Covid utrudnia transport

Covid utrudnia transport

Sektor transportu należy do branż najbardziej narażonych na braki kadrowe spowodowane koronawirusem. Sytuacja jest tym trudniejsza, że chorych pracowników transportu nie można szybko zastąpić, bo na wielu stanowiskach wymagane są określone umiejętności.

Jak informuje portal pulshr.pl, od 31 stycznia 2022 roku Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (obejmująca 41 gmin – w tym Katowice, Tychy, Bytom czy Mysłowice) wprowadziła zmiany w komunikacji miejskiej. Podobnie jest w Lublinie, Opolu, Poznaniu i Łodzi. Wszystko za sprawą pogarszającej się sytuacji epidemicznej powodującej lawinę zakażeń COVID-19 wśród pracowników transportu, nałożone kwarantanny czy izolacje, a także choroby, które wskutek utrudnionego dostępu do lekarzy i możliwości leczenia w czasie pandemii stały się schorzeniami przewlekłymi.

Przewoźnicy już wprowadzają zmiany w rozkładach jazdy, ograniczają liczbę kursów autobusów czy taboru kolejowego, jak np. w przypadku Łódzkiej Kolej Aglomeracyjnej, która podjęła decyzję o zawieszeniu kursowania części pociągów; niektóre z nich mają wrócić na tory 12 marca 2022 r. Skali utrudnień nie zmniejszyły nawet tzw. strefy ochronne dla kierowców (uniemożliwiają pasażerom korzystanie z przednich drzwi czy zakup biletu u prowadzącego pojazd).

Od początku pandemii za sterami branży transportowej siedzi COVID-19 i znacząco wpływa na jej funkcjonowanie oraz bardzo zagraża pracownikom tego sektora, każdego dnia narażonym na zakażenie koronawirusem. Jest to bowiem branża, która ze względu na pracę możliwą jedynie w formie stacjonarnej wymaga codziennego kontaktu z ludźmi, a tym samym narażona na zakażenie i kwarantannę – mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

Według raportu Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” oraz PwC, szacunkowo na rodzimym rynku brakuje ok. 200 tys. zawodowych kierowców. Analiza firmy Transport Intelligence wskazała dodatkowo na deficyt w wysokości ok. 124 tys. kierowców ciężarówek.

Również na kolei wzrasta zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę, poszukiwani są pracownicy bezpośrednio związani z prowadzeniem pociągów, jak maszynista czy dyżurny ruchu, wolne miejsca pracy są także na pozostałych ważnych stanowiskach regulowanych, jak m.in. automatyk sterowania ruchem kolejowym, rewident, zwrotniczy i ustawiacz.

Jesteśmy w momencie permanentnej rekrutacji. Braki kadrowe dotykają zarówno organizacje działające w transporcie drogowym, jak i morskim, lotniczym czy kolejowym, dotyczą one przewozów pasażerskich, a także transportu towarów. Poszukiwani są kasjerzy, konduktorzy i pracownicy dworców, których trudno pozyskać, bo kandydatów zniechęcają m.in. oferowane zarobki oraz warunki pracy wymuszające stały kontakt z ludźmi czy wykonywanie obowiązków w trybie zmiennym. Na wagę złota są również specjaliści, a chętnych na takie stanowiska też brakuje – zaznacza Cezary Maciołek. Problem jest tym większy, że wielu pracowników nie można zastąpić z uwagi na wymagane umiejętności, których nie posiada odpowiednia liczba kandydatów. Co więcej, ich nabycie jest czasochłonne. W przypadku gdy kierowca, motorniczy czy pracownik obsługi pociągu nagle zachoruje na koronawirusa lub trafia na kwarantannę, natychmiastowe zastępstwo, gdy piąta fala dopiero się rozpędza, jest raczej niemożliwe – ocenia ekspert.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Solaris dalej strajkuje

Solaris dalej strajkuje

Od tygodnia w zakładach Solarisa trwa strajk. Firma wypuszcza fałszywe komunikaty, informując, że autobusy są produkowane. Od początku strajku nikt z pracowników ich jednak nie montuje.

Jak pisze portal wnp.pl, w poniedziałek 31 stycznia rano, w ramach wsparcia strajkujących, przed siedzibą firmy w Bolechowie zorganizowano pikietę z udziałem reprezentacji związkowców z całego kraju. Dziś pod firmą Solaris jest cała Polska pracownicza, przyjechaliśmy wesprzeć strajkujących bohaterów – powiedział szef Solidarności Piotr Duda.

Jesteśmy z naszymi bohaterami, którzy od tygodnia strajkują, upominając się o godne wynagrodzenia. Jesteśmy z nimi, aby jeszcze bardziej wesprzeć ich w tym, co robią dobrego dla pracowników tej firmy – powiedział Duda.

Jak podkreślił, strajk  to najsilniejsza broń związku zawodowego, wywalczona w sierpniu 1980 roku. Mimo tego, że w ostatnich latach rzadko się zdarza, zwłaszcza w firmach prywatnych, że jest organizowany bezterminowy strajk, to tutaj tak się stało. Dlatego naszym obowiązkiem jest tutaj być i powiedzieć: jesteśmy z was dumni, reprezentujecie godnie swoich pracowników – powiedział szef Solidarności.

W poniedziałek rano rzecznik spółki Mateusz Figaszewski przesłał PAP komunikat, w którym podkreślił, że przekazywane przez media oczekiwania płacowe strony związkowej, w wysokości 800 zł dla każdego pracownika, są „nierealne ekonomicznie”. Kolportuje także nieprawdziwą informację, że część robotników pracuje.

Znowu koniec handlu w niedziele

Znowu koniec handlu w niedziele

Ustawa została uszczelniona. Od 1 lutego sklepy takich sieci, jak Kaufland, Auchan, Biedronka i Lidl nie będą mogły udawać placówek pocztowych i funkcjonować w dni wolne. Zmian nie planuje sieć Żabka.

Jak informuje portal pulshr.pl, w październiku 2021 roku prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę mającą uszczelnić zakaz handlu w niedziele. Podstawowym celem nowych przepisów jest to, aby sklepy nie wykorzystywały możliwości świadczenia usług pocztowych do obchodzenia zakazu i tym samym mogły być otwarte w niedziele.

Co to oznacza w praktyce? Od 1 lutego 2022 roku otwarte w niehandlowe niedziele będą mogły być tylko te sklepy, w których przychody z usług pocztowych przekroczą 40 proc. Dla wielu sieci oznacza to powrotne zamknięcie placówek.

Sklepy zamknie w niedziele także sieć Netto. Większość franczyzobiorców Żabki skorzysta z zapisu przewidzianego dla przedsiębiorców prowadzących handel osobiście i na własny rachunek, co oznacza, że Żabki będą czynne (z ajentem za ladą). Auchan zamknie sklepy, ale otworzy sprzedaż internetową w dni wolne o handlu.

Związkowcy apelują o obowiązkowe szczepienia

Związkowcy apelują o obowiązkowe szczepienia

Związkowcy i pracodawcy z Rady Dialogu Społecznego zwrócili się do rządu z apelem o wprowadzenie obowiązkowych, powszechnych szczepień przeciwko COVID-19.

Jak informuje portal pulshr.pl, w apelu podpisanym przez dziewięć organizacji czytamy, że bezsprzecznym jest fakt, że najskuteczniejszą metodą walki z chorobami zakaźnymi w tym COVID-19 są szczepienia ochronne, które wiążą się z korzyściami zarówno w obszarze życia społecznego, jak i środowiska pracy. W chwili obecnej szczepienia przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 poza sektorem ochrony zdrowia nie są obligatoryjne.

W pełni zaszczepionych jest ponad 21 mln Polek i Polaków, co przekłada się na zaledwie 54 proc. populacji. Zdaniem pracodawców i związkowców to zdecydowanie za mało, by skutecznie ograniczyć liczbę narastających zgonów i ciężkich objawów choroby.

Jako partnerzy społeczni reprezentowani w Radzie Dialogu Społecznego apelujemy do Polek i Polaków o korzystanie z bezpłatnych szczepień przeciwko COVID-19. Statystyki są bezwzględne. Wśród hospitalizowanych i umierających 90 proc. to osoby niezaszczepione. Nie ma jeszcze dzisiaj skutecznych leków. W tej sytuacji najskuteczniejsze jest zapobieganie. COVID-19 może zostać z nami jeszcze na długo, dlatego nie możemy sobie pozwolić na to, by zwiększać zagrożenie i przedłużać stan epidemii – piszą pracodawcy i związkowcy w apelu. Jednocześnie apelujemy do rządzących o wprowadzenie obowiązkowych, powszechnych, z wyjątkiem osób posiadających przeciwwskazania medyczne, szczepień przeciwko COVID-19 oraz wprowadzenie preferencji dla osób zaszczepionych – czytamy w stanowisku.

Pod apelem podpisali się: NSZZ „Solidarność, Forum Związków Zawodowych, OPZZ, BCC, Konfederacja Lewiatan, Federacja Przedsiębiorców Polskich, Pracodawcy RP, ZPP i Związek Rzemiosła Polskiego.