Unia powinna współfinansować polską pomoc uchodźcom

Unia powinna współfinansować polską pomoc uchodźcom

Polska powinna dostać zwrot kosztów za to, co organizuje i jak pomaga Ukraińcom, w wysokości 500 euro na jedną osobę, mówi Nowa Lewica.

Jak informuje portal pulshr.pl, Włofdzimierz Czarzasty poinformował, że na kwotę 500 euro składałyby się: subwencja oświatowa w wysokości 500 zł, dodatek mieszkaniowy – 1200 zł, minimalna składka zdrowotna – 270 zł i inne świadczenia – ok. 400 zł. Według polityka, jeżeli państwo polskie dostanie z Unii 500 euro na uchodźcę, to przy milionie uchodźców będzie to 6 mld zł rocznie, a przy dwóch milionach osób, a tyle jest u nas obecnie, będzie to 12 mld zł. Uważamy, że powinniśmy zażądać od UE, w związku z tym, że Polska jest krajem, w którym zostaje najwięcej uchodźców, 500 euro miesięcznie na uchodźcę – mówił Czarzasty. To powinna być pomoc państwa, która powinna być skierowana do samorządów i poprzez samorządy; te środki powinny być wykorzystane i użyte na pomoc Ukraińcom – dodał.

Nowa Lewica uważa także, iż sankcje wobec Rosji powinny być bardziej konsekwentne i ostrzejsze niż obecnie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

W Polsce nadal pracuje się nie najlepiej

W Polsce nadal pracuje się nie najlepiej

Według sondażu przeprowadzonego przez Great Place to Work połowa Polaków nie uważa swojego przedsiębiorstwa za dobre miejsce pracy.

Jak informuje Joanna Kowalczuk z firmy Be Communication, „szklanka jest do połowy pusta”. Na ogólną ocenę firmy składa się wiele czynników. Uwagę zwraca stopniowy, ale systematyczny od 2018 roku spadek satysfakcji z poziomu wynagrodzeń wypłacanych pracownikom przedsiębiorstw w Polsce. Na zastrzeżenia dotyczące wysokości wynagrodzeń wskazuje też nagłe zachwianie się oceny dotyczącej decyzji firm o sposobie dzielenia generowanych zysków. 45 proc. uczestników sondażu uznało, że firmy dzielą zyski uczciwie, pozwalając także pracownikom partycypować w firmowych sukcesach finansowych. Ale rok temu 51 proc. pracowników tak uważało, a więc spadek oceny w ciągu jednego tylko roku wyniósł 6 punktów procentowych.

Pracownicy firm w Polsce mogą z różnych powodów mieć opory przed wystawianiem pozytywnej, „świetnej” oceny swoim pracodawcom i chwaleniem się na zewnątrz tym, gdzie pracują. Nie chodzi tylko o podstawowe bezpieczeństwo czy pieniądze. Więcej niż połowa ankietowanych (54 proc.) zgłosiła problemy z samopoczuciem emocjonalnym i psychicznym w pracy, a także problemy z godzeniem życia zawodowego z prywatnym. – komentuje wyniki sondażu Maria Zakrzewski, Prezes Zarządu Great Place to Work w Polsce.

Żłobki otwarte dla ukraińskich dzieci bez limitów

Żłobki otwarte dla ukraińskich dzieci bez limitów

W myśl specustawy jedna opiekunka może zajmować się większą niż do tej pory liczbą dzieci, ale nie określono dokładnie, o ile większą. Brak także limitów wiekowych: żłobki i kluby dziecięce mogą przyjmować dzieci młodsze niż rok.

Według informacji Portalu Samorządowego, limity lokalowe i dotyczące liczby dzieci podlegających opiece zawieszono, ale nie wiadomo, na jak długo. Ministerstwo Rodziny nie jest w stanie tego określić.

Punktem wyjścia do dyskusji było naświetlenie rozwiązań dotyczących organizacji miejsc żłobkowych dla uchodźców, zawartych w tzw. specustawie. Mogą je tworzyć zarówno samorządy, jak i wszystkie inne podmioty, którym zezwala na to ustawa o opiece nad dziećmi do lat 3. Miejsca opieki dla maluchów można organizować w całkiem nowych oddziałach oraz w już istniejących żłobkach, klubach dziecięcych czy u dziennych opiekunów. Specustawa zezwala na organizowanie ich nawet w lokalach, które nie spełniają wymogów lokalowo-sanitarnych (w związku z sytuacją zostały one zawieszone).

Jeśli chodzi o żłobki i kluby dziecięce niepubliczne, nie będzie wymagana zgoda sanepidu do prowadzenia takich miejsc, a także zgody straży pożarnej. Musi być jednak wyrażona opinia ze strony wójta, burmistrza czy prezydenta, którą należy załączyć przy staraniu o wpis do rejestru. Taka opinia, uzupełniona później o listę zapisanych do danej placówki dzieci, da możliwość przyznania dofinansowania obniżenia opłaty za takie miejsca.

Limity zniesione specustawą dotyczą m.in. liczby dzieci, które mogą być pod opieką jednego opiekuna. W żłobku lub klubie dziecięcym jeden opiekun może zajmować się teraz grupą dzieci większą niż 5, jeśli w tej grupie jest dziecko z niepełnosprawnością lub wymagające szczególnej opieki, a w pozostałych przypadkach większą niż 8 dzieci. Także dzienny opiekun może zajmować się liczbą dzieci większą niż 5 oraz większą niż 8 i nie jest w takim przypadku wymagana zgoda rodzica lub zgoda na uczestnictwo takiego rodzica w zajęciach prowadzonych przez dziennego opiekuna.

W klubie dziecięcym dodatkowo zniesiony limit dotyczący maksymalnej liczby miejsc, który w ustawie o opiece nad dziećmi do lat 3, wynosi 30. Ponadto zawieszono granicę wieku, od której można sprawować opiekę, więc w myśl specustawy można przyjmować dzieci ukraińskie mające mniej niż rok.

Dzieci z Ukrainy przebywają u nas od zawsze, tyle że obecnie sytuacja jest nagła i dramatyczna, a więc wiele ich przybyło. One nie znikną z naszego społeczeństwa, pytanie tylko kiedy będziemy mogli wrócić do norm? Chodzi przecież o bardzo poważne rzeczy, jakimi są m.in. wspomniane limity. Dopuściliśmy do sytuacji, w której nie wiadomo ile tych dzieci będzie, w jakich lokalach. Kto to ma kontrolować i jak kontrolować? Żeby nie okazało się, że stworzymy fabryki, w których dzieci będą przebywać w urągających warunkach – zaalarmowała jedna z urzędniczek.

Rośnie zainteresowanie WOT

Rośnie zainteresowanie WOT

Pod koniec grudnia służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej pełniło ponad 32 tysiące osób. Po wybuchu wojny w Ukrainie zainteresowanie wstąpieniem w szeregi terytorialsów jest olbrzymie.

Wojska Obrony Terytorialnej zostały utworzone 1 stycznia 2017 roku. Według informacji portalu pulshr.pl, dziś stanowią piąty rodzaj sił zbrojnych w Polsce, obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Pod koniec ubiegłego roku w WOT służbę pełniło ponad 32 000 żołnierzy, w tym ponad 28 100 ochotników oraz ponad 3900 żołnierzy zawodowych. Może się do nich zapisać każdy, kto skończył 18. rok życia.

32 proc. z nich ma wykształcenie wyższe, blisko połowa średnie. Najwięcej żołnierzy legitymuje się wykształceniem ogólnym – ponad 48 proc., prawie 32 proc. technicznym i 15 proc. humanistycznym. W tej grupie znajdziemy również pełen wachlarz zawodów. Kobiety stanowią blisko 20 proc. wszystkich terytorialsów. Średnia wieku żołnierza WOT to 33 lata.

Z danych WOT wynika, że 56,3 proc. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej deklaruje stałe zatrudnienie (umowa o pracę). Ponad 4,7 proc. prowadzi własną działalność gospodarczą. 2,9 proc. utrzymuje się z prowadzenia gospodarstw rolnych. Ponad 18,9 proc. to studenci, kolejne 17,2 proc. to osoby bez stałego zatrudnienia, w grupie tej są też osoby, których dochód stanowią umowy zlecenia.

Jak informował niedawno rzecznik prasowy WOT płk Marek Pietrzak, od czasu inwazji Rosji na Ukrainę WOT odnotowują siedmiokrotnie większe zainteresowanie ze strony ochotników. Napad Rosji na Ukrainę wyzwolił w Polakach olbrzymie zainteresowanie służbą wojskową. Spektakularne sukcesy tamtejszej obrony terytorialnej spowodowały zmianę postrzegania naszych Wojsk Obrony Terytorialnej. Duża część społeczeństwa zrozumiała rolę WOT, siłę jej terytorialności, ducha walki i przekonała się, że lekka piechota rzeczywiście potrafi efektywnie walczyć z czołgami – możemy przeczytać w komunikacie zamieszczonym na stronie WOT.

Status natychmiastowego stawiennictwa wymaga gotowości do zameldowania się w jednostce w czasie do 6, do 12 lub 24 godzin. Zgodnie z prawem, pracodawca nie ma możliwości zabronić pracownikowi-żołnierzowi możliwości stawienia się w jednostce, ale też nie ma obowiązku wypłacania mu wynagrodzenia za dni, w których pełnił służbę. Udziela mu urlopu bezpłatnego.