Wracają pociągi z Bytomia do Gliwic

Wracają pociągi z Bytomia do Gliwic

Po wielu latach udała się w końcu reaktywacja linii kolejowej między dwoma dużymi śląskimi miastami.

Jak informuje portal Rynek Kolejowy, 12 grudnia po raz pierwszy od kilku lat pociągi regionalne Kolei Śląskich wyruszyły na trasę między Gliwicami a Bytomiem. Stało się to możliwe dzięki remontowi sporego fragmentu linii, który wykonały PKP Polskie Linie Kolejowe. Takiego połączenia brakowało dotąd bardzo, co wykorzystywali liczni przewoźnicy autobusowi.

Pociągów na linii jest aż 15. Pierwszy odjeżdża z Bytomia już o 4:37.

Na linię skierowano nowy, dwuczłonowy zespół trakcyjnych Elf 2. Najszybsze pociągi przemierzają linię w zaledwie 18 minut, inne w 19 lub 21 minut. To oferta, która góruje nad propozycjami przewoźników drogowych. Za bilet normalny na tej trasie zapłacimy tylko 5 złotych.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

„Kevin sam w domu” dla każdego

„Kevin sam w domu” dla każdego

Fundacja Szansa dla Niewidomych zwróciła się do telewizji Polsat o uzupełnienie świątecznego pokazu „Kevina” o audiodeskrypcję.

„Kevin sam w domu” to już świąteczna tradycja. Jednak pomimo tego, że polskie telewizje wyświetlają filmy z narratorem, nie z napisami, osoby niewidome i niedowidzące nie uczestniczą w pełni w ich odbiorze. Dialogi to bowiem nie wszystko – potrzebna jest audiodeskrypcja, czyli głosowy/dźwiękowy opis tego, co dzieje się na ekranie także wtedy, gdy bohaterowie nic nie mówią.

W imieniu liczącej około 2 miliony członków społeczności osób z niepełnosprawnością wzroku, zwracamy się z uprzejmą prośbą o uzupełnienie tegorocznej świątecznej emisji filmu „Kevin sam w domu” o audiodeskrypcję, dzięki czemu ten tradycyjny aspekt Świąt Bożego Narodzenia stanie się dostępny dla wszystkich polskich rodzin – pisze fundacja w liście do Polsatu.

 

Zakażą palenia?

Zakażą palenia?

Nowa Zelandia planuje drastyczne ograniczenia związane z wyrobami tytoniowymi, by młodsze pokolenia nigdy nie zapaliły nawet jednego papierosa.

Jak informuje agencja Reuters, wśród przedstawionych propozycji znalazł się pomysł ograniczenia liczby sprzedawców detalicznych upoważnionych do sprzedaży tytoniu. Dodatkowo jest też zapowiedź obniżenia poziomu nikotyny we wszystkich produktach.

„Chcemy mieć pewność, że młodzi ludzie nigdy nie zaczną palić” – przekazała w oświadczeniu Ayesha Verrall, wiceministerka zdrowia. Jeśli projekt zostanie zrealizowany, osoby urodzone po 2008 roku nigdy nie będą mogły kupować papierosów ani wyrobów tytoniowych w Nowej Zelandii. Prawo ma wejść w życie w przyszłym roku.

Z przedstawionych przez rząd danych wynika, że obecnie 11,6 proc. wszystkich Nowozelandczyków w wieku powyżej 15 lat pali papierosy. Z kolei wśród dorosłych rdzennych Maorysów ten poziom wynosi do 29 proc.

Kolejne przepisy mają być wprowadzane etapami. Od 2024 r. – zmniejszenie liczby autoryzowanych sprzedawców, w 2025 r – zmniejszenie zapotrzebowania na nikotynę oraz od 2027r. – stworzenie generacji „wolnej od dymu papierosowego”.

Zdaniem rządu Nowej Zelandii przyszedł czas na bardziej rygorystyczne środki, aby osiągnąć cel – by do 2025 r. mniej niż 5 proc. populacji paliło codziennie papierosy.

Jak przypomina Reuters, bardziej surowe środki wprowadził Bhutan, gdzie sprzedaż papierosów jest całkowicie zakazana. Z kolei Australia była pierwszym krajem na świecie, który w 2012 roku wprowadził jednolite opakowanie wyrobów tytoniowych, pozbawione m.in. znaków towarowych oraz logotypów.

 

Chcemy pracować mniej

Chcemy pracować mniej

Już 68 proc. pracowników jest zdania, że skrócenie tygodnia pracy do czterech dni wpłynęłoby pozytywnie na ich zdrowie.

Jak informuje pulshr.pl, za czterodniowym tygodniem pracy opowiada się 53 proc. osób w wieku 25-34 lata i 45 proc. w wieku 35-44 lata. Pomysłu nie aprobuje 17 proc. ankietowanych, zwłaszcza osoby w wielu 55+. Badanie przeprowadziła agencja Personnel Service.

Doświadczenia z innych krajów, m.in. Islandii potwierdzają, że taki eksperyment pozytywnie wpływa na wydajność i samopoczucie pracowników. Skrócony do czterech dni tydzień pracy może wpłynąć na obniżenie poziomu stresu, na który w czasie pandemii narzeka niemal co drugi Polak. W „Barometrze Polskiego Rynku Pracy” już 46 proc. pracowników przyznało, że od wybuchu pandemii mierzy się ze zwiększonym stresem w pracy. Mocniej są na to narażone kobiety – już 54 proc. z nich jest bardziej zestresowana wykonując swoje obowiązki, w przypadku mężczyzn ten odsetek wynosi 38 proc.

Unormowaniu tej sytuacji nie sprzyja również fakt, że Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów. Według danych OECD, w 2020 roku polski pracownik przepracował średnio 1766 godzin, co plasuje go w czołówce obok USA (1767 godzin), Chorwacji (1834 godzin) czy Rosji (1874 godzin). Na drugim biegunie znaleźli się m.in. Niemcy, którzy przepracowali w zeszłym roku najmniej, bo 1332 godzin, oraz Duńczycy ze średnią 1346 godzin.