Pudliszki gotowe do strajku

Pudliszki gotowe do strajku

Pracownicy spółki Kraft Heinz weszli w spór zbiorowy i domagają się podwyżki w wysokości 400 zł brutto, czyli na rękę ok. 280 zł. To spór zbiorowy trzech związków zawodowych z dyrekcją w zakładach Pudliszki: Konfederacja Pracy, NSZZ Solidarność oraz w Związku Zawodowym Pracowników Przemysłu Mięsnego i Spożywczego w Pudliszkach.

Jesteśmy korporacją Kraft Heinz, która ma zakłady w całej Europie. My jesteśmy jednym z tych najlepszych, ale mamy najniższe pensje. – mówi Eleonora Dopierała reprezentująca jeden z trzech związków zawodowych, jakie weszły w spór i dodaje – Jesteśmy zdesperowani. Zakład osiąga bardzo dobre wyniki finansowe, ale podwyżki, jakie nam daje, są bardzo niskie. W tym roku pracodawca chce nam dać 300 złotych brutto – to ok. 7,5 proc. podwyżki, bo nasza średnia zakładowa to ok. 4000 zł brutto. My proponujemy podwyżkę w wysokości 400 zł brutto, czyli na rękę ok. 280 zł.

O sprawie pisze portal gostyn24.pl. Według jego informacji niezadowolenie pracowników narastało od lat, ale czara goryczy przelała się właśnie teraz.

W 2020 roku mieliśmy 100-lecie zakładu. Z tej okazji pracownicy otrzymali termosy chińskie za 9 złotych. To jest dla nas ubliżające, takie potraktowanie pracowników – dodaje Dopierała.

W zakładzie w Pudliszkach zatrudnionych jest ok. pół tysiąca pracowników. W okresie kampanii ta liczba rośnie nawet do ok. 700.

Dyrektor powiedział, że nie ustąpi, a my jesteśmy zdesperowani. Mamy poparcie pracowników należących do związków, a więc ponad 50 proc. załogi – mówi Eleonora Dopierała.

Związki już wybrały mediatora, który poprowadzi rozmowy ze stronami sporu. Te nastąpią najpewniej w przyszłym tygodniu. Jeśli nie przyniosą skutku, to, zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, pracownicy mają prawo do strajku ostrzegawczego, a nawet generalnego.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wracają pociągi z Torunia do Sierpca

Wracają pociągi z Torunia do Sierpca

Połączenia na tej linii były zawieszone od początku pandemii.

Jak informuje portal Rynek Kolejowy, pociągi regionalne z Torunia do Sierpca wreszcie powrócą. Połączenia zostały zawieszone prawie dwa lata temu, 18 marca 2020 roku, na początku pandemii koronawirusa.

Na początek w rozkładzie figurują trzy pary połączeń z Torunia do Sierpca w dni robocze. W weekendy pociągów będzie mniej. Z Torunia do Sierpca trzy pociągi pojadą w niedziele i święta, natomiast dwa kursy będą jeździć w soboty. Z sobotniego rozkładu wypadnie ostatni, wieczorny pociąg z Torunia, który ma docierać do Sierpca o godzinie 21:19. W przeciwnym kierunku, do stolicy województwa kujawsko-pomorskiego, trzy pociągi pojadą w soboty, natomiast dwie w niedziele i święta.

Jak informuje Beata Maciejewska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego, rozkład jazdy został skonstruowany tak, żeby poranny pociąg z Sierpca docierał do Torunia przed godziną 8 rano. Wyjedzie on z Sierpca o 5:51. Ostatni pociąg z Torunia w przeciwnym kierunku będzie odjeżdżał o 19:45 i zamelduje się w Sierpcu o 21:19.

W Sierpcu kursy mają być też skomunikowane z pociągami Kolei Mazowieckich w kierunku Kutna przez Płock oraz w kierunku Nasielska.

Jak podała gazeta “Nowości. Dziennik Toruński”, ostatnio doszło do spotkania samorządowców różnych szczebli w sprawie uruchomienia swoistej kolei aglomeracyjnej na odcinku linii 27. W artykule padają zapowiedzi nawet 30 par pociągów, które w ciągu doby miałyby kursować między Toruniem a Czernikowem. Wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego Zbigniew Sosnowski podkreślił, iż regionu nie stać aktualnie na uruchomienie większej liczby pociągów niż trzy, opisane wyżej, kursy na linii do Sierpca, dlatego też potencjalne kursy do Czernikowa musiałyby być współfinansowane przez lokalne samorządy, tak jak ma to miejsce chociażby na Dolnym Śląsku czy w Wielkopolsce.

Uczestnicy spotkania podkreślali, że taka oferta kolei na tej trasie to raczej pieśń przyszłości, ale zasygnalizowali dużą potrzebę większego wykorzystania linii kolejowej 27. Problemem tej linii są jednak źle umiejscowione przystanki, które nie odpowiadają aktualnym potrzebom mieszkańców.

Solaris strajkuje

Solaris strajkuje

W poniedziałek rano w zakładach Solarisa rozpoczął się zapowiadany strajk generalny.

O strajku zdecydowali pracownicy podczas referendum strajkowego; Solidarność i OPZZ „Konfederacja Pracy” informowały w ub. tygodniu, że w referendum zagłosowało 51,7 proc. uprawnionych, za przeprowadzeniem strajku generalnego opowiedziało się 92,7 proc. głosujących.

O godz. 6.00 rano rozpoczął się strajk w spółce. Zaprzestano w Solarisie produkcji autobusów – powiedział na konferencji prasowej przed siedzibą spółki w podpoznańskim Bolechowie przewodniczący Organizacji Międzyzakładowej OPZZ „Konfederacja Pracy” Wojciech Jasiński.

Jasiński przypomniał, że od września ub. roku prowadzono z władzami spółki negocjacje płacowe w sprawie podwyższenia wynagrodzenia pracowników w kwocie 800 zł brutto do podstawy wynagrodzenia, ze skutkiem od 1 października 2021 roku.

W ciągu tych czterech miesięcy rozmów kilkakrotnie wychodziliśmy naprzeciw oczekiwaniom pracodawcy i obniżaliśmy nasze oczekiwania. W grudniu i w styczniu byliśmy gotowi podpisać porozumienie na kwotę 400 zł. Władze spółki odrzuciły naszą pokojową ofertę, dlatego ona jest już w tej chwili nieaktualna – podkreślił.

Z protestującymi w zakładzie w podpoznańskim Bolechowie spotkali się w poniedziałek posłowie Lewicy.

Pandemia zubaża Hiszpanię

Pandemia zubaża Hiszpanię

W Hiszpanii w okresie pandemii Covid-19 i związanego z nią kryzysu gospodarczego przybyło od marca 2020 r. około 2,5 mln osób żyjących na skraju ubóstwa.

Jak inforumuje PAP, najnowszy raport Caritasu wskazuje, że blisko 2 mln gospodarstw domowych w Hiszpanii żyje obecnie z dochodów tylko jednego członka rodziny, który dodatkowo ma niestabilną sytuację zawodową. Zdarzało się, że jedyny żywiciel rodziny był podczas minionego roku co najmniej przez trzy miesiące na bezrobociu.

Według szacunków władz Hiszpanii aktualny poziom bezrobocia w tym kraju wynosi 14,6 proc.