Polskę zalewają samochody

Polskę zalewają samochody

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba samochodów osobowych poruszających się po polskich drogach wzrosła o 21% – informuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad po przeprowadzeniu generalnego pomiaru ruchu.

Generalny pomiar ruchu odbywa się co pięć lat. W tej edycji część zliczania została przeniesiona z 2020 r. na 2021 r., aby zapewnić miarodajność wyników w obliczu zmniejszenia ruchu, które było widoczne głównie podczas pierwszej fali epidemii koronawirusa. Zliczanie odbywało się w 2345 punktach pomiarowych, które rozlokowane zostały na drogach ekspresowych, autostradach oraz pozostałych drogach krajowych. Ruch na drogach tych trzech kategorii wzrósł we wszystkich regionach: najbardziej na terenie województwa małopolskiego – o 30%. Najmniejszy wzrost, ale i tak wynoszący 13%, odnotowano w województwie śląskim.

W województwie mazowieckim ruch od 2015 r. zwiększył się o jedną czwartą. Widać to chociażby na drogach wlotowych do Warszawy. Na zachodnim wlocie autostrady A2 do stolicy dobowy ruch samochodów osobowych zwiększył się w ciągu ostatnich pięciu lat z 62,1 tys. do 70,8 tys. (w dwóch kierunkach). Jednocześnie liczba osobówek wzrosła też – z 26,9 tys. do 31 tys. – na wlocie równoległej do autostrady drogi krajowej 92. Pokazuje to, że autostrady zamiast zbierać auta z dróg niższych kategorii i odciążać przecięte nimi miejscowości, w dużej mierze pobudzają ruch samochodowy.

Liczba aut osobowych przekraczających granicę Łomianek i Warszawy drogą krajową 7 wzrosła od 2015 r. z 44,5 tys. do 54,8 tys. na dobę. Z kolei na wbiegającym do stolicy odcinku drogi ekspresowej S8 między Jankami a węzłem Opacz ruch osobówek wzrósł z 55,9 tys. do aż 93,5 tys.!

Najbardziej obciążonym odcinkiem w całej Polsce jest droga ekspresowa S8 na granicy warszawskich dzielnic Woli i Żoliborza, którą na dobę przejeżdża średnio 197,8 tys. pojazdów, z czego 165,8 tys. to samochody osobowe. Podczas pomiaru w 2015 r. przejeżdżało tędy 127,8 tys. pojazdów dziennie, w tym 107,2 tys. osobówek. Na tym stołecznym odcinku drogi S8 ponad dwukrotnie zwiększył się ruch tirów: z 5,5 tys. w 2015 r. do 11,3 tys. w 2021 r.

Rosnące natężenie ruchu widoczne jest także w innych częściach województwa mazowieckiego. Na przykład na wszystkich drogach krajowych wbiegających do Płocka. Drogą krajową 62 na wlocie od strony Włocławka przejeżdża 5,3 tys. samochodów osobowych (w 2015 r. 4,3 tys.), a na wylocie w kierunku Warszawy 12,8 tys. (w 2015 r. 10,9 tys.). Natomiast drogą krajową 60 granicę Płocka od strony Gostynina przekracza 11,6 tys. samochodów (w 2015 r. 9,6 tys.), a od strony Drobina 6,5 tys. osobówek (w 2015 r. 5 tys.).
Wzrost ruchu samochodów osobowych nie bierze się znikąd. GDDKiA odnotowała, że podczas generalnego pomiaru ruchu 2020/2021 ruch autobusów na krajowej sieci dróg był o połowę – dokładnie o 51% – mniejszy niż podczas pomiaru w 2015 r.

Podczas generalnego pomiaru ruchu dodatkowo uwzględniani są też rowerzyści. Najwięcej odnotowano ich na drodze krajowej 39 między Brzegiem a Pisarzowicami – średnio na dobę przejeżdża tędy 466 rowerów. Kolejne pozycje zajmują: droga 76 w Łukowie (459 rowerów) i droga 94 w Strzelcach Opolskich (443 rowery).

Karol Trammer

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” (nr 6/116 listopad-grudzień 2021)
http://www.zbs.net.pl

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Protest robotników w Hiszpanii

Protest robotników w Hiszpanii

Pracownicy zakładów metalowych w prowincji Kadyks na południu Hiszpanii starli się w nocy z poniedziałku na wtorek z funkcjonariuszami policji. Skierowano na nich wozy bojowe.

Jak informuje portal pulshr.pl, robotnicy ustawili blokady z połamanej sygnalizacji świetlnej oraz z kontenerów na śmieci. We wtorek nad ranem strajkujący podpalili kilka barykad. Po raz kolejny spłonęły też auta zaparkowane w pobliżu miejsca protestu.

Kierownictwo współorganizującego protest związku zawodowego FEMCA zapowiada, że manifestanci będą prowadzić strajk do odwołania. Syndykat szacuje, że bierze w nim udział 7000 robotników. Protestujące załogi zakładów przemysłu metalowego domagają się poprawy warunków pracy oraz podwyżek na poziomie 2-3 proc.

Nie ma demokracji bez pracowników

Nie ma demokracji bez pracowników

OPZZ włącza się do kampanii Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych More Democracy at Work (Więcej demokracji w pracy).

Nie możemy już dłużej czekać na ochronę i rozszerzanie naszych praw pracowniczych. Apelujemy o to, abyśmy byli informowani i mogli konsultować sprawy naszych przedsiębiorstw, aby kierownictwo wszystkich istotnych szczebli prowadziło z nami – pracownikami, związkowcami – konstruktywne dyskusje i abyśmy mogli aktywnie uczestniczyć w procesach decyzyjnych przed podjęciem jakichkolwiek ważnej ustaleń dotyczących naszych firm– pisze OPZZ w swoim apelu.

Oczekujemy:

  • większego udziału pracowników w zarządzaniu przedsiębiorstwami poprzez rozszerzenie możliwości udziału ich przedstawicieli w zarządach i radach nadzorczych;
  • prawa do wstępu na teren zakładu pracy przedstawicieli związków zawodowych, którzy nie są zatrudnieni u danego pracodawcy, jeżeli wynika to z oczekiwań pracowników oraz do prowadzenia polityki informacyjnej na terenie zakładu;
    partycypacji pracowników w demokracji i rozwoju gospodarczym w Europie;
  • uznania naszych żądań co do prawdziwie zrównoważonego ładu korporacyjnego i należytej staranności dostosowanej do długoterminowych celów i praw człowieka;
    egzekwowania i konsolidacji wszystkich odpowiednich przepisów UE w celu zapewnienia informacji i konsultacji jako integralnej części procesu podejmowania decyzji w przedsiębiorstwie.
  • Jednocześnie wzywamy Komisję Europejską do rewizji i egzekwowania dyrektywy o europejskich radach zakładowych i do przestrzegania porozumień partnerów społecznych.

Chcemy demokracji w miejscu pracy, bo nie ma demokracji bez pracowników – kończy swój apel OPZZ.

Polacy pracują najdłużej w całej Unii

Polacy pracują najdłużej w całej Unii

W 2020 r. Polacy pracowali najdłużej wśród wszystkich krajów unijnych. Pracownicy w naszym kraju pracowali rocznie przez 1848 godzin. Podobnie długo pracują Węgrzy.

Jak informuje portal rp.pl, podczas gdy my i Węgrzy pracowaliśmy średnio po 1848 godzin rocznie, nasi zachodni sąsiedzi, Niemcy, pracy poświęcali w tym samym okresie znacznie mniej czasu. Jak wynika z raportu „Working time in 2019–2020” przygotowanego przez Eurofound, Niemcy pracowali najkrócej w całej UE. Za Odrą analogiczna liczba godzin pracy wyniosła w 2020 r. tylko 1574. Stawia to Niemcy na drugim, przeciwstawnym końcu listy. Przed nimi znaleźli się Francuzi z 1 610 godzinami i Duńczycy z 1 635 godzinami. Liczby przedstawione przez European Foundation obejmują już zmiany na rynku pracy, które były wynikiem wybuchu i trwania pandemii. Chodzi o takie zmiany, jak stosowanie schematów krótszej pracy czy telepraca z domu, dla tych, którzy mogli swe obowiązki wykonywać nie opuszczając miejsca zamieszkania.

O ile w Polsce układy zbiorowe pracy nie grają dużej roli przy kształtowaniu się standardów godzin pracy, o tyle są one powszechną praktyką w państwach raportujących niższe roczne godziny pracy. Raport wskazuje, że w 2020 roku pracownicy w Polsce, pracując w średnio ustalonym czasie pracy, mogli pracować ok. 274 godzin więcej niż ich odpowiednicy w Niemczech. To równowartość prawie 7 tygodni pracy w Polsce.