Niesuwerenność energetyczna

Z rozmawia ·

Niesuwerenność energetyczna

Z rozmawia ·

Trwają szeroko zakrojone prace nad rządowym projektem nowelizacji prawa geologicznego i górniczego. Jego uchwalenie może zaszkodzić strategicznym interesom naszego kraju, ponadto mieszkańcy znacznych obszarów Polski mogą zostać na mocy wspomnianych przepisów wywłaszczeni bez należytego odszkodowania. O zagrożeniach związanych z nowym prawem mówi inż. Zbigniew Tynenski, prezes Centrum Zrównoważonego Rozwoju.

* * *

Jakie następstwa dla Polski spowodowałaby zmiana prawa geologicznego, zgodnie z którą firma, która posiada pozwolenie na odwierty poszukiwawcze np. gazu łupkowego, uzyskuje automatycznie pozwolenie na jego wydobycie?
Zbigniew Tynenski: Na wszystkie sprawy związane z wykorzystaniem zasobów naturalnych trzeba patrzeć pragmatycznie. Wydawanie koncesji na eksploatację gazu obcym firmom jest niekorzystne dla Polski. Stwarza sytuację braku kontroli nad wydobywaniem zasobów i racjonalnym ich wykorzystaniem. Istnieje potencjalne ryzyko szybkiego wydobycia gazu i „zwinięcia się” zagranicznych koncernów. Jest to niezgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju, zapisanymi w art. 5 Konstytucji, a także z prawem ochrony środowiska. Oba akty prawne mówią o potrzebie racjonalnego wykorzystywania zasobów.
Praktyka innych państw jest taka, że przy wydawaniu koncesji są precyzyjnie ustalane warunki kupna/sprzedaży albo udziału wydobytego surowca w obiegu gospodarczym danego kraju. Mówi o tym unijna dyrektywa o węglowodorach, która dość wyraźnie określa, że każde państwo członkowskie ma prawo do dysponowania swoimi zasobami. Inne państwa członkowskie mają do nich dostęp w drugiej kolejności, zaś państwa trzecie, czyli np. Stany Zjednoczone – po udzieleniu zgody przez Komisję Europejską. Aktualnie, mimo budowania wspólnej polityki europejskiej w dziedzinie energetyki, otwieramy drogę do naszych zasobów państwom trzecim, które na dodatek mogą sprzedawać koncesje innym krajom, np. Rosji (Gazprom interesuje się przejęciem niektórych amerykańskich firm). Innymi słowy, oddajemy nasze zasoby, zmniejszając bezpieczeństwo energetyczne kraju. Dodajmy, że ceny koncesji są w Polsce dramatycznie niskie, a po nowelizacji do budżetu trafiać będzie łącznie zaledwie około 0,2% wartości surowca, rozłożone w czasie wydobywania kopaliny. Nie zyska na tym także gospodarka unijna.
Państwo może kontrolować energetykę posiadając pakiety kontrolne akcji w przedsiębiorstwach strategicznych tej branży, co czyni wiele państw UE. W gospodarce liberalnej państwo traci kontrolę nad wydobyciem zasobów i ich przerobem. Tymczasem własny gaz moglibyśmy sprzedawać na swoim rynku po cenach wydobycia i przesyłu, plus założony zysk firmy wydobywczej. Tani gaz byłby pozytywnym stymulatorem rozwoju gospodarki. Obecnie ceny energii stały się zaporowe i na poziomie gospodarstw domowych prowadzą do zjawiska tzw. ubóstwa energetycznego; także podmiotów gospodarczych coraz częściej nie stać na ponoszenie rosnących kosztów energii. A nasze zapotrzebowanie na nią jest dość wysokie, co w połączeniu ze stosowaniem przez nas przestarzałych technologii sprawia, że konkurencyjność naszej gospodarki stale się pogarsza. Gaz łupkowy w polskich rękach mógłby być szansą na obniżenie cen.

Projekt zatłaczania przez firmy energetyczne dwutlenku węgla pod ziemię (CCS) również miałby być regulowany nowym prawem geologicznym i górniczym.
Z. T.: Projekt zakłada, że ten, kto przejmie tereny pod zatłaczanie CO2, przejmie równocześnie wszystkie zasoby znajdujące się na tych terenach. Tymczasem obszary planowanego doświadczalnego stosowania CCS pokrywają się w znacznej mierze z nie eksploatowanymi złożami węgla brunatnego. W przypadku prywatyzacji energetyki oznaczać to będzie utratę dostępu do zasobów tego surowca.
W okolicach Lublina mamy olbrzymie pokłady węgla kamiennego. Ktoś, kto przejmie złoża gazu łupkowego w tym regionie, obejmie również złoża towarzyszące, czyli dostęp do najcenniejszego z rodzajów węgla – antracytu. Warto dodać, że węgiel kamienny w złożach poniżej tysiąca metrów jest niewydobywalny tradycyjnymi metodami, można go jednak zgazowywać. Poniżej tej głębokości mamy tego surowca olbrzymie zasoby, zastąpienie węgla gazem z węgla zgazowanego wewnątrz złoża przez 10-20 lat byłoby dla nas dobrodziejstwem. W tym czasie moglibyśmy spokojnie rozwijać energetykę opartą na źródłach odnawialnych: geotermię, energetykę wiatrową czy fotowoltaiczną. Na korzyść zgazowywania przemawiają także względy ekologiczne – wydobycie i spalanie gazu jest o wiele mniej szkodliwe dla środowiska.

Jakie następstwa dla mieszkańców terenów, pod którymi znajdują się złoża surowców, niosą planowane przepisy?

Z. T.: Niedawno weszło w życie prawo o nieruchomościach, zezwalające na wywłaszczanie ludzi z uwagi na ważny cel publiczny, jakim może być interes gospodarczy. Główny geolog kraju wprowadził stosowny zapis do projektu nowego prawa geologicznego i górniczego, będącego w trakcie legislacji. Jeśli wejdzie ono w życie, ludzie mieszkający na obszarach bogatych w surowce będą mogli być wywłaszczani. Obszary, na eksploatację których firmy uzyskają koncesje, będą mogły podlegać wywłaszczeniom w takiej skali, w jakiej zażyczy sobie tego koncesjonariusz.
Do tej pory cel publiczny był rozumiany jednoznacznie, jako taki, w którym społeczeństwo uczestniczy lub ma z niego pożytki. W tym przypadku mówimy o nim w odniesieniu do firmy prywatnej, która działa dla zysku swoich właścicieli! Pamiętajmy, że są inne formy pozyskiwania energii i społeczeństwo może mieć interes gdzie indziej niż przedsiębiorca, który uzyskał koncesję. Dlaczego Sejm uchwalił tego rodzaju zmiany, i to „kuchennymi drzwiami”? Artykuł 2 tzw. specustawy drogowej wyłącza samorząd z procesu decyzyjnego w sprawie opiniowania projektu geologicznego nie tylko dla potrzeb realizacji inwestycji drogowych. Panowie, którzy tworzą prawo geologiczne i górnicze te sprawy, które wzbudzają najwięcej kontrowersji, przenieśli po cichu do innych ustaw, a Sejm to przyjął. To jest kuriozum z punktu widzenia stanowienia prawa.

Już teraz istnieje w prawie geologicznym zapis, że podmiot otrzymujący koncesję na poszukiwanie ma pierwszeństwo w dysponowaniu odkrytymi złożami.
Z. T.: Owszem, tylko w obecnie obowiązującej ustawie są przewidziane „mechanizmy obronne”, które dają możliwość uczestnictwa samorządów w procesie wydawania decyzji w sprawie eksploatacji zasobów; umożliwiają także udział organizacji społecznych, których temat dotyczy. Nowe przepisy wyłączają te podmioty ze ścieżki decyzyjnej. Stroną pozostanie wywłaszczany, jednak wywłaszczenie będzie się mogło odbywać w ramach celu publicznego, czyli najpierw dana osoba zostanie pozbawiona swojej własności, a dopiero później ewentualnie będzie mogła skarżyć w tej sprawie, co nadaje wspomnianemu prawu charakter tzw. specustawy.
Na mocy nowego prawa jedynym dysponentem zasobów będzie główny geolog kraju, przyznający koncesje bez jakichkolwiek ograniczeń, kontroli czy ustalania ich wartości. Nie będzie nawet zobowiązany do wzięcia pod uwagę spraw związanych z bezpieczeństwem państwa i jego funkcjami, czy rozwojem gospodarczym. Należy w tym miejscu wspomnieć, że jesteśmy w posiadaniu olbrzymich zasobów geotermalnych. Wystarczy zagłębić wymiennik ciepła do miejsca, w którym panują temperatury powyżej stu stopni – i na powierzchni ziemi w oparciu o tę energię można wytwarzać parę, która uruchamia turbiny i produkuje prąd elektryczny. Co ważne, zasoby te są niewyczerpalne i wielokrotnie przekraczają zapotrzebowanie Polski na energię.

Jak duże są zasoby gazy łupkowego w Polsce i gdzie się znajdują?
Z. T.: Według wstępnych szacunków jest to obszar mniej więcej jednej czwartej Polski. Ciągnie się od Lublina, przez Mazury, województwo łódzkie, w stronę Szczecina, następnie „zawadza” o Niemcy, Holandię, aż po szelfy norweskie. Zasoby gazu łupkowego są już oficjalnie oceniane na 1,5 do 3 bln ton. Koncerny energetyczne Tauron i PGE mają być sprzedane za kilkanaście miliardów złotych. PGE na skutek rozpoznania dla celów projektu CCS może stać się dysponentem gazu łupkowego w rejonie środkowej Polski. Wraz ze sprzedażą firmy przejęte zostaną prawa pierwszeństwa eksploatacji gazu – za opłaty koncesyjne. Tymczasem jego wartość handlowa wynosi biliony złotych.
W Polsce znajduje się około 80% zasobów całej UE. Została do nich otworzona furtka, a może nawet wrota, przez „sklepik z koncesjami”. Nie chodzi tu tylko o gaz łupkowy, ale także m.in. węgiel brunatny. Zasoby tego ostatniego surowca oficjalnie oceniane są na 14 mld ton, a nieoficjalnie nawet na 140 mld ton, tzw. zasoby perspektywiczne. W prawie geologicznym i górniczym istnieje takie określenie, jak „zasoby towarzyszące”, a tych są ogromne ilości.

Technologie pozyskiwania gazu z łupków są drogie. Czy są chętni na jego wydobycie, czy w ogóle jest o co kruszyć kopie?
Z. T.: Jeżeli chodzi o koszt wydobycia gazu łupkowego, to jest on rzeczywiście wyższy od kosztu wydobycia gazu ziemnego. Z różnych źródeł informacji wynika, że może wynieść nawet ok. 100 USD/1000 m3, z innych, że jest to koszt o 50-100 USD/1000 m3 wyższy od metody tradycyjnej, czyli ok. 20-30 USD/1000 m3. Rosji płacimy jednak za gaz 450 dolarów za tonę, łącznie z przesyłem. Jak widać, moglibyśmy mieć własny gaz czterokrotnie taniej, na co najmniej 150 lat.
Warto zauważyć, że potencjały odnawialnych i nieodnawialnych źródeł energii pokrywają nasze zapotrzebowanie na co najmniej kilkaset lat. Chodzi jednak o ich racjonalne, uzasadnione ekonomicznie, społecznie i środowiskowo wykorzystanie, zgodne z przyjętym systemem bezpieczeństwa energetycznego, czy strategią, której obecnie nie ma.
Rozdawnictwo zasobów poprzez wydawanie koncesji i prywatyzację energetyki, za którą stoi także przekazywanie zasobów w prywatne ręce firm kontrolowanych przez kapitał zagraniczny, jest dowodem na brak strategii rozwoju energetyki, która zabezpieczałaby interesy odbiorców energii oraz państwa, w tym zapewniała Polsce bezpieczeństwo energetyczne.

Rozmawiała Marlena Wajszczyk, 26 czerwca 2010 r.
Dział
Wywiady
komentarzy
Przeczytaj poprzednie