Śmieciówki zamiast umowy o pracę to żart

Śmieciówki zamiast umowy o pracę to żart

Były pracownik TVN pozywa stację. Zarzuca jej zastąpienie należnego mu etatu umowami cywilnoprawnymi.

Robert Wyczałkowski, operator przez lata pracujący dla TVN, podał do sądu pracy nadawcę, żądając ustalenia, w jakim trybie był zatrudniony przez ostatnie 17 lat. Proces objęło kuratelą Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, sprawą zajmuje się też Państwowa Inspekcja Pracy.

Jak informuje portal Wirtualne Media, pozew Wyczałkowskiego dotyczy ustalenia „istnienia stosunku pracy” (w odniesieniu do art. 189 k.p.c.) jak i ewentualnego zasądzenia odszkodowania za niezgodne z prawem wypowiedzenie umowy o pracę oraz niedozwolone skrócenie okresu wypowiedzenia. W uzasadnieniu pozwu napisano, że „mimo wykonywania przez powoda zadań w okolicznościach typowych dla stosunku pracy, pozwana spółka zastępowała umowy o pracę umowami cywilnoprawnymi”. Pozywający były pracownik wspomina także o szykanach, jakie miał stosować względem niego pracodawca. Sprawą zajęła się również na wniosek pozywającego Państwowa Inspekcja Pracy.

Przez 17 lat operator był zatrudniany na podstawie odnawianych co jakiś czas umów śmieciowych. Twierdzi, że powodem jego zwolnienia były ujawnione przez niego nieprawidłowości w traktowaniu innych operatorów przez stację TVN.

To już drugi operator pracujący dla TVN, który decyduje się na otwarte wystąpienie przeciw byłemu pracodawcy. Pod koniec lutego br. zrobił tak Kamil Różalski (przez 23 lata operator obrazu w TVN), który na początek we wpisie facebookowym zarzucił nadawcy poważne naruszenia praw pracowniczych, zwłaszcza wobec grupy osób, które kilka lat temu pod presją zwierzchników musiały przejść z etatów na umowy cywilnoprawne. Według Różalskiego – w takiej formie związanych jest z nadawcą 1,8 tys. osób. – Ja, moje koleżanki i koledzy byliśmy traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Stawaliśmy się ofiarami mobbingu, współczesnego niewolnictwa, wykluczenia zawodowego, szantażu, odwetu. Byliśmy zmuszani przez pracodawcę do pracy po 16-17 godzin dziennie, w wyniku czego traciliśmy zdrowie – stwierdził.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Jednak będą podwyżki w budżetówce

Jednak będą podwyżki w budżetówce

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy budżetowej na 2022 rok. Przewiduje on m.in. 4,4 proc. podwyżkę wynagrodzeń w budżetówce i odmrożenie funduszu nagród. Więcej pieniędzy będzie także na wojsko i służbę zdrowia.

Jak pisze portal prawo.pl, rząd zakłada m.in. zwiększenie w budżecie wydatków na zdrowie do 5,75 proc. PKB, waloryzację rent i emerytur (wskaźnikiem na poziomie 104,89 proc.) obronę narodową (w wysokości 2,2 proc. PKB) oraz szkolnictwo wyższe i naukę. Zwiększony zostanie też fundusz wynagrodzeń dla pracowników państwowej sfery budżetowej.

Z przyjętego we wtorek projektu ustawy budżetowej na 2022 rok wynika, że dochody budżetu mają wynieść 475 mld zł, wydatki 505,6 mld zł, a deficyt 30 mld zł. Wzrost PKB w 2022 r. według projektu ustawy budżetowej ma wynieść 4,6 proc. w stosunku do oczekiwanych w tym roku 4,9 proc. W projekcie są uwzględnione skutki wprowadzenia Polskiego Ładu, ale nie uwzględnia on skutków realizacji Krajowego Programu Odbudowy

OPZZ wydało stanowisko, w którym określa podwyżkę 4,4 proc. w budżetówce jako krok w dobrym kierunku, ale niewystarczający. Centrala związkowa podtrzymuje swój postulat 12-procentowej podwyżki.

Dostępność na serio

Dostępność na serio

Serdecznie zapraszamy do udziału w Konferencji Światowego Spotkania Niewidomych, Słabowidzących i ich Bliskich organizowaną przez Fundację Szansa dla Niewidomych. Jest to największe w regionie Europy Środkowo-Wschodniej spotkanie osób niewidomych, niedowidzących i wszystkich niepełnosprawnych. W tym roku na Konferencję REHA składa się 16 konferencji wojewódzkich i finalizujące je spotkanie centralne w Warszawie w dniach 10-13 września pod hasłem przewodnim „Dostępność na serio”. „Nowy Obywatel” jest jednym z patronów medialnych imprezy.

Tegoroczne finałowe spotkanie będzie miało miejsce w Centrum Nauki Kopernik oraz Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, a Konferencja ma szczególnie wyjątkowy wymiar z uwagi na jubileusz 30-lecia Fundacji Szansa dla Niewidomych. Każdego roku w konkursie IDOL wyróżnia ona osoby i instytucje szczególnie zasłużone dla społeczności niewidomych. Z okazji jubileuszu rozszerzono konkurs na skalę międzynarodową, organizując konkurs IDOLA ŚWIATOWEGO, w którym wyłonieni zostaną laureaci z całego świata.

W ramach inicjatywy odbywa się kilkadziesiąt wydarzeń w całym kraju. Na całość składają się aż cztery dni, w ramach których odbywają się prelekcje, panele dyskusyjne, wystawy technologiczne i organizacji pożytku publicznego, integracyjny koncert (w tym roku m.in. Andrzej Piaseczny i Viki Gabor), gry i konkursy dla uczestników, zwiedzanie muzeów, Msza Święta w intencji środowiska osób z niepełnosprawnością wzroku oraz demonstracja osób z słabowidzących, niewidomych i ich otoczenia pod hasłem „My widzimy Was, a Wy – czy widzicie nas?”.

Konferencja REHA FOR THE BLIND IN POLAND cieszy się ogromną popularnością wśród mediów i przyciąga tysiące uczestników z zagranicy i z Polski. Od kilku lat  Patronat Honorowy nad konferencją obejmuje Małżonka Prezydenta RP, Agata Kornhauser-Duda.

Wszystkie wydarzenia będą transmitowane przez Internet oraz tłumaczone symultanicznie na 12 języków. Szczegółowe informacje można znaleźć tutaj: http://www.szansadlaniewidomych.org/index.php/xix-edycja-reha-for-the-blind-in-poland-2021/

 

Niech żyją chaszcze!

Niech żyją chaszcze!

Badania wykazały, że chaszcze i »dzika« zieleń w miastach są dla przyrody i redukcji zanieczyszczeń lepsze od uporządkowanych sterylnych parków.

Jak donosi portal samorzad.pap.pl, chaszcze, czyli tzw. tereny zieleni nieformalnej w miastach, pochłaniają więcej dwutlenku węgla niż uporządkowane parki i skwery. Wynika to z badania przeprowadzonego przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego i Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Porównali oni korzyści ekologiczne z nieużytków i parków miejskich i doszli do wniosku, iż „pozwalając przyrodzie robić swoje zyskujemy, bo gdy przychodzi do pochłaniania dwutlenku węgla, to właśnie chaszcze i chynchy wypadają korzystniej”.

Celem badania było uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy tereny zieleni nieformalnej, czyli wybrane nieużytki, odróżniają się pod względem dostarczanych usług ekosystemowych od terenów zieleni formalnej, czyli wybranych parków i skwerów miejskich. Szczegółowe pomiary środowiskowe przeprowadzono aż dla 75 terenów zieleni zlokalizowanych w Warszawie. Zbadano ilości gromadzonej wody, pochłaniania dwutlenku węgla, różnorodność biologiczną, redukcję temperatury oraz przeprowadzono badania ankietowe dotyczące oceny atrakcyjności danego terenu przez mieszkańców.

Uzyskane wyniki wskazują, że dla większości badanych parametrów nie ma istotnej statystycznie różnicy między parkami i skwerami a nieużytkami. Różnice pojawiają się w przypadku pochłaniania dwutlenku węgla, ale są to różnice na korzyść nieużytków. W szerszym kontekście wyniki te zachęcają do zwrócenia większej uwagi na tereny zieleni nieformalnej jako cennego – z punktu widzenia usług ekosystemowych – zasobu.

Zieleń miejska oczyszcza powietrze, pochłania dwutlenek węgla, retencjonuje wodę, wychładza, a przede wszystkim umożliwia nam wypoczynek. Wydawać by się mogło, że to przede wszystkim zasługa posadzonych, odpowiednio pielęgnowanych drzew, natomiast jak wypoczywać, to głównie w parku, gdzie zainwestowano w odpowiednią infrastrukturę. My pokazujemy, że przyroda nie zna tych ograniczeń i gdy pozwolimy na jej spontaniczny rozwój… dostarczy nam korzyści porównywalnych do pielęgnowanych parków, a nierzadko nawet większych” – wyjaśnia z kolei Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego na swoim profilu na Facebooku.

Hektar zadrzewionego parku pochłania średnio – 7,7 t/ha CO2, a zadrzewiony nieużytek – 9,8 t/ha. trawniki parkowe – 3,8 t /ha a zarzucone ziołorośla – 7,0 t/ha” – czytamy. „Uważa się, że zieleń parkowa, której koszt utrzymania to około kilku tysięcy zł/ha rocznie, jest atrakcyjniejsza dla rekreacji. Tu wyniki są równie zaskakujące bo nasi ankietowani uznali atrakcyjność parków i nieużytków podobnie. A zatem kosić, czy nie kosić? Skoro nie widać różnicy to po co przepłacać?” – podsumowano.