Coraz więcej podpisów pod petycją pasażerską i pierwsze sukcesy

Coraz więcej podpisów pod petycją pasażerską i pierwsze sukcesy

Już ponad 1600 osób podpisało Pomorską Petycję Transportową, w której pasażerowie domagają się cofnięcia drastycznych podwyżek cen biletów SKM i Polregio, włączenia autobusów regionalnych do kolejowej Taryfy Pomorskiej i reformy transportowej na wzór Austrii i Słowacji. Są już pierwsze efekty – od poniedziałku 30 marca wchodzi w życie wzajemne honorowanie biletów Szybkiej Kolei Miejskiej i PKP Intercity na obszarze Trójmiasta, a urząd marszałkowski nie wyklucza wdrożenia przynajmniej części pozostałych proponowanych rozwiązań.

„Zarządzanie transportem publicznym na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim odbiega od sprawdzonych rozwiązań europejskich z takich państw, jak Austria, Niemcy, Słowacja i Czechy. W Niemczech, kraju z dwukrotnie wyższymi zarobkami, sieciowy Deutschland-Ticket kosztuje 63 euro, czyli 267 złotych miesięcznie. W tej cenie można korzystać ze wszystkich pociągów Regio i S-Bahn w całym kraju, z komunikacji miejskiej (autobusy, tramwaje, metro) we wszystkich miastach w całych Niemczech oraz z gęstej sieci autobusów regionalnych. W Austrii obowiązuje KlimaTicket: za 1400 euro rocznie, czyli 495 złotych miesięcznie, można podróżować całością komunikacji publicznej – również pociągami dalekobieżnymi typu Intercity. W obu krajach są dużo wyższe niż w Polsce koszty pracy, energii i czynszów, a mimo to podróżowanie transportem publicznym jest tańsze i wyższej jakości, niż na Pomorzu” – czytamy w petycji.

Jak zaznacza autor, petycja nie jest prostym apelem o cofnięcie podwyżek, ale propozycją kompleksowych zmian nawiązujących do sprawdzonych wzorców z Europy Zachodniej i Środkowej. – „Ostatnie dziewięć lat spędziłem na pogłębionej analizie naukowej i dziennikarskiej sprawdzonych rozwiązań w regionalnym transporcie publicznym w krajach Unii Europejskiej i krajach kandydujących, szczególnie dokładnie analizowałem rozwiązania z Niemiec, Austrii, Czech i Słowacji, a dla kontrastu – z Ukrainy i Białorusi. Wnioski są zatrważające. Rozwiązania w zakresie transportu publicznego na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim tak drastycznie odbiegają od tego, czego uczą na uczelniach wyższych w Niemczech, Austrii i Słowacji, że tamtejsi rozmówcy nie dowierzają mi, gdy próbuję im wytłumaczyć logikę pomorskiego «systemu», w tym rozproszenie organizatorów, osobne bilety na kolej i autobusy, brak związków transportowych na wzór austriackich Verkehrsverbünde czy słowackich IDS. Czym się kierowaliście, że wymyśliliście tak specyficzny system, nie woleliście skopiować naszych rozwiązań lub innych rozwiązań zachodnioeuropejskich; pytają. Niestety, nie potrafię im tej logiki wytłumaczyć” – mówi Jakub Łoginow, dziennikarz transportowy i ekspert ds. transgranicznego transportu autobusowego w Europie, autor petycji.

– „W ramach mojej pracy naukowej badam też rozwiązania transportowe z Ukrainy i Białorusi, zwłaszcza z Zakarpacia. Pomorski i zakarpacki model transportu publicznego mają wiele cech wspólnych, oba nie przystają do rozwiązań europejskich, oba są drogie i nieefektywne. Różnica polega na tym, że samorząd ukraińskiego Zakarpacia ściśle współpracuje z integratorem transportu publicznego z Koszyc celem wdrożenia słowackich rozwiązań u nich na Ukrainie. Trochę wstyd, że nawet biedne Zakarpacie planuje reformę transportową na wzór europejski, a Pomorze nie” – dodaje naukowiec i dziennikarz transportowy.

Wśród postulatów jest między innymi stworzenie zintegrowanego, przejrzystego systemu taryfowego na cały transport publiczny w województwach Pomorskim i Zachodniopomorskim, wzorem niemieckiego Deutschland-Ticket i austriackiego KlimaTicket. Pierwszy krok już zrobiono – od 30 marca wprowadzono częściowe honorowanie biletów w kolejowym transporcie lokalnym i dalekobieżnym. Inne postulaty to m.in. usamorządowienie spółki SKM w Trójmieście, zmiana nazwy spółki na Koleje Pomorskie i uruchomienie sieci autobusowych linii dowozowych Kolei Pomorskich w całym województwie na wzór Małopolskich Linii Dowozowych Kolei Małopolskich.

Petycja zawiera również propozycje poprawy efektywności ekonomicznej, m.in. poprzez aktywniejsze działania na rzecz wydłużenia i spłaszczenia sezonu turystycznego nad morzem i promowanie turystyki opartej o transport publiczny, a nie jak dotąd – o własne lub wynajęte auto. Oznacza to bardziej efektywne wykorzystanie taboru i obiegów, większe wpływy z biletów i osiągnięcie korzyści skali. W transporcie publicznym (zwłaszcza na kolei) sporo kosztów ma charakter stały, zatem wraz ze zwiększaniem siatki połączeń i większą frekwencją maleją koszty jednostkowe i dopłata do wozokilometra. Obecnie regionalne i lokalne organizacje turystyczne niemal nie promują dojazdów transportem publicznym do miejscowości nadmorskich oraz poruszania się po Wybrzeżu bez auta, a turyści nie wiedzą, jak transport publiczny działa, zwłaszcza poza Trójmiastem. Uproszczenie systemu i marketing transportu publicznego może przynieść dodatkowych pasażerów i większą efektywność ekonomiczną transportu – czytamy w petycji.

Petycja wystartowała 7 marca. Na koniec marca podpisało ją już ponad 1600 osób. Pomorską Petycję Transportową można podpisywać pod linkiem: https://www.petycjeonline.com/pomorskapetycjatransportowa

Utworzono też grupę na Facebooku „Pomorski Transport”, w której można zgłaszać własne uwagi i postulaty: https://www.facebook.com/groups/pomorskitransport 

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Coraz trudniej o pracę

Coraz trudniej o pracę

Kolejne złe wieści z rynku pracy.

Dwie kolejne negatywne tendencje z polskiego rynku pracy omawia Business Insider.

Pierwsza z nich to wzrost liczby osób długotrwale bezrobotnych. Liczba osób, które przez ponad dwa lata pozostają bez zatrudnienia, wynosi już niemal 191 tysięcy osób wedle stanu na koniec grudnia 2025 roku. Oznacza to, że w porównaniu z analogicznym miesiącem roku 2024 nastąpił wzrost o 8,2%, a w liczbach bezwzględnych o 14 400 osób w takiej sytuacji.

Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, gdy pod uwagę weźmiemy osoby pozostające bez pracy dłużej niż rok, ale nie dłużej niż dwa lata. Takich osób mamy obecnie ponad 143 tys., co oznacza w skali roku przyrost o niemal 22 000 i procentowy wzrost zjawiska o 18%.

Drugą z tendencji jest spadek zatrudnienia. Bezrobocie rośnie od niemal roku i wynosi obecnie 6,1%. Nie wynika to jednak tylko z napływu na rynek pracy nowych osób (dorastający młodzi, imigranci zarobkowi itp.), lecz także ze spadku zatrudnienia. Wedle najnowszych pełnych danych GUS, zatrudnienie w Polsce wedle stanu na koniec października wynosiło 15 121 500 osób. Oznacza to, że w ciągu roku spadło ono o niemal 25 000 osób. Szczególnie dotkliwy jest spadek zatrudnienia w przemyśle, który przez rok wyniósł 49 000 osób. Symbolicznie mniejszy jest ubytek miejsc pracy w sektorze rolnym, leśnym, łowieckim i rybackim.

Wywalczyli podwyżki

Wywalczyli podwyżki

W dużej firmie z sektora automotive związkowcom udało się wywalczyć podwyżki płac.

Jak informuje portal PulsHR, sukcesem zakończyły się negocjacje płacowe prowadzone pod naciskiem związkowców w firmie Tenneco Automotive Polska w Rybniku. Zakład zatrudnia ok. 1900 osób i produkuje układy wydechowe do różnych marek samochodów.

Naciski płacowe związkowców z „Solidarności” przyniosły rezultaty. W trakcie negocjacji płacowych uzgodniono, że od 1 kwietnia podstawowe płace wzrosną od 230 do 500 zł brutto w zależności od stanowisk i stażu pracy. Oprócz tego w grudniu ma został wypłacona wszystkim zatrudnionym premia świąteczna w wysokości 2400 zł brutto. Związkowcy wywalczyli także dla zatrudnionych premie za ubiegły rok w wysokości 1500-2100 zł brutto – zostały już one wypłacone.

Do „Solidarności” należy jedna trzecia pracowników zakładu.

Prawie połowa bez pracy

Prawie połowa bez pracy

Duża firma zwolni niemal połowę załogi.

Firm Valmet przystępuje do „restrukturyzacji”. W ramach tego procesu pracę ma stracić niemal połowa załogi w zakładzie w Jeleniej Górze.

Valmet to fińska spółka zajmująca się dostarczaniem rozwiązań automatycznych i przesyłowych dla przemysłu, głównie dla branży papierniczej i energetycznej. Zatrudnia niemal 19 000 osób w wielu krajach świata. W Polsce pracuje dla niej 550 osób, z czego 300 w dwóch zakładach usytuowanych w Jeleniej Górze, gdzie firma działa od roku 2021 na bazie zakupionych starszych przedsiębiorstw.

Teraz w ramach cięć budżetowych i „restrukturyzacji” zamierza znacznie ograniczyć zatrudnienie w swoich zakładach w Szwecji i Polsce. W naszym kraju zwolnionych zostanie prawdopodobnie aż 130 osób w Jeleniej Górze, czyli prawie połowa osób, które firma zatrudnia w tym mieście.