dr Jan Przybylski

(ur. 1976) – doktor chemii (ale to było dawno i nieprawda). Militarysta od kołyski, jak to zwykle w takich przypadkach bywa – w stopniu szeregowego podchorążego rezerwy. Z zawodu tłumacz. Mieszka we Wrocławiu, co bardzo sobie chwali. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Teksty tego autora:

Eksportowa marność polskiej zbrojeniówki

W roku 2017 wartość polskiego eksportu wzrosła do nieco ponad 470 milionów euro. Porównanie ze Stanami Zjednoczonymi można zasadnie uznać za nieadekwatne z uwagi na niewspółmierność potencjałów politycznych, naukowych i przemysłowych obu krajów. Odnośnikiem może być więc np. Bułgaria, kraj o podobnej historii po roku 1945, a znacznie mniejszy i wyraźnie uboższy. Tymczasem bułgarski eksport uzbrojenia w roku 2017 przekroczył 1,2 miliarda euro, natomiast polski przekroczył nieco 470 milionów. W dodatku o ile Bułgarzy eksportują wyłącznie produkty rodzimego przemysłu, o tyle w Polsce największym eksporterem (około połowy wartości całego eksportu uzbrojenia) pozostaje sektor lotniczy, należący w całości do podmiotów zagranicznych. Dlaczego tak to wygląda? Powiada się często, że Polska nie ma siły politycznej, że rząd nie wspiera eksportu. A czy Bułgaria takową siłę ma? Informacje, które dochodzą na temat tamtejszych rządów, wskazują nie na jakieś wybitne kompetencje, lecz na klasyczny postkomunistyczny nieporządek, słabość państwa, wątpliwe powiązania polityków, siłę układów mafijnych. Polska pozostaje na poziomie średnim, stanowiącym jej przekleństwo. Nie wytwarzamy już tanich postsowieckich wzorów, których świetność dawno minęła, jednak w aspekcie własnych zaawansowanych opracowań jest, ogólnie rzecz biorąc, przeciętnie, i to ujmując eufemistycznie. Powstają u nas przeważnie produkty licencyjne, dobre dla Wojska Polskiego, w odniesieniu do których jednak dysponentami praw własności intelektualnej itp. pozostają na mocy zawartych umów podmioty zagraniczne z krajów wallersteinowskiego Centrum, będące również dostawcami najważniejszych elementów. Przykładami są sztandarowa dla krajowego przemysłu rodzina pojazdów Rosomak, powstająca na licencji fińskiej, z podzespołami konstrukcji szwedzkiej, włoskiej czy amerykańskiej, haubicoarmata Krab czyli skonstruowana przez Brytyjczyków wieża z działem postawiona na południowokoreańskim podwoziu, napędzanym niemieckim silnikiem, albo pocisk przeciwpancerny Spike wytwarzany na izraelskiej licencji, z kluczowym udziałem komponentów pochodzących od licencjodawcy. Czytaj więcej

Powrót Rosji na Bliski Wschód

Zapoczątkowane pod koniec 2010 r. wydarzenia określane jako „Arabska Wiosna” zmieniły Bliski Wschód. Wydaje się jednak, że wiele z tych zmian nastąpiło tylko w tym celu, aby wszystko zostało po staremu, a nawet – żeby cofnąć się do minionej epoki. Takim elementem jest bowiem przywrócenie roli Rosji jako jednego z głównych rozgrywających w regionie. Moskwa odzyskała wpływy utracone z rozpadem Związku Sowieckiego, a nawet pewne pozycje utracone jeszcze w czasach, kiedy supermocarstwo miało się przynajmniej pozornie dobrze. Czytaj więcej

O trwałości oligopoli – przypadek rynku samolotów pasażerskich

Nowoczesna globalna gospodarka często zmierza w kierunku oligopoli, zdominowanych przez bardzo nielicznych producentów, tak potężnych, że możliwość pojawienia się konkurencji jest w istocie zupełnie iluzoryczna. Nawet samo niepopadnięcie branż w pełny monopol nie wynika z procesów „naturalnych”, będąc wynikiem działań motywowanych politycznie. Jednym z najjaskrawszych przykładów takiego stanu rzeczy pozostaje sektor produkcji samolotów pasażerskich. W świecie, w którym latanie na wielkie odległości stało się bardzo przystępne i zyskało status bezwzględnie dominującego sposobu masowego przemieszczania, zaistniał duopol Boeinga i Airbusa. Czyli producentów o bardzo zbliżonym ciężarze gatunkowym, zarzucających sobie nawzajem korzystanie z mniej czy bardziej ukrytej pomocy rządów. Poziom specjalizacji, koszty opracowania i przede wszystkim wprowadzenia na rynek (co musiałoby obejmować stworzenie zaplecza obsługowo-serwisowego) nowych produktów i waga gigantycznego doświadczenia, bez którego ich stworzenie byłoby porównywalne z chodzeniem po polu minowym, powodowały, że z pozycji rynkowych nikt nawet nie myślał o bezpośrednim rzuceniu im rękawicy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wydają się zatem wskazywać, że ukształtowany przed ponad 20 laty duopol Boeinga i Airbusa będzie trwał jeszcze długo. Nie ma praktycznie żadnych szans na to, aby konkurencja wykiełkowała w wyniku aktu przedsiębiorczości – bariery wejścia są zbyt wysokie, a najlepsze warunki skorzystania z rewolucji technicznych inne niż wynalazek teleportacji będą mieli potentaci, dysponujący ogromnym zapleczem i możliwościami, pozostający w bliskich stosunkach z rządami. Czytaj więcej

Jak prowadzić kartel narkotykowy

Wainwright analizując potencjalnie skuteczne sposoby walki z przestępczością związaną z narkotykami wskazuje jednoznacznie na konieczność działań po stronie popytu. Wydaje się, że eliminacja samej skłonności do zażywania substancji odurzających jest po prostu niemożliwa. Wojny z narkotykami pozostają z kolei nieskuteczne. Dane statystyczne wskazują, że aż 40% mieszkańców Stanów Zjednoczonych miało kontakt z marihuaną, zwalczaną na równi z innymi narkotykami. Eksperymenty legalizacyjne, podjęte np. w stanie Kolorado w odniesieniu do marihuany, wydają się dawać wyniki wskazujące, że jest to właściwa droga. Dekryminalizacja oznacza automatyczne pozbawienie organizacji przestępczych źródła dochodu, eliminację segmentu przestępczości, a także oczywiście wzrost dochodów budżetowych. Zupełnie przeciwne efekty miała wojna z tzw. dopalaczami, legalnymi syntetycznymi substancjami odurzającymi. Zakazywanie ich ad hoc owocowało wyścigiem między producentami a władzami ze szkodą dla klientów. Ci pierwsi na prohibicję w odniesieniu do jakiejś substancji odpowiadali jej modyfikacjami stosunkowo niewielkimi z chemicznego punktu widzenia, umożliwiającymi ominięcie zakazu, jednak niekoniecznie obojętnymi dla konsumentów – oddziaływanie na organizm mogło zmieniać się radykalnie i negatywnie. Oczywiście skutkom legalizacji wybranych narkotyków należy się bacznie przyglądać. Celem jest eliminacja dotychczasowych negatywnych skutków ich obecności, ale już niekoniecznie popularyzacja, która skądinąd leżałaby w interesie dążących do maksymalizacji zysków producentów, nadających produktom atrakcyjne formy, przyciągające ludzi niekoniecznie odpowiedzialnych czy potrafiących właściwie postępować z egzotyczną substancją. Czytaj więcej

Czy sankcje powstrzymają Rosję?
(Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów)

Prawdopodobnie najbardziej dotkliwa dla Rosji byłaby stymulacja przez Zachód, dzięki obustronnie korzystnej polityce, w tym gospodarczej, budowy silnego, zwartego i zamożnego państwa ukraińskiego, które mogłoby skutecznie przeciwstawiać się zakusom potężnego sąsiada i mieć orientację prozachodnią opartą na korzyściach, nie nadziejach. To jednak wydaje się mało realne, tak z uwagi na jakość elit ukraińskich, jak i kadr, które trafiają tam z zagranicy, w tym i z Polski. A przede wszystkim z uwagi na nasze własne, często gorzkie, doświadczenia z okresu po 1989. Czytaj więcej

Meandry modernizacji technicznej Wojska Polskiego

Do nierzadko porywających programów, prezentacji i deklaracji w odniesieniu do modernizacji polskiej armii zdążyliśmy się już przyzwyczaić – rozpoczęły się wszak niedługo po objęciu Ministerstwa Obrony Narodowej przez Tomasza Siemioniaka. Antoni Macierewicz wniósł w tym zakresie swój bardzo wyrazisty i niebagatelny wkład. Niestety, upływający nieubłaganie czas wymusza na kierownictwie resortu przechodzenie do pewnych konkretów – które jednak, jak się okazuje, nie zawsze dorastają do niezwykle wysokiego poziomu retoryki. Chociaż sfera deklaratywna ma się bardzo dobrze, obejmując np. obietnice zwiększenia do roku 2030 wydatków na obronność do poziomu 2,5% PKB, warto przyjrzeć się realizacji w sferze wspomnianych konkretów, skupiając się na poszczególnych, najważniejszych obszarach.
Czytaj więcej

Jan Przybylski

Turcja: od kemalizmu – dokąd?

Szef państwa zostanie szefem władzy wykonawczej, zlikwidowany zostanie urząd premiera, ograniczeniu ulegną władza i autonomia parlamentu, prezydent nie będzie zmuszony przez przepisy do nawet formalnej bezpartyjności. Będzie to stanowiło przypieczętowanie przemian rozpoczętych przez AKP i po zdominowaniu armii zapewni Erdoğanowi pozycję porównywalną z Atatürkiem, choć z diametralnie odmiennymi założeniami ideowymi. Czytaj więcej

Co może polityka?

Efektywna, napędzająca modernizację kraju reforma musiałaby być radykalna, być może nawet realnie wywłaszczeniowa. Zapewne nad ziemiańską Arkadią zniszczoną przez narodowych bolszewików roniłoby się dziś łzy, ale byłby to potężny impuls, dzięki któremu rozwój przemysłu albo dokonywałby się w miarę samoistnie, albo, prowadzony przez państwo, nie wisiałby w próżni. Mógł Ziuk postawić jednego pasjansa mniej, mógł Pan Roman wróciwszy z Wersalu przeczytać bardzo ciekawą książkę, „Myśli nowoczesnego Polaka”, i pójść w kierunku modernizacyjno-populistycznym, a nie uprawiać konserwatyzm potrzebny zacofanej Polsce jak dziura w moście. Dzięki dokonanym u siebie reformom i reformom własnościowym zaczęły Polskę wyprzedać podobnie postfeudalne nędze, jakimi były kraje bałtyckie (dokonywane przez krajowych obserwatorów porównania wsi litewskiej i polskiej wypadały dla tej drugiej bardzo niekorzystnie) oraz Finlandia. Nie ma powodu przypuszczać, że drzwi na klatkę schodową są już nieodwołalnie zamknięte i jesteśmy skazani na snucie się po obecnie zajmowanym piętrze. Polska ma, jak by nie patrzeć, kapitał w postaci sporej wielkości populacji. Najpierw, po zebraniu przez władzę centralną do kupy barbarzyńców, pozwolił on sam w sobie wystrzelić z państwem, które było w stanie oprzeć się w konfrontacji dawnym kolegom w barbarzyństwie, którzy jakieś 700 lat wcześniej zaczęli korzystać z dobrodziejstw. Nie udało się to mniej licznym barbarzyńskim pobratymcom z zachodu, tym ze wschodu sami zaczęliśmy wchodzić w szkodę. Ten sam kapitał pozwolił po ogarnięciu się i ubraniu butów zamiast łapci zacząć grać o wysokie stawki. Od XVII wieku pozostaje niestety niewykorzystany, ale istnieje. Dlatego np. ewentualny rozpad Wielkich Współprac i powrót protekcjonizmów nie jest dla nas wyłącznie zagrożeniem, ale może być też szansą – byle wstrzelić się z decyzjami… Czytaj więcej

Niezorganizowani nie mają racji – refleksje tłumacza

Mamy zatem sytuację, w którym wszyscy się męczą. Biura narzekają. Według ankiety Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury, w pełni zadowolone ze stawek są zaledwie 4% respondentów, zdecydowanie niezadowolonych mamy 22%, raczej niezadowolonych – 39%. Tłumaczenia książek zawsze były uznawane za słabo płatne, ale można bez wielkiego ryzyka założyć, że wśród przekładających inne teksty sytuacja nie będzie lepsza. Oczywiście wciąż mowa o (co najmniej) perspektywach zarobków zupełnie nieporównywalnych z polską przeciętną, jednak jest o nie coraz trudniej. Cechą konstytutywną branży jest przy tym praktyczny brak zorganizowania. Rozmaite ciała co prawda istnieją, jednak z powodu zdecydowanej mniejszościowości mają charakter cokolwiek dekoracyjny i trudno usłyszeć ich głos. W tej sytuacji mamy do czynienia ze zderzeniem pojedynczego biura czy tłumacza z megakorporacją, w której pierwsza strona nie ma żadnych szans. I zamiast rynku klienta występuje jego tyrania. Powszechne zrzeszenie do jakiegoś stopnia wyrównywałoby szanse – w końcu klient nie za bardzo ma możliwość przeniesienia realizacji tych akurat zleceń do np. Laosu, bo w Polsce jest „za drogo”. W sytuacji zupełnego rozbicia tracą jednak wszyscy wykonawcy. Czytaj więcej

Obronność – próba wstępnej oceny nowej ekipy

Przegląd wypada rozpocząć od sztandarowego projektu bieżącej ekipy, stanowiącego najbardziej radykalne i w praktyce jedyne naprawdę znaczące odejście od wcześniej prowadzonej polityki zbrojeniowej, czyli od Wojsk Obrony Terytorialnej. Zamierzenia na bieżący rok obejmują powołanie kolejnych trzech wojewódzkich brygad OT, które dołączą do trzech utworzonych w ubiegłym roku. Powołanie dowództw wojewódzkich stanowi wstęp do formowania rzeczywistych jednostek bojowych – podstawowym szczeblem taktycznym WOT będą powiatowe kompanie. Zabezpieczenie potrzeb tworzonych oddziałów, które mają zwiększyć do 2019 r. liczebność armii o połowę, wiąże się z koniecznością dokonania dość sporych zakupów. Takowe są czynione. Energia, z jaką formowany jest nowy rodzaj wojsk, nie eliminuje jednak żadnej z wątpliwości wiążących się z nimi od samego początku. Najważniejszą jest realna skuteczność lekkiej piechoty – mającej dysponować tylko symboliczną liczbą pojazdów opancerzonych – w potencjalnej konfrontacji z armią rosyjską. Ta ostatnia, dzięki poważnym inwestycjom epoki Putina, nabrała bardzo zrównoważonego charakteru, co uczyniło z niej groźnego przeciwnika, pozbawionego większości wcześniejszych słabości. Odznacza się ona bowiem jednocześnie dużą liczebnością i siłą ognia na każdym szczeblu, w znacznej mierze dzięki przemyślanym modernizacjom potężnych zasobów uzbrojenia postsowieckiego, uzupełnianego przez nowsze wzory, do których dołączyło nowoczesne wyposażenie w zakresach rozpoznania, dowodzenia, łączności i walki elektronicznej oraz poprawa jakości czynnika ludzkiego. Wszystko to każe sceptycznie podchodzić do możliwości, jakie w ewentualnym starciu z Rosją mają nasze ubogo wyposażone, szkolone w ograniczonym wymiarze czasowym jednostki, które być może byłyby realną pomocą w walce z przeciwnikiem słabo zorganizowanym, o przestarzałym wyposażeniu i niskim morale. Czytaj więcej