Skarga w sprawie Turowa wycofana

Skarga w sprawie Turowa wycofana

W czwartek 3 lutego przekazano stronie czeskiej odpowiednie środki: 35 mln euro plus 10 mln euro ze strony PGE. W ślad za tym Republika Czeska wycofała swoją skargę do instytucji europejskich.

O sprawie poinformował premier Morawiecki, który powiedział:  To proces, który jest na szczęście zamknięty. Republika Czeska wycofała swój wniosek, swoją skargę do instytucji europejskich. I to kończy całkowicie sprawę.

Premier Mateusz Morawiecki i szef rządu Czech Petr Fiala podpisali w czwartek w Pradze umowę „między Rządem RP a Rządem Republiki Czeskiej o współpracy w zakresie odnoszenia się do skutków na terytorium Republiki Czeskiej wynikających z eksploatacji kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów”. Umowa zakłada, że Polska ma zapłacić 35 mln euro rekompensaty, natomiast Fundacja PGE ma przekazać 10 mln euro krajowi libereckiemu.

Na wspólnej konferencji Fiala powiedział, że warunkiem wycofania skargi z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest przelew środków; kiedy zostaną one przelane, wtedy Czechy wycofają skargę.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Uzasadnienie zwolnienia także w umowach czasowych

Uzasadnienie zwolnienia także w umowach czasowych

Już niedługo nie tylko w przypadku umowy na czas nieokreślony trzeba będzie podać przyczynę wypowiedzenia. Taki obowiązek będzie istnieć również w sytuacji, gdy pracownik był zatrudniony na czas określony.

Według informacji biznes.interia.pl, ta dyrektywa unijna ustanawia minimalne prawa każdego pracownika w Unii Europejskiej, który jest stroną umowy o pracę lub pozostaje w stosunku pracy określonym przez obowiązujące w poszczególnych państwach członkowskich prawo, umowy zbiorowe lub przyjętą praktykę, z uwzględnieniem orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości. Celem dyrektywy jest poprawa warunków pracy poprzez popieranie bardziej przejrzystego i przewidywalnego zatrudnienia

To rewolucyjna zmiana. Do tej pory umowa na czas określony po prostu się kończyła i pracownik nie otrzymywał żadnej informacji ani wpisu do akt co do przyczyny jej nieprzedłużania – pracodawca nie musiał także silić się na podanie wiarygodnego i zgodnego z prawem powodu.

Pracownicy Bison-Bial wygrali

Pracownicy Bison-Bial wygrali

Zwycięstwem pracowników zakończył się dzisiaj trwający od 24 stycznia strajk w zakładach Bison-Bial w Białymstoku.

Jak pisze poseł Partii Razem Maciej Konieczny, pracownicy domagali się podwyżek, zaś zarząd twierdził, że nie ma na nie pieniędzy. Po wybuchu strajku pracownikom grożono zamknięciem zakładu i bezprawnymi grupowymi zwolnieniami. Załoga nie ugięła się i dzisiaj podpisze porozumienie z pracodawcą.

Pracownicy otrzymają 300 złotych podwyżki (domagali się 600 zł), dostali też gwarancję, że zatrudnienie zostanie utrzymane na dotychczasowym poziomie i nikt nie zostanie zwolniony. Firma zobowiązała się też podjąć nowe negocjacje płacowe ze związkami zawodowymi w kwietniu tego roku.

Strajk w Bison-Bial, chociaż dotyczył mniejszego zakładu niż głośne strajki w Parocu czy Solarisie, raz jeszcze udowodnił, że silne związki zawodowe i zjednoczeni pracownicy to najskuteczniejsze środki w walce o godne płace i godne warunki pracy.

Sukces programu to kłopot dla producentów

Sukces programu to kłopot dla producentów

Sukces programu Mój Prąd, w ramach którego montowana jest fotowoltaika, to problem dla producentów AGD. Zapłacą kary, bo przepisy nakazują im zbiórkę zużytych paneli fotowoltaicznych, których jeszcze nie ma. Pojawią się za 10-15 lat.

Jak informuje portal biznes.interia.pl, producenci AGD zapłacą kary nie dlatego, że nie chcą wypełnić obowiązków recyklingu, ale dlatego, że zużytego sprzętu po prostu będzie za mało. Producenci i importerzy paneli fotowoltaicznych zgodnie z ustawą o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1893 ze zm.) muszą rozliczać się z zebrania z rynku wysłużonych instalacji. Przepisy mówią, że ma to być co najmniej 65 proc. ze średniej ilości paneli wprowadzonych na rynek w ostatnich trzech latach.

Ponieważ zużytych instalacji jest na razie zdecydowanie za mało, organizacje odzyskujące zamiast paneli zbierają zużyty sprzęt AGD. Jest to możliwe, bo we wspomnianej ustawie sprzęt AGD i panele fotowoltaiczne są przypisane do tej samej grupy produktów (sprzęt wielkogabarytowy). Problem w tym, że zapotrzebowanie jest tak duże, iż wysłużonego AGD również już brakuje.

Na rynku nie ma dostatecznej ilości zużytych zmywarek i suszarek, bo są to dopiero rosnące grupy. Obowiązki recyklingu są więc realizowane przede wszystkim starymi pralkami. Do tego doszło zapotrzebowanie na recykling paneli fotowoltaicznych, których z oczywistych powodów po prostu nie ma. Te zużyte pojawią się dopiero za 10-15 lat – mówi Wojciech Konecki, prezes APPLiA Polska, czyli związku producentów AGD.

APPLiA Polska policzyło, że w 2022 r. do odzysku powinno trafić ponad 76 tys. ton paneli fotowoltaicznych . To ekwiwalent ok. 1 mln 386 tys. pralek. Do tego sam rynek pralek potrzebuje zebrać blisko 899 tys. tych urządzeń. Sęk w tym, że zużytych pralek będzie w tym roku zaledwie 1 mln 155 tys. Zabraknie więc 1 mln 130 tys. urządzeń AGD, by zrealizować wymóg zbiórki co najmniej 65 proc. zużytego sprzętu.

APPLiA Polska liczbę brakujących urządzeń przeliczyło na tonaż, a następnie na kary do zapłacenia za nieosiągnięcie wymaganego pułapu zbiórki. Z tego rachunku wynika, że między innymi zwiększony popyt na panele fotowoltaiczne może spowodować naliczenie niemal 112 mln zł kar (1,8 tys. zł za każdą tonę poniżej wymaganego poziomu).

Z danych APPLiA wynika, że zapas zużytych pralek w związku z rozwojem fotowoltaiki z roku na rok topniał. Jeszcze w 2020 r. było to ponad 13 tys. ton na plusie. W 2021 r. zabrakło ich jednak 26,5 tys. ton, a w tym roku luka powiększy się do 62 tys. ton.

Wojciech Konecki przestrzega, że alternatywą chroniącą producentów i importerów paneli i sprzętu AGD będzie wejście w szarą strefę, czyli otrzymanie trefnego poświadczenia recyklingu (np. przez zmianę kodu odpadu, zawyżenie jego ilości lub po prostu poświadczenie fikcyjnego procesu). Ewa Magier, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki (PSF), uważa, że regulacje unijne, które w tym samym koszyku lokują pralki i panele słoneczne, wymagają korekty.