500 mln zł dla szkół w byłych PGR-ach

500 mln zł dla szkół w byłych PGR-ach

Rząd przeznaczy ponad 500 mln zł na komputery i tablety dla dzieci i młodzieży w szkołach popegeerowskich. Wystarczy to na ponad 200 tys. komputerów.

Jak pisze forsal.pl, premier Mateusz Morawiecki w czasie poniedziałkowej wizyty w Zespole Placówek Oświatowych w Zatorach w woj. mazowieckim zapowiedział start programu wsparcia, który ma na celu wyrównanie szans edukacyjnych dzieci z terenów popegeerowskich.

Cieszę się, że inaugurujemy program skierowany do obszarów wiejskich, tych, które przez lata były zapomniane. To program, w ramach którego przeznaczamy 0,5 mld na doposażenie dzieci z rodzin popegeerowskich w laptopy i sprzęt komputerowy. Ten deficyt było widać zwłaszcza wtedy, gdy weszło nauczanie zdalne, a ten program będzie się tym deficytom przeciwstawiał – powiedział na tym samym spotkaniu wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

Program mający na celu zaopatrzenie dzieci z rodzin ze środowisk popegeerowskich w komputery jest początkiem dalszych działań nakierowanych na tę grupę społeczną. Sprzęt powinien trafić do szkół w ciągu kilku tygodni lub miesięcy.

Bardzo się cieszę, że w centrum tego programu stoi człowiek. Człowiek, który bez względu na to, czy urodził się w dużym mieście, czy w małej miejscowości (…), powinien mieć w XXI w. szansę, by mieć dobrą edukację i narzędzia do tego, aby się rozwijać. Ten program wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom – powiedział wiceminister Paweł Szefernaker.

 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pociąg szybszy niż samolot?

Pociąg szybszy niż samolot?

Polski Urząd Transportu Kolejowego przeanalizował 12 tras w Polsce i 28 w Europie pod kątem konkurencyjności obu środków transportu. Wyniki zaskakują.

Jak informuje portal wnp.pl, opublikowany 14 lutego raport dogłębnie analizuje możliwości konkurowania kolei z lotnictwem pasażerskim. Ciekawie wypada porównanie wewnątrzkrajowych połączeń lotniczych i podróży kolejowych. W toku badania siatki LOT zdefiniowano 12 połączeń bezpośrednich lotów krajowych: dziesięć z Warszawy do Bydgoszczy, Gdańska, Lublina, Rzeszowa, Krakowa, Katowic, Wrocławia, Poznania, Zielonej Góry i Szczecina, oraz dwa z Krakowa do Olsztyna i Gdańska. Dla tych opcji podróży samolotem na wybranych trasach wyszukano alternatywne połączenia pociągiem 13 grudnia 2021 r. Za punkty zero w każdym z miast przyjęto miejsca, od których Google Maps liczy odległości między nimi.

Analiza potwierdziła, że podróż samolotem na trasach krajowych w Polsce nie zawsze jest szybsza od podróży pociągiem. Jeżeli wziąć pod uwagę tylko czas lotu z lotniska w mieście A do lotniska w mieście B, to w każdym analizowanym przypadku samolot pokonuje trasę szybciej niż pociąg. Ale jeżeli doliczony zostanie czas na dotarcie transportem publicznym na lotnisko i z lotniska, które zazwyczaj zlokalizowane są poza centrami miast (w analizowanych przypadkach od 10 do 60 min), uwzględnione zostanie 120 min na odprawie (czas ten wydłużył się w związku z aktualną sytuacją epidemiczną), to okaże się, że dla 7 z 12 analizowanych tras (Warszawa-Lublin, Warszawa-Katowice, Warszawa-Poznań, Warszawa-Kraków, Warszawa-Gdańsk, Warszawa-Bydgoszcz i Warszawa-Wrocław) całkowity czas podróży jest krótszy pociągiem.

Pod podobnym kątem eksperci z Omio, międzynarodowej wyszukiwarki połączeń kolejowych, autobusowych i lotniczych, przeanalizowali połączenia w Europie. Wskazali 28, gdzie podróż pociągiem jest szybsza niż samolotem, a zarazem bardziej przyjazna środowisku. Np. z Londynu do Paryża czy Londynu do Brukseli pociągiem dostaniemy się w czasie o połowę krótszym niż samolotem (doliczając oczekiwanie na lotnisku).

Bilety na pociąg są też zawsze znacznie tańsze, a emisja CO2 niższa.

PIP skontroluje sklepy w niedziele

PIP skontroluje sklepy w niedziele

13 lutego Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała liczne sklepy w związku z wprowadzonym od lutego zakazem handlu pod przykrywką placówki pocztowej. Handlowcy już szukają nowych wymówek, by je otworzyć.

Jak informuje portal pulshr.pl, obowiązująca od 1 lutego nowelizacja przepisów dot. handlu w niedziele uszczelniła obowiązujące prawo. Po zmianach placówki handlowo-pocztowe mogą działać w dni wolne od pracy jedynie w przypadku, gdy działalność pocztowa stanowi co najmniej 40 proc. ich przychodu.

Państwowa Inspekcja Pracy informowała, że w niedzielę, 13 lutego przeprowadzi pilotażową kontrolę otwartych placówek handlowych. Decyzję w tej sprawie podjęto po doniesieniach medialnych, a także sygnałach ze strony związków zawodowych.

Media i Solidarność informowały, że tydzień wcześniej część sklepów, które powinny być zamknięte, obchodziła przepisy, otwierając się pod szyldami np. czytelni czy dworców autobusowych. Związkowcy złożyli też wniosek do PIP o przeprowadzenie kontroli w marketach sieci Intermarche, które w niedzielę 6 lutego mimo zakazu handlu były otwarte.

Główny Inspektor Pracy Katarzyna Łażewska-Hrycko przestrzegała przedsiębiorców, że w uzasadnionych przypadkach obchodzenie przepisów dotyczących zakazu handlu w niedziele może być również zakwalifikowane jako przestępstwo naruszające prawa pracownicze.

Jeżeli stwierdzimy ponad wszelką wątpliwość, że ma miejsce celowe obchodzenie obowiązujących przepisów, będziemy zdecydowanie stosowali wszelkie dostępne nam środki prawne. Istnieje możliwość zakwalifikowania takiego działania jako wykroczenie, a wtedy kary finansowe wynoszą nawet 100 tysięcy złotych – ostrzegała szefowa PIP.

Jedziesz po kieliszku? Zabiorą ci auto

Jedziesz po kieliszku? Zabiorą ci auto

W ramach reformy Kodeksu karnego rząd precyzuje przepisy, które mówią, jak ma wyglądać konfiskata samochodu za jazdę po alkoholu.

Jak informuje portal spiderweb.pl, samochód będzie podlegał konfiskacie, jeżeli kierowca podczas policyjnej kontroli będzie miał conajmniej 1,5 promila alkoholu we krwi. W tym przypadku nie ma żadnego znaczenia, czy spowodował wypadek bądź był jego uczestnikiem. Liczy się wyłącznie poziom alkoholu we krwi. Ścieżka postępowania będzie wyglądać następująco: policja zajmuje samochód na okres siedmiu dni. W tym czasie prokurator orzeknie zabezpieczenie samochodu, a sprawa trafi do sądu, który obligatoryjnie orzeknie jego przepadek. Jeżeli kierujący nie brał udziału w wypadku, to sąd będzie mógł odstąpić od konfiskaty, ale tylko w wyjątkowych przypadkach, które są uzasadnione szczególnymi okolicznościami. Jeżeli ktoś wpadnie kolejny raz na jeździe po alkoholu, to limit od którego orzeka się przepadek, będzie wynosił 0,5 promila.

Jeżeli samochód nie jest własnością kierowcy, sąd orzeknie przepadek równowartości pojazdu. Gdy auto brało udział w wypadku, to kwotą przepadku będzie wartość samochodu sprzed zdarzenia.