Seniorzy mają gdzie pójść

Seniorzy mają gdzie pójść

W 2020 r. w Wielkopolsce powstały 22 nowe nowe placówki dla seniorów. Do ich dyspozycji jest 615 miejsc.

Według informacji portalu wnp.pl, powstanie placówek zostało dofinansowane z rządowego programu „Senior Plus”. W ramach programu w latach 2017-2020 do regionu trafiło łącznie ponad 19 mln zł.

Celem programu „Senior plus” jest zwiększenie aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym osób starszych. Starsi ludzie potrzebują interakcji, spotkań z drugim człowiekiem, twórczej aktywizacji i możliwości spędzania czasu poza domem. W 2020 r. w Wielkopolsce dofinansowano utworzenie 22 nowych placówek. Są w tej liczbie dwa dzienne domy seniora i 20 klubów senior plus, w których do dyspozycji jest 615 nowych miejsc dla seniorów. Dotacja na realizację tych zadań wynosiła w 2020 r. prawie 3 mln zł.

Łącznie w Wielkopolsce działa 85 placówek senior plus, w których jest 2278 miejsc dla seniorów.

Minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg 26 lutego ogłosiła start kolejnej edycji programu, której budżet wynosi 60 mln zł, a skierowany jest do jednostek samorządu terytorialnego szczebla gminnego, powiatowego i wojewódzkiego. Samorządy mogą ubiegać się o wsparcie w ramach dwóch modułów: jednorazowego wsparcia finansowego na utworzenie i wyposażenie ośrodka wsparcia lub zapewnienia funkcjonowania już istniejących ośrodków.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Pandemia zmusza do oszczędności?

Pandemia zmusza do oszczędności?

61 proc. Polaków podczas pandemii koronawirusa ograniczyło wydatki. 38 proc. nie kryje, że ich sytuacja finansowa się pogorszyła.

Jak informuje portal pulshr.pl, przeprowadzone niedawno badanie opinii „Barometr Oszczędności” potwierdza, że pandemia wymusiła cięcia w domowych budżetach. 1/3 rodaków zdecydowała się na oszczędności w wydatkach, chcąc odłożyć gotówkę „na czarną godzinę”. Blisko 22 proc. zrobiło to w obawie przed obniżką wynagrodzeń, 21 proc. spodziewając się drugiej fali koronawirusa, a co piąty ankietowany – licząc się możliwością utraty pracy. Polacy wydają również mniej z powodu ograniczenia aktywności poza domem i możliwości korzystania z wielu usług.

Autorzy badania IMAS International dla Krajowego Rejestru Długów wskazali, że epidemia zmusiła konsumentów do rezygnacji m.in. z usług fryzjerskich oraz kosmetycznych (35 proc.), kupowania artykułów do pielęgnacji i perfum (34 proc.). Mniej pieniędzy na ubrania i obuwie codziennego użytku przeznacza 1/3 respondentów, a co 5. na odzież do pracy. Z powodu ograniczeń pandemicznych 49 proc. badanych oszczędza też na wyjściach do restauracji, 48 proc. na podróżach, a na wyjściach do kina, na koncerty czy kręgle ok. 30 proc. Z kolei 19 proc. badanych zredukowało wydatki na jedzenie. Polacy starają się panować nad wydatkami – 39 proc. osób kontroluje teraz swoje finanse bardziej niż wcześniej. Nieco ponad połowa zarządza nimi tak samo jak wcześniej.

 

Ćwierć wieku więzienia za zatruwanie środowiska

Ćwierć wieku więzienia za zatruwanie środowiska

Nawet 25 lat więzienia będzie mogło grozić przestępcom środowiskowym, których działalność doprowadziła do śmierci człowieka – zapowiada resort klimatu i środowiska.

Jak wynika z informacji portalu wnp.pl, projekt nowelizacji Kodeksu karnego, jak i Kodeksu wykroczeń zakłada znaczące podwyższenie kar za przestępstwa przeciwko środowisku nie tylko w zakresie długości wyroku, ale również kar finansowych. Nowością będzie m.in. możliwość zastosowania kary do 25 lat pozbawienia wolności za przestępstwa środowiskowe, w wyniku których dochodzi do śmierci człowieka lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu wielu osób. Taka kara mogłaby mieć zastosowanie np. w przypadku, kiedy w związku z nielegalnym składowaniem odpadów dochodzi do zatrucia źródeł wody, co generuje znaczne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia obywateli.

Minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka poinformował, że ministerstwo we współpracy z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska oraz resortem sprawiedliwości przygotowało projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który będzie istotnie zaostrzać kary za przestępstwa przeciwko środowisku. Przestępcy środowiskowi będą musieli w przypadku porzucenia odpadów je nie tylko posprzątać, ale również za to zapłacić. Taki zabieg ma przenieść koszty, jakie ponoszą teraz obywatele bądź instytucje za usunięcie odpadów, na osoby, które faktycznie zawiniły. Lasy Państwowe co roku płacą kilkadziesiąt milionów złotych za sprzątanie odpadów.

To największa od lat 90. zmiana przepisów w ramach zwalczania przestępczości środowiskowej. Ministerstwo poinformowało m.in., że zwiększeniu miałaby ulec kara pozbawienia wolności za niezgodne z prawem składowanie, usuwanie, przetwarzanie, odzysk, unieszkodliwianie i transport odpadów. Obecnie jest to od 3 miesięcy do 5 lat, a miałoby być od roku do 10 lat. Wyższa miałaby być również kara za nielegalny przywóz odpadów z zagranicy, w tym odpadów niebezpiecznych. W tym przypadku kara miałaby wynieść od 2 do 12 lat pozbawienia wolności (obecnie to od 6 miesięcy do 8 lat). Wyższe kary groziłyby też za niszczenie środowiska, roślin i drzew. Wskazał, że obecnie za taki czyn grozi np. kara pozbawienia wolności do lat dwóch; po zmianie przepisów byłoby to od 2 do 5 lat.

Zwiększeniu ma ulec również kara grzywny na zaśmiecanie lasów (z 500 zł do 5 tys. zł). Dodatkowo sprawca byłby zobowiązany do posprzątania porzuconych przez siebie odpadów. Wyższe kary mają też grozić za nielegalne wypalanie traw. Legislacja jest dopiero na etapie projektu.

Będziemy naprawiać AGD

Będziemy naprawiać AGD

Z badania Eurobarometr wynika, że aż 77 proc. obywateli UE wolałoby naprawiać swoje urządzenia, zamiast kupować nowe. 79 proc. badanych uważa, że producenci powinni być prawnie zobowiązani do wymiany poszczególnych części. Dziś w życie wchodzi nowe prawo.

Jak informuje serwis wyborcza.pl, od 1 marca 2021 r. zmieniły się na mocy prawa unijnego oznaczenia sprzętów AGD i RTV. Zniknęły „plusy” przy literkach oznaczających stopień energooszczędności towaru. Nie kupimy już zatem lodówki z naklejką A++, lecz sprzęt będzie oznaczany literami od A do G. Unia uznała, że poprzedni system był nieczytelny.

Nadchodzi także rewolucja związana z odejściem od jednorazowości sprzętu elektronicznego. Nowe przepisy przewidują, że w przypadku lodówek, pralek, zmywarek, wyświetlaczy elektronicznych (w tym telewizorów) części zamienne i informacje dotyczące naprawy muszą być dostępne dla profesjonalnych serwisów naprawczych i użytkowników końcowych przez okres co najmniej 7–10 lat po zakończeniu wprowadzania produktu do obrotu. Ponadto każda część zapasowa musi zostać dostarczona najpóźniej po 15 dniach roboczych.

Parlament Europejski domaga się ponownego wdrożenia systemu uniwersalnych ładowarek, aby ograniczyć ilości odpadów elektronicznych. Zachęca też do znakowania produktów zgodnie z ich trwałością (np. licznik zużycia i jasna informacja o szacunkowej żywotności produktu). W tym kierunku poszła już Francja, wprowadzając tzw. indeks naprawialności. W tamtejszych sklepach pojawia się nowy system etykietowania elektroniki (na razie dobrowolny, od przyszłego roku obowiązkowy), takiej jak laptopy, telefony, telewizory, pralki. Dzięki niemu konsumenci dostają informację, w jakim stopniu „naprawialny” jest ich sprzęt.