Producenci opakowań nadal na luzie?

Producenci opakowań nadal na luzie?

Polska jest zobowiązana do wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności producentów opakowań . Mówią o tym dyrektywy unijne. Jednak pandemia koronawirusa odsunie takie zmiany w czasie.

Jak pisze Portal Samorządowy, pandemia koronawirusa odsunęła na dalszy plan wiele ważnych tematów, także tych dotyczących gospodarki odpadami. Jednym z nich jest wprowadzenie rozszerzonej odpowiedzialności producentów. Zgodnie z dyrektywą unijną państwo członkowskie musi m.in. w wyraźny sposób określić role i obowiązki wszystkich zaangażowanych podmiotów oraz zapewnić, że wkład finansowy płacony przez producenta produktu pokrywa koszty selektywnej zbiórki odpadów, ich transportu i przetwarzania, a także koszty informowania i edukacji mieszkańców (posiadaczy odpadów) o działaniu systemu.

Prace toczyły się intensywnie jeszcze na początku 2020 r. Teraz o nich cicho. Mam nadzieję, że kwestii ROP nie odsunięto na później, ale na pewno dyskusja toczy się w mocno ograniczonym gronie – komentuje dla portalu Magdalena Dziczek, członek zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK. Termin wprowadzenia dyrektywy w życie, czyli lipiec 2020 r., jest jednak wiążący.

Odpowiedź KE jest jednoznaczna i stanowcza, ale to, że będziemy mieć pewne opóźnienia, było dość jasne już w lutym. Mam przede wszystkim nadzieję, że nie będziemy w pośpiechu pisać ustaw. Zależy nam bowiem, żeby ten mechanizm wdrożyć z korzyścią dla gospodarki. Priorytetem jest doprowadzenie do tego, by wywiązywać się z narzuconych poziomów odzysku surowców. A to musimy zrobić wspólnie z samorządami, które dzisiaj – z wiadomych względów – zajmują się czym innym – dodaje Magdalena Dziczek.

Na wprowadzenia ROP Polska miała dwa lata. Niestety prace zostały zostawione na ostatnie półrocze, a potem pokrzyżował je wirus. Może się okazać, że producenci opakowań nadal nie zostaną objęci nowym prawem.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Wielki strajk z okazji święta ludzi pracy

Wielki strajk z okazji święta ludzi pracy

Pracownicy firm handlowych i logistycznych, w tym Amazona, Walmarta, Targetu, Whole Foods, FedEx czy Instacart zamierzają 1 maja zorganizować w USA potężny strajk.

Jak informuje portal wiadomoscihandlowe.pl za portalem The Intercept, pracownicy zamierzają iść w piątek 1 maja na chorobowe ewentualnie będą porzucać stanowiska pracy i wychodzić z firm w trakcie przerwy na lunch. Domagać się będą poprawienia standardów higieny i bezpieczeństwa pracy, a także specjalnych dodatków płacowych za płace w warunkach podwyższonego ryzyka w czasach epidemii koronawirusa.

Do inicjatora protestu zgłaszają się dziesiątki mniejszych i większych organizacji pracowniczych z pytaniami, jak mogą się przyłączyć do strajku. The Intercept skontaktował się z 20 takimi organizacjami z sześciu stanów USA, uzyskując potwierdzenie tych zamiarów. Niektóre z nich liczą po kilka czy kilkanaście tysięcy członków, zatem skala protestów może być poważna. Jak przekonuje jedna z działaczek, „pierwszy maja nie będzie jednorazową, symboliczną akcją, ale także okazją do budowania realnej, potężnej i szerokiej siły”, która pomoże pracownikom przeciwstawić się potędze koncernów.

Filmowi giganci zapłacą PISF

Filmowi giganci zapłacą PISF

Netflix, Apple, Amazon, CDA.pl, Polsat i TVN będą wpłacać Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej 1,5 proc. przychodów uzyskanych ze swoich platform streamingowych w naszym kraju. To jedno z założeń kolejnego projektu tarczy antykryzysowej.

Jak pisze portal wyborcza.pl, tarcza antykryzysowa ma następną odsłonę, zwaną „tarczą 3.0”. Jednym z punktów jej projektu jest nałożenie na właścicieli serwisów typu VoD (takich jak np. Netflix i Amazon Prime) obowiązku przekazywania PISF 1,5 proc. przychodów uzyskanych ze streamingu w Polsce.

Wpłaty mają pomóc polskiemu rynkowi kinematografii, który znalazł się w kryzysie w czasie pandemii – kina są pozamykane, a nowe produkcje zostały wstrzymane. Jednocześnie platformy streaminogowe świetnie prosperują, bo podczas izolacji obywatele chcą mieć dostęp do kultury i wykupują masowo ich pakiety. Netfliksowi w pierwszym kwartale tego roku przybyło na całym świecie 16 mln nowych subskrybentów.

Rząd szacuje, że do końca roku Instytut zyska w ten sposób ok. 15 mln zł i co najmniej 20 mln zł rocznie w kolejnych latach.

W Sosnowcu nie płacą

W Sosnowcu nie płacą

Pracownicy zakładów Prima Sosnowiec Advanced Plastic Technologies oraz Prima Sosnowiec Complex Plastic Systems od trzech tygodni czekają na wypłaty. Związki zawodowe poinformowały o sprawie PIP, która nie może jednak przeprowadzić kontroli ze względu na stan epidemii.

Jak informuje portal http://www.solidarnosckatowice.pl, pracownicy czują się bezsilni. Otrzymują tylko część wynagrodzenia – przelewy na kwoty rzędu 200 czy 400 zł. Przed świętami dostałam przelew w wysokości 483 zł, a niektórzy dostali jeszcze mniej, np. 200 zł. Tydzień później była kolejna transza. Niektórzy dostali kilkaset zł, inni więcej, ale nie słyszałam, żeby ktoś dostał już całą wypłatę. W naszym zakładzie mamy małżeństwa pracowników, matki samotnie wychowujące dzieci. Wielu z nas znalazło się w dramatycznej sytuacji – mówi Agnieszka Marcińska, przewodnicząca Solidarności w sosnowieckich spółkach Grupy Prima Sole Components, cytowana przez śląsko-dąbrowską Solidarność.

W obydwu zakładach trwa tzw. przestój ekonomiczny, dzięki czemu spółki mogły skorzystać ze  wsparcia w ramach rządowej tarczy antykryzysowej. 9 kwietnia związki zawodowe zawarły z pracodawcą porozumienia w tej sprawie, zgadzając się na obniżenie wynagrodzeń pracownikom w trakcie postoju. Jednak, jak tłumaczy przewodnicząca międzyzakładowej Solidarności, zaległości w wypłacie wynagrodzeń nie wynikają wcale z problemów finansowych obu firm spowodowanych epidemią koronawirusa.
Nieprawidłowości są rezultatem zmian organizacyjnych. W lutym zakłady zmieniły właściciela. Nowy pracodawca chciał zaoszczędzić i podjął decyzję o wynajęciu zewnętrznej firmy świadczącej usługi naliczania płac. Teraz zwala na nią całą sytuację.

Umowy mamy podpisane z pracodawcą, a nie z zewnętrzną firmą, i to pracodawca ma obowiązek wypłacać nam wynagrodzenia w terminie. Tymczasem nie usłyszeliśmy dotychczas ani informacji, kiedy dostaniemy pieniądze, ani nawet zwykłego „przepraszam” za całą tę sytuację – mówi przewodnicząca Solidarności cytowana przez portal pulshr.pl. Czujemy się bezsilni. Nie mamy żadnej gwarancji, czy 10 maja sytuacja się nie powtórzy i czy znowu nie dostaniemy kilkuset zł zamiast całej wypłaty – podkreśla Agnieszka Marcińska. Sosnowieckie zakłady zatrudniają 680 osób i produkują podzespoły samochodowe.