Aswiat poza metropoliami

Lato 2015 |

a�� Rozmawiamy wA�Radomiu. Okazuje siA�, A?e aby tu dotrzeA� zA�Krakowa na 14.00 bezpoA�rednim pociA�giem, ktA?ry jedzie 160 minut, musiaA�bym wsiA�A�A� wA�taki przed 7.00. NastA�pny bezpoA�redni jest dopiero po 15.00. Ostatni bezpoA�redni pociA�g zA�Radomia do Krakowa wyjeA?dA?a po 18.00. Gdyby na niego nie zdA�A?yA�, to owszem, moA?na siA� dostaA� pociA�giem zA�Radomia do Krakowa, ale podrA?A? zA�przesiadkA� bA�dzie trwaA�a co najmniej 4,5 h. Wersja krajoznawcza: 9,5 h. ToA�wymowne.

a�� A?ukasz Zaborowski: WA�a�zkomunistycznych czasacha�? ostatni pociA�g zA�Krakowa do Radomia wyjeA?dA?aA� po 21.00. Linia kolejowa numer osiem, czyli KrakA?w a�� Warszawa, ktA?ra A�A�czyA�a te oA�rodki jako pierwsza iA�biegnie przez aglomeracjA� staropolskA�A�a�� Kielce iA�Radom, podlega obecnie tzw. efektowi tunelu. Polega on na tym, A?e gdy stworzymy alternatywA� liniA�, ktA?ra zA�jakichA� wzglA�dA?w jest lepiej obsA�ugiwana, to siA�A� rzeczy przewoA?nicy ograniczajA� liczbA� iA�jakoA�A� poA�A�czeA� na tej starej. DoA�wiadczamy tego dziA� wA�Kielcach iA�Radomiu. OdkA�d dla przewozA?w pasaA?erskich zostaA�a udostA�pniona Centralna Magistrala Kolejowa, ktA?ra pierwotnie sA�uA?yA�a do przewozu wA�gla zA�ZagA�A�bia AslA�sko-DA�browskiego do centrum kraju, linia numer osiem jest obsA�ugiwana bardzo sA�abo. Podobnie jak stara linia kolejowa Warszawa a�� Katowice (Kolej WiedeA�ska) przez PiotrkA?w Trybunalski iA�CzA�stochowA�. Ludzie, ktA?rzy planujA� rozkA�ady jazdy, siedzA� wA�Warszawie iA�ukA�adajA� ruch pociA�gA?w pasaA?erskich pod kA�tem tego, co jest potrzebne stolicy iA�kilku najwiA�kszym metropoliom, do ktA?rych a�zWarszawa chce dojechaA�a�?.

a�� KtoA� moA?e powiedzieA�: potrzebujemy szybkiego poA�A�czenia miA�dzy WarszawA� iA�Krakowem, co nas obchodzA� Kielce czy Radom.

a�� Takie myA�lenie dominuje. Ale nie jest to tylko polskie doA�wiadczenie iA�szkoda, A?e nie uczymy siA� na cudzych bA�A�dach. SpA?jrzmy na dwa zagraniczne przykA�ady: FrancjA� iA�Niemcy. We Francji wA�latach 80. XX w. stworzono sieA� Train A� Grande Vitesse (TGVA�a�� kolej duA?ej prA�dkoA�ci). Pierwotnym zamysA�em projektu byA�o a�zszybkie poA�A�czeniea�? ParyA?a zA�odlegA�ymi francuskimi oA�rodkami, zA�pominiA�ciem wszystkiego, co po drodze, np. Dijon, historycznej stolicy Burgundii. Ten system, jakkolwiek bardzo nowoczesny technologicznie, byA� iA�jest powszechnie krytykowany od strony polityki przestrzennej kraju. Ale nie narodziA� siA� wraz zA�TGV. Andrzej Bobkowski wA�a�zSzkicach piA?rkiema�?, opisujA�c swoje podrA?A?e po Francji wA�czasie IIA�wojny A�wiatowej, czyniA� uwagi, A?e kolejowa sieA� francuska jest jak pajA�czyna, ktA?ra zA�ParyA?a rozchodzi siA� na kraj. AA�wszelkie poA�A�czenia poprzeczne sA� zupeA�nie niedowartoA�ciowanie. Teraz Francuzi prA?bujA� A�ataA� tA� sieA�, tworzA�c wA�pobliA?u mniejszych oA�rodkA?w lokalne linie iA�bocznice, ktA?re obsA�ugujA� te miasta. Moim zdaniem caA�oA�ciowo to zA�y model.

a�� AA�jaki jest dobry?

a�� Niemcy sA� wzorem dobrego planowania przestrzennego iA�dobrego transportu publicznego. WA�Niemczech pociA�gi najwyA?ej klasy, czyli ICE, jeA?dA?A� po sieci, kaA?de duA?e miasto ma poA�A�czenia wA�kaA?dym kierunku, nie ma potrzeby jazdy przez tylko jeden wA�zeA� transportowy. Co wiA�cej, uA�naszego zachodniego sA�siada mamy do czynienia zA�zaA�oA?eniem planistycznym, zgodnie zA�ktA?rym tzw. oA�rodki wyA?szego rzA�du (aA�jest ich okoA�o stu!) majA� posiadaA� dostA�p do pociA�gA?w najwyA?szej kategorii. Poza tym wA�Niemczech A�wietnie rozwiniA�ta jest sieA� ekspresA?w regionalnych, ktA?re sA� duA?o taA�sze, ale jeA?dA?A� porA?wnywalnie szybko do pociA�gA?w najwyA?szej klasy. Na nich opiera siA� sieA� poA�A�czeA� miA�dzymiastowych. Do tego dodajmy regularnoA�A� tych poA�A�czeA�, ich okreA�lonA� czA�stotliwoA�A� iA�dostA�pnoA�A� przez wiA�kszA� czA�A�A� doby.

To sA� niemieckie standardy. Tam zatrzymania pociA�gA?w klasy ICE na stacjach nastA�pujA� A�rednio co kilkadziesiA�t minut. To zupeA�nie inna sytuacja niA? wA�Polsce, gdzie pociA�gi kursujA�ce na linii Warszawa a�� KrakA?w zatrzymujA� siA� raz, wA�czA�sto oA�mieszanej WA�oszczowie, albo wA�ogA?le siA� nie zatrzymujA� przez 300 km lub 2,5 h jazdy. WA�Niemczech wA�aA�ciwie nie ma odcinkA?w oA�takiej dA�ugoA�ci, na ktA?rych pociA�g nie ma przystanku. UA�nas to norma wA�przypadku dalekobieA?nych, szybkich pociA�gA?w. To sA� rosyjskie standardy, odnoszA�ce siA� do sytuacji, wA�ktA?rej sieA� osadnicza jest na tyle rzadka, A?e faktycznie pociA�g nie ma siA� gdzie zatrzymaA� po drodze. Tyle A?e polska sieA� osadniczaA�a�� silnie policentrycznaA�a�� jest porA?wnywalna do niemieckiej, aA�nie rosyjskiej.

a�� KtoA� powie: ale wA�miejsce kolei wchodzA� prywatni przewoA?nicy busowi iA�autobusowi, wiA�c wA�czym problem?

a�� Problem polega na tym, A?e rA?wnamy do standardA?w spoza naszego krA�gu cywilizacyjnego. Busy powszechnie spotyka siA� na Bliskim Wschodzie, gdzie komunikacja publiczna nigdy nie byA�a rozwiniA�ta tak jak wA�Europie. WA�Turcji nazywane sA� dolmuszami, na przystankach nie ma rozkA�adA?w jazdy, wiA�c nie wiadomo, kiedy busik przyjedzie. Albo, jeA�li nie zbierze siA� odpowiednia liczba pasaA?erA?w, dolmusz nie jedzie. Podobne doA�wiadczenie miaA�em wA�RadomiuA�a�� wczeA�nie rano wyszedA�em na busa do Krakowa, aA�kierowca stwierdziA�, A?e jeA�li nie zbierze siA� odpowiednia liczba pasaA?erA?w, to kursu nie bA�dzie. To nie jest sposA?b zapewniania sprawnej komunikacji publicznej dla duA?ych oA�rodkA?w osadniczych. WA�roku 2002 Tomasz Kossowski opublikowaA� badanie dostA�pnoA�ci szybkich poA�A�czeA� kolejowych dla duA?ych miast wA�Polsce. Autor przeprowadziA� to badanie dla lat 1975 iA�1999, dzielA�c miasta na cztery kategorie dostA�pnoA�ci. WA�1975A�r. do kategorii najwyA?szej byA�y zaliczone tylko dwa miasta: Warszawa oraz Radom, wA�ktA?rym rozmawiamy.

a�� SkA�d tutaj Radom?

a�� LeA?y na skrzyA?owaniu dwA?ch szlakA?w kolejowych: WarszawaA�a�� KrakA?w oraz LublinA�a�� A?A?dA?. PA?A?niej Radom spadA� do trzeciej kategorii. RA?wnieA? na tym przykA�adzie widaA�, A?e nastA�puje wyraA?ne pogorszenie obsA�ugi kolejowej oA�rodkA?w duA?ych, ale nie najwiA�kszych.

a�� Jak wyglA�da polityka regionalna wA�wydaniu radomskim? Jak walczycie oA�swoje interesy?

a�� Typowo polskim sposobem walenia gA�owA� wA�mur. AA? do przebicia. Drobny przykA�ad: wA�okolicach Radomia trwajA� prace nad rozbudowA� drogi krajowej S7. Ale dzieje siA� tak przede wszystkim dlatego, A?e jest ona potrzebna Warszawie jako a�znaturalny korytarza�? A�A�czA�cy jA� zA�Krakowem iA�Zakopanem, via Radom iA�Kielce.

WracajA�c do kolei, wA�aA�nie linia komunikacyjna WarszawaA�a�� RadomA�a�� KielceA�a�� KrakA?w, aA�nie Centralna Magistrala Kolejowa, stanowi optymalne poA�A�czenie miA�dzy stolicA� kraju iA�stolicA� MaA�opolski, gdyA? umoA?liwia rA?wnoczeA�nie zagospodarowanie ruchu pasaA?erskiego generowanego przez Radom iA�Kielce. Trasa Warszawa a�� Radom a�� KrakA?w jest porA?wnywalnej dA�ugoA�ci zA�trasA� przez CMK, to decyzje polityczne zdecydowaA�y oA�komunikacyjnym a�zodsuniA�ciua�? mniejszych miast na plan dalszy.

Tu pojawia siA� kwestia lokalnych wA�adz. One protestujA� przeciw temu, co siA� dzieje. Ale trzeba wyrA?A?niA� dwa wA�tki problemu. OA�rodki pozametropolitalne sA� wydrenowane zA�kadr iA�wbite wA�niewolniczA� mentalnoA�A�, zwasalizowane przez politykA?w centralnych, dlatego na ogA?A� upominajA� siA� tylko oA�ochA�apy zA�paA�skiego stoA�u. Rzadko wnoszA� postulaty odnoszA�ce siA� do caA�oA�ciowej wizji polityki transportowej iA�regionalnej paA�stwa. Problemem jest zA�jednej strony to, A?e paA�stwo nie ma pomysA�u na politykA� regionalnA� sA�uA?A�cA� interesom niemetropolitarnych oA�rodkA?w miejskich, aA�zA�drugiej to, A?e przynajmniej wA�przypadku Radomia myA�lenie wA�adz byA�o absolutnie dostosowane do panujA�cego status quo.

a�� SytuacjA� utrudnia pewnie takA?e to, A?e nie jesteA�cie obecnie miastem wojewA?dzkim.

a�� To przesA�dza, A?e jesteA�my na straconej pozycji. Rozgrywka toczy siA� oA�to, czy bA�dziemy traktowani tylko gorzej czy teA? duA?o gorzej niA? miasta oA�porA?wnywalnej wielkoA�ci, ktA?re miaA�y szczA�A�cie utrzymaA� status wojewA?dzki. WA�aA�ciwie bijemy siA� oA�to, A?eby nie powiA�kszaA� siA� zbyt szybko dystans miA�dzy Radomiem aA�innymi oA�rodkami. AA�przecieA? powinniA�my upominaA� siA� oA�to, A?eby nasze miasto miaA�o ten sam status planistyczny, co Kielce, ktA?re sA� obecnie stolicA� wojewA?dztwa iA�majA� oA�wiele lepszA� pozycjA� przetargowA�.

WA�przypadku Radomia dobrze widaA�, A?e popularna teoria rozwoju polaryzacyjno-dyfuzyjnego A�wietnie sprawdza siA� wA�zakresie polaryzacjiA�a�� zwiA�kszania rA?A?nic rozwojowych. Znacznie gorzej jest zA�dyfuzjA�, czyli rozprzestrzenianiem bodA?cA?w rozwojowych do obszarA?w kryzysowych.

a�� Dlaczego?

a�� Zacznijmy od tego, A?e model polaryzacyjno-dyfuzyjny jest coraz czA�A�ciej krytykowany, takA?e na Zachodzie. Krytyka koncentruje siA� na tym, A?e dyfuzja zachodzi tylko wA�obrA�bie obszarA?w miejskich, wA�promieniu najwyA?ej kilkudziesiA�ciu kilometrA?w. Natomiast zA�obszarA?w bardziej odlegA�ych od obecnych centrA?w rozwoju gwaA�townie postA�puje wysysanie potencjaA�u ludzkiego. Mamy zatem dwa dopeA�niajA�ce siA� zjawiskaA�a�� oba niepoA?A�dane wA�A�wietle zrA?wnowaA?onej polityki przestrzennej. ZA�jednej strony przenoszenie miejsc pracy iA�zamieszkania do obszarA?w podmiejskich wielkich miast, zA�drugiejA�a�� wypA�ukiwanie zasobA?w zA�oA�rodkA?w bardziej odlegA�ych, ktA?re potencjalnie powinny stanowiA� moA?liwie samodzielne bieguny wzrostu swoich regionA?w.

a�� Radom bywa nazywany sypialniA� Warszawy, wiele osA?b stA�d pracuje na co dzieA� wA�aA�nie wA�stolicy. Jak wysokie jest tutaj bezrobocie?

a�� RzeczywiA�cie, wA�Warszawie pracujA� tysiA�ce radomian. SA� zameldowani wA�Radomiu, tutaj zostawiajA� rodziny iA�na caA�y tydzieA� wyjeA?dA?ajA� a�zza chlebema�?. Natomiast opowieA�ci oA�masowych codziennych migracjach do Warszawy to taka miejscowa legenda. Dojazdy na odlegA�oA�A� 100 km, nawet gdyby byA�y technicznie dogodne, zawsze bA�dA� nieracjonalne ekonomicznie. PomysA�y planistA?w-amatorA?w, A?e po modernizacji linii kolejowej bA�dzie siA� mieszkaA� wA�Radomiu, aA�pracowaA� wA�Warszawie, sA� wrA�cz szkodliwe, bo odwodzA� nas od poszukiwania prawdziwych sposobA?w przeA�amania kryzysu. Zasilanie rynku pracy sA�siednich oA�rodkA?w to nie jest wizja rozwoju dla A�wierA�milionowego miasta.

Bezrobocie wynosi tutaj ponad dwadzieA�cia procent, wedA�ug oficjalnych danych. To wartoA�A� najwyA?sza dla polskich miast, ktA?re majA� powyA?ej stu tysiA�cy mieszkaA�cA?w. WA�czasach PRL Radom byA� wielkim oA�rodkiem przemysA�owym. To byA� przemysA� wysokiej klasy: precyzyjny, maszynowy, elektromaszynowy, zbrojeniowy. a�zZa komunya�? Radom tym przyciA�gaA� nowych mieszkaA�cA?w. UchodziA� wA?wczas za miasto doA�A� atrakcyjne wA�aA�nie dlatego, A?e moA?na byA�o tu znaleA?A� a�zdobrA� robotA�a�?. Ponad dwadzieA�cia lat temu prawie wszystkie te zakA�ady upadA�y: albo same zA�siebie, albo ktoA� im pomA?gA�. Nie byA�o A?adnej sensownej restrukturyzacji. Nagle siA� okazaA�o, A?e nasze miasto nie ma A?adnej waA?niejszej funkcji. AA�kaA?dy oA�rodek musi peA�niA� jakA�A� funkcjA�, inaczej staje siA� zbA�dny iA�zbA�dni stajA� siA� wA�nim ludzie. Radom nie posiada takowej, poniewaA? przez ostatnie dekady nie inwestowano wA�miasto choA�by jako oA�rodek usA�ugowy.

SA�dzA� ponadto, A?e nie ma wA�Polsce drugiego duA?ego miasta tak zaniedbanego pod wzglA�dem infrastruktury spoA�ecznej. Brakuje tutaj specjalistycznych szpitali, nie istnieje sieA� wyA?szych uczelni, niewiele jest oA�rodkA?w wyA?szej kultury, nie ma specjalistycznych urzA�dA?w wyA?szej rangi, ktA?re takA?e zostaA�y zA�Radomia wyprowadzone. AA�to sA� istotne czynniki przyciA�gajA�ce kapitaA� ludzki, bo miasta nie sA� przypadkowymi zbiorowiskami ludzi. A�eby wytworzyA� wA�asne, lokalne elity, potrzebujA� warstwy kreatywnej, inteligencji technicznej iA�humanistycznej, ambitnych iA�wyksztaA�conych kadr wA�administracji, lokalnych liderA?w wiA�kszego biznesu.

AA�jeA�li nie istnieje przemysA�, nie ma specjalistycznych funkcji, to jest oczywiste, A?e zatrudnienia nie majA� ludzie nie tylko pracujA�cy wA�tych dziedzinach, ale takA?e ci na rA?A?ne sposoby je a�zobsA�ugujA�cya�?.

Wszystko to powoduje, A?e mamy wA�Radomiu kilkadziesiA�t tysiA�cy ludzi, ktA?rzy albo sA� bezrobotni, albo A?yjA� wA�rodzinie, wA�ktA?rej ktoA� jest dotkniA�ty trwaA�ym bezrobociem. PoniewaA? ten stan trwa od ponad dwudziestu lat, mamy do czynienia zA�problemem kolejnego pokolenia, ktA?re A?yje wA�takich warunkach, jest uzaleA?nione od pomocy MOPS-u. Podam pewien przykA�ad. Moja znajoma zajmuje siA� pedagogikA� ulicy. Pracuje zA�dzieA�mi wA�tzw. dzielnicach socjalnych. Pewnego razu miaA�a jechaA� zA�podopiecznymi na wycieczkA�. Nie mogA�a zabraA� wszystkich, poniewaA? brakowaA�o A�rodkA?w na wynajA�cie drugiego autokaru. TA�umaczyA�a, A?e brakuje jej na to pieniA�dzy. Jedno zA�dzieci podpowiedziaA�o: a�zniech pani idzie do MOPS-ua�?.

a�� TakA� historiA� A�atwo wykorzystaA� jako argument przeciw a�zroszczeniowcoma�?. Ale Pana opowieA�A� dobrze pokazuje, jak caA�oA�ciowy brak sensownej polityki miejskiej/regionalnej skutkuje podobnymi realiami.

a�� WA�dodatku brak strukturalnych rozwiA�zaA� powoduje, A?e takie sposoby na a�zwalkA� zA�bezrobociema�?, jak krA?tkoterminowe kursy czy doszkalania, to para wA�gwizdek. RealnA� alternatywA� sA� rA?A?ne formy migracji zarobkowej. ZA�badaA� przeprowadzanych wA�Radomiu, aA�dotyczA�cych klas maturalnych, wynika, A?e ponad 90 proc. mA�odych nie tylko chce stA�d na staA�e wyjechaA�, ale faktycznieA�a�� znika zA�miasta. IA�jeszcze inne dane, sprzed dwA?ch lat. WA�pobliskich Kielcach pracuje 75 tys. osA?b, nie tylko mieszkaA�cA?w tego miasta. WA�Radomiu mamy 55 tys. pracujA�cych, choA� to miasto jest wiA�ksze, jeA�li liczyA� na podstawie meldunkA?w. Tymczasem Radom a�zrA?wnaa�? do miast dwukrotnie od siebie mniejszych, typu Opole czy PA�ock. To pokazuje, jak bardzo marnowany jest lokalny potencjaA� demograficzny.

WA�dodatku czA�sto przyjA�ty wA�Radomiu sposA?b zarobkowania to wyjazdy na tydzieA� roboczy iA�powroty na weekend, ze skutkami nierzadko tragicznymi dla A?ycia rodzinnego, bo ojciec czy matka albo oboje rodzice wyjeA?dA?ajA� na kilka dni do Krakowa iA�Warszawy, tam mieszkajA� na co dzieA� iA�wracajA� na sobotA� i/lub niedzielA� do domA?w. Jedna sprawa to problem czysto a�zludzkia�?, drugaA�a�� wA�ten sposA?b miasto moA?e wegetowaA�, ale nie bA�dzie siA� rozwijaA�.

a�� Pytanie, jak wA�aktualnych warunkach odbudowaA� przemysA� iA�przywracaA� stabilne miejsca pracy.

a�� WA�okresie miA�dzywojennym iA�wA�czasach PRL mieliA�my do czynienia zA�paA�stwowymi inwestycjami wA�przemysA�. Tak byA�o wA�Radomiu, choA�by wA�przypadku zbrojeniA?wki. DziA� jest tak, A?e prywatny inwestor przychodzi tam, gdzie mu siA� to opA�aca. Do Radomia nie opA�aca mu siA� przychodziA�, choA�by dlatego, A?e jeA�li chciaA�by wprowadziA� tutaj nieco bardziej innowacyjne inwestycje, to nie znajdzie odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pracownikA?w.

SpA?jrzmy, gdzie dziA� wA�Polsce dokonywane sA� najwiA�ksze inwestycje. Tam, gdzie sA� najwiA�ksze oA�rodki akademickie, czyli kadryA�a�� najwaA?niejszy czynnik rozwoju innowacyjnej gospodarki.

a�� Ale wA�Radomiu jest uczelnia wyA?sza.

a�� Owszem, mamy Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny im. Kazimierza PuA�askiego. Ale to maA�y oA�rodek naukowy. WA�dodatku wA�naszym mieA�cie zaznacza siA� spektakularny spadek liczby studentA?w. DziA� studiuje okoA�o 7 tys. osA?b, dziesiA�A� lat temu byA�o ich dwa razy tyle. Nie jest tak, A?e jedynym czynnikiem determinujA�cym tA� kwestiA� jest demografia. WA�Polsce wciA�A? sA� oA�rodki akademickie, gdzie przybywa studentA?w. JeA�li porA?wnaA� sytuacjA� Radomia do Kielc czy ToruniaA�a�� miast podobnej wielkoA�ci, to na poczA�tku lat 90. mieliA�my oA�poA�owA� mniej studiujA�cych niA? oni. Obecnie ta dysproporcja wzrosA�a kilkakrotnie. WA�dodatku Radom to najwiA�kszy oA�rodek miejski, poza konurbacjami, gdzie jest tylko jedna uczelnia publiczna. Nawet mniejsze miasta, jak Olsztyn, Opole czy RzeszA?w, majA� po co najmniej dwie publiczne uczelnie.

Na stronie Ministerstwa Szkolnictwa WyA?szego znaleA?A� moA?na ogA�oszenia oA�naborach na stanowiska wyA?szych pracownikA?w naukowych na poszczegA?lnych uczelniach. Niestety, porA?wnanie Radomia zA�miastami oA�podobnej wielkoA�ci wypada A?le. OA�ile wA�Kielcach, gdzie sA� dwie publiczne wyA?sze uczelnie, kaA?da zA�nich przedstawia regularnie po kilka ofert pracy, wA�Radomiu sA� jedna, dwie oferty. To rA?wnieA? wskazuje, A?e ten oA�rodek naukowy wciA�A? siA� degraduje.

a�� AA�jak wyglA�da demografia Radomia?

a�� JeA�li chodzi oA�przyrost naturalny, to przynajmniej do niedawna byliA�my na bardzo dobrej pozycji. Mamy dodatni przyrost naturalny, co nie jest czA�stym zjawiskiem, jeA�li idzie oA�duA?e miasta. Obecnie wA�Polsce gA�A?wnie miasta ze A�ciany wschodniej, aA�takA?e Rybnik, mogA� siA� tym pochwaliA�. Bardzo wysoki jest takA?e odsetek maA�A?eA�stw wA�relacji do caA�ej populacji. MieliA�my takA?e do niedawna najwyA?szy odsetek ludnoA�ci wA�wieku przedprodukcyjnym, jeA�li chodzi oA�duA?e miasta. WskaA?niki demograficzne, a�zczysto rozrodczea�?, sA� wiA�c wspaniaA�e. Tylko A?e przychodzi moment, wA�ktA?rym ta ludnoA�A� wA�wieku przedprodukcyjnym przechodzi wA�a�zokres studenckia�?A�a�� iA�znika stA�d. JeA�li wziA�A� pod uwagA� oficjalne dane GA�A?wnego UrzA�du Statystycznego dotyczA�ce migracji, to nie jest tak A?le wA�porA?wnaniu zA�innymi miastami. Ale trzeba pamiA�taA�, A?e wA�rA?d tych, ktA?rzy sA� zameldowani wA�Radomiu, bardzo wielu ludzi tutaj nie mieszka. MA?wiliA�my juA? oA�tym: wyjeA?dA?ajA� na tydzieA�, wracajA� na weekend, tutaj nawet pA�acA� podatki, ale wA�aA�ciwie ich nie ma, choA� sA� a�zniezauwaA?ani przez statystykA�a�?. Jestem przekonany, A?e zA�Radomia sukcesywnie znika przede wszystkim kreatywna warstwa spoA�eczna, ludzie lepiej wyksztaA�ceni, pracujA�cy wA�zawodach oA�wyA?szej specjalizacji, peA�niA�cy waA?niejsze funkcje zawodowe iA�spoA�eczne. Nie ma ich tutaj co zatrzymaA�.

a�� Mamy wA�Polsce pewne a�zremediuma�? na niedostatki rozwoju spoA�eczno-gospodarczego, czyli Specjalne Strefy Ekonomiczne.

a�� [A�miech] Mamy wA�Radomiu SSE. WA�skali aglomeracji Radomia daje ona zatrudnienie rzA�du pA?A�tora procent. Szerszy problem zA�SSE polega na tym, A?e moA?na je zaA�oA?yA� wA�aA�ciwie wszA�dzie: zarA?wno wA�Warszawie czy WrocA�awiu, jak iA�wA�Radomiu. Specjalne Strefy Ekonomiczne wA�miastach najlepiej rozwiniA�tych sA� wA�czoA�A?wce pod wzglA�dem zatrudnienia we wszystkich polskich SSE. Nie dzieje siA� tak bez powodu.

Zgodnie zA�ustawA� oA�SSE powinny one byA� lokowane wA�obszarach wymagajA�cych a�zpomocy regionalneja�?A�a�� szczegA?lnego wsparcia, impulsu rozwojowego szans na przewagA� konkurencyjnA� nad innymi oA�rodkami. AA�jeA?eli te strefy moA?na zakA�adaA� wszA�dzie, to atrakcyjni inwestorzy iA�tak idA� do a�zlepszych lokalizacjia�?, np. do Kobierzyc pod WrocA�awiem.

Co do samych stref, to sA� przypadki, A?e lokujA� siA� wA�nich miejscowe przedsiA�biorstwa, ktA?re iA�tak prowadziA�y dziaA�alnoA�A� wA�okolicy, ale po powstaniu SSE przeniosA�y siA� do niej. DziA�ki temu nie pA�acA� podatkA?w, ktA?re wczeA�niej pA�aciA�y. Tak dzieje siA� statystycznie czA�A�ciej wA�miejscach, ktA?re sA� mniej atrakcyjne dla inwestorA?w zewnA�trznych, to syndrom bardziej zaniedbanych oA�rodkA?w miejskich. Ma to miejsce takA?e wA�radomskiej SSE.

Natomiast nie podwaA?aA�bym samej zasady, A?e wA�SSE obowiA�zujA� ulgi podatkowe, na tym to przecieA? polegaA�a�� to jest zdecydowanie problem bezsensownej lokalizacji stref wA�Polsce. OczywiA�cie, moA?na pytaA�, czy na ulgach musi traciA� lokalny samorzA�d, czy instytucje centralne powinny wziA�A� na siebie takie obciA�A?enia.

Strefy dajA� zatrudnienie, to jest najwiA�ksze dobrodziejstwo dla lokalnych spoA�ecznoA�ci. Ale moim zdaniem SSE wA�mniejszym stopniu stanowiA� czynnik przyciA�gania przedsiA�biorstw do regionu zA�zewnA�trz, aA�wA�wiA�kszym sA� czynnikiem wtA?rnej lokalizacji wewnA�trz danego regionu. JeA�li dany region nie interesuje inwestora, nie przyjdzie on tam ze wzglA�du na SSE. Natomiast jeA�li juA? wybierze dany region, to oczywiA�cie woli dziaA�aA� wA�specjalnej strefie. Czyli inwestor wA�pierwszym kroku wybierze WrocA�aw (jako aglomeracjA�), aA�wA�drugimA�a�� Kobierzyce zamiast jakiegoA� terenu po drugiej stronie WrocA�awia. Dzieje siA� tak wA�aA�nie dlatego, A?e nie istnieje A?adna sensowna strategia lokalizacyjna odnoA�nie do stref, moA?na je zakA�adaA� wszA�dzie. Strefy powinny byA� tylko wA�lokalizacjach preferowanych, nie powinna istnieA� moA?liwoA�A� ich zakA�adania gdzie indziej.

a�� Jak zatem wyglA�da mapa najlepiej radzA�cych sobie SSE?

a�� JeA�li spojrzeA� choA�by na odsetek zatrudnionych, to wysoko plasuje siA� WrocA�aw, aA�takA?e KrakA?w iA�PoznaA�. Co do jakoA�ci, innowacyjnoA�ci produkcji, dane sA� wyrywkowe iA�a�� zA�tego co wiemA�a�� tego typu przedsiA�wziA�cia lokujA� siA� na przykA�ad wA�rejonie WrocA�aw-Kobierzyce. Nie jest to A?elazna reguA�a, ale moim zdaniem bardziej innowacyjne przedsiA�biorstwa lokujA� siA� wA�aA�nie wA�regionach lepiej rozwiniA�tych.

a�� AA�gdyby Pan miaA� zarzA�dzaA� mapA� SSE, jak by ona wyglA�daA�a? ObsadziA�by Pan nimi A�cianA� wschodniA�?

a�� SA�dzA�, A?e obecnie czA�A�ciowo zaciera siA� podziaA� na PolskA� wschodniA�, centralnA� iA�zachodniA�, przynajmniej wA�wymiarze miejskim. JeA�li zbadamy dynamikA� rozwoju stosunkowo duA?ych oA�rodkA?w, to okaA?e siA�, A?e silnie dotowane miasta Polski wschodniej, typu BiaA�ystok, RzeszA?w czy Lublin, radzA� sobie dziA� lepiej niA? szereg miast podobnej wielkoA�ci wA�Polsce A�rodkowej lub zachodniej. Na problem miA�dzyregionalny nakA�ada siA� pytanie oA�poA?A�dany model rozwoju uwzglA�dniajA�cy miasta i obszary wiejskie.

a�� AA�istnieje wA�ogA?le jakaA� przemyA�lana strategia dotyczA�ca relacji miasto-wieA�?

a�� WA�polskiej polityce przestrzennej nie mamy odrA?A?nienia modelu rozwojowego miast od modelu rozwoju obszarA?w wiejskich. WA�tej chwili, jeA�li mA?wimy oA�rozwoju obszarA?w wiejskich, to de facto mA?wimy oA�wprowadzaniu funkcji miejskich na tereny wsi, co jest szkodliwe.

Lokalizacja SSE powinna byA� elementem caA�oA�ciowej polityki regionalnej. Ta powinna rozpoczA�A� siA� od rzetelnego rozpoznania sytuacji wA�skali tzw. regionA?w miejskich. Pod tym pojA�ciem rozumiem obszar wokA?A� miasta co najmniej A�redniej wielkoA�ci, leA?A�cy wA�promieniu swobodnych codziennych dojazdA?w. WA�ramach takich regionA?w zamyka siA� obecnie wiA�kszoA�A� aktywnoA�ci spoA�eczno-gospodarczej. WA�ramach tych regionA?w zbadaA�bym, jakie sA� obecnie ich moA?liwoA�ci iA�bariery, dynamika rozwojowa. IA�lokalizowaA�bym SSE wA�oA�rodkach dysfunkcyjnych. AleA�a�� co do rozrA?A?nienia miA�dzy oA�rodkami miejskimi iA�wiejskimiA�a�� dbaA�bym oA�to, A?eby SSE byA�y zlokalizowane wA�miastach, wA�obszarach zabudowy miejskiej, czy teA? dotychczas bezpoA�rednio zwiA�zanych zA�tA� zabudowA�, szczegA?lnoA�ci wA�obszarach wymagajA�cych rewitalizacji, np. na dawnych terenach przemysA�owych, aA�nie a�zwA�szczerym polua�?, wA�gminach podmiejskich, tak jak teraz siA� to dzieje. Klasycznym przykA�adem negatywnym sA� tutaj wA�aA�nie Kobierzyce pod WrocA�awiem czy ZabierzA?w pod Krakowem. Obecnie za pomocA� SSE wspieramy wA�skali kraju polaryzacjA� rozwojowA�A�a�� dysproporcje pomiA�dzy najlepiej aA�najgorzej rozwiniA�tymi regionami, aA�wA�skali regionu miejskiego silnie stymulujemy procesy suburbanizacyjne, rozrost miast na okoliczne tereny. WA�obu przypadkach powinno byA� odwrotnie.

a�� Swego czasu przeprowadzaA�em wywiad zA�dr KatarzynA� Kajdanek, autorkA� dwA?ch ksiA�A?ek poA�wiA�conych a�zsuburbanizacji po polskua�?. Zwraca ona uwagA�, A?e ta kwestia nie istnieje jako problem polityczny, A�wiadomie wyartykuA�owany na forum publicznym.

a�� Rzecz jest wA�praktyce a�zpuszczona na A?ywioA�a�?, choA�, co trzeba podkreA�liA�, wA�A�rodowiskach eksperckich problem jest zauwaA?any iA�ma swA?j oddA?wiA�k wA�dokumentach planistycznych, czy to krajowych, czy niA?szego szczebla. Nawet projekt Krajowej Polityki Miejskiej jest pod tym wzglA�dem caA�kiem niezA�y, zwraca siA� tam uwagA� na potrzebA� koncentracji zabudowy wA�miastach. WidzA� ten problem takA?e samorzA�dy miejskie. NatomiastA�a�� tak sA�dzA�A�a�� A�wiadomie lekcewaA?A� go samorzA�dy wiejskie, poA�oA?one pod miastami, gdyA? upatrujA� wA�tym szans na wA�asny rozwA?j. Dzieje siA� tak rA?wnieA? dlatego, A?e wA�Polsce kaA?da gmina jest udzielnym ksiA�stwem, brak nam planowania wA�skali funkcjonalnych obszarA?w miejskich. To umoA?liwia rozlewanie siA� miast.

a�� ZA�kolei wA�odarze gmin podmiejskich narzekajA�, A?e nowo osiedlona ludnoA�A� przybyA�a zA�miast, nie pA�aci uA�nich podatkA?w, za to domaga siA� dobrych drA?g dojazdowych.

a�� Gdyby faktycznie uznawali, A?e im siA� to nie opA�aca, to majA� przecieA? narzA�dzia planistyczne, A?eby temu zapobiec. Jest coA� takiego jak miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Nawet jeA�li przyjmiemy, A?e wA�jakiejA� skali czasu ludnoA�A� napA�ywowa nie przemelduje siA�, to gminy podmiejskie zarabiajA� na sprzedaA?y dziaA�ek, przybysze robiA� tam zakupy, niejednokrotnie zakA�adajA� dziaA�alnoA�A� gospodarczA� itp. UwaA?am, A?e wA�obecnych realiach to gminy podmiejskie A?erujA� na miastach centralnych. LudnoA�A� zA�terenA?w podmiejskich korzysta zA�infrastruktury miejskiejA�a�� nawet jeA�li ich dom jest pod miastem, to jednak na co dzieA� A?yjA� wA�mieA�cie, tutaj korzystajA� ze szkA?A� dla dzieci, zA�instytucji kultury, ochrony zdrowia.

a�� OdpowiedA? moA?e byA� taka: to problem miast, A?e nie potrafiA� zagospodarowaA� wA�asnego potencjaA�u, A?e nie ma odpowiedniej liczby mieszkaA� oA�dobrym standardzie iA�przystA�pnych cenowo.

a�� WA�obecnych warunkach, jeA�li deweloper ma wA�perspektywie kupno duA?o droA?szego terenu iA�pA�acenie duA?o wyA?szych podatkA?w wA�mieA�cie, iA�jeszcze ma ponosiA� dodatkowe obciA�A?enia zwiA�zane zA�rekultywacjA� terenu, ktA?ry wczeA�niej byA� zabudowany, to woli iA�A� a�zwA�polea�?, gdzie nie ma wA�dodatku A?adnych obostrzeA� dotyczA�cych architektury itp. Nawet gdyby miasta prowadziA�y najlepszA� politykA� mieszkaniowo-komunalnA�, to nic nie poradzA� na to, A?e gminy podmiejskie wystA�pujA� wA�roli konkurentA?w wA�stosunku do miasta, wokA?A� ktA?rego sA� skupione.

a�� Tego siA� dziA� nie uniknie.

a�� Ale moA?na by uniknA�A�. IA�na tym polega zasadniczy bA�A�d polityki przestrzennej wA�Polsce: nie mamy odrA?A?nionej klasyfikacji obszarA?w miejskich iA�wiejskich. Na przykA�ad wA�Niemczech nie ma takiej moA?liwoA�ci, A?eby wybudowaA� osiedle mieszkaniowe wA�obszarze, ktA?ry jest zaklasyfikowany jako otwarty, czyli wiejski. WA�Polsce moA?na wszystko robiA� wszA�dzie. ToA�jest powA?d, dla ktA?rego mamy tak A?ywioA�owe niszczenie krajobrazu wiejskiego. Mamy ujemny przyrost demograficzny, miasta mamy zabudowane niezbyt gA�sto wA�porA?wnaniu zA�EuropA� ZachodniA�, aA�jednak nasze miasta iA�tak siA� rozlewajA�. Kto trochA� podrA?A?uje po Europie, A�atwo stwierdzi, A?e jesteA�my krajem oA�naprawdA� tragicznie zdewastowanym krajobrazie.

a�� Krajobraz to A?adna wartoA�A� we wspA?A�czesnej Polsce.

a�� Tak wA�aA�nie sA�dzA� wA�odarze gmin podmiejskich. Gminy podmiejskie to aktualnie dobre, dochodowe przedsiA�biorstwa, gdzie wA?jt jest prezesem zarzA�du iA�rA?A?nymi metodami, legalnymi iA�nielegalnymi, robi zA�ote interesy na tym, A?e wA�aA�ciwie wszystko wolno albo wszystko uchodzi na sucho.

To paradoks: zaniedbanie polskich miast, brak troski oA�rewitalizacjA� terenA?w poprzemysA�owych to takA?e efekt tego, A?e pozwalamy bezkarnie niszczyA� tereny wiejskie. Tam jest taniej, tam siA� opA�aca. CierpiA� na tym iA�miasta, iA�tereny otwarte. Ale maA�o siA� oA�tym mA?wi, bo dzisiejsze opiniotwA?rcze media gA�A?wnego nurtu nie sA�uA?A� temu, A?eby prowadziA� merytoryczne dyskusje, A?eby oA�wiecaA� spoA�eczeA�stwo, aA�wrA�cz przeciwnie. Media sA� od zapewniania rozrywki, aA�nie od rzetelnych debat.

Gdyby rzA�dzA�cy naszym krajem chcieli faktycznie mieA� rozeznanie, jaka jest sytuacja, wA�jakim kierunku naleA?aA�oby zmierzaA� to naprawdA� jest wciA�A? kogo zapytaA�, zarA?wno wA�A�rodowiskach eksperckich, jak iA�wA�rA?d praktykA?w. Nie idzie oA�to, by pytaA� czterech osA?b, ktA?re siA� ze sobA� zgadzajA�, lecz naleA?aA�oby szukaA� ludzi oA�rA?A?nych opiniach, pytaA� wA�wielu A�rodowiskach, prowadziA� debaty zA�udziaA�em decydentA?w. Ale dziA� nasza debata publiczna nie ma takiego ksztaA�tu. JeA�li zapadajA� jakieA� rozwiA�zania, to niestety bardziej liczA� siA� interesy poszczegA?lnych koterii, niA?A�a�� szumnie mA?wiA�cA�a�� dobro wspA?lne.

a�� Przyjrzyjmy siA� polityce regionalnej wA�Polsce. Jakie sA� jej gA�A?wne zaA�oA?enia? IA�jak wyglA�da praktyczna realizacja?

a�� SkA�aniam siA� ku tezie, A?e takiej polityki wA�zasadzie nie ma. Owszem, istniejA� dokumenty planistyczne, ktA?re formalnie nadajA� kierunek polityce regionalnej. Jest choA�by Krajowa Strategia Rozwoju Regionalnego, jest Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030. Problem polega na tym, A?e zapisy we wszystkich tych dokumentach sA� maA�o konkretne iA�tworzone wedle zasady a�zdla kaA?dego coA� miA�egoa�?. PrzykA�adowo: a�zbA�dziemy wspieraA� rozwA?j obszarA?w metropolitarnycha�? lub a�zbA�dziemy wspieraA� rozwA?j miast wojewA?dzkicha�?, albo a�zbA�dziemy wspieraA� rozwA?j oA�rodkA?w regionalnych, subregionalnych, lokalnycha�?. JednoczeA�nie bA�dziemy wspieraA� rozwA?j miast iA�obszarA?w wiejskich, aA�na tych ostatnich bA�dziemy dopuszczaA� zarA?wno funkcje miejskie, jak funkcje wiejskie. To jest dokA�adnie wszystko iA�nic.

Polityka przestrzenna/regionalna musi opieraA� siA� na realnym wsparciu dla bardzo konkretnie wybranych celA?w. Nie moA?na rA?wnoczeA�nie wA�ramach tej samej wizji wspieraA� tendencji wzajemnie przeciwstawnych, bo wA�takiej sytuacji a�zwygrywajA�a�? procesy iA�tak juA? zachodzA�ce samoczynnie, jak choA�by polaryzacja rozwojowa.

Ale bywa jeszcze gorzej. CzA�A�A� dokumentA?w dotyczA�cych strategii rozwojowych wprost mA?wi oA�wspieraniu regionA?w wygrywajA�cych, oA�rodkA?w juA? rozwiniA�tych, czyli np. miast wojewA?dzkich. OA�tym traktuje Krajowa Polityka Miejska czy Umowa Partnerstwa, program na lata 2014a��2020, wdraA?ana przez Ministerstwo Infrastruktury iA�Rozwoju. KA�adzie siA� wA�nich nacisk na rozwA?j metropolii iA�miast wojewA?dzkich. AA�to jest jeszcze mniej korzystne dla pozostaA�ych miast iA�wzmaga procesy coraz gA�A�biej idA�cych podziaA�A?w na tych, ktA?rzy dysponujA� A�rodkami iA�przyciA�gajA� wiA�kszy kapitaA� gospodarczy iA�kulturowy, iA�na tych, ktA?rym on ucieka wraz zA�ludA?mi.

WrA?cA� raz jeszcze do przykA�adu Niemiec. WA�tamtejszych ustawach iA�dokumentach wykonawczych dotyczA�cych planowania przestrzennego bardzo A�ciA�le okreA�lone sA� zasady rozwoju regionalnego, zA�precyzyjnym wskazaniem potrzeb, skutkA?w iA�metod unikania zjawisk przeciwnych zamierzonym. WA�Polsce jest to puszczone wA�aA�ciwie samopas.

Jest jeszcze jeden problem, zwiA�zany zA�naszA� politykA� spA?jnoA�ci. Ona siA� odbywa de facto wA�trybie konkursowym. Na ogA?A� wygrywajA� ci, ktA?rzy najlepiej przygotujA� wnioski, aA�nie ci najbardziej potrzebujA�cy wsparcia. Trudno liczyA� na to, A?e oA�rodki najbardziej zdegradowane, ich instytucje, zwykle oA�kadrach zA�niA?szymi kwalifikacjami, bA�dA� miaA�y szanse wygraA� wA�takiej konkurencji. Podobnie jest zA�tzw. projektami kluczowymi. Asrodki zA�nich trafiajA� na ogA?A� do tych, ktA?rzy majA� odpowiednie a�zdojA�ciaa�? do wA�adzyA�a�� mowa choA�by oA�wA�odarzach miast. To zA�kolei specyficzny a�zkonkurs wpA�ywA?wa�?.

Poza tym dziA� wszystko jest doraA?ne: przychodzi minister, ma jakiA� pomysA�, ktoA� mu coA� podszepnie, ktoA� kogoA� poprosi oA�przysA�ugA� dla swojego regionu czy miastaA�a�� iA�wA�aA�nie to siA� robi, zarzucajA�c czA�sto wczeA�niejsze ustalenia.

a�� Ale pewnie dziA�ki temu np. WA�oszczowa zyskaA�a stacjA� kolejowA�, na ktA?rej zatrzymujA� siA� pociA�gi dalekobieA?ne. Gdyby A�p. PrzemysA�aw Gosiewski nie miaA� doA�A� wpA�ywA?w, tej stacji by nie byA�o. AA�przecieA? dobrze, A?e jest.

a�� Tak siA� skA�ada, A?e oA�otwarcie poA�rednich stacji pasaA?erskich na Centralnej Magistrali Kolejowej sam wnioskowaA�em na konferencji wA�2003A�r. UA�nas odbyA�o siA� to tak, jak widzieliA�my: niemal caA�a Polska, poinstruowana przez wiA�kszoA�A� mediA?w gA�A?wnego nurtu, A�miaA�a siA� ze stacji we WA�oszczowie. Nikt nie myA�laA�, A?e znacznie bardziej groteskowa jest sytuacja, wA�ktA?rej wA�centrum kraju oA�gA�stej sieci osadniczej pociA�g pokonuje 300 km iA�siA� nie zatrzymuje.

a�� PamiA�tam bardzo charakterystyczne obrazki telewizyjne zA�tamtych czasA?w: pokazywano lokalnych pijaczkA?w zagadniA�tych przez dziennikarzy na wA�oszczowskim rynku iA�pytanych, czy bA�dA� korzystaA� zA�ekspresu do Warszawy.

a�� ZA�jednej strony miaA�o to wymiar polityczny, zA�drugiej pokazywaA�o mentalnoA�A� elit wielkomiejskich. Aswietnie jA� dziA� widaA� na przykA�adzie Pendolino, zA�ktA?rego zrobiono ekskluzywny pociA�g dla wybraA�cA?w losu, aA�nie szybszy A�rodek lokomocji. MieszkaA�cy Radomia czy Kielc nie majA� tej A�aski, by do niego wsiA�A�A�. Ludzie, ktA?rzy potrzebujA� takiego standardu usA�ugi mieszkajA� np. wA�Warszawie czy wA�Krakowie, ale nie na a�zpolskiej prowincjia�?.

To szerszy problem, odnoszA�cy siA� wA�aA�nie do sposobu, wA�jaki duA?a czA�A�A� wielkomiejskich elit postrzega resztA� kraju. RozmawiaA�em ostatnio zA�pewnym warszawskim profesorem, ktA?ry stwierdziA�, A?e wA�Polsce powinny byA� wszystkiego ze trzy filharmonie. Po co wiA�cej? To sA� ludzie, ktA?rych zupeA�nie nie interesujA� kulturowe aspiracje osA?b spoza ich doA�A� wA�skiego grona. KtoA� uwaA?a, A?e wA�Polsce nie trzeba filharmonii poza WarszawA� iA�Krakowem, ktoA� inny dowodzi, A?e nasza kolej A�wietnie funkcjonuje, bo mamy wreszcie Pendolinoa��

a�� Motorem napA�dowym wspA?A�czesnego A�wiata jest gospodarka. Ale takA?e ona zaleA?y od bardzo rA?A?nych czynnikA?w a�ztypowo ludzkicha�?: jakoA�A� instytucji, prawa, specyfika geograficzna, zasobowa, historyczna, kulturowa poszczegA?lnych regionA?w. Czy Pana zdaniem istnieje uA�nas tego typu szersze myA�lenie oA�relacjach spoA�eczno-gospodarczych?

a�� WA�przekazie politycznym iA�medialnym go nie dostrzegam. Ale wA�pytaniu widzA� coA� wiA�cej: waA?na jest kwestia aspiracji iA�kompetencji wspA?lnoty, ktA?ra zamieszkuje dane terytorium. Warto postawiA� zagadnienie, czy wA�naszych wspA?A�czesnych realiach mniejsze oA�rodki regionalne majA� warunki do odtwarzania lokalnych elit, zdolnych A�wiadomie wpA�ywaA� na rozwA?j swojego regionu. Obecnie wA�przypadku wiA�kszoA�ci regionA?w wA�Polsce mamy do czynienia zA�nastA�pujA�cym problemem: ludzie, ktA?rzy mogliby sami stymulowaA� rozwA?j lub twA?rczo wykorzystywaA� bodA?ce pA�ynA�ce zA�zewnA�trzA�a�� wyjeA?dA?ajA�.

a�� WA�skali kraju dochodzi do erozji lokalnych elit?

a�� Elit lokalnych, regionalnych, nawet elit wiA�kszych miast. Mamy dziA� moA?e zA�dziesiA�A� oA�rodkA?w, ktA?re przyciA�gajA� kadry, stwarzajA� im warunki do A?ycia zgodnego zA�ich aspiracjami, nie tylko finansowymi, ale takA?e a�zoczekiwaniami cywilizacyjnymia�?, zwiA�zanymi zA�dostA�pem do edukacji, kultury wyA?szej, infrastruktury medycznej, usA�ugowej itd.

WA�ujA�ciu socjologicznym kA�adzie siA� silny nacisk na fakt, A?e podstawowym czynnikiem regionalnego rozwoju sA� zasoby ludzkie. To one sA� zdolne choA�by wA�aA�ciwie zarzA�dzaA� instytucjami publicznymi, tworzyA� odpowiednie projekty, opracowywaA� strategie rozwoju iA�pozyskiwaA� A�rodki na rozwA?j. JeA�li istniejA� takie kadry, to czA�sto przyciA�gajA� na przykA�ad zewnA�trznych inwestorA?w, bo potrafiA� zA�nim wspA?A�pracowaA�. MieliA�my niedawno wA�Radomiu do czynienia zA�zamykaniem oddziaA�A?w szpitalnych, poniewaA? szpital nie byA� wA�stanie znaleA?A� pracownikA?w odpowiednio wykwalifikowanychA�a�� ani wA�samym mieA�cie, ani na zewnA�trz.

a�� MA?wiliA�my oA�tym, A?e jednym zA�czynnikA?w przyciA�gajA�cych fachowcA?w iA�budujA�cych caA�oA�ciowA� a�zofertA�a�? oA�rodka, jest dostA�p do kultury. Jak wyglA�da A?ycie kulturalne Radomia, jego infrastruktura kulturalna?

a�� Wszystko jest, poza filharmoniA�, ale wA�duA?o mniejszej skali niA? wynikaA�oby to zA�wielkoA�ci miasta. Mamy jeden teatrA�a�� to akurat standard wA�oA�rodkach tej wielkoA�ci. Ale Radom nie ma wA�asnej orkiestry symfonicznej, istnieje jedynie Radomska Orkiestra Kameralna, zresztA� na bardzo dobrym poziomie. Poza tym odbywajA� siA� uA�nas MiA�dzynarodowy Festiwal Gombrowiczowski iA�Radomski Festiwal Jazzowy. Czasem wiA�ksze wydarzenia artystyczne organizuje tutaj Krzysztof Penderecki, ktA?ry wspA?A�pracuje zA�miejscowA� szkoA�A� muzycznA�. Mamy Muzeum Jacka Malczewskiego na przyzwoitym poziomie, jest wA�Radomiu Muzeum Sztuki WspA?A�czesnej, ktA?re ma jednA� zA�dziesiA�ciu najwiA�kszych kolekcji wA�Polsce. Niestety, uwaA?am, A?e to naprawdA� maA�o wA�stosunku do wielkoA�ci miasta iA�regionu, A?e elita kulturalna jest bardzo wA�ska. Problem polega teA? na tym, A?e wiele instytucji musi walczyA� oA�przetrwanie. a�zOrgana prowadzA�cea�? te instytucje sA� na ogA?A� samorzA�dowe iA�majA� maA�o pieniA�dzy. StA�d rokrocznie pojawia siA� wA�tpliwoA�A�: a�zbA�dzie finansowanie czy go nie bA�dzie?a�?. AA�jeA�li sA� to instytucje marszaA�kowskie, to juA? wA�ogA?le nie jest ich priorytetem, A?eby wA�Radomiu rozwijaA�a siA� kultura.

Na to wszystko nakA�ada siA� jeszcze jedna kwestia: zA�jednej strony wA�skie sA� elity, ktA?re tworzA� wysokA� kulturA�, zA�drugiejA�a�� wA�skie jest grono osA?b, ktA?re chce zA�niej korzystaA�. PrzecieA? mnA?stwo osA?b stA�d juA? wyjechaA�oa��

a�� DziA�kujA� za rozmowA�.

Radom, 24 marca 2015 r.

3 odpowiedzi na „Aswiat poza metropoliami

  1. ck22 pisze:

    „Skąd tutaj Radom?”

    Jak to skąd? Ze względów następujących:

    1.
    Położenie w centrum kraju. Tak, tak, w centrum – bo nie chodzi tu o jakiś mniej lub bardziej geograficznie (matematycznie) wyimaginowany środek kraju, przypadający zdaje się gdzieś koło Łęczycy, lecz o środek w sensie kulturowym bądź historyczno-kulturowym, czyli obszar położony między dwoma stolicami, obecną i dawną (Warszawą i Krakowem). W takim układzie Radom i Kielce to właśnie najautentyczniejszy środek kraju.

    2.
    Z powyższego wynika drugi powód. Jest nim mianowicie położenie Radomia (oraz Kielc) na głównym krajowym ciągu komunikacyjnym, głównym – czyli łączącym Warszawę z Krakowem.

    3.
    Można by tu jeszcze dorzucić inne czynniki, zresztą związane z powyższymi.

    a) trzy blisko siebie położone duże kolejowe stacje węzłowe, czyli (idąc z płn. na płd.) Radom, Skarżysko-Kamienna, Kielce. Przy czym środkowa z nich, Skarżysko-Kamienna, to węzeł kolejowy nie tylko w rozumieniu potocznym, czyli punkt zbiegania się linii kolejowych, ale także, a nawet przede wszystkim jako cała potężna infrastruktura kolejowa (z lokomotywownią i stacją rozrządową na czele).

    b) przez sto lat Radom był stolicą województwa (guberni). Była to jednostka dość rozległa obszarowa, obejmująca obszar od Sandomierza i Staszowa po obecne (prawobrzeżne) dzielnice Tomaszowa Mazowieckiego. Mieściła w swych granicach m.in. silnie uprzemysłowioną dolinę rzeki Kamiennej (Skarżysko, Starachowice, Ostrowiec), dzięki czemu, oraz przemysłowi samego Radomia, była ona trzecią po gub. piotrkowskiej (Łódź, Częstochowa, Sosnowiec) i warszawskiej najbardziej uprzemysłowioną w Królestwie Polskim. Obszar gub. radomskiej w dużym stopniu (poza częścią wschodnią) odwzorowywany jest dziś przez diecezję radomską.

    Także w późniejszym woj. kieleckim, jak wiadomo skompletowanym głównie z gub. kieleckiej i radomskiej, Radom na niektórych płaszczyznach pełnił funkcję de facto współstołeczne.

    Resume. Bez obrazy, ale Radom (Kielce) to nie np. Jarocin czy Pleszew, z całym, ale absolutnie całym szacunkiem dla tych wielkopolskich (poznańskich) miast.

  2. ck22 pisze:

    „Odkąd dla przewozów pasażerskich została udostępniona Centralna Magistrala Kolejowa, która pierwotnie służyła do przewozu węgla z Zagłębia Śląsko-Dąbrowskiego do centrum kraju, linia numer osiem jest obsługiwana bardzo słabo.”

    1.
    Nie. Nie odkąd udostępniono CMK dla przewozów pasażerskich (poł. lat 80) lecz dopiero od ostatnich kilku lat. Pierwotnie między Warszawą a Krakowem istniały bowiem dwa ekspresy, Ex Tatry i Ex Krakus, oba kursujące rzecz jasna linią radomsko-kielecką. Po ich przerzuceniu na CMK, co nastąpiło 1984, na linię przez Radom-Kielce automatycznie dano nowy expres, czyli Ex Nida Kielce-Warszawa (Gdynia). Znacznie później, bo już w latach 90., doszedł Ex Jagiełło Lublin-Kraków. Oczywiście z oglądu całościowego nie są (były) to relacje tożsame, niemniej jednak z punktu widzenia miast-stacji węzłowych aglomeracji staropolskiej, czyli Radomia, Skarżyska-Kamiennej, Kielc, można je za takie z powodzeniem uznać.

    2.
    Kolejna rzecz. CMK otwarta została w owej połowie lat 80. tylko dla pociągów ekspresowych (co ważne wtedy bardzo nielicznych w kraju, vide choćby powyższy przykład relacji Warszawa-Kraków obsługiwanej tylko przez dwa ekspresy). W przypadku pociągów pospiesznych, stanowiących naonczas absolutnie najważniejszy element siatki połączeń dalekobieżnych, nic wtedy nie uległo zmianie. Ba, powiedziałbym nawet, że w latach 90. Kielce (a tym samym Radom) miały wręcz wzorcowe połączenie z Warszawą. Pociągi ze stolicy odchodziły wtedy w takcie dwugodzinnym (w porze popołudniowej można mówić częściowo nawet o takcie godzinnym). Czasy przejazdu też były całkiem dobre. Ex Nida z Centralnego dolatywał do Radomia w ok. 1 godz. 20 min, do Skarżyska-Kamiennej w 1 godz. 45 minut, do Kielc w 2 godz. 20 min.

    3.
    Stąd też nieuzasadnione jest stwierdzenie, że „odkąd” CMK udostępniona została dla pociągów pasażerskich. Nie odkąd (bo to jak mówię nastąpiło już 30 lat temu) lecz dopiero od kilku ostatnich lat.

  3. ck22 pisze:

    „Ale w Radomiu jest uczelnia wyższa.”

    Bez obrazy, ale zadajesz kolego pytania bądź stwierdzenia miejscami naprawdę dość dziwne.

    1.
    Po pierwsze – dziś wyższe uczelnie i to państwowe istnieją często w miastach niemal 10-krotnie mniejszych od Radomia (ot, choćby PWSZ Sandomierz, z tego samego regionu kielecko-radomskiego). Gdyby zaś wziąć pod uwagę także wyższe szkoły prywatne (bo właściwie dlaczego nie?) to okazuje się, że są one nawet w miastach od owego Radomia mniejszych drugie tyle, czyli ze dwadzieścia razy (Sucha Beskidzka).

    2.
    Po drugie – Radom wyższą uczelnię ma już od jakichś 50-60 lat. Wedle oficjalnych informacji radomska politechnika powstała już w 1950 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>