Żyj w morzu, nie w kałuży
Człowiek psychologiczny jest skazany na nieszczęście oraz samotność, przed którą nie ma już ucieczki.
doktor habilitowany, etnolog, filozof, literaturoznawca, pracuje w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, autor m.in. „Scenariuszy kultury upokarzania. Studium z antropologii mediów” (2019) oraz „Kultury upokarzania w mediach” (2022).
Człowiek psychologiczny jest skazany na nieszczęście oraz samotność, przed którą nie ma już ucieczki.
Koniec końców wszyscy dochodzą do tego samego wniosku, od Martina Heideggera po moją Babcię, Genowefę Sienkiewicz.
To absolutne utowarowienie miłości sprytnie podszyte językiem terapii.
W grupach AA ludzie uczą się chować do kieszeni swoje ego. Bardzo by się to przydało „lewicy”.
Jedynym, co liczy się dla „nowej lewicy”, jest troska – koniec końców – o samego siebie.
To jest właśnie świat po końcu. Pustka.
W środowisku polskiej inteligencji ożywa dyskusja o tym, dlaczego po raz kolejny przegrywamy wybory – w domyśle, dlaczego „my”, lewica, liberałowie, „obóz demokratyczny”, przegrywamy z konserwatyzmem, prawicą czy populizmem. Dlaczego spora część Polaków, a czasami większość, głosuje „nie tak, jak trzeba”? Ten irytujący paternalizm jest moim zdaniem jednym z głównych powodów, dla których lewica w Polsce przegrywa.
„Heweliusz” pokazuje, jakim koszmarem jest życie w kraju zdominowanym przez układ.
Lud przestał bić pokłony wykształconej ponad normę elicie, być służalczym wobec jej wizji świata, wypowiedział posłuszeństwo.
Kapitalizm zmienia każde święto w towar, a epoka bez świąt to epoka bez społeczności.
Wiedziałem, że nie można dopuścić do powrotu neoliberałów do władzy.
Porzuca finansowy dostatek i dobre życie, aby zamieszkać na dworcu.
To wszystko, co uchodzi za moralną cnotę i poszerzanie pola wolności od ucisku kapitału, jest podyktowane władzą kapitału.
Kapitalizm i jego kultura muszą stworzyć podmiot cierpiący i nieakceptujący siebie w żadnym aspekcie ciała i psyche, aby jego celem było poprawienie siebie.
Wiara w postęp może okazać się regresem, a nie wszystko, co nowe, jest lepsze niż stare.