UOKiK karze coraz więcej sieci

UOKiK karze coraz więcej sieci

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie odpuszcza sieciom handlowym. Na liście firm ukaranych za niewłaściwą politykę wobec dostawców są już właściciel Biedronki, Kauflandu czy Eurocash, operator wielu sieci franczyzowych. Łączne kary wynoszą już blisko miliard zł.

O sprawie pisze portal Business Insider. Według jego informacjiuUrząd wytyka sieciom handlowym m.in. ustalanie z dostawcami warunków współpracy, w tym rabatów, już po rozpoczęciu współpracy Największa kara wynosi 723 mln zł i została nałożona rok temu na sieć dyskontów Biedronka.

W kwietniu 2020 r. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny wszczął postępowania, w którym sprawdził, czy 100 największych podmiotów na rynku rolno-spożywczym nie wykorzystuje przewagi kontraktowej wobec mniejszych partnerów handlowych, w tym rolników. Analiza Urzędu wyodrębniła kilka rodzajów praktyk, które mogą zostać uznane za przejaw nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej sieci handlowych.

Po pierwsze, chodzi o wprowadzanie przez sieci handlowe po dokonanych transakcjach nowych rabatów, które nie znajdowały się w podpisanej umowie, nie były również uzgodnione na początku współpracy. Zastrzeżenia budzi przede wszystkim jednostronność stosowanych rozwiązań. Kolejna kwestia to ustalanie z dostawcami warunków współpracy, w tym warunków rabatowania, na dany okres już po jej rozpoczęciu. Dla partnera sieci handlowej to dodatkowe koszty, sprawiające, że cały kontrakt jest mniej rentowny.

Niekorzystne dla dostawców jest również jednoczesne stosowanie wobec nich wielu rabatów (np. miesięcznych, kwartalnych i rocznych), czyli wielokrotne obniżanie ceny dostarczonego towaru. Zastrzeżenia budzi ponadto stosowanie nadmiernych kar umownych związanych z rozliczaniem udzielonych przez dostawców rabatów.

Pod koniec 2020 r. UOKiK stwierdził, że kontrahenci sieci dyskontów Biedronka byli informowani o konieczności udzielenia rabatu dopiero na koniec okresu rozliczeniowego, czyli po zrealizowaniu dostaw.

Tym samym, zawierając umowę, nie wiedzieli, ile zarobią, ponieważ w każdej chwili właściciel Biedronki mógł zażądać pomniejszenia wynagrodzenia poprzez przyznanie dodatkowego rabatu w sobie tylko znanej wysokości. W przypadku braku dokonania korekt wcześniejszych faktur z uwzględnieniem tego rabatu dostawcy groziła kara finansowa. Ze względu na siłę rynkową Biedronki dostawcy godzili się na niekorzystne dla nich warunki, obawiając się, iż zakończenie współpracy mogłoby oznaczać jeszcze większe straty finansowe — podał Urząd w komunikacie.

Kolejnym podmiotem na celowniku UOKiK jest Grupa Eurocash, stojąca za takimi sieciami franczyzowymi jak Lewiatan, Abc, Groszek czy Delikatesy Centrum. Na początku grudnia urząd nałożył na nią ponad 76 mln zł kary za nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej.

– Przeprowadzone postępowanie wykazało, że spółka Eurocash pobierała od dostawców produktów rolnych i spożywczych szereg dodatkowych oraz nieuzasadnionych opłat — powiedział Tomasz Chróstny. Urząd stwierdził, że część usług, za które płacili kontrahenci, w ogóle nie była wykonywana, a niektóre spółka powinna świadczyć w ramach podpisanej umowy bez dodatkowego wynagrodzenia. Ponadto dostawcy nie otrzymywali informacji o kosztach i rezultatach niektórych usług. Zdaniem Urzędu, celem tego typu działań było obniżenie wynagrodzenia podmiotom dostarczającym do sklepów produkty rolne i spożywcze.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Koniec pobierania opłaty miejscowej

Koniec pobierania opłaty miejscowej

Miasta takie, jak Szczyrk i Zakopane, bezprawnie podbierają opłatę miejscową od turystów, uznał sąd w bezprecedensowym wyroku. Nie mają bowiem statusu uzdrowiska, nie refundują kosztów leczenia, a stężenie pyłów i smogu w powietrzu jest tam zbyt wysokie.

Według informacji portal biznes.interia.pl, status uzdrowiska nadaje danej miejscowości minister zdrowia. Aby został on oficjalnie nadany, miasto musi spełnić specyficzne warunki, co jest związane z umieszczeniem w danym mieście miejsc leczniczych czy refundacją kosztów leczenia.

Obecnie w Polsce jest 45 uzdrowisk. Poza nimi opłatę miejscową pobierają także takie miasta, jak Szczyrk, Szklarska Poręba czy Zakopane. Opłata miejscowa jest pobierana od osoby za każdą dobę pobytu w danym miejscu. W sytuacji, gdy w miejscu o walorach krajobrazowych lub klimatycznych występuje mocno zanieczyszczone powietrze, zasadność pobierania takiej opłaty może wydawać się wątpliwa.

Sąd już przyznał rację pozywającemu miasto Szczyrk w sprawie bezprawnego pobierania opłaty miejscowej i nakazał jej zwrot – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.

Oznacza to, że większość polskich miejscowości, która chce pobierać opłatę miejscową, w niedalekiej przyszłości może mieć z tym problem. Orzeczenie sądu jest symboliczne. Nie chodzi o zwrot pobranej kwoty, lecz o to, aby zmobilizować polskie miejscowości do poprawienia swojej jakości powietrza.

 

Kopalnia Bogdanka wchodzi w spór zbiorowy

Kopalnia Bogdanka wchodzi w spór zbiorowy

Na 3 stycznia 2022r. związek zawodowy „Przeróbka” wyznaczył termin spełnienia postulatów płacowych załogi. W razie ich niespełnienia związkowcy z dniem 3 stycznia wchodzą w spór zbiorowy. Sytuacja w zakładzie jest coraz bardziej napięta.

Jak informują naszą redakcję związkowcy z Bogdanki, załoga domaga się od związków zawodowych zdecydowanych działań, jednak pozostałe związki zawodowe nie poparły „Przeróbki” twierdząc, że porozumienie zostało wynegocjowane. Zarząd LWB, w odpowiedzi na żądania ZZ „Przeróbka”, podważa prawo związkowców do sporu zbiorowego, o czym „Przeróbka natychmiast poinformowała Państwową inspekcję pracy. Trwa impas w rozmowach.

Załoga LW Bogdanka domaga się:

1. Wzrostu średniego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w stosunku do roku 2021 o 15% do kwoty 10100zł (kwotowo i procentowo)
2. Wzrost odpisu na Pracowniczy program Emerytalny do 5,5%,
3. Podniesienia wartości posiłku regeneracyjnego do 1% najniższego krajowego wynagrodzenia z możliwością realizacji w różnych placówkach handlowych,
4. Podniesienia kwoty na dojazdu do pracy do 12zł/ dniówka,
5. Zapewnienia środków na realizację wniosków, złożonych do zmian w ZUZP.

Lekarze nie leczą?

Lekarze nie leczą?

Pod koniec 2020 r. prawo wykonywania zawodu posiadało 153 499 lekarzy, z czego bezpośrednio z pacjentem pracowało tylko 92 255.

Jak informuje portal termedia.pl, 39,9 proc. lekarzy, 37,0 proc. pielęgniarek i 41,7 proc. położnych – to stan na dzień 31 grudnia 2020 r. – mimo że mogło leczyć pacjentów, tego nie robiło. Czym się zatem zajmowali?

Główny Urząd Statystyczny jako lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentem – wykonujących działalność leczniczą – definiuje osoby, których głównym miejscem pracy jest przedsiębiorstwo podmiotu leczniczego lub zakład leczniczy, lub praktyka zawodowa, apteka szpitalna albo ogólnodostępna, punkt apteczny, stacjonarny zakład pomocy społecznej lub żłobek. Do grupy tej nie zalicza się natomiast osób, których głównym miejscem pracy jest wyższa uczelnia, jednostka administracji rządowej lub samorządowej oraz resortu sprawiedliwości, a także pracujących w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego oraz w firmach farmaceutycznych, nawet jeśli praca przez nie wykonywana wymaga wykształcenia medycznego. Podobnie jest z innymi zawodami medycznymi.

Podsumowując – 61 244 osoby z prawem wykonywania zawodu lekarza, a nieleczących, 112 130 pielęgniarek i 16 588 położnych to najprawdopodobniej emeryci, lekarze pracujący w innych zawodach, lekarze, którzy nie zarejestrowali działalności leczniczej, osoby, których głównym miejscem pracy nie jest placówka medyczna, oraz medycy, którzy wyemigrowali.