Niemal 300 szkół i przedszkoli zlikwidowano lub przekształcono w ubiegłym roku.
Jak informuje Serwis Samorządowy PAP, w roku 2025 kuratoria oświaty pozytywnie zaopiniowały niemal 300 wniosków samorządów lokalnych w sprawie likwidacji lub przekształcenia szkół i przedszkoli. Wedle przedstawicieli władz samorządowych to dopiero początek procesu masowej likwidacji placówek oświatowo-wychowawczych.
W woj. województwie lubelskim w 2025 roku kuratoria wydały 76 pozytywnych decyzji dot. wniosków o likwidację lub przekształcenie szkół i przedszkoli. Negatywne opinie dotyczyły tylko 9 wniosków. 54 pozytywnie rozpatrzone opinie dotyczyły likwidacji, a 22 przekształcenia placówek. W samym Lublinie liczba dzieci w przedszkolach zmalała w trzy lata o 1000 osób. W województwie śląskim pozytywnie zaopiniowano 50 na 25 wniosków o likwidacje lub przekształcenia placówek oświatowych. Krakowie kuratorium pozytywnie zaopiniowało 28 na 53 wnioski. W dolnośląskim 25 na 39. W lubuskim zatwierdzono likwidację 24 placówek. W Wielkopolsce 29. W kujawsko-pomorskim 18. W świętokrzyskim – 22. W opolskim 25. W pozostałych województwach od 11 do 15 placówek.
To skutek przede wszystkim zmian demograficznych. Ministerstwo Edukacji Narodowej szacuje, że w latach 2026-2043 liczba dzieci i młodzieży zmaleje o ponad 1,5 mln. Każdego roku polski system oświaty będzie tracić średnio ok. 110 tys. uczniów.
Ministerstwo edukacji przygotowało projekt ustawy, która ma uratować małe szkoły przed likwidacją. Samorządy miałyby uzyskać możliwość wykorzystania budynków placówek oświatowych do celów innych niż nauczanie. Samorządowcy oceniają sam pomysł pozytywnie, ale uważają, że zmieni on niewiele w sytuacji, gdy w ślad za samą możliwością prawną nie idą nakłady finansowe. Przyczyną likwidacji placówek są bowiem głównie koszty utrzymania ich funkcji edukacyjnej przy malejącej liczbie dzieci i w obowiązującym modelu „pieniądze idą za uczniem”. Im mniej dzieci, tym mniej finansów na podtrzymanie funkcji edukacyjnych i innych danej placówki.
Już ponad 1600 osób podpisało Pomorską Petycję Transportową, w której pasażerowie domagają się cofnięcia drastycznych podwyżek cen biletów SKM i Polregio, włączenia autobusów regionalnych do kolejowej Taryfy Pomorskiej i reformy transportowej na wzór Austrii i Słowacji. Są już pierwsze efekty – od poniedziałku 30 marca wchodzi w życie wzajemne honorowanie biletów Szybkiej Kolei Miejskiej i PKP Intercity na obszarze Trójmiasta, a urząd marszałkowski nie wyklucza wdrożenia przynajmniej części pozostałych proponowanych rozwiązań.
„Zarządzanie transportem publicznym na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim odbiega od sprawdzonych rozwiązań europejskich z takich państw, jak Austria, Niemcy, Słowacja i Czechy. W Niemczech, kraju z dwukrotnie wyższymi zarobkami, sieciowy Deutschland-Ticket kosztuje 63 euro, czyli 267 złotych miesięcznie. W tej cenie można korzystać ze wszystkich pociągów Regio i S-Bahn w całym kraju, z komunikacji miejskiej (autobusy, tramwaje, metro) we wszystkich miastach w całych Niemczech oraz z gęstej sieci autobusów regionalnych. W Austrii obowiązuje KlimaTicket: za 1400 euro rocznie, czyli 495 złotych miesięcznie, można podróżować całością komunikacji publicznej – również pociągami dalekobieżnymi typu Intercity. W obu krajach są dużo wyższe niż w Polsce koszty pracy, energii i czynszów, a mimo to podróżowanie transportem publicznym jest tańsze i wyższej jakości, niż na Pomorzu” – czytamy w petycji.
Jak zaznacza autor, petycja nie jest prostym apelem o cofnięcie podwyżek, ale propozycją kompleksowych zmian nawiązujących do sprawdzonych wzorców z Europy Zachodniej i Środkowej. – „Ostatnie dziewięć lat spędziłem na pogłębionej analizie naukowej i dziennikarskiej sprawdzonych rozwiązań w regionalnym transporcie publicznym w krajach Unii Europejskiej i krajach kandydujących, szczególnie dokładnie analizowałem rozwiązania z Niemiec, Austrii, Czech i Słowacji, a dla kontrastu – z Ukrainy i Białorusi. Wnioski są zatrważające. Rozwiązania w zakresie transportu publicznego na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim tak drastycznie odbiegają od tego, czego uczą na uczelniach wyższych w Niemczech, Austrii i Słowacji, że tamtejsi rozmówcy nie dowierzają mi, gdy próbuję im wytłumaczyć logikę pomorskiego «systemu», w tym rozproszenie organizatorów, osobne bilety na kolej i autobusy, brak związków transportowych na wzór austriackich Verkehrsverbünde czy słowackich IDS. Czym się kierowaliście, że wymyśliliście tak specyficzny system, nie woleliście skopiować naszych rozwiązań lub innych rozwiązań zachodnioeuropejskich; pytają. Niestety, nie potrafię im tej logiki wytłumaczyć” – mówi Jakub Łoginow, dziennikarz transportowy i ekspert ds. transgranicznego transportu autobusowego w Europie, autor petycji.
– „W ramach mojej pracy naukowej badam też rozwiązania transportowe z Ukrainy i Białorusi, zwłaszcza z Zakarpacia. Pomorski i zakarpacki model transportu publicznego mają wiele cech wspólnych, oba nie przystają do rozwiązań europejskich, oba są drogie i nieefektywne. Różnica polega na tym, że samorząd ukraińskiego Zakarpacia ściśle współpracuje z integratorem transportu publicznego z Koszyc celem wdrożenia słowackich rozwiązań u nich na Ukrainie. Trochę wstyd, że nawet biedne Zakarpacie planuje reformę transportową na wzór europejski, a Pomorze nie” – dodaje naukowiec i dziennikarz transportowy.
Wśród postulatów jest między innymi stworzenie zintegrowanego, przejrzystego systemu taryfowego na cały transport publiczny w województwach Pomorskim i Zachodniopomorskim, wzorem niemieckiego Deutschland-Ticket i austriackiego KlimaTicket. Pierwszy krok już zrobiono – od 30 marca wprowadzono częściowe honorowanie biletów w kolejowym transporcie lokalnym i dalekobieżnym. Inne postulaty to m.in. usamorządowienie spółki SKM w Trójmieście, zmiana nazwy spółki na Koleje Pomorskie i uruchomienie sieci autobusowych linii dowozowych Kolei Pomorskich w całym województwie na wzór Małopolskich Linii Dowozowych Kolei Małopolskich.
Petycja zawiera również propozycje poprawy efektywności ekonomicznej, m.in. poprzez aktywniejsze działania na rzecz wydłużenia i spłaszczenia sezonu turystycznego nad morzem i promowanie turystyki opartej o transport publiczny, a nie jak dotąd – o własne lub wynajęte auto. Oznacza to bardziej efektywne wykorzystanie taboru i obiegów, większe wpływy z biletów i osiągnięcie korzyści skali. W transporcie publicznym (zwłaszcza na kolei) sporo kosztów ma charakter stały, zatem wraz ze zwiększaniem siatki połączeń i większą frekwencją maleją koszty jednostkowe i dopłata do wozokilometra. Obecnie regionalne i lokalne organizacje turystyczne niemal nie promują dojazdów transportem publicznym do miejscowości nadmorskich oraz poruszania się po Wybrzeżu bez auta, a turyści nie wiedzą, jak transport publiczny działa, zwłaszcza poza Trójmiastem. Uproszczenie systemu i marketing transportu publicznego może przynieść dodatkowych pasażerów i większą efektywność ekonomiczną transportu – czytamy w petycji.
Petycja wystartowała 7 marca. Na koniec marca podpisało ją już ponad 1600 osób. Pomorską Petycję Transportową można podpisywać pod linkiem: https://www.petycjeonline.com/pomorskapetycjatransportowa
Utworzono też grupę na Facebooku „Pomorski Transport”, w której można zgłaszać własne uwagi i postulaty: https://www.facebook.com/groups/pomorskitransport
Kolejne złe wieści z rynku pracy.
Dwie kolejne negatywne tendencje z polskiego rynku pracy omawia Business Insider.
Pierwsza z nich to wzrost liczby osób długotrwale bezrobotnych. Liczba osób, które przez ponad dwa lata pozostają bez zatrudnienia, wynosi już niemal 191 tysięcy osób wedle stanu na koniec grudnia 2025 roku. Oznacza to, że w porównaniu z analogicznym miesiącem roku 2024 nastąpił wzrost o 8,2%, a w liczbach bezwzględnych o 14 400 osób w takiej sytuacji.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, gdy pod uwagę weźmiemy osoby pozostające bez pracy dłużej niż rok, ale nie dłużej niż dwa lata. Takich osób mamy obecnie ponad 143 tys., co oznacza w skali roku przyrost o niemal 22 000 i procentowy wzrost zjawiska o 18%.
Drugą z tendencji jest spadek zatrudnienia. Bezrobocie rośnie od niemal roku i wynosi obecnie 6,1%. Nie wynika to jednak tylko z napływu na rynek pracy nowych osób (dorastający młodzi, imigranci zarobkowi itp.), lecz także ze spadku zatrudnienia. Wedle najnowszych pełnych danych GUS, zatrudnienie w Polsce wedle stanu na koniec października wynosiło 15 121 500 osób. Oznacza to, że w ciągu roku spadło ono o niemal 25 000 osób. Szczególnie dotkliwy jest spadek zatrudnienia w przemyśle, który przez rok wyniósł 49 000 osób. Symbolicznie mniejszy jest ubytek miejsc pracy w sektorze rolnym, leśnym, łowieckim i rybackim.
W dużej firmie z sektora automotive związkowcom udało się wywalczyć podwyżki płac.
Jak informuje portal PulsHR, sukcesem zakończyły się negocjacje płacowe prowadzone pod naciskiem związkowców w firmie Tenneco Automotive Polska w Rybniku. Zakład zatrudnia ok. 1900 osób i produkuje układy wydechowe do różnych marek samochodów.
Naciski płacowe związkowców z „Solidarności” przyniosły rezultaty. W trakcie negocjacji płacowych uzgodniono, że od 1 kwietnia podstawowe płace wzrosną od 230 do 500 zł brutto w zależności od stanowisk i stażu pracy. Oprócz tego w grudniu ma został wypłacona wszystkim zatrudnionym premia świąteczna w wysokości 2400 zł brutto. Związkowcy wywalczyli także dla zatrudnionych premie za ubiegły rok w wysokości 1500-2100 zł brutto – zostały już one wypłacone.
Do „Solidarności” należy jedna trzecia pracowników zakładu.