Woda też podrożeje

Woda też podrożeje

Wiele wskazuje na to, że już wkrótce Polacy więcej zapłacą za wodę i ścieki.

Jak informuje portal salon24.pl, wszystko przez najnowszy pomysł Ministerstwa Infrastruktury, które proponuje, żeby to rady gmin zatwierdzały nowe taryfy opłat za wodę i ścieki. Oznacza to „urealnienie” cen. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie będzie interweniować wtedy, gdy podwyżka wyniesie co najmniej 15 proc. Nie oznacza to jednak, że wyższych podwyżek nie będzie. Wspomniany urząd będzie miał prawo zawetowania takiego wzrostu cen, ale nie oznacza to automatycznego weta.

Dyrektor Biura Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej przekonuje, że ceny wody powinny być tak samo urealnione jak ceny wody i prądu: „Czy ktoś dyskutuje o konieczności wzrostu cen energii? Gazu? Nie. Ceny wody i ścieków też muszą zostać urealnione” – podkreślił Świętalski.

Samorządowcy nie są zachwyceni propozycją resortu bo uważają, że… podwyżki powinny być zdecydowanie wyższe i że od kilku lat za pomocą „formalnych wybiegów” blokowały je Wody Polskie.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Niepełnosprawność bez wsparcia

Niepełnosprawność bez wsparcia

Zamiast podniesienia świadczenia dla osób z niepełnosprawnościami do wysokości pensji minimalnej, ma być nowy dodatek. Ale nie dla wszystkich.

Jak informuje Portal Samorządowy, podkomisja do spraw osób z niepełnosprawnościami i włączenia społecznego rozpatrzyła obywatelski projekt nowelizacji ustawy o rencie socjalnej. Projekt podpisany przez ponad 200 tys. osób przewiduje zwiększenie renty z 1217,98 zł netto (1780,96 zł brutto) do kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę (4242 zł brutto).

Przedstawiciele rządu nie przyjęli takiego rozwiązania. Ich poprawki zakładają, że osobie uprawnionej do renty socjalnej, będącej całkowicie niezdolną do pracy oraz do samodzielnej egzystencji, przysługuje dodatek do renty socjalnej w wysokości stanowiącej różnicę między kwotą minimalnego wynagrodzenia za pracę ustalonej na 31 grudnia 2024 r. a kwotą najniższej renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy. Zatem dodatek otrzymają tylko niepełnosprawni całkowicie niezdolni do pracy i do samodzielnej egzystencji, a nie „tylko” częściowo niezdolni. Nie jest to zatem powszechna podwyżka rent socjalnych. Szacuje się, że zmiana obejmie tylko około 30% osób domagających się wsparcia.

Suma tego dodatku ma być równa różnicy między najniższą rentą socjalną a kwotą minimalnego wynagrodzenia. Chodzi też to, by dodatek był wyłączony z mechanizmu obliczania świadczenia wspierającego, który jest zależny od renty socjalnej. Podwyżka renty socjalnej oznacza bowiem automatyczny wzrost nowego świadczenia wspierającego z budżetu państwa, którego wypłaty ruszyły w 2024 roku. Wysokość świadczenia wynosi od 40% do 220% renty socjalnej – w zależności od potrzeby. Obecnie renta socjalna to 1780,96 zł, co oznacza, że świadczenie wspierające dziś może wynieść maksymalnie 3 920 zł, a minimalnie 712 zł. Jeśli podwyżka renty socjalnej do wysokości minimalnego wynagrodzenia doszłaby do skutku, minimalna kwota świadczenia wspierającego wzrosłaby. Takich podwyżek rząd chce uniknąć.

Środowiska osób z niepełnosprawnościami są oburzone, gdyż poprawki całkowicie zmieniają pierwotny kształt projektu. – „Dostajemy poprawki, które całkowicie burzą ideę pierwotną, z projektu obywatelskiego, wprowadzają jakieś kadłubkowe rozwiązanie w postaci nowego świadczenia, nie jest to w ogóle konsultowane, strona społeczna nie jest dopuszczana do głosu, dopóki nie zostało przegłosowane wszystko” – powiedziała Agnieszka Dudzińska z fundacji Ordo Amoris.

Ponad 400 osób straci pracę

Ponad 400 osób straci pracę

ABB w Aleksandrowie Łódzkim zamyka fabrykę silników.

Jak informuje portal tulodz.pl, koncern ABB 9 maja ogłosił, że do końca tego roku zakończy się produkcja silników niskich napięć, które obecnie wytwarzane są w fabryce w Aleksandrowie Łódzkim. To oznacza, że pracę straci ponad 400 osób – wszyscy pracujący.

Do podobnej sytuacji doszło niedawno w Kłodzku, gdzie zamknięto fabrykę ABB zajmującą się produkcją aparatów elektrycznych niskich napięć. Tam, jak w przypadku Aleksandrowa Łódzkiego, fabryka ma zakończyć działalność do końca 2024 roku.

Będą zwalniać nauczycieli?

Będą zwalniać nauczycieli?

Likwidacja niektórych przedmiotów szkolnych poskutkuje zwolnieniami nauczycieli szkół ponadpodstawowych.

Jak informuje Portal Samorządowy, rozporządzenie minister edukacji w sprawie ramowych planów nauczania dla szkół publicznych może wejść w życie jeszcze w maju. Według założeń minister Barbary Nowackiej do 2 maja trwały konsultacje dotyczące projektu rozporządzenia w sprawie ramowych planów nauczania. Wygląda jednak na to, że będą one miały ciąg dalszy ze względu na brak zgody związków zawodowych na zaproponowany w nim sposób likwidacji przedmiotu historia i teraźniejszość.

Projekt, obok wprowadzenia obowiązkowej nauki udzielania pierwszej pomocy, zakłada bowiem odstąpienie od realizacji w liceum ogólnokształcącym, technikum i branżowej szkole I stopnia (oraz LO dla dorosłych prowadzącym zajęcia w formie stacjonarnej i w formie zaocznej) przedmiotu historia i teraźniejszość od roku szkolnego 2024/2025 i wprowadzenie w jego miejsce nowego przedmiotu poświęconego edukacji obywatelskiej, który będzie realizowany od roku szkolnego 2025/2026, nie wcześniej niż od klasy II.

Zdaniem związkowców powyższe oraz zmniejszona liczebność rocznika młodzieży, który rozpocznie naukę w szkołach ponadpodstawowych w roku szkolnym 2024/2025, będzie skutkowało nie tylko zmniejszeniem wymiaru godzin nadliczbowych realizowanych przez nauczycieli przedmiotu HiT, ale i koniecznością zwolnienia części z tych osób z pracy.

W dokumencie Ocena Skutków Regulacji, Ministerstwo Edukacji wskazuje, że ta zmiana dotyczyć będzie około 4615 nauczycieli LO, 3155 nauczycieli techników i 1786 nauczycieli uczący w szkołach branżowych 1 stopnia. W sumie ponad 9556 nauczycieli, a licząc z nauczycielami, którzy uczą w szkołach dla dorosłych, prawie 10000 osób.

Wskazuje przy tym, że zmiana w zakresie przedmiotu HiT będzie skutkowała:

– wygaszaniem umów nauczycieli zatrudnionych na czas określony bez możliwości kontynuacji zatrudnienia;

– rozwiązaniem stosunku pracy z nauczycielami zatrudnionymi na podstawie umów na czas nieokreślony i konieczności wypłaty odprawy (3-miesięcznej albo 6-miesięcznej – dla nauczyciela mianowanego) lub przebywania nauczycieli przez 6 miesięcy w stanie nieczynnym;

– ograniczenia zatrudnienia nauczycieli do wymiaru nie niższego niż pół obowiązkowego wymiaru zatrudnienia;

– uzupełnianie zatrudnienia w innej szkole do wymiaru nie wyższego niż pół obowiązkowego wymiaru zatrudnienia.

Związek Nauczycielstwa Polskiego podniósł alarm – wystosował do MEN pismo, w którym wskazał, że likwidacja HiT, który obecnie w klasach pierwszych jest realizowany w wymiarze 2 godzin, spowoduje, że w roku szkolnym 2024/2025 uczniowie tych klas nie będą mieli ani przedmiotu historia i teraźniejszość, ani przedmiotu edukacja obywatelska, co będzie miało znaczący wpływ na wymiar zatrudnienia nauczycieli. Wskazał też m.in., że rozporządzenie ma być podpisane w czerwcu i wejść w życie z dniem 1 września 2024 r. Tymczasem ruch służbowy w oświacie kończy się w dniu 31 maja i do tego terminu nauczyciel winien być poinformowany o zmniejszeniu wymiaru czasu pracy, czy też tym bardziej o wypowiedzeniu umowy.