowi od minimalnego wynagrodzenia. To daje szansę na rozbicie solidarności z pracodawcą wypłacającym środki +pod stołem+ dzięki zwiększonej ochronie pracownika – powiedział przedstawiciel MF.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pracodawca otrzyma dane o szczepieniu pracownika?

Pracodawca otrzyma dane o szczepieniu pracownika?

Na najbliższym posiedzeniu Sejmu będą rozpatrywane przepisy o możliwości dostępu pracodawców do informacji o tym, czy pracownicy zostali zaszczepieniu przeciwko COVID-19.

Jak informuje pulshr.pl, wiceminister Zdrowia Waldemar Kraska mówił w piątek w radiu RMF FM i w RMF24.pl o pracach nad projektem przepisów umożliwiających pracodawcom sprawdzenie, który z pracowników jest zaszczepiony przeciwko COVID-19.

Kraska powiedział, że wszyscy pracodawcy powinni dostać taką możliwość. Przyznał, że będzie to projekt poselski, aby krótsza była jego ścieżka legislacyjna. Pytany o to, w jaki sposób pracodawca będzie mógł sprawdzić, czy podwładny jest zaszczepiony, powiedział, że będzie dostępna lista w systemie informatycznym.

Kraska mówił też o tym, w jaki sposób pracodawca będzie mógł wykorzystać taką wiedzę. Odnosząc się do tego, czy np. będzie on mógł zwolnić pracownika, powiedział: „Nie, tak daleko nie powinniśmy pójść”. Wskazał, że pracodawca będzie mógł np. umiejscowić osoby niezaszczepione w takich lokalizacjach, gdzie nie ma dużego kontaktu z innymi osobami.

 

Wzrosną nakłady na służbę zdrowia

Wzrosną nakłady na służbę zdrowia

6 proc. PKB na ochronę zdrowia w 2023 roku – Sejm przyjął nową ustawę.

Jak informuje serwis gazetaprawna.pl, uchwalona w środę ustawa przewiduje osiągnięcie poziomu 6 proc. PKB na ochronę zdrowia w 2023 r. i określenie ścieżki wzrostu do 7 proc. PKB w 2027 r. Zawiera też przepisy o karaniu osób naruszających nietykalność personelu punktów szczepień przeciw COVID-19.

Za nowelizacją ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw głosowało 298 posłów, przeciw było 7, wstrzymało się 146 parlamentarzystów. Wstrzymało się m.in. 121 posłów KO, 12 Lewicy, 7 Polska 2050 i 5 Konfederacji.

Konsekwencją zmian będzie to, że minimalne wartości publicznych nakładów na ochronę zdrowia nie będą mogły być niższe niż: 5,75 proc. produktu krajowego brutto w 2022 r.; 6,00 proc. PKB w 2023 r.; 6,20 proc. PKB w 2024 r.; 6,50 proc. PKB w 2025 r. i 6,80 proc. PKB w 2026 r.

Rząd wskazuje, że zmiany pozwolą m.in. na zasilenie systemu ochrony zdrowia dodatkowymi środkami w kwocie szacowanej łącznie w latach 2022–2027 na ponad 80 mld zł i osiągnięcie w 2027 r. nakładów na ochronę zdrowia na poziomie przekraczającym 215 mld zł.

W ustawie znalazły się także przepisy dotyczące naruszenia nietykalności personelu punktów szczepień przeciw COVID-19. Objęcie pracowników punktów szczepień dodatkową ochroną prawną wiąże się z atakami na punkty szczepień i z groźbami kierowanymi wobec personelu medycznego.

Google manipuluje zarobkami pracowników

Google manipuluje zarobkami pracowników

Koncern Google płaci mniej swoim amerykańskim pracownikom, którzy pracują zdalnie, a nie z siedziby firmy. Różnica nie jest wcale drobna.

Jak informuje pulshr.pl, pracownicy, którzy przeszli na zatrudnienie zdalne, stracili nawet 10% zarobków miesięcznie, czyli np. wywalczoną wcześniej podwyżkę. Jeden z pracowników koncernu, który poprosił o zachowanie anonimowości, powiedział, że dojeżdża do filii Google w Seattle z sąsiedniego hrabstwa i że spodziewa się, że jeśli będzie pracował zdalnie na stałe, to może zarabiać nawet o 10 proc. mniej. W taki sposób wartość wynagrodzenia wylicza kalkulator Work Location Tool, który firma wprowadziła w czerwcu. Narzędzie dostosowuje zarobki w oparciu o lokalizację pracownika.
Inna osoba przekazała, że woli pracować w biurze Google, choć ma do niego dwie godziny drogi: Straciłbym tyle, ile dostałem podwyżki za awans. Nie pracowałem tak ciężko po to, by po awansie mieć obciętą pensję.

Reuters dotarł do zrzutów ekranu dotyczących kalkulatora wypłat, z których wynika, że pracownik z miasta Stamford w stanie Connecticut, które jest o godzinę jazdy pociągiem od Nowego Jorku, dostanie pracując z domu 15 proc. mniej dotychczasowej wypłaty. Dla porównania osoba wykonująca samą pracę zdalną, ale w Nowym Jorku, nie odczuje żadnej różnicy w wysokości pensji.

Zrzuty ekranu dotyczyły też pracownika z okolic jeziora Tahoe, który musiał dojeżdżać do oddalonego o ok. 320 km San Francisco. W jego przypadku obcięcie pensji przy pracy z domu wyniosłoby nawet 25 proc.

Facebook i Twitter również obcinają pensję tym pracownikom, którzy przeprowadzają się w tańsze okolice.