Powstało „Łączy Nas Wiele”. Połączyła ich godna praca i ochrona zdrowia

Powstało „Łączy Nas Wiele”. Połączyła ich godna praca i ochrona zdrowia

Tworzymy Łączy Nas Wiele, bo chcemy godnie żyć i godnie zarabiać w Polsce bez wyzysku, w której niskie płace i łamanie praw pracowniczych zostaną w naszej pamięci jedynie jako relikty przeszłości. Nie chcemy również martwić się, że my lub ktoś z naszych bliskich przedwcześnie umrze z powodu ograniczonego dostępu do ochrony zdrowia. Połączyła nas godna praca i ochrona zdrowia – mówią inicjatorzy stowarzyszenia.

W obliczu pandemii Polska legła w gruzach. Jak w soczewce skupiły się lata pielęgnowania przez polityków, wszystkich opcji, zapaści systemu ochrony zdrowia, wyzysku pracowników i słabego państwa. Tysiące ludzi zaczęło tracić pracę, otrzymywać niższe wynagrodzenie, bać się o jutro – czytamy w Manifeście inicjatywy.

Stowarzyszenie tworzą związkowcy i społecznicy od lat działający na rzecz dobra wspólna. – Chcemy bronić praw pracowniczych tu i teraz, a także wywrzeć na rządzących presję w celu wprowadzenia zmian systemowych. Będziemy wspierać związki zawodowe, piętnować nieuczciwych pracodawców i organizować pracowników do walki o swoje prawa, niezależnie od branży, czy miejsca pracy – zapowiada Maciej Łapski, przewodniczący „Łączy Nas Wiele”. – Chcemy zburzyć niepotrzebne podziały i budować mosty na bazie wspólnych wartości. Brakuje w Polsce inicjatyw, które stają po stronie większości, bo większość ludzi w Polsce doświadcza wyzysku w miejscu pracy. Także większość z nas wie, co to znaczy brak pielęgniarek na oddziale, czy wielomiesięczne kolejki do lekarza specjalisty. Polski system ochrony zdrowia potrzebuje ratunku, dlatego wspieramy protestujących medyków.

Stowarzyszenie poza działalnością interwencyjną i bieżącym angażowaniem się w sprawy dotyczące pracy i usług publicznych, przedstawiło szereg postulatów. W zakresie godnej pracy domagają się mi.in. wprowadzenia gwarancji zatrudnienia, dzięki czemu „nikt nie będzie musiał pracować u pracodawców niespełniających minimalnych standardów”, ustanowienia krajowej płacy minimalnej na poziomie 68% przeciętnego wynagrodzenia i wyższych branżowych płac minimalnych w każdym zawodzie oraz wysokich kar dla nieuczciwych pracodawców wyliczanych jako procent od obrotu. Chcą również wzmocnienia Państwowej Inspekcji Pracy i przekształcenia jej w Policję Pracy. – Obecnie PIP ma tak małe zasoby, że w jednej firmie przeprowadza kontrolę średnio raz na 20 lat, a wysokość kar, które może nałożyć na pracodawcę, jest śmiesznie niska. Prawo pracy musi być egzekwowane – mówi Łapski. Z kolei ochrona zdrowia już teraz jest w Polsce częściowo prywatna. Z powodu braku dostępu do publicznych placówek, trzeba iść na wizytę prywatną. Gdy kogoś nie stać na leczenie, traci zdrowie lub umiera, a w najlepszym wypadku się zadłuża – kontynuuje.

W zakresie ochrony zdrowia Łączy Nas Wiele postuluje m.in. znaczne i szybkie zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia oraz podniesienie wynagrodzeń medyków i tym samym dążenie do zwiększenia zatrudnienia i liczby przyjęć na uczelnie medyczne. Chcą także przyjęcia zasady, zgodnie z którą „ochrona zdrowia powinna być traktowana jako wojsko tzn. musi być gotowa nie tylko na czas pokoju, ale i wojny z epidemią – potrzebuje zasobów, które są większe nić potrzeby zdrowotne Polek i Polaków, by w czasie kryzysu nie ograniczać świadczeń i przyjmować zwiększoną liczbę pacjentów”. Postulują także wprowadzenie bezpłatnych leków na receptę i dostęp do bezpłatnych badań. Jak piszą „państwo powinno przystąpić do produkcji lekarstw i przeciwdziałać zawyżaniu cen przez oligopole farmaceutyczne”. Pełną listę postulatów Łączy Nas Wiele można znaleźć na: https://laczynaswiele.pl. Działania inicjatywy można śledzić w social mediach (https://twitter.com/LaczyNasWiele, https://www.facebook.com/LaczyNasWiele).

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec śmierci na drogach?

Koniec śmierci na drogach?

Parlament Europejski chce ograniczenia prędkości do 30 km/h w terenie zabudowanym i zerowej tolerancji dla kierowców pod wpływem alkoholu.

Jak informuje Portal Samorzadowy, ma to przyczynić się do osiągnięcia celu – zero ofiar śmiertelnych na drogach Unii do 2050 roku.W projekcie rezolucji, przyjętym w środę 615 głosami za, przy 24 przeciw i 48 wstrzymujących się, przypomniano, że rocznie na drogach w UE ginie około 22 700 osób, a około 120 000 zostaje poważnie rannych.
Średnia liczba ofiar śmiertelnych na drogach w UE to 42 osoby na milion mieszkańców. W Polsce wynosi ona 65.

W ostatnich latach nastąpiła w UE stagnacja postępów w zmniejszaniu liczby ofiar śmiertelnych, a Unia nie osiągnęła wyznaczonego celu zredukowania o połowę liczby ofiar śmiertelnych na drogach w latach 2010-2020 (spadek ten wyniósł 36 proc.). Według najnowszych danych najbezpieczniejsze drogi są wciąż w Szwecji (18 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców), natomiast najwyższy wskaźnik śmiertelności w 2020 roku odnotowała Rumunia (85 ofiar na milion mieszkańców). Nadmierna prędkość jest odpowiedzialna za około 30 proc. śmiertelnych wypadków drogowych. Zdaniem PE Komisja Europejska powinna zarekomendować sposoby stosowania bezpiecznych ograniczeń prędkości, takich jak maksymalna prędkość 30 km/h w terenach zamieszkanych oraz w obszarach, gdzie jest duża liczba rowerzystów i pieszych.

W celu promowania bezpiecznego korzystania z dróg, posłowie nalegają również na wprowadzenie zerowej tolerancji dla jazdy pod wpływem alkoholu, podkreślając, że alkohol jest przyczyną około 25 proc. wszystkich śmiertelnych wypadków drogowych.

Posłowie chcą też więcej inwestycji w infrastrukturę, które przyczyniłyby się do poprawy bezpieczeństwa na drogach, skupiając się na strefach o największej liczbie wypadków. Wzywają państwa członkowskie do utworzenia Krajowych Funduszy Bezpieczeństwa Drogowego, które przeznaczałyby kwoty uzyskane z mandatów na projekty związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego.

W XXI wieku bez toalety

W XXI wieku bez toalety

Problem braku toalet dotyczy ponad 9 procent wszystkich mieszkań na warszawskiej Pradze-Północ.

Jak informuje Radio Plus na podstawie odpowiedzi na interpelacje radnych, problem dotyczy aż 1015 lokali mieszkalnych na Pradze-Północ, głównie komunalnych. To ponad 9 procent wszystkich w tej dzielnicy. Co gorsza, niemal 9 procent nie ma nawet zwykłej łazienki do umycia się. W obu przypadkach to więcej niż średnia krajowa dotycząca wszystkich budynków w miastach i na wsi w Polsce.

Mieszkańcy jednej z centralnych dzielnic stolicy muszą więc korzystać z wychodków na korytarzach, a nawet ze wspólnych szaletów znajdujących się na podwórzach.

Według danych GUS w 2020 roku w całym kraju toaletę posiadało 94 procent lokali, a łazienkę niecałe 92 procent mieszkań.

Nie dawajcie Uberowi i innym darmowej przejażdżki

Nie dawajcie Uberowi i innym darmowej przejażdżki

Firmy platformowe, takie jak Uber i Deliveroo, wykorzystują luki w prawie, aby osiągać duże zyski. Korzystają z możliwości przyjmowania ludzi do pracy na zasadzie samozatrudnienia. Pracownicy firm platformowych są zmuszeni do zaakceptowania tych praktyk, bo inaczej nie mogliby zarabiać na życie.

Magdalena Chojnowska, Wydział Międzynarodowy OPZZ

Wielu pracowników firm platformowych nie korzysta z praw pracowniczych takich jak np. cztery tygodnie urlopu w roku, możliwość przebywania w domu w razie choroby, ochrona przed wypadkami przy pracy czy godna płaca godzinowa. Jest to niesprawiedliwe wobec ogromnej większości firm, które grają zgodnie z zasadami rynkowymi. Platformy pozbawiają państwowe systemy emerytalne i zdrowotne środków finansowych.

Związki zawodowe wygrywają sprawy sądowe w całej Europie, aby położyć kres fałszywemu samozatrudnieniu. Jednakże niektóre platformy nie dbają o przestrzeganie zasad, nawet gdy są za to skazane przez sądy. Nadszedł czas na działania w celu uregulowania i powstrzymania tego opartego na wyzysku modelu biznesowego.

Podobnie jak ruch związkowy, Parlament Europejski wzywa do wprowadzenia prawa unijnego regulującego pracę na platformach i zapewniającego ich pracownikom sprawiedliwe warunki.

Uber i inne platformy naciskają na stworzenie nowego „trzeciego statusu” pomiędzy pracownikiem a samozatrudnionym. Intensywnie lobbują za tym rozwiązaniem w Brukseli. Nie pozwólmy im na stworzenie własnego, skrojonego na ich miarę prawa!

Skończmy z fałszywym samozatrudnieniem

Platformy chcą, aby pracownicy byli samozatrudnieni, by uniknąć odpowiedzialności. Ale każda platforma jest lub może stać się pracodawcą. Dlatego potrzebujemy domniemania istnienia stosunku pracy. Dzięki temu pracownicy będą traktowani jak pracownicy, gdy platforma kontroluje ich pracę, a osoby rzeczywiście samozatrudnione będą mogły pozostać samozatrudnione.

Niech platformy dostarczają dowody  – a nie pracownicy

Obecnie to pracownik musi udowodnić, że jest fałszywie samozatrudniony. Jest to niesprawiedliwe. Ciężar dowodu powinien zostać odwrócony, tak aby to platformy musiały udowodniać, że pracownicy są rzeczywiście samozatrudnieni.

Firmy platformowe to wciąż firmy

Firmy platformowe powinny przestrzegać tych samych zasad i układów zbiorowych, co inne firmy w ich sektorze.

Prawa dla wszystkich pracowników

Sprzątaczki, dziennikarze, lektorzy języków obcych czy muzycy są często w takiej samej sytuacji jak pracownicy platform. Chcemy zadbać o to, by wszyscy pracownicy, zarówno online, jak i offline, mieli takie same prawa.

Ogólnoeuropejskie rozwiązanie problemu

Większość platform to firmy wielonarodowe, dlatego też potrzebujemy działań na szczeblu europejskim. Odpowiednie prawa dla pracowników platform będą zmianą w gospodarce. Ochronią też sektory w przyszłości zagrożone pracą dla platform i wprowadzą je na ścieżkę  zrównoważonego rozwoju.

(Przedruk za strona opzz.org.pl)