W Gdańsku 700 komunalnych pustostanów czeka nie wiadomo na co

W Gdańsku 700 komunalnych pustostanów czeka nie wiadomo na co

Utrzymanie setek pustych lokali kosztuje 236 tys. miesięcznie, czyli 2,8 mln zł rocznie. W większości czekają one na remonty, na które z kolei nie ma pieniędzy.

Jak informuje portal m.trojmiasto.pl, według danych Gdańskich Nieruchomości pod koniec czerwca 2021 r. w zasobie znajdowało się 15 828 mieszkań, z czego 3025, czyli ponad 19 proc. to lokale socjalne. Liczba niezasiedlonych lokali mieszkalnych oscyluje w granicach 700 – informuje Aleksandra Strug, rzeczniczka prasowa Gdańskich Nieruchomości – Są to lokale w tzw. obrocie. Przyjmuje się, że w tzw. stałym obrocie znajduje się około 3-4 proc. wolnego zasobu lokalowego z uwagi na naturalną rotację np. z powodu śmierci najemcy, emigracji czy opracowywania dokumentacji remontowej. Ponad 90 proc. gminnego zasobu to budynki przedwojenne, najstarszy z nich pochodzi z 1770 r. Remonty takich nieruchomości są bardziej kosztowne niż w młodszych budynkach.

Mamy zatem sytuację, kiedy mieszkania czasem latami czekają na remont, a w tym czasie miasto wydaje setki tysięcy złotych na ich utrzymanie. Tymczasem osób, które mogłyby w nich mieszkać, nie brakuje.

Aktualnie roczna lista oczekujących na najem socjalny lokalu obejmuje 49 osób/rodzin zakwalifikowanych do udzielenia pomocy mieszkaniowej, a 348 osób/rodzin spełnia kryteria do otrzymania pomocy mieszkaniowej, lecz ze względu na zbyt małą liczbę punktów nie znalazła się na rocznej liście – informuje Joanna Bieganowska z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku – Z kolei na rocznej liście oczekujących na lokal komunalny znajdują się 44 osoby/rodziny zakwalifikowane do udzielenia pomocy mieszkaniowej. Ponadto 293 osoby/rodziny spełniają kryteria do otrzymania pomocy mieszkaniowej, lecz ze względu na zbyt małą ilość punktów nie znalazły się na rocznej liście.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

TVN ukrywa wyniki kontroli

TVN ukrywa wyniki kontroli

TVN utajnia wyniki kontroli w stacji. Były pracownik ujawnił jednak, co wykazały.

Jak informuje Salon24, Inspekcja Pracy i ZUS zakończyły kontrolę w TVN. Nie poznamy jednak jej wyników, bo stacja zażądała ich utajnienia. Kulisy sprawy ujawnił w rozmowie z portalem tvp.info były pracownik TVN Kamil Różalski.

Naruszanie praw pracowniczych publicznie zarzucił TVN były operator stacji Kamil Różalski. Zespół kontrolny powołany na polecenie Głównego Inspektora Pracy po przeprowadzeniu kontroli w TVN S.A. wykazał, że warunki w jakich osoby kontrolowane w tym ja, wykonywały pracę na rzecz TVN S.A. są charakterystyczne dla stosunku pracy. Kontrolerzy ustalili też, że na dzień 24 lutego 2021 r. na umowy »śmieciowe« w TVN S.A. zatrudnionych było 1863 osoby – napisał na Facebooku Różalski.

Współpracownikom TVN nie przysługiwały: umowa o pracę na czas nieokreślony, prawo do płatnego urlopu, zasiłku chorobowego oraz emerytury, choć pracowali równie ciężko, jak pracownicy na etacie. „Byliśmy zmuszani przez pracodawcę do pracy po 16-17 godzin dziennie, w wyniku czego traciliśmy zdrowie” – pisał w lutym. Na jego zarzuty stacja zareagowała oświadczeniem, zapewniając, że warunki zatrudnienia w firmie są „zgodne z prawem”.

Starania o zajęcie się łamaniem praw pracowniczych w TVN przez Państwową Inspekcję Pracy trwały dwa lata. Sprawa nabrała tempa po interwencji poselskiej posła Piotra Saka.

Informacje z raportu są zastrzeżone, bo domagał się tego TVN. Były operator kamery wyjawił jednak treść odpowiedzi, którą otrzymał od Głównego Inspektora Pracy, która, jak wskazuje, potwierdza powtarzane przez niego od lat zarzuty wobec prywatnej stacji. W przytaczanej przez niego odpowiedzi GIP przekazano, że kontrola trwała od 27 maja do 22 października 2021 r.

W toku kontroli nawiązano kontakt z grupą osób, których nazwiska pojawiły się w doniesieniach medialnych. Cztery osoby, w tym Pan, złożyły zeznania w charakterze świadka. (…) Na podstawie ustaleń dokonanych w toku kontroli stwierdzono, że warunki, w jakich wykonywał pan czynności na podstawie umowy cywilnoprawnej, są charakterystyczne dla stosunku pracy – przytacza treść pisma Różalski i dodaje, że jednoznacznie zadaje ono kłam twierdzeniom TVN, że „warunki zatrudnienia” w spółce są zgodne z prawem.

Pierwszeństwo pieszych działa

Pierwszeństwo pieszych działa

Liczba śmiertelnych wypadków powodowanych przez kierowców na przejściach spadła o blisko 40 proc.

Według informacji portalu brd24.pl, w Polsce istniał olbrzymi opór przed taką zmianą prawa, nawet wśród osób, które do tej pory uznawane były za ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego. Udało się jednak ucywilizować polskie zapisy i od 1 czerwca 2021 r. kierowcy mają ustawowy obowiązek ustępować nie tylko pieszym, którzy już są na przejściu, ale także tym dopiero wchodzącym na pasy. W rządowej kampanii tłumaczy się już teraz kierowcom, że „wchodzący” na przejście to także ten człowiek, który oczekuje na możliwość wejścia na zebrę stojąc na chodniku.

Liczba wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdami z powodu „nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu na przejściu dla pieszych” w okresach styczeń – październik [dane KGP]

2019 – 2077

2020 – 1791

2021 – 1439

Obecny wynik jest niższy nawet od rezultatu z pandemicznego roku 2020, gdy nowe prawo jeszcze nie obowiązywało, a jednocześnie mniej osób wychodziło z domów.

Liczba zabitych pieszych w wypadkach spowodowanych przez kierujących pojazdami z powodu „nieustąpienia pierwszeństwa pieszemu na przejściu dla pieszych” w okresach styczeń – październik [dane KGP]

2019 – 139

2020 – 130

2021 – 81

Pierwszych dziesięć miesięcy 2021 r. jest pod względem wypadków lepsze niż ten sam okres w latach 2019 i 2020. Na tle ogólnej liczby wypadków i śmierci widać jednak, że w innych obszarach poprawa nie jest tak ogromna, jak w wypadkach powodowanych przez kierowców na przejściach.

Wyższe kary dla niemieckich kierowców

Wyższe kary dla niemieckich kierowców

Od tygodnia obowiązuje w Niemczech nowy katalog kar pieniężnych dla kierowców. Kary za jazdę z nadmierną prędkością zostaną podwojone.

Jak informuje portal dw.com, z 20 do 55 euro wzrosną mandaty za parkowanie w drugim rzędzie. Za zastawienie drogi dla pieszych lub rowerzystów grozić będzie nawet 80 euro. Za niedozwolone parkowanie na miejscu dla osób niepełnosprawnych trzeba będzie zapłacić 55 euro (dotychczas 35 euro). Taką samą kwotę zapłacimy za zaparkowanie pojazdem spalinowym na miejscu dla samochodów elektrycznych.

Surowo karane będzie utrudnianie poruszania się karetkom pogotowia lub wozom strażackim. Za parkowanie na dojazdach dla służb ratowniczych grozi 100 euro i punkt karny. Bardzo wysokie kary (od 200 do 320 euro) grożą tym kierowcom, którzy w czasie jazdy na drodze nie utworzą ścieżki przejazdu dla pojazdu uprzywilejowanego albo wykorzystają ją dla siebie. Do tego dochodzą dwa punkty karne i odebranie prawa jazdy na miesiąc.

W wielu przypadkach osoby przekraczające prędkość muszą teraz zapłacić podwójną grzywnę. Przekroczenie prędkości od 16 do 20 km/h w terenie zabudowanym kosztuje 70 euro zamiast dotychczasowych 35. Kierowcy ciężarówek muszą skręcać z prędkością pieszego (maksymalnie 10 km/h), w przeciwnym razie również muszą zapłacić 70 euro. Ci, którzy przekraczają prędkość od 16 do 20 km/h poza terenem zabudowanym, zapłacą 60 euro zamiast dotychczasowych 30.