Średnia wieku pielęgniarek to 53 lata. Będzie więcej

Średnia wieku pielęgniarek to 53 lata. Będzie więcej

Szefowa Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych alarmuje: „Pielęgniarka idzie na emeryturę i umiera”.

Jak informuje portal Rynek Zdrowia, o dramatycznych statystykach dotyczących pielęgniarek i położnych w Polsce mówiła podczas sesji inauguracyjnej XVII Forum Rynku Zdrowia Zofia Małas, prezeska Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Problemem, na który wskazywała, jest z jednej strony olbrzymi deficyt kadr, z drugiej średnia wieku pielęgniarek i położnych.

– To ogromny kryzys kadrowy. W tej chwili średnia wieku dla pielęgniarek to 53 lata i 51 lat dla położnych. Idealna byłaby średnia wieku 38 – 40 lat, wtedy moglibyśmy mówić, że nie mamy luki pokoleniowej. Teraz rokrocznie z systemu wypada, w tym nabiera praw emerytalnych oraz umiera, 10 000 pielęgniarek i położnych. Gdyby do systemu wchodziło 10 000 osób, można by powiedzieć, że mamy status quo, czyli ten najniższy w krajach OECD wskaźnik: 5,2 na 1000 mieszkańców. Dla porównania średnia unijna to 9,4. W 2020 roku wydaliśmy 5680 praw wykonywania zawodu, w tym roku będzie podobnie, bo na 30 września to już 5300 PWZ. W związku z tym można powiedzieć, że brakuje nam połowy i to pomimo, że dużo dobrego zadziało się w ostatnim pięcioleciu: z 75 uczelni posiadających kierunki pielęgniarstwa i położnictwa, w tej chwili jest już 127 takich uczelni. Chętnej do nauki młodzieży też nie brakuje, ale problem jest jeden: zawieszono minimalne normy zatrudnienia. W efekcie od dwóch lat obserwujemy, że mimo iż wydajemy prawie 6000 PWZ, tylko niespełna połowa absolwentów jest zatrudniana. Pracodawcy wyczekują, twierdząc że nie mają pieniędzy na etaty pielęgniarskie, a my bardzo się boimy, bo ta nasza młodzież odchodzi. Odchodzi do niepublicznej ochrony zdrowia, odchodzi do administracji, część jest zainteresowana wyjazdem za granicę. Boimy się, że jeżeli raz odejdą i będzie im dobrze pod względem zarobków gdzie indziej, to już nie wrócą – tłumaczy Zofia Małas – To jest kwadratura koła: pomimo iż mamy mało absolwentów, o 100 proc. za mało, to i tak nie wszyscy są zagospodarowywani. W efekcie kształcimy ze środków publicznych tylko niekoniecznie na rynek publicznej ochrony zdrowia – podkreślała.

NIPiP przygotowała analizę, z której wnika, że jeżeli w najbliższych latach do systemu nie będzie wchodziło co roku około 10 000 pielęgniarek i położnych, to w 2030 r. średnia wieku w tych zawodach wyniesie 62 lata.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pracownik Solarisa wygrał w sądzie pracy

Pracownik Solarisa wygrał w sądzie pracy

O swoje prawa przed sądem pracy skutecznie walczył pracownik Solaris Bus, zwolniony w 2019 r. z powodu zwolnień lekarskich po wypadkach.

Jak informuje związek zawodowy Konfederacja Pracy w spółce Solaris Bus, wypowiedzenie umowy o pracę Solaris wręczył pracownikowi w grudniu 2019
r., tuż przed świętami Bożego Narodzenia. W tamtym feralnym roku
miał on kilka wypadków, również wypadki przy pracy, przez co
łącznie przez kilkadziesiąt dni przebywał na zwolnieniach lekarskich.
Spółka zarzuciła mu, że jego nieobecności zdezorganizowały pracę,
zakłóciły proces produkcji i spowodowały konieczność organizowania
nadgodzin. Według spółki dlatego został zwolniony.

W styczniu 2020 r. złożony został pozew przeciwko spółce. W proces
zaangażowany był cały zarząd organizacji zakładowej.

W sądzie, podczas trakcie kilku rozpraw, Solaris nie był w stanie udowodnić
stawianych pracownikowi zarzutów, które ponoć miały być faktycznym
powodem zwolnienia. Solaris twierdzi, że nie zwalnia za chorobowe, ale innych podstaw zwolnienia nie udało się udowodnić.

Po blisko dwóch latach wyrokiem z dnia 8 listopada 2021 r. Sąd
Rejonowy w Poznaniu nakazał Solarisowi przywrócenie pracownika do pracy,
wypłatę odszkodowania i zapłatę kosztów sądowych.

 

 

Wstępne porozumienie w Jeremias

Wstępne porozumienie w Jeremias

Od kilku tygodni trwały rozmowy między zarządem a związkiem zawodowym Inicjatywa Pracownicza Jeremias. 10 listopada zawarto wstępne porozumienie.

Godne warunki pracy, wyższe pensje, rozliczanie nadgodzin w systemie miesięcznym, a nie rocznym – o to walczyli pracownicy fabryki wkładów kominkowych w Gnieźnie. Jak informuje portal Gniezno Nasze Miasto, 10-go listopada w siedzibie fabryki doszło do ostatecznych rozmów zarządu z członkami związku zawodowego. Blisko trzygodzinne rozmowy zakończyły się wstępnym porozumieniem obu stron. Co ma się zmienić?

W oświadczeniu o wejściu w spór zbiorowy, który był procedurą rozpoczynającą negocjacje z pracodawcą, które mogą się zakończyć strajkiem, weszliśmy z czterema żądaniami: godnych płac, stabilnych warunków zatrudnienia, skrócenia 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego i zatrudnienia pracowników agencyjnych przez firmę Jeremias. (…) Negocjacje były bardzo burzliwe i wstępnie udało się osiągnąć porozumienie z pracodawcą co do wszystkich postulatów. (…) Na dzień dzisiejszy nie będzie strajku – podkreślała w rozmowie z mediami Marta Rozmysłowicz z komisji krajowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza.

Załoga, w zależności od stażu pracy, otrzyma podwyżki od 9 do 13 procent. Będzie to kwota doliczona do podstawy wynagrodzenia. Wraz z jej wzrostem, w górę pójdą też wszystkie dodatki, naliczane od kwoty podstawy wypłaty. W efekcie pracownicy ze stażem pracy dłuższym niż 10 lat otrzymają nawet 460 zł więcej.

Taniej i ekologicznie

Taniej i ekologicznie

Kilka dni temu w Austrii uruchomiono tzw. bilet klimatyczny. To roczna karta sieciowa, ważna w transporcie publicznym na terenie całego kraju. Jej koszt to 1095 euro.

Jeden bilet na wszystkie środki transportu publicznego w całej Austrii działa już od wtorku. Minister ochrony klimatu Leonore Gewessler (Zieloni) zdołała zrealizować projekt, który wcześniej nie powiódł się innym rządom – podkreśla „Kronen Zeitung”. Rząd federalny przeznaczył na pokrycie kosztów projektu 96 mln euro na 2021 r. i 150 mln euro na 2022 r. Zakładano sprzedaż kart w pierwszym roku projektu na poziomie 100 tys. Tymczasem od 1 października – dnia rozpoczęcia przedsprzedaży – karty zakupiło już ponad 75 tys. osób.

Dane dotyczące przedsprzedaży pokazują, że ludzie chcą zmian i chcą podróżować w sposób przyjazny dla klimatu – pisze „Kronen Zeitung”.