OPINIE

W imiA� Boga i ludu

Postaci, ktA?rych teksty Sikorski nam przypomina, w wiA�kszoA�ci nie przystajA� ani do modelu wzorowego katolika, ani do modelu wzorowego lewicowca. Co prawda akcentujA� oni wA�tki chrzeA�cijaA�skie, jednakowoA? nierzadko mamy tutaj do czynienia z chrzeA�cijaA�stwem w wersji heterodoksyjnej. JednoczeA�nie nie wahajA� siA� zazwyczaj poddawaA� bezpardonowej krytyce duchowieA�stwo oraz KoA�ciA?A� instytucjonalny. Obok wizjonerA?w i marzycieli, Sikorski przypomina teA? postA�powych kapA�anA?w propagujA�cych podniesienie materialne warstw ludowych. Trzeba rA?wnieA? pamiA�taA�, A?e autor doA�A� swobodnie posA�uguje siA� terminami a�zlewica chrzeA�cijaA�skaa�? czy a�zsocjalizm chrzeA�cijaA�skia�?, rozumie je sensu largo, trochA� wA�aA�nie w dziewiA�tnastowiecznym duchu, kiedy pojA�cia te traktowano bardziej intuicyjnie. Bohaterowie ksiA�A?ki Sikorskiego mogA� wiA�c nie mieA�ciA� siA� we wspA?A�czesnych wizjach lewicowoA�ci czy socjalizmu, zostali jednak uznani za ludzi lewicy, poniewaA? sami siA� za takich uwaA?ali. LewicowoA�A� w rozumieniu Sikorskiego jest tutaj toA?sama z postA�powoA�ciA�, demokratyzmem, radykalizmem, obronA� ludu, poglA�dami egalitarnymi i emancypacyjnymi. Podobnie jest z chrzeA�cijaA�stwem, ktA?re nie stanowi tutaj okreA�lonego systemu religijnego, lecz raczej specyficzny styl myA�lenia i pisania cechujA�cy siA� silnymi porywami religijnymi, odwoA�aniami do Ewangelii i Chrystusa. PrzywoA�ywanym postaciom bliA?sza zazwyczaj przy tym byA�a wizja wyidealizowanego chrzeA�cijaA�stwa pierwotnego, religii Ewangelii, nieskaA?onej jeszcze i nie znieksztaA�conej przez KoA�ciA?A� instytucjonalny. JednakA?e coA� ich rA?wnieA? A�A�czyA�o. ByA�a to a�znegacja istniejA�cych stosunkA?w spoA�ecznych i politycznych, sprzeciw wobec niesprawiedliwoA�ci, dysproporcji spoA�ecznych, i powszechnej biedy, chA�A� zmiany relacji miA�dzyludzkich w imiA� zasad etyki chrzeA�cijaA�skiej, miA�oA�ci bliA?niego, ewangelicznego braterstwa (rA?A?nie pojmowanego), rA?wnoA�ci i wolnoA�ci. A?A�czyA�a ich rA?wnieA? gorliwa wiara w Boga i przekonanie, A?e w niedalekiej przyszA�oA�ci ziA�ci siA� ich marzenie o wolniej, demokratycznej i sprawiedliwej Polsce. Te skA�adniki czyniA�y z odrA�bnych jednostek wspA?lnotA� a�� odrA�bnA� formacjA� intelektualnA� chrzeA�cijaA�skiej, demokratycznej i postA�powej lewicya�?. Czytaj więcej

O trwaA�oA�ci oligopoli a�� przypadek rynku samolotA?w pasaA?erskich

Nowoczesna globalna gospodarka czA�sto zmierza w kierunku oligopoli, zdominowanych przez bardzo nielicznych producentA?w, tak potA�A?nych, A?e moA?liwoA�A� pojawienia siA� konkurencji jest w istocie zupeA�nie iluzoryczna. Nawet samo niepopadniA�cie branA? w peA�ny monopol nie wynika z procesA?w a�znaturalnycha�?, bA�dA�c wynikiem dziaA�aA� motywowanych politycznie. Jednym z najjaskrawszych przykA�adA?w takiego stanu rzeczy pozostaje sektor produkcji samolotA?w pasaA?erskich. W A�wiecie, w ktA?rym latanie na wielkie odlegA�oA�ci staA�o siA� bardzo przystA�pne i zyskaA�o status bezwzglA�dnie dominujA�cego sposobu masowego przemieszczania, zaistniaA� duopol Boeinga i Airbusa. Czyli producentA?w o bardzo zbliA?onym ciA�A?arze gatunkowym, zarzucajA�cych sobie nawzajem korzystanie z mniej czy bardziej ukrytej pomocy rzA�dA?w. Poziom specjalizacji, koszty opracowania i przede wszystkim wprowadzenia na rynek (co musiaA�oby obejmowaA� stworzenie zaplecza obsA�ugowo-serwisowego) nowych produktA?w i waga gigantycznego doA�wiadczenia, bez ktA?rego ich stworzenie byA�oby porA?wnywalne z chodzeniem po polu minowym, powodowaA�y, A?e z pozycji rynkowych nikt nawet nie myA�laA� o bezpoA�rednim rzuceniu im rA�kawicy. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wydajA� siA� zatem wskazywaA�, A?e uksztaA�towany przed ponad 20 laty duopol Boeinga i Airbusa bA�dzie trwaA� jeszcze dA�ugo. Nie ma praktycznie A?adnych szans na to, aby konkurencja wykieA�kowaA�a w wyniku aktu przedsiA�biorczoA�ci a�� bariery wejA�cia sA� zbyt wysokie, a najlepsze warunki skorzystania z rewolucji technicznych inne niA? wynalazek teleportacji bA�dA� mieli potentaci, dysponujA�cy ogromnym zapleczem i moA?liwoA�ciami, pozostajA�cy w bliskich stosunkach z rzA�dami. Czytaj więcej

Lewicowi przyjaciele neoliberalizmu

Po raz pierwszy zwrA?ciA�em uwagA� na to zjawisko, gdy parA� lat temu przeczytaA�em kilka wywiadA?w z MagdalenA� AsrodA�. Z jednej strony skA�adaA�a ona deklaracje, A?e neoliberalizm jest a�� jakA?e by inaczej a�� zA�y, Balcerowicz musi odejA�A�, trzeba walczyA� z nierA?wnoA�ciami itd. Z drugiej twierdziA�a, A?e zwiA�zki zawodowe i praca na etat to rzeczy, ktA?re nie pasujA� do wspA?A�czesnego A�wiata. W jednym zdaniu sugerowaA�a, A?e potrzeba nam lewicy w stylu skandynawskim, w innym twierdziA�a, A?e gdy styka siA� z partiA� Razem, to przypominajA� siA� jej czasy komunizmu. DokA�adnie ten sam problem jest z Robertem Biedroniem i jego zaproszeniem dla Leszka Balcerowicza, aby ten przyjrzaA� siA� finansom SA�upska. PamiA�tajmy, A?e to nie jest skorzystanie z usA�ug takiego sobie zwykA�ego ekonomisty. Trudno nawet nazwaA� Balcerowicza typowym reprezentantem ekonomii neoliberalnej. Guru polskiej ekonomii nie ogranicza siA� do wolnorynkowego dogmatyzmu. Robi teA? wiele, aby wyrzuciA� myA�l lewicowA� poza nawias dyskusji publicznej. PorA?wnuje przedstawicieli lewicy do a�zludzi o sowieckiej mentalnoA�cia�?, faszystA?w, bolszewikA?w czy teA? Lenina. Innymi sA�owy, stara siA� wytworzyA� w spoA�eczeA�stwie skojarzenie, A?e lewica rA?wna siA� totalitaryzm. BiedroA� zapraszajA�c go do SA�upska, chcA�c nie chcA�c, przyczynia siA� do normalizowania takich postaw. Lewicowi przyjaciele neoliberalizmu zachowujA� siA� tak, jakby nauczyli siA�, A?e po 2008 roku wypada krytykowaA� neoliberalizm, ale nie bardzo mieli pojA�cie, o co w tym wszystkim chodzi. W teorii sA� gotowi poprzeA� rA?A?ne lewicowe pomysA�y, ale gdy tylko ktoA� chce je wprowadzaA� w praktyce, zaraz zaczynajA� sobie przypominaA� o komunizmie i innych strasznych rzeczach.

Czytaj więcej

Bohaterstwo drugiego planu, czyli navigare necesse est

DziA�ki takiej edukacji zarzA�dzania powinien zniknA�A� z naszych organizacji tzw. syndrom mA�otka: daA� komuA� mA�otek, a bA�dzie wszA�dzie widzieA� gwoA?dzie. Obecna edukacja menedA?erska A�wietnie tA� bolA�czkA� ilustruje a�� dominujA�cy jA�zyk finansjalizacji, zysku, sukcesu kolonizuje wspA?A�czesnA� kulturA�; do zarzA�dzania szkoA�ami, uniwersytetami, szpitalami, galeriami sztuki podchodzi siA� tak, jakby byA�y zorientowanymi na zysk korporacjami. A przecieA? wszystkie te organizacje majA� swojA� specyfikA� i swoje cele i jeA�li zarzA�dzanie nimi moA?e byA� sprowadzane do wspA?lnego mianownika, to tym mianownikiem nie jest zysk ani nawet koniecznie sukces czy wzrost, lecz wA�aA�nie branie odpowiedzialnoA�ci, imperatyw nawigowania. Ostatnie dekady pokazaA�y dobitnie a�� i nawet klasyczni ekonomiA�ci zaczynajA� widzieA� to w ten sposA?b a�� poraA?kA� sprowadzania kaA?dej dziaA�alnoA�ci wyA�A�cznie do wskaA?nikA?w finansowych. Wiara w wolny rynek, ktA?ry wszystko rozwiA�A?e, jeA�li tylko zrezygnuje siA� ze wszelkich innych celA?w i aspektA?w, generuje wiA�cej patologii, niA? A�niA�o siA� filozofom (i ekonomistom z ubiegA�ego stulecia). ZarzA�dzanie na zasadzie rynkowego a�zmA�otkaa�? doprowadziA�o do gigantycznej nierA?wnoA�ci, gdzie 1% najbogatszych ludzi A�wiata jest wA�aA�cicielami poA�owy majA�tku A�wiata, a dostatek wcale nie a�zskapuje w dA?A�a�?, jak naiwnie sA�dzili entuzjaA�ci rynkowi z XX wieku. W najbogatszych krajach A�wiata mamy do czynienia z masowym przyrostem biedy i bezdomnoA�ci. Gospodarki zbudowane sA� na piasku, na dynamicznie skonstruowanym zadA�uA?eniu i rabunkowym podejA�ciu do zasobA?w, w tym ludzi i surowcA?w naturalnych.
Czytaj więcej

UspoA�eczniA� internet

WA�aA�nie w tym Google i Facebook sA� niesamowicie sprawne. Obecnie A�A�cznie warte sA� prawie 800 miliardA?w dolarA?w a�� wiA�cej niA? caA�kowite PKB Holandii, a przy tym sA� dwiema najszybciej rosnA�cymi korporacjami w historii kapitalizmu. A jednak wydaje siA� to poczA�tkowo niezrozumiaA�e, zwaA?ywszy na to, skA�d ta wartoA�A� siA� wywodzi. Ani Google, ani Facebook nie tworzA� A?adnego contentu, zapewniajA� tylko infrastrukturA� katalogujA�cA� i szeregujA�cA�. Nie obciA�A?ajA� nas takA?e kosztami zakupu usA�ugi ani kosztami obsA�ugi serwisowej, lecz ofiarowujA� je za darmo. Oba wymagajA� niewielkiego wkA�adu pracy najemnej, wziA�wszy pod uwagA� ich rozmiar. Jak to siA� zatem staA�o, A?e te firmy majA� tak wysokA� wartoA�A�? PrzyczynA� jest darmowa praca, ktA?rA� my sami a�� jako konsumenci, uA?ytkownicy i producenci a�� dla nich wykonujemy. To my tworzymy zawartoA�A�, ktA?rA� one wykorzystujA�. To my eksponujemy nasze prywatne A�wiaty, by te firmy mogA�y je pochwyciA� w swoje cyfrowe macki. To my pozwalamy im uprawiaA� gA?rnictwo w kopalniach naszych danych.
To wA�aA�nie dlatego, A?e istniejemy w datascape, A?e staliA�my siA� cyfrowymi bytami, nasze A?ycie jest wykorzystywane jako A?rA?dA�o wartoA�ci dodatkowej. JeA�li walkA� o prywatnoA�A� w nowym A�wiecie bA�dziemy nadal postrzegaA� w ujA�ciu panoptycznym, a nie ekonomicznym, czyli jako wojnA� raczej z nikczemnym nadzorem, niA? jako walkA� o pozyskiwanie wartoA�ci dodatkowej, to wA�asnymi rA�kami przyA�oA?ymy siA� do zaciemnienia prawdziwych intencji tych polujA�cych na dane korporacji.
Czytaj więcej

BA?g, homary i kryzys mA�skoA�ci

JeA�li ktoA� nie ma pieniA�dzy i warunkA?w do rozwoju osobistego, ma przecieA? czas by je zdobyA�. OczywiA�cie wykorzystywanie sA�aboA�ci czy dobroci innych nie jest zA�em a�� to ich wina, A?e sA� ulegli. CzyA�my A�wiat lepszym, ale skupiajA�c siA� na sobie, a raczej zaczynajA�c (i koA�czA�c) na sobie. Nie porA?wnujmy siA� do innych, to w niczym nie pomoA?e. W tym rozumowaniu Peterson przypomina Ayn Rand, ktA?ra twierdziA�a, A?e samolubnoA�A� i moralnoA�A� sA� zbieA?ne, a egoizm jest naszym obowiA�zkiem jako ludzi. Rand nie wierzyA�a jednak w Boga, Peterson natomiast uA?ywa go do legitymizacji egoizmu. Tego typu rady prowadzA� do stworzenia oportunistycznego spoA�eczeA�stwa, gdzie kaA?dy skoncentrowany jest na wA�asnym szczA�A�ciu. Z wspA?A�czesnego punktu widzenia przystawanie na te rozwiA�zania jest zwykA�ym konformizmem. IstotA� filozofii Kanadyjczyka jest indywidualizm, ktA?remu daje wyraz przytaczajA�c sporo osobistych historii na poparcie stawianych tez. Peterson utrzymuje, A?e na tym polega triumf zachodniej myA�li a�� foruje samostanowienie bez zbytniej ingerencji spoA�ecznej, co pozwala ludziom maksymalizowaA� swoje moA?liwoA�ci. Konsekwentnie odrzuca przy tym myA�l, A?e spoA�eczeA�stwo w rA?wnej mierze potrzebuje silnych i ulegA�ych, by uniknA�A� chaosu, ktA?ry tak przeraA?a nie tylko autora, ale i wspA?A�czesnych mA�A?czyzn. Czytaj więcej

Heroiczny nacjonalizm, bohaterska a�zSolidarnoA�A�a�?

Czasy siA� zmieniA�y, jednak dA�A?enie do bohaterskoA�ci w imiA� wyA?szych wartoA�ci niA? te, wedA�ug ktA?rych dziA� A?yjemy, pozostaje ludzkim pragnieniem. A?rA?dA�o, ktA?re leA?y u poczA�tku tego myA�lenia, tego gA�A�bokiego pragnienia, nie jest ani bA�A�dne, ani zA�e. Natomiast bA�A�dem i niebezpieczeA�stwem nacjonalistycznych idei heroizmu i bohaterstwa jest faA�szywe ukierunkowanie tego ludzkiego pragnienia. Nacjonalizm wpierw zawA�aszcza wzniosA�e uczucie dA�A?enia kaA?dego czA�owieka do przeA?ycia siebie i A?ycia wspA?lnoty jako czegoA� wiA�kszego i dziejowo znaczA�cego, a potem przekierowuje te uczucia na przerysowanA�, przecenionA� i w duA?ej mierze skonstruowanA� toA?samoA�A� grupowA�. Korzenie heroizmu i bohaterstwa cechujA� zarA?wno solidarnoA�A�, jak i nacjonalizm a�� ten ostatni w wersji, ktA?rej aktualnie jesteA�my A�wiadkami. ByA� moA?e powinniA�my dostrzec tA� wzniosA�A�, choA� skrzywionA� tA�sknotA� za heroizmem w sA�owach i dziaA�aniach tych, od ktA?rych siA� faktycznie czy pozornie tak mocno rA?A?nimy, od ktA?rych siA� zbyt mocno odcinamy. OdliczajA�c manipulujA�cych cynikA?w wA�adzy, ktA?rzy A�wiadomie i z wyrachowaniem wykorzystujA� ten element heroizmu do swej gry o trony i korony, pozostanie nam sporo osA?b z tego a�zinnego obozua�? a�� z ktA?rymi zadziwiajA�co duA?o dzielimy. I ktA?rym byA� moA?e bliA?ej do solidarnoA�ci, aniA?eli do bA�A�dnego nacjonalizmu. Czytaj więcej