Nie ma demokracji bez pracowników

Nie ma demokracji bez pracowników

OPZZ włącza się do kampanii Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych More Democracy at Work (Więcej demokracji w pracy).

Nie możemy już dłużej czekać na ochronę i rozszerzanie naszych praw pracowniczych. Apelujemy o to, abyśmy byli informowani i mogli konsultować sprawy naszych przedsiębiorstw, aby kierownictwo wszystkich istotnych szczebli prowadziło z nami – pracownikami, związkowcami – konstruktywne dyskusje i abyśmy mogli aktywnie uczestniczyć w procesach decyzyjnych przed podjęciem jakichkolwiek ważnej ustaleń dotyczących naszych firm– pisze OPZZ w swoim apelu.

Oczekujemy:

  • większego udziału pracowników w zarządzaniu przedsiębiorstwami poprzez rozszerzenie możliwości udziału ich przedstawicieli w zarządach i radach nadzorczych;
  • prawa do wstępu na teren zakładu pracy przedstawicieli związków zawodowych, którzy nie są zatrudnieni u danego pracodawcy, jeżeli wynika to z oczekiwań pracowników oraz do prowadzenia polityki informacyjnej na terenie zakładu;
    partycypacji pracowników w demokracji i rozwoju gospodarczym w Europie;
  • uznania naszych żądań co do prawdziwie zrównoważonego ładu korporacyjnego i należytej staranności dostosowanej do długoterminowych celów i praw człowieka;
    egzekwowania i konsolidacji wszystkich odpowiednich przepisów UE w celu zapewnienia informacji i konsultacji jako integralnej części procesu podejmowania decyzji w przedsiębiorstwie.
  • Jednocześnie wzywamy Komisję Europejską do rewizji i egzekwowania dyrektywy o europejskich radach zakładowych i do przestrzegania porozumień partnerów społecznych.

Chcemy demokracji w miejscu pracy, bo nie ma demokracji bez pracowników – kończy swój apel OPZZ.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Polacy pracują najdłużej w całej Unii

Polacy pracują najdłużej w całej Unii

W 2020 r. Polacy pracowali najdłużej wśród wszystkich krajów unijnych. Pracownicy w naszym kraju pracowali rocznie przez 1848 godzin. Podobnie długo pracują Węgrzy.

Jak informuje portal rp.pl, podczas gdy my i Węgrzy pracowaliśmy średnio po 1848 godzin rocznie, nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy, pracy poświęcali w tym samym okresie znacznie mniej czasu. Jak wynika z raportu „Working time in 2019–2020” przygotowanego przez Eurofound, Niemcy pracowali najkrócej w całej UE. Za Odrą analogiczna liczba godzin pracy wyniosła w 2020 r. tylko 1574. Stawia to Niemcy na drugim, przeciwstawnym końcu listy. Przed nimi znaleźli się Francuzi z 1 610 godzinami i Duńczycy z 1 635 godzinami. Liczby przedstawione przez European Foundation obejmują już zmiany na rynku pracy, które były wynikiem wybuchu i trwania pandemii. Chodzi o takie zmiany, jak stosowanie schematów krótszej pracy czy telepraca z domu, dla tych, którzy mogli swe obowiązki wykonywać nie opuszczając miejsca zamieszkania.

O ile w Polsce układy zbiorowe pracy nie grają dużej roli przy kształtowaniu się standardów godzin pracy, o tyle są one powszechną praktyką w państwach raportujących niższe roczne godziny pracy. Raport wskazuje, że w 2020 roku pracownicy w Polsce, pracując w średnio ustalonym czasie pracy, mogli pracować ok. 274 godzin więcej niż ich odpowiednicy w Niemczech. To równowartość prawie 7 tygodni pracy w Polsce.

W Gdańsku 700 komunalnych pustostanów czeka nie wiadomo na co

W Gdańsku 700 komunalnych pustostanów czeka nie wiadomo na co

Utrzymanie setek pustych lokali kosztuje 236 tys. miesięcznie, czyli 2,8 mln zł rocznie. W większości czekają one na remonty, na które z kolei nie ma pieniędzy.

Jak informuje portal m.trojmiasto.pl, według danych Gdańskich Nieruchomości pod koniec czerwca 2021 r. w zasobie znajdowało się 15 828 mieszkań, z czego 3025, czyli ponad 19 proc. to lokale socjalne. Liczba niezasiedlonych lokali mieszkalnych oscyluje w granicach 700 – informuje Aleksandra Strug, rzeczniczka prasowa Gdańskich Nieruchomości – Są to lokale w tzw. obrocie. Przyjmuje się, że w tzw. stałym obrocie znajduje się około 3-4 proc. wolnego zasobu lokalowego z uwagi na naturalną rotację np. z powodu śmierci najemcy, emigracji czy opracowywania dokumentacji remontowej. Ponad 90 proc. gminnego zasobu to budynki przedwojenne, najstarszy z nich pochodzi z 1770 r. Remonty takich nieruchomości są bardziej kosztowne niż w młodszych budynkach.

Mamy zatem sytuację, kiedy mieszkania czasem latami czekają na remont, a w tym czasie miasto wydaje setki tysięcy złotych na ich utrzymanie. Tymczasem osób, które mogłyby w nich mieszkać, nie brakuje.

Aktualnie roczna lista oczekujących na najem socjalny lokalu obejmuje 49 osób/rodzin zakwalifikowanych do udzielenia pomocy mieszkaniowej, a 348 osób/rodzin spełnia kryteria do otrzymania pomocy mieszkaniowej, lecz ze względu na zbyt małą liczbę punktów nie znalazła się na rocznej liście – informuje Joanna Bieganowska z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku – Z kolei na rocznej liście oczekujących na lokal komunalny znajdują się 44 osoby/rodziny zakwalifikowane do udzielenia pomocy mieszkaniowej. Ponadto 293 osoby/rodziny spełniają kryteria do otrzymania pomocy mieszkaniowej, lecz ze względu na zbyt małą ilość punktów nie znalazły się na rocznej liście.

 

TVN ukrywa wyniki kontroli

TVN ukrywa wyniki kontroli

TVN utajnia wyniki kontroli w stacji. Były pracownik ujawnił jednak, co wykazały.

Jak informuje Salon24, Inspekcja Pracy i ZUS zakończyły kontrolę w TVN. Nie poznamy jednak jej wyników, bo stacja zażądała ich utajnienia. Kulisy sprawy ujawnił w rozmowie z portalem tvp.info były pracownik TVN Kamil Różalski.

Naruszanie praw pracowniczych publicznie zarzucił TVN były operator stacji Kamil Różalski. Zespół kontrolny powołany na polecenie Głównego Inspektora Pracy po przeprowadzeniu kontroli w TVN S.A. wykazał, że warunki w jakich osoby kontrolowane w tym ja, wykonywały pracę na rzecz TVN S.A. są charakterystyczne dla stosunku pracy. Kontrolerzy ustalili też, że na dzień 24 lutego 2021 r. na umowy »śmieciowe« w TVN S.A. zatrudnionych było 1863 osoby – napisał na Facebooku Różalski.

Współpracownikom TVN nie przysługiwały: umowa o pracę na czas nieokreślony, prawo do płatnego urlopu, zasiłku chorobowego oraz emerytury, choć pracowali równie ciężko, jak pracownicy na etacie. „Byliśmy zmuszani przez pracodawcę do pracy po 16-17 godzin dziennie, w wyniku czego traciliśmy zdrowie” – pisał w lutym. Na jego zarzuty stacja zareagowała oświadczeniem, zapewniając, że warunki zatrudnienia w firmie są „zgodne z prawem”.

Starania o zajęcie się łamaniem praw pracowniczych w TVN przez Państwową Inspekcję Pracy trwały dwa lata. Sprawa nabrała tempa po interwencji poselskiej posła Piotra Saka.

Informacje z raportu są zastrzeżone, bo domagał się tego TVN. Były operator kamery wyjawił jednak treść odpowiedzi, którą otrzymał od Głównego Inspektora Pracy, która, jak wskazuje, potwierdza powtarzane przez niego od lat zarzuty wobec prywatnej stacji. W przytaczanej przez niego odpowiedzi GIP przekazano, że kontrola trwała od 27 maja do 22 października 2021 r.

W toku kontroli nawiązano kontakt z grupą osób, których nazwiska pojawiły się w doniesieniach medialnych. Cztery osoby, w tym Pan, złożyły zeznania w charakterze świadka. (…) Na podstawie ustaleń dokonanych w toku kontroli stwierdzono, że warunki, w jakich wykonywał pan czynności na podstawie umowy cywilnoprawnej, są charakterystyczne dla stosunku pracy – przytacza treść pisma Różalski i dodaje, że jednoznacznie zadaje ono kłam twierdzeniom TVN, że „warunki zatrudnienia” w spółce są zgodne z prawem.