Dom dla osób niepełnosprawnych

Dom dla osób niepełnosprawnych

600 mln zł zostanie przeznaczone na rozwój trzech programów mieszkaniowych dla osób z niepełnosprawnościami oraz ich rodzin.

Wiceminister Paweł Wdówik podczas konferencji prasowej przekazał, że z funduszu PFRON uruchomione zostaną trzy programy mieszkaniowe, na które zostanie przeznaczone 600 mln zł. Program nie zakłada niestety budowania nowych mieszkań, a jedynie ich dostosowywanie do potrzeb osób niepełnosprawnych lub wynajem.

Jak informuje Portal Samorządowy, pierwszy i największy program wspomaganych społeczności mieszkaniowych to coś, o co bardzo zabiegały rodziny osób z największymi niepełnosprawnościami. W jego ramach tworzone będą małe, kameralne miejsca gwarantujące możliwość zamieszkania. Drugi program, na który przeznaczone zostało 150 mln złotych, to program dla absolwentów. Osoba z niepełnosprawnością musi mieć ukończone 18 lat i być zdolna do podejmowania czynności prawnych, żeby najpierw w ten program wejść, a później wynająć mieszkanie.

Trzeci program, również z budżetem 150 mln zł, jest skierowany do osób z niepełnosprawnością, uwięzionych w mieszkaniach, budynkach z barierami architektonicznymi.Tutaj można otrzymać dofinansowanie do równowartości 15 mkw. nowego mieszkania, które jest wolne od barier.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Większe zarobki, ale dłuższy staż?

Większe zarobki, ale dłuższy staż?

Dokładnie 4432,15 zł brutto ma od 1 września 2022 r. wynosić średnie wynagrodzenie nauczyciela stażysty – wynika z projektu kolejnej nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela, która trafiła do konsultacji. W ten sposób Ministerstwo Edukacji i Nauki zamierza przyciągnąć młodych ludzi do zawodu. Chce jednak w zamian, by ten okres przygotowania do zawodu trwał blisko 4 lata i wprowadza do pensum dodatkową godzinę dostępności.

Jak pisze Portal Samorządowy, do konsultacji trafił projekt zmian w Karcie Nauczyciela, które mają uregulować na nowo system awansu zawodowego. Zniknie staż i stopień nauczyciela kontraktowego, a w jego miejsce pojawi się przygotowanie do zawodu nauczycielskiego, które potrwa 3 lata i 9 miesięcy. Zmiany pozwolą wygenerować podwyżkę dla osób rozpoczynających pracę w zawodzie. Jednocześnie zostanie wprowadzona dodatkowa godzina do dyspozycji dyrektora.

Projektowane zmiany zakładają skrócenie awansu zawodowego do dwóch stopni – nauczyciela mianowanego oraz nauczyciela dyplomowanego, przy jednoczesnym wydłużeniu stażu nauczycielskiego, który według projektu będzie się teraz nazywał „przygotowaniem do zawodu nauczycielskiego”.

Osoby, które się na to zdecydują, otrzymają wynagrodzenie w wysokości 4432,15 zł brutto, a więc o 729 zł więcej niż zarabia obecnie nauczyciel stażysta z przygotowaniem pedagogicznym oraz o 332 zł więcej niż wynosi pensja nauczyciela kontraktowego, który to stopień zniknie z systemu.

Owo przygotowanie do zawodu ma trwać 3 lata i 9 miesięcy, po których kandydat na nauczyciela będzie mógł przystąpić do egzaminu na pierwszy stopień awansu zawodowego – nauczyciela mianowanego. Od tej projektowanej reguły przewidziano oczywiście wyjątki. W przypadku osób, które: posiadają stopień naukowy lub prowadziły zajęcia w szkole za granicą, lub przed podjęciem pracy w szkole były nauczycielem akademickim przez co najmniej 3 lata, lub posiadają co najmniej pięcioletni okres pracy i znaczący dorobek zawodowy, dyrektor szkoły może skrócić okres przygotowania do zawodu do 2 lat i 9 miesięcy.

Projektodawca utrzymał jednorazowy dodatek na start w wysokości 1000 zł, którego nie było w założeniach zmian obowiązujących jeszcze jesienią 2021 r. Będzie on wypłacany osobom rozpoczynającym przygodę z zawodem nauczycielskim. Wyraźnie też określono formę zatrudniania nauczycieli w okresie przygotowania do zawodu nauczycielskiego – będą oni zatrudniani na czas nieokreślony. Dopiero gdy taki nauczyciel w ciągu 6 lat nie zrobi stopnia awansu nauczyciela mianowanego, umowa z nim będzie rozwiązana. Będzie ona mogła być przedłużona o rok, ale już jako umowa na czas określony.

Spór zbiorowy w PKP Cargo

Spór zbiorowy w PKP Cargo

Brakiem porozumienia i spisaniem protokołu rozbieżności zakończyła się ostatnia tura rokowań między przedstawicielami organizacji związkowych działających w PKP Cargo i pracodawcą.

Teraz czas na mediacje. Jak pisze portal pulshr.pl, Do 6 maja PKP Cargo przedstawi stronie związkowej mediatora. Jak poinformował Jan Majder, przewodniczący „Solidarności” w PKP Cargo, pierwsze spotkanie z jego udziałem odbędzie się nie później niż 16 maja.

Po raz kolejny usłyszeliśmy tylko, że zarząd chciałby dać ludziom podwyżki, ale nie ma na nie pieniędzy. W związku z tym zdecydowaliśmy o podpisaniu protokołu rozbieżności. Nie zmieniliśmy swojego stanowiska i podtrzymaliśmy swoje żądania – podkreśla Jan Majder, cytowany przez katowicką Solidarność.

Najważniejszy postulat strony związkowej dotyczy podwyższenia wynagrodzeń zasadniczych wszystkich pracowników firmy o 600 zł. Związkowcy argumentują, że to uzasadnione żądanie, bo zbiorowych podwyżek wynagrodzeń nie było w firmie od 2019 roku.

Spór zbiorowy w PKP Cargo trwa od początku marca.

Pracownicy szpitala w Radomiu protestują

Pracownicy szpitala w Radomiu protestują

Bez nas nie ma szpitala, a nie mamy z czego żyć – mówią niemedyczni pracownicy szpitala miejskiego w Radomiu. Obecnie ich zarobki wynoszą około 2400 złotych.

Jak informuje Portal Samorządowy, niemedyczni Radomskiego Szpitala Specjalistycznego im. dr. Tytusa Chałubińskiego mówią, iż latem ubiegłego roku władze odebrały 150 rejestratorkom, salowym i sanitariuszkom 800 złotych dodatku do pensji wypłacanego w poprzednich latach. Dodatki w pewnym stopniu rekompensowały niskie wynagrodzenie pracowników niemedycznych. Obecnie ich zarobki wynoszą około 2,5 tys. złotych.

Mówimy tutaj o dodatkach nocnych i świątecznych, które odebrano bez zapowiedzi. Pracownicy zorientowali się, że ich pensje zostały obniżone, gdy sprawdzili wyciągi na kontach – mówił na dzisiejszej konferencji prasowej przed radomskim urzędem miasta Krystian Krasowski, przewodniczący OMZZ Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia.

Krasowski podkreślał, że w Radomiu, tak jak w całej Polsce, brakuje pracowników niemedycznych. – Związki zawodowe obawiają się, że przez brak dodatków w szpitalu miejskim w Radomiu dojdzie do odpływu personelu, który jest wsparciem dla chorych i medyków. Dyrektor powinien starać się, żeby byli dostępni dla pracodawcy i godnie wynagradzani, co się łączy – podkreślał przewodniczący.

Marta Sasin, radomska liderka OMZZ Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia i pracownica szpitala miejskiego, nakreśliła trudną sytuację finansową, z którą ona i jej koleżanki i koledzy z pracy muszą się mierzyć: – Odebranie pracownikom dodatków w wysokości 700-800 zł to poważny cios. Obniżyło to nasze pensje nawet do 2500 złotych. My chcemy pracować w zawodzie, ale z tego trudno jest wyżyć. Wykonujemy swoje obowiązki i chcielibyśmy być wynagradzani adekwatnie. Bez nas szpital nie będzie funkcjonował, a dyrekcja niestety od kilku miesięcy nas unika.

Związkowcy z pomocą posłanki Magdaleny Biejat i działaczy radomskiej Lewicy zwrócili się o wsparcie do wiceprezydenta miasta Jerzego Zawodnika.