Wielki szwindel Januszów mleczarstwa
Rodzime rasy krów niemal wyginęły, a system woli pompować litry niż tworzyć jakość.
Papież Grzegorz I napisał, że cnotą naczelną jest wdzięczność. Zgadzam się z tym, pragnę zatem wyrazić swoją.
Przede wszystkim jestem wdzięczny Kościołowi Katolickiemu za dar „Rerum Novarum” i innych encyklik, które ukształtowały moją etykę, moje poglądy polityczne i moje życie. Na wieki stary, na wieki nowy – zawsze będę wierny i wdzięczny. Wierzę, że Leon XIV, działając na podwalinach położonych przez Leona XIII, również będzie wierny temu powołaniu.
Drugą przyczyną mojej wiecznej wdzięczności są polska klasa robotnicza i „Solidarność”, ta najwspanialsza i najświętsza rzecz, katolicki związek zawodowy. Blue Labour to w rzeczywistości nic więcej niż katolicka myśl społeczna i deklaracja „Solidarności” z 1981 roku zastosowana do mojej ukochanej ojczyzny, Wielkiej Brytanii. Na wieki stara, na wieki nowa. Wciąż jestem wściekły z powodu profanacji „Solidarności” i przeciwstawiam się tym, którzy twierdzą, że była niepraktyczna, nostalgiczna, idealistyczna i tkwiła w błędzie. Swoją pracę doktorską poświęciłem krytyce Balcerowicza, Jeffreya Sachsa i ich terapii szokowej. Polska klasa robotnicza i rolnicy byli wielkimi przegranymi, którym nakazano dostosować się do tego programu, aby ich dzieci mogły stać się niewiernymi yuppies, a ich największym sukcesem ma być start-up w sektorze technologicznym. Przeżywamy czas rozliczenia.
Polska nie zniwelowała swoich nierówności ani nie uleczyła ran, nie jest więc krajem, w którym solidarność jest cnotą naczelną. Nie jest krajem, w którym szanuje się godność pracy, dowartościowuje status pracownika. Nie jest ani chrześcijańską, ani socjalną demokracją.
Gdy rynek i państwo są dwiema dominującymi instytucjami, solidarność zostaje spieniężona.
Grzechem pierworodnym postkomunistycznej Polski jest właśnie to, że zwróciliście się do UE, Goldman Sachs, Pfizera i McDonald’sa, i w imię postępu zbezcześciliście znaczenie i pamięć o „Solidarności”, której dokument z 1981 roku głosi: „Czerpiemy z tradycji Kościoła, ruchu robotniczego i naszego Narodu”. Ta studnia nie wyschła. Odkupienie Polski można znaleźć jedynie w odrodzeniu jej własnej tradycji.
Z różnych przyczyn bardzo interesuję się historią polskiej myśli politycznej i prawda wymaga, abym nie pomijał w tej historii Oświecenia. Istniały również wizje monarchistyczne, imperialne, socjalistyczne, chrześcijańskie i agrarne, które były oczywiście o wiele ciekawsze. Nigdy nie natrafiłem jednak w polskiej tradycji na nic podobnego do polityki, która pojawiła się w Polsce po 1989 roku. Narzucenie społeczeństwu wolnego rynku przez scentralizowane państwo, a następnie dobrowolne zrzeczenie się suwerenności na rzecz ponadnarodowego podmiotu zdominowanego przez Niemcy, nie było tak naprawdę polskim pomysłem. Komu chcieliście tym zaimponować?
Grzechem pierworodnym nie było zjedzenie jabłka, lecz obwinianie przez Adama swojej żony. Kiedy Bóg zapytał, co się stało, Adam odpowiedział: „Ona mnie do tego zmusiła”. Tchórzliwe i żałosne. To właśnie dlatego ortodoksyjni Żydzi nie nadają naszym synom imienia Adam ani Noe, ale to już inna historia. To także moment, w którym Bóg zaczyna myśleć, że w koronie Jego stworzenia może być wada konstrukcyjna, i nagle pojawia się pytanie: „Czyż jestem stróżem brata mego?”, gdy Bóg pyta Kaina, dlaczego Abel leży na podłodze w kałuży krwi.
Wtedy Bóg naprawdę zaczyna pojmować skalę problemu. Jeśli pierwszą cnotą jest wdzięczność, to z pewnością winą jest grzech pierworodny.
A Polska nie ma nikogo, kogo mogłaby winić za swoje obecne położenie – tylko siebie. Na zawsze odwieczny, a jednak nowy, jak napisał św. Augustyn, albo – cytując Leonarda Cohena:
Wciąż szepczą zranione kamienie
Góry płaczą
Jako że umarł, by uświęcić ludzi
My oddajmy życie, by przedmioty były tanie.
A Polska, ponad wszystkie inne narody, miała dwa żywe skarby, które poprowadziły ją na nowy teren. Święty Jan Paweł II był jedną z wielkich postaci drugiej połowy XX wieku. „Laborem Exercens” i „Centesimus Annus” definiują nauczanie, wzniosłe i wspaniałe. „Centesimus Annus” opublikowano w 1989 r., aby wskazać drogę, ale „Laborem Exercens” ukazało się w 1981 r., w tym samym roku, co „Samorządna Rzeczpospolita” – program „Solidarności”. Czytam je razem jako jeden dokument i nigdy mnie nie zawodzą: na wieki stare, na wieki nowe. Najwspanialsze sformułowanie myśli katolickiej i ruchu robotniczego w tym samym roku, inspirowane przez ten sam kraj. Oba zostały stworzone przez wiele rąk, a nie dla indywidualnej chwały, kariery akademickiej i wpisu w CV. To pisma chrześcijańskie i socjalistyczne, ale Polska poszła w kierunku McDonalda i sprywatyzowanego przemysłu farmaceutycznego. Nigdy nie widziałem tylu McDonaldów i aptek, co jadąc przez Polskę w drodze na Ukrainę, gdzie odbywa się prawdziwe ukrzyżowanie. Czasami czuję się, jakbym jechał przez kraj uzależniony od hamburgerów i antydepresantów.
Święty Jan Paweł II i „Solidarność” definiują wyjątkowość współczesnej Polski, a dopóki żyjesz w ich cieniu, zdają się nie dawać ci światła. Darem dla Urbi et Orbi (miasta i świata) była Gloria Mundi. Ja, być może bardziej niż ktokolwiek inny, ukradłem wam dziedzictwo, jestem Jakubem dla waszego Ezawa. Nie musiałem Wam nawet dawać owsianki. Błogosławię to i zapożyczam od Jana Pawła II i „Solidarności” każdego dnia, definiują oni moją drogę i dają mi siłę. Nikt z Polski nawet nie zakwestionował mojego prawa do waszego dziedzictwa. Słyszałem tylko intelektualną ciszę, polityczną pustkę i teologiczne zaabsorbowanie nienarodzonymi, a nie narodzonymi. A tymczasem, jak powiedział Bob Dylan, „życie toczy się wokół ciebie”. Polska wydaje się nie rozumieć, co się dzieje, a tym bardziej nie potrafi tego kształtować.
I o to właśnie chodzi w tym wywodzie. Nauczanie św. Jana Pawła II i „Solidarności” ma o wiele większe znaczenie dla naszych czasów niż cokolwiek innego, co napisano w ciągu ostatnich 35 lat. Oba mogłyby zostać napisane przez Anielskiego Doktora z Akwinu, ale teraz musimy przejść do Doktora Łaski, Augustyna, który nadał tytuł temu wykładowi. Pełny cytat brzmi następująco: „Późno Cię pokochałem, o Piękności, odwiecznie starożytna, odwiecznie nowa, późno Cię pokochałem. Byłaś we mnie, ale ja byłem na zewnątrz i tam Cię szukałem. W mojej nieurodzie wykorzystałem piękno, które stworzyłaś. Byłaś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą. Rzeczy, które stworzyłaś, trzymały mnie z dala od Ciebie; jednak gdyby nie były w Tobie, nie byłoby ich wcale. Zawołałaś, krzyknęłaś i przełamałaś moją głuchotę. Błysnęłaś, zajaśniałaś i rozproszyłaś moją ślepotę. Tchnęłaś na mnie; wciągnąłem Twój zapach i teraz jestem bez tchu dla Ciebie. Skosztowałem Cię, teraz łaknę i pragnę więcej. Dotknęłaś mnie i płonąłem pragnieniem Twojego pokoju”.
Ten cytat jest niewyczerpany w swoim pięknie, znaczeniu i prawdzie, wcielonej tęsknocie, zmysłowości, oddechu i zadyszce, palącym spokoju. Zawsze spóźniamy się do wieczności. Skoncentruję się jednak na tym, czym są te rzeczy, które są „zawsze przedwieczne, zawsze nowe” w tradycji prawosławnej, w której tradycja katolicka jest mocno osadzona. Nie szukam pojednania z nowoczesnością, ale jej zdefiniowania. Stare jest nowe, starożytność jest współczesna, Synaj dzieje się teraz.
W rzadkim momencie jasności nieżyjący już papież Franciszek powiedział, że nie żyjemy w epoce zmian, ale w zmianie epoki. Nawiasem mówiąc, nigdy nie tęskniłem za Janem Pawłem II bardziej niż od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Brak jasności i stanowiska Kościoła jest pierwotną słabością naszego świata. Jednakże w kwestii zmiany epoki Franciszek miał pełną rację.
Forma kończącej się epoki, zapoczątkowanej w 1979 r., była już w pełni ukształtowana w 1989 roku, a świat, w który wkroczyła współczesna Polska, był równie szalony jak bolszewizm, który ta współczesność zastąpiła. Góra jest dołem, zło jest dobrem, dziwność jest normalnością. „Prawa człowieka” oznaczają, że nie można mówić prawdy, „sprawiedliwość” to obrona korporacji, „demokracja” to liberalizm, „suwerenność” to posłuszeństwo traktatom międzynarodowym, „wolność” to uległość, „kreatywność” to marketing, różnorodność to jednorodność. I, oczywiście, „Polska jest normalnym europejskim krajem”. Dwa pokolenia poświęcono temu idiotyzmowi podszywającemu się pod rozum, a uniwersytety były jego głównymi inkubatorami. A tak przy okazji: „mężczyźni są kobietami, a islam jest religią pokoju”.
Aby dostosować się do tej rzeczywistości, zlikwidowano „Solidarność”.
Nie ma już nawet pragmatycznego powodu, by się na to godzić. I „późno cię pokochałem, o piękności, odwieczna, odwieczna, późno cię pokochałem”. Nigdy nie jest za późno na skruchę. Nową erę zdefiniują granice, gniew klasy robotniczej, suwerenność, wojna i armie. Fantazja się skończyła, a prawda jest łaskawa, to tylko nasze złudzenia sprawiają, że się obawiamy. Pozwala mi to powiedzieć wam, bez obawy przed byciem nazwanym nostalgicznym i staroświeckim, że pierwsza rzecz, odwieczna, odwieczna, odwieczna, to fakt, że wolny rynek nie stworzył świata.
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię – to pierwsze zdanie Pisma Świętego. Nie podążając zbyt mocno za Tomaszem z Akwinu, możemy zdefiniować to jako „istoty ludzkie” i „naturę”. Definicją kapitalizmu jest utowarowienie obu. Wyzysk ludzi i natury w celu przekształcenia ich w towary o zmiennej cenie na konkurencyjnych rynkach jest definicją kapitalizmu. Papież Leon XIII nazwał to systemem „nowoczesnego niewolnictwa”, a święty Jan Paweł II pisał o „strukturze grzechu”. Deprecjonuje to status pracownika. Najwyższy zysk przy największej prędkości jest jego celem, a status pracownika ogranicza ten zysk. Kapitalizm jest jak biegunka – likwiduje wszelkie blokady.
Druga prawda jest taka, że państwo również nie stworzyło świata. Zachowanie sakralnego statusu istot ludzkich i natury jest podstawową rolą polityki, a Wieża Babel zdaje się wskazywać, że suwerenna władza złożona z wielu różnych ludów, posługujących się różnymi językami, nie jest dobrym rozwiązaniem. Subsydiarność to najlepszy sposób na złagodzenie faraońskiej tendencji do centralizowania władzy. Suwerenność jest niezbędna, aby przeciwstawić się dominacji kapitału, subsydiarność jest wymagana, aby przeciwstawić się tyranii państwa, a wszystko to opiera się na demokratycznej solidarności jako fundamentalnej etyce społeczeństwa. Kain popełnił ogromny błąd. Był stróżem brata swego, tak jak my wszyscy. Taka jest pozycja polityczna Blue Labour w brytyjskiej polityce, oparta w całości na Janie Pawle II i „Solidarności”. Wydaje się, że Brytyjczycy ją lubią, i jestem przekonany, że Polakom również może się ona spodobać.
Fundamentalnym nauczaniem katolickiej myśli społecznej jest to, że tyrania stanowi realne zagrożenie dla gospodarki i państwa, a jedynie chrześcijańska demokracja oparta na solidarności, dzieleniu się ciężarami tego ciężkiego i bezlitosnego życia, może stworzyć cnotliwą politykę poprzez oswojenie demonicznej energii kapitalizmu. Solidarność, obrona pozycji pracownika i pomocniczość to trzy filary.
Dlatego twierdzę, jako Żyd, i to ortodoksyjny, że w polityce Chrystus jest Królem, że czcząc imię Boga, czcimy Jego wcielone Stworzenie. Że atrybuty, które Bóg nadał sobie, gdy rozmawiał twarzą w twarz z Mojżeszem na Górze Synaj są warunkiem obywatelstwa. Dlatego świeckie republiki upadają – nie tylko dlatego, że tęsknią za Królem, ale odrzucają samą ideę szlachetności, która jest niezbędna dla cnoty. Zawsze Odwieczna, Zawsze Nowa. Inauguracja Trumpa była bardzo interesującym doświadczeniem. Tęsknią za Królem i arystokracją, a wszystko, co mają, to Elon Musk i Jeff Bezos. Jest wielu bogatych ludzi, ale bardzo mało szlachetności.
Bóg opisał siebie Mojżeszowi jako Boga miłosierdzia i łaski, nieskorego do gniewu, oraz Boga ogromnej dobroci i prawdy. To jest paradoks Boga, bo prawda nie jest łatwa do usłyszenia, rani uczucia. Aby jednak być życzliwym, musimy szanować prawdę, a aby czcić Boga, musimy szanować Jego Stworzenie i uznać, że ostatnie trzydzieści pięć lat było profanacją wszystkiego, co święte. „Solidarność” i Jan Paweł II rozumieli to lepiej niż ktokolwiek inny.
Nasze odkupienie będzie polegało na ponownym oddaniu im czci. Przemawiają do nas bezpośrednio, w tym czasie i miejscu, jeśli tylko będziemy mieli odwagę ich wysłuchać. Tylko poprzez przywrócenie waszych dawnych tradycji może narodzić się nowe.
Maurice Glasman
tłum. Magdalena Okraska
Zdjęcie w nagłówku tekstu: Joe from Pixabay
Tekst został wygłoszony podczas konferencji „Creatio continua: Laudato Si’ 2.0” zorganizowanej przez Światowy Ruch Katolików na rzecz Środowiska oraz Uniwersytet Papieski Jana Pawła II.
Rodzime rasy krów niemal wyginęły, a system woli pompować litry niż tworzyć jakość.
Czas sięgnąć po to, czego system nie potrafi spieniężyć.