Co z bezpieczeństwem energetycznym Polski?

Co z bezpieczeństwem energetycznym Polski?

Procedowane przez Parlament Europejski tzw. rozporządzenie metanowe wywołuje duży niepokój w branży górniczej.

Jak informuje OPZZ, wprowadzenie dokumentu w obecnym kształcie będzie niosło negatywne skutki dla całego systemu energetycznego Polski, a co zatem idzie, dotknie wszystkich mieszkańców naszego kraju. OPZZ pilnie podjęło w tej sprawie interwencje w Ministerstwie Aktywów Państwowych oraz Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

Masowe zwolnienia pracowników kopalń i branż pokrewnych, bezrobocie w regionach górniczych, ale także blackouty, ubóstwo energetyczne i ogromny problem z zapewnieniem dostaw prądu w kraju – to możliwe scenariusze wprowadzenia planowanych limitów emisji metanu dla kopalń węgla kamiennego w Unii Europejskiej. I to już na początku 2027 roku, za nieco ponad trzy i pół roku. Limity, które przewiduje dokument, są praktycznie nieosiągalne przez większość kopalń węgla energetycznego w Polsce. Jednak cztery lata później mają zostać zaostrzone i objąć kolejne zakłady, a w przyszłości także te wydobywające węgiel koksowy.

Obowiązująca Umowa Społeczna z roku 2021 przewiduje plan stopniowego zamykania kopalń węgla energetycznego do roku 2049. Urzeczywistnienie zakazów emisji metanu ujęte w projekcie rozporządzenia oznaczałoby konieczność płacenia ogromnych, dotkliwych kar przez długi czas lub zamknięć już w latach 2026 i 2030. To o wiele szybciej niż zakładają jakiekolwiek realne plany. Oznaczałoby to dla Polski konieczność importu bardzo dużych ilości węgla z zagranicy, gdyż system energetyczny nie przekształci się w tak krótkim czasie.

OPZZ zwróciło się z apelem o interwencję do wicepremiera Jacka Sasina, Ministra Aktywów Państwowych oraz Anny Moskwy, szefowej Ministerstwa Klimatu i Środowiska która umożliwi wzięcie pod uwagę realnych uwarunkowań technicznych i społecznych: W ocenie OPZZ, Parlament Europejski powinien ponownie przeanalizować skutki proponowanej regulacji i w toku dalszych prac uwzględnić uwagi zgłaszane przez związki zawodowe. Ostateczna wersja rozporządzenia winna zapewniać realne i możliwe do udźwignięcia przez sektor paliwowo-energetyczny limity emisji oraz odpowiednie okresy przejściowe wystarczające do należytego przygotowania infrastruktury w kopalniach i stacjach odmetanowania. Pozostawienie projektu rozporządzenia w obecnym brzmieniu zniweczy zamiar sprawiedliwej transformacji, narazi Polskę na szybkie zamknięcie większości kopalń węgla oraz skutkować będzie załamaniem systemu energetycznego kraju. W konsekwencji spowoduje kryzys społeczno-gospodarczy wielu regionów Polski, w tym wzrost bezrobocia.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Nie ma porozumienia w Legnicy

Nie ma porozumienia w Legnicy

Nie doszło do podpisania porozumienia między władzami Legnicy a strajkującymi pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Żłobki miejskie nadal będą nieczynne.

Jak informuje portal legnica.naszemiasto.pl, kilka godzin trwały negocjacje w legnickim Urzędzie Miasta, niestety nie doszło do porozumienia. 1 marca media informowały, że jest wstępne porozumienie z miastem, jednak okazało się to złudne.

Strajk pracowników DPS i MOPS w Legnicy rozpoczął się w ubiegły poniedziałek, 27 lutego 2023 r. Tego dnia zamknięto miejskie żłobki, przestały być wypłacane świadczenia społeczne, a DPS, dom samotnej matki czy schronisko dla bezdomnych zaczęły działać w ograniczonym zakresie.

Nie zakończył się jednak strajk pracowników legnickich MOPS i DPS. Wczoraj, po wielu godzinach negocjacji, nie został podpisany dokument kończący protest. Strony nie porozumiały się w sprawie jego szczegółowych zapisów. Radni w środę jednomyślnie zagłosowali za poprawkami w budżecie, aby rozwiązać największy kryzys w Legnicy.
Był wypracowany kompromis, były wypracowane pewne sprawy załatwiające temat. W porozumieniu uszczegóławia się rzeczy, które zostały tam zawarte i tu wystąpił problem – informuje Aneta Mazur, przewodnicząca „Solidarność” w legnickim MOPS.

Występują rozbieżności stron i strajk będzie kontynuowany. Nie udało się podpisać porozumienia. Poprawki redakcyjne, o których mówiliśmy, nazwałabym raczej niedopracowaniem szczegółów i niezrozumieniem tematu – mówi Aneta Mazur.

Są, a nie ma

Są, a nie ma

Na 380 powiatów aż w 43 nie zatrzymują się pociągi pasażerskie, a są też takie powiaty i miasta na prawach powiatu, gdzie nie ma ani jednej kolejowej stacji pasażerskiej.

Urząd Transportu Kolejowego opublikował raport „Wskaźnik wymiany pasażerskiej w powiatach”, oparty na danych za 2021 r. Pokazuje on, w których powiatach najwięcej osób korzysta z kolei pasażerskiej, a w których najmniej. Prymusem pod tym względem jest woj. pomorskie, a fatalnie wypadają województwa wschodnie.

Jak informuje Portal Samorządowy, wskaźnik wymiany pasażerskiej, którym posługuje się Urząd Transportu Kolejowego (UTK) w swych porównaniach, pokazuje, ile rocznie osób wsiada lub wysiada z pociągu pasażerskiego w danym powiecie – w przeliczeniu na jednego mieszkańca tego powiatu. Aż w 43 powiatach pociągi pasażerskie w ogóle się nie zatrzymują, więc wskaźnik pasażerski wynosi tam 0.

Są też takie powiaty i miasta na prawach powiatu, gdzie nie ma ani jednej kolejowej stacji pasażerskiej: Jastrzębie-Zdrój, Siemianowice Śląskie, Łomża, Piekary Śląskie, powiat myślenicki (Małopolska) oraz dwa powiaty w woj. warmińsko-mazurskim: węgorzewski i gołdapski.

Odnajdziemy na mapie również jednak sporo rozległych powiatów, które mają tylko jedną taką stację: m.in. powiat lidzbarski, braniewski, olecki na Warmii i Mazurach czy powiat buski w Świętokrzyskiem.

Jak to wygląda w poszczególnych województwach? Na Dolnym Śląsku numerem jeden jest Wrocław (34,1), drugą lokatę w zestawieniu zajmuje powiat trzebnicki (28,5), a trzecią – wołowski (23,1). Na ostatnim miejscu jest jeden z najbogatszych dolnośląskich powiatów: polkowicki (0,5).

W Kujawsko-Pomorskiem najlepsze wyniki zanotowały Bydgoszcz i Toruń (po 12,3), a najgorsze – powiat rypiński (0,02) i radziejowski (0,1). Takie zbliżone do zera wyniki wskazują, że w tych powiatach pociągi pasażerskie zatrzymują się bardzo rzadko lub wcale.Dramatycznie jest na Podkarpaciu, gdzie najlepszy wynik zanotował Przemyśl (16,3) i Rzeszów (14,5), ale w wielu powiatach tego województwa jest bez porównania gorzej. Oto kilka przykładów: powiat leski (0,01), krośnieński (0,3), sanocki (0,4), Krosno (0,7) i Tarnobrzeg (1,5).

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Podlaskiem, gdzie najlepszy wynik to zaledwie 6,2 (Białystok), a wszystkie pozostałe powiaty nie przekraczają 5.0 (np. w Suwałkach to 2,0, w powiecie suwalskim – 0,01, a w Łomży – 0,0).

Fatalnie jest też w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie w sześciu powiatach w ogóle nie zatrzymują się pociągi pasażerskie (gołdapski, lidzbarski, mrągowski, węgorzewski, braniewski i olecki). Najlepiej w tym regionie wypadł Olsztyn (15,6).

Dania likwiduje święto, bo się zbroi

Dania likwiduje święto, bo się zbroi

Na wniosek rządu duński parlament przegłosował ustawę o zniesieniu święta państwowego, wypadającego tradycyjnie w czwarty piątek po Wielkanocy.

Jak informuje portal wnp.pl, dyskusje na temat konieczności zniesienia jednego święta państwowego w roku w celu pozyskania środków na zwiększenie wydatków na armię duńską trwały od kilku miesięcy. Sprawa dotyczyła Store Bodegad, czyli Wielkiego Dnia Modlitwy, który był ustanowiony świętem od 1686 roku.

W związku z agresją wojsk rosyjskich na Ukrainę Dania zobowiązała się do wzrostu nakładów na armię do 2 procent PKB. Jednak nie zamierza w tym celu zwiększać deficytu budżetowego, ograniczać wydatków społecznych ani zwiększać podatków.

Dlatego jedyną szansą jest zwiększenie „produktywności” gospodarki przez zlikwidowanie jednego dnia wolnego od pracy. – Uważamy, że jest to całkowicie niesprawiedliwe, ponieważ usunięcie święta jest karą dla pracowników, podczas gdy pracodawcy czerpać będą z tego korzyści – napisała w oświadczeniu Konfederacja Duńskich Związków Zawodowych.

Zorganizowano nawet akcje protestacyjne na niespotykaną skalę. W Kopenhadze przeciwko likwidacji dnia wolnego demonstrowało prawie 50 tysięcy obywateli. Na niewiele to się zdało, bowiem rząd podtrzymał swoje stanowisko i skierował do parlamentu projekt ustawy w tej sprawie.