Znowu koniec handlu w niedziele

Znowu koniec handlu w niedziele

Ustawa została uszczelniona. Od 1 lutego sklepy takich sieci, jak Kaufland, Auchan, Biedronka i Lidl nie będą mogły udawać placówek pocztowych i funkcjonować w dni wolne. Zmian nie planuje sieć Żabka.

Jak informuje portal pulshr.pl, w październiku 2021 roku prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę mającą uszczelnić zakaz handlu w niedziele. Podstawowym celem nowych przepisów jest to, aby sklepy nie wykorzystywały możliwości świadczenia usług pocztowych do obchodzenia zakazu i tym samym mogły być otwarte w niedziele.

Co to oznacza w praktyce? Od 1 lutego 2022 roku otwarte w niehandlowe niedziele będą mogły być tylko te sklepy, w których przychody z usług pocztowych przekroczą 40 proc. Dla wielu sieci oznacza to powrotne zamknięcie placówek.

Sklepy zamknie w niedziele także sieć Netto. Większość franczyzobiorców Żabki skorzysta z zapisu przewidzianego dla przedsiębiorców prowadzących handel osobiście i na własny rachunek, co oznacza, że Żabki będą czynne (z ajentem za ladą). Auchan zamknie sklepy, ale otworzy sprzedaż internetową w dni wolne o handlu.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Związkowcy apelują o obowiązkowe szczepienia

Związkowcy apelują o obowiązkowe szczepienia

Związkowcy i pracodawcy z Rady Dialogu Społecznego zwrócili się do rządu z apelem o wprowadzenie obowiązkowych, powszechnych szczepień przeciwko COVID-19.

Jak informuje portal pulshr.pl, w apelu podpisanym przez dziewięć organizacji czytamy, że bezsprzecznym jest fakt, że najskuteczniejszą metodą walki z chorobami zakaźnymi w tym COVID-19 są szczepienia ochronne, które wiążą się z korzyściami zarówno w obszarze życia społecznego, jak i środowiska pracy. W chwili obecnej szczepienia przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 poza sektorem ochrony zdrowia nie są obligatoryjne.

W pełni zaszczepionych jest ponad 21 mln Polek i Polaków, co przekłada się na zaledwie 54 proc. populacji. Zdaniem pracodawców i związkowców to zdecydowanie za mało, by skutecznie ograniczyć liczbę narastających zgonów i ciężkich objawów choroby.

Jako partnerzy społeczni reprezentowani w Radzie Dialogu Społecznego apelujemy do Polek i Polaków o korzystanie z bezpłatnych szczepień przeciwko COVID-19. Statystyki są bezwzględne. Wśród hospitalizowanych i umierających 90 proc. to osoby niezaszczepione. Nie ma jeszcze dzisiaj skutecznych leków. W tej sytuacji najskuteczniejsze jest zapobieganie. COVID-19 może zostać z nami jeszcze na długo, dlatego nie możemy sobie pozwolić na to, by zwiększać zagrożenie i przedłużać stan epidemii – piszą pracodawcy i związkowcy w apelu. Jednocześnie apelujemy do rządzących o wprowadzenie obowiązkowych, powszechnych, z wyjątkiem osób posiadających przeciwwskazania medyczne, szczepień przeciwko COVID-19 oraz wprowadzenie preferencji dla osób zaszczepionych – czytamy w stanowisku.

Pod apelem podpisali się: NSZZ „Solidarność, Forum Związków Zawodowych, OPZZ, BCC, Konfederacja Lewiatan, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Pracodawcy RP, ZPP i Związek Rzemiosła Polskiego.

Cała załoga strajkuje

Cała załoga strajkuje

W białostockich fabrykach firmy Bison-Bial, czyli w dawnych Uchwytach, trwa strajk pracowników.

Załoga od kilku dni przychodzi do pracy, ale robotnicy nie uruchamiają maszyn. Bison-Bial jest jednym z cenionych w kraju i za granicą producentów imadeł. Firma ta jednak od wielu lat przeżywa różnego rodzaju kryzysy i zmiany właścicieli.

Strajkujący domagają się 600 zł podwyżki brutto. Ich obecne zarobki są niewysokie, często wynoszą niewiele ponad pensje minimalne, są też bardzo zróżnicowane uznaniowo i niejawnie przez zarząd firmy.

Do strajku przystąpiło 100% załogi w czterech zakładach, czyli około 400 osób. Jak na razie jedyną odpowiedzią zarządu spółki jest zapowiedź zwolnień grupowych i likwidacji niedawno otwartego oddziału firmy. Odwołanie tej decyzji to kolejny postulat protestujących.

Pudliszki gotowe do strajku

Pudliszki gotowe do strajku

Pracownicy spółki Kraft Heinz weszli w spór zbiorowy i domagają się podwyżki w wysokości 400 zł brutto, czyli na rękę ok. 280 zł. To spór zbiorowy trzech związków zawodowych z dyrekcją w zakładach Pudliszki: Konfederacja Pracy, NSZZ Solidarność oraz w Związku Zawodowym Pracowników Przemysłu Mięsnego i Spożywczego w Pudliszkach.

Jesteśmy korporacją Kraft Heinz, która ma zakłady w całej Europie. My jesteśmy jednym z tych najlepszych, ale mamy najniższe pensje. – mówi Eleonora Dopierała reprezentująca jeden z trzech związków zawodowych, jakie weszły w spór i dodaje – Jesteśmy zdesperowani. Zakład osiąga bardzo dobre wyniki finansowe, ale podwyżki, jakie nam daje, są bardzo niskie. W tym roku pracodawca chce nam dać 300 złotych brutto – to ok. 7,5 proc. podwyżki, bo nasza średnia zakładowa to ok. 4000 zł brutto. My proponujemy podwyżkę w wysokości 400 zł brutto, czyli na rękę ok. 280 zł.

O sprawie pisze portal gostyn24.pl. Według jego informacji niezadowolenie pracowników narastało od lat, ale czara goryczy przelała się właśnie teraz.

W 2020 roku mieliśmy 100-lecie zakładu. Z tej okazji pracownicy otrzymali termosy chińskie za 9 złotych. To jest dla nas ubliżające, takie potraktowanie pracowników – dodaje Dopierała.

W zakładzie w Pudliszkach zatrudnionych jest ok. pół tysiąca pracowników. W okresie kampanii ta liczba rośnie nawet do ok. 700.

Dyrektor powiedział, że nie ustąpi, a my jesteśmy zdesperowani. Mamy poparcie pracowników należących do związków, a więc ponad 50 proc. załogi – mówi Eleonora Dopierała.

Związki już wybrały mediatora, który poprowadzi rozmowy ze stronami sporu. Te nastąpią najpewniej w przyszłym tygodniu. Jeśli nie przyniosą skutku, to, zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, pracownicy mają prawo do strajku ostrzegawczego, a nawet generalnego.