Spółka pracownicza się broni

Spółka pracownicza się broni

Kolejna odsłona konfliktu spółki pracowniczej i związkowców z liberalnymi władzami miasta.

Prezentujemy stanowisko przedstawicieli związkowców i pracowników MPK Kielce skierowane do prezydent tego miasta. Stanowi ono kolejny etap sporu pracowników z liberalnymi władzami miasta.

Kielce, dn. 13.04.2026 r.

Sz.P. Agata Wojda
Prezydent Miasta Kielce

Stanowisko Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji w Kielcach dotyczące politycznych działań miasta wymierzonych w MPK Kielce

Szanowna Pani Prezydent,

Zarząd Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach stanowczo nie zgadza się z treścią udzielonej odpowiedzi z dnia 11 lutego 2026 r. Protestujemy również przeciwko niepoważnemu traktowaniu spółki pracowniczej. Nie do zaakceptowania jest to, w jaki sposób traktowani jesteśmy jako udziałowcy i pracownicy. Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec sposobu prowadzenia dialogu z MPK, o którym tak szeroko mówiono podczas grudniowej sesji Rady Miasta. Już przebieg zapowiadanego spotkania – pierwotnie planowanego tuż po świętach, a ostatecznie zwołanego na 5 lutego 2026 r. – pokazał, że mieliśmy do czynienia raczej z politycznym scenariuszem niż realną wolą rozmowy. W trakcie tego spotkania nie tylko nie umożliwiono przedstawicielom spółki odniesienia się do spornych kwestii, jak również nie podjęto żadnej próby wypracowania porozumienia. Co więcej, padły tam zdumiewające stwierdzenia, że wypowiedzi przedstawicieli miasta i instytucji mu podległych z grudniowej sesji nie miały charakteru pytań, lecz „bezdyskusyjnych stwierdzeń”. W związku z tym rodzi się zasadnicze pytanie: jaki był cel publicznego formułowania – w obecności pracowników MPK i mediów – zarzutów wobec spółki w formie pytań, skoro nie przewidywano możliwości udzielenia na nie odpowiedzi? Dlaczego, stroniąc od konstruktywnej rozmowy, jednocześnie wcześniej tak wiele mówiono o potrzebie dialogu, a nawet wskazywano na konieczność zmian przepisów, które rzekomo uniemożliwiały udzielenie nam odpowiedzi podczas grudniowej sesji Rady Miasta – czy zmiany te w ogóle zostały podjęte? Nie znajduje zatem żadnego uzasadnienia fakt, że zapewniano pracowników o możliwości szczegółowego odniesienia się do zarzutów podczas spotkania, skoro w praktyce taka możliwość nie została dana. Taka postawa budzi nasze głębokie rozczarowanie, a sposób potraktowania przedstawicieli spółki odbieramy jako lekceważący i upokarzający.

Z całą stanowczością podtrzymujemy nasze stanowisko, że od wielu lat wobec spółki pracowniczej prowadzone są działania jednoznacznie wskazujące na to, że mają one charakter polityczny, dyskredytujący, ukierunkowany na jej osłabienie oraz zdestabilizowanie finansów spółki. Nie do przyjęcia dla nas jest także stwierdzenie, że wszyscy przewoźnicy realizujący usługi na terenie Kielc są traktowani w sposób równy, gdyż podejmowane przez władze miasta działania – a przede wszystkim przez ZTM – przeczą tej tezie. Dziesiątki skarg, które kierowane są przez zdezorientowanych pasażerów do służb MPK zamiast do operatora z Lublina, są odnotowane w naszej dokumentacji i były przekazywane do ZTM, nie znalazły odzwierciedlenia w wykazie kar. Dotyczy to licznych przypadków świadczących o niesprawności taboru, w tym wielu sytuacji związanych z niedziałającymi tablicami kierunkowymi, obowiązkowym ubiorem kierowców itd. ZTM na przykład uchyla się od odpowiedzi na pytanie, czy zabezpieczono nagrania z dnia wskazanego w skardze pasażera, który zwrócił uwagę na to, że widział tego samego kierowcę prowadzącego ten sam pojazd zarówno o godz. 5:00 rano, jak i o godz. 20:00 wieczorem, co mogłoby świadczyć o łamaniu przepisów o czasie pracy kierowców. Jako związkowcy jesteśmy zszokowani tym, że organizator transportu nie reaguje na tego typu doniesienia.

Niepokojące jest również to, że mimo obowiązków wynikających z umowy, ZTM nie wykazuje zainteresowania stanem technicznym autobusów — a nawet tym, czy faktycznie wciąż znajdują się one w eksploatacji. Przykładem jest pojazd o numerze bocznym 1219, który od lat nie wykonuje przewozów, nie ma go na zajezdni, a mimo to miasto ponosi koszty jego ubezpieczenia i nie potrafi dokładnie wskazać, gdzie ten autobus się znajduje. Sytuacja ta budzi poważne wątpliwości i trudno ją określić inaczej niż jako kuriozalną. Co więcej, bez reakcji pozostają także inne przypadki naruszeń — wynikające nie tylko z zapisów umowy, ale i przepisów ruchu drogowego. Dotyczy to między innymi wielotygodniowego parkowania pojazdów w zatokach autobusowych zamiast na terenie bazy, co miało na celu ograniczenie kosztów dojazdowych. ZTM nie dość, że nie podjął żadnych działań w tej sprawie – mimo wielokrotnych zgłoszeń – i akceptował takie praktyki przez wiele tygodni, wraz z innymi służbami miejskimi, tj. Straż Miejska, to jeszcze gdy sytuacja zaczęła się stawać niebezpieczna, podjął kuriozalną decyzję o zgodzie na parkowanie tych autobusów na dworcu po skończeniu porannego szczytu, mimo że żadna linia nie ma tam ani swojego końca, ani początku. Ten oraz wiele innych przypadków świadczą o ewidentnym faworyzowaniu konkurencji, gdyż takie praktyki pozwalały przewoźnikowi na ograniczanie kosztów dojazdowych, które w obecnie realizowanym kontrakcie ponosi przewoźnik. A biorąc pod uwagę, że konkurencyjny operator dysponuje bazą zlokalizowaną na obrzeżach miasta — co z jednej strony obniża koszty dzierżawy terenu, lecz z drugiej generuje wyższe koszty dojazdów — można zasadnie przypuszczać, że to właśnie ten czynnik wpłynął na zmianę przez ZTM zasad związanych z kosztami dojazdowymi w przetargu na obsługę linii autobusami elektrycznymi. W efekcie, znaczne koszty dojazdowe będą teraz pokrywane ze środków publicznych, a więc de facto przez kieleckich podatników.

Równym traktowaniem wszystkich podmiotów obsługujących linie komunikacyjne w Kielcach nie jest także proceder przerzucania linii z tańszego kontraktu inwestycyjnego realizowanego przez MPK do kontaktu droższego obsługiwanego przez firmę BP Tour Regio – i to jeszcze gorszym taborem. Działania te do chwili obecnej są przykrywane polityczną narracją, że MPK nie przystąpiło do przetargu – w ten oto sposób zrzuca się winę na przewoźnika, jednocześnie go niszcząc. Wystarczy powiedzieć, że 2025 był kolejnym rokiem, w którym za sprawą decyzji ZTM Kielce operator BP Tour Regio na znacznie droższym kontrakcie przekroczył limit wozokilometrów w dwóch zadaniach na trzy realizowane (a w jednym znacząco). Należy też podkreślić, że był to kolejny, już siódmy rok z rzędu, gdzie MPK Kielce na kontrakcie inwestycyjnym nie osiągnęło nawet limitu wozokilometrów, nie mówiąc już o wykorzystaniu milionowej rezerwy. Są to ewidentne działania polityczne, na których traci kielecki podatnik – bazując na powyższych faktach mamy prawo sądzić, że przez takie praktyki (zabieranie setek tysięcy kilometrów z kontraktu inwestycyjnego) celowo blokowany jest rozwój rodzimej spółki MPK. Nie do zaakceptowania pozostaje również fakt, że ZTM przedłużył na kolejne miesiące – na wszystkie trzy zadania – kontrakt z lubelskim podmiotem. Stało się to mimo trwających od trzech lat protestów MPK oraz złożonej skargi w tej sprawie, którą – co należy przypomnieć – Rada Miasta uznała za zasadną, a także pomimo tego, że firma ta realizuje usługi za znacznie wyższą kwotę. Szczególnie istotne jest to, że tą decyzję podjęto w sytuacji, gdy MPK dysponowało rezerwami przekraczającymi milion wozokilometrów, co dodatkowo podważa zasadność takiego rozstrzygnięcia. Nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia takich działań – podane fakty bezwzględnie wskazują na ich dywersyjny charakter wobec przedsiębiorstwa, które realizuje usługi na rzecz mieszkańców Kielc od 75 lat, jak i miasta ponoszącego z tego tytułu nieuzasadnione bardzo duże wydatki. To tylko pokazuje skalę marnotrawstwa środków publicznych. Jesteśmy przekonani, że powinna Pani na to zareagować, zwłaszcza że w odpowiedzi na nasze pismo wskazuje Pani, że jest „odpowiedzialna za racjonalne wykorzystanie środków publicznych”.

Warto też przypomnieć, że gdy oba kontrakty realizowało MPK, dochodziło do przesuwania linii z droższego kontraktu inwestycyjnego do tańszego i niewymagającego nakładów. Tę praktykę stosowano nawet w okresie pandemii – tłumacząc się brakiem środków – kiedy kontrakt inwestycyjny został dodatkowo znacząco ograniczony, a spółka mimo to była zobowiązana do spłaty rat leasingowych. Co więcej, na MPK wówczas nakładano kary, podczas gdy innym z powodu trwającej pandemii je umarzano – tak jak wtedy, gdy operatorowi z Lublina ZTM „darował” prawie 1,5 milionową karę za nieterminowe przystąpienie do realizacji kontraktu (w październiku 2023) – i jeszcze do realizowanego kontraktu w ramach procedury przetargowej dokładano kolejne miliony złotych. Trudno uznać tego typu działania za przejaw równego traktowania podmiotów. Takie postępowanie jest niespotykane w całym kraju – w żadnym innym mieście, gdzie usługi realizował ten operator, jako podmiot zewnętrzny, nie mógł on liczyć na takie przywileje i faworyzowanie, na skutek którego tracili lokalni przewoźnicy.

Równie skandaliczna była kolejna sytuacja, która miała miejsce w okresie globalnej pandemii. Wówczas władze miasta – powołując się na względy finansowe – odmówiły przekierowania kilkunastu brygad kończących i rozpoczynających kursy na ul. Puscha, gdzie nie było dostępu do wody i toalet (co ciekawe, miasto podjęło tą decyzję tłumacząc się względami sanitarnymi) na oddalony o zaledwie kilometr i wyposażony w pomieszczenia socjalne mini dworzec, który został wybudowany właśnie w tym celu. Decyzja ta uderzyła bezpośrednio w pracowników spółki, a pośrednio także w mieszkańców, na rzecz których świadczone są usługi transportowe. Sprawa wywołała ogromne emocje – nie tylko wśród załogi, ale również w całym kraju, stając się symbolem sposobu, w jaki władze Kielce potraktowały własnych mieszkańców i pracowników w czasie dużego zagrożenia epidemicznego.

My, związkowcy, będący również w większości udziałowcami, pragniemy zaznaczyć, że zawsze zależało nam i nadal zależy na tym, aby przedstawiciel miasta zasiadał w radzie nadzorczej MPK Kielce. Z tego co nam wiadomo, na spotkaniu w dn. 5 lutego 2026 r. osoba reprezentująca większościowego udziałowca zadeklarowała, że zrobi wszystko, aby przekonać wymaganą większość z 450 udziałowców spółki pracowniczej do podjęcia decyzji o ponownym powołaniu przedstawiciela miasta do rady nadzorczej. Jednocześnie pragniemy podkreślić, że przedstawiciel miasta zasiadał w radzie nadzorczej MPK nieprzerwanie od zawarcia umowy aż do 2024 roku, kiedy po powołaniu na stanowisko wiceprezydenta zrezygnował z tej funkcji – odbyło się to w sytuacji, gdy miasto już wcześniej nie respektowało podpisanego porozumienia postrajkowego oraz zapisów zawartej umowy kupna-sprzedaży. Warto też przypomnieć, że publiczne wypowiedzi przedstawiciela miasta w radzie nadzorczej wygłaszane na sesjach Rady Miasta (co wzbudziło nawet zdziwienie niektórych radnych), m.in. o niepewnej przyszłości MPK związanej z nieprzystąpieniem do przetargu i możliwej przegranej w przetargu w kolejnych latach nie tylko stały w sprzeczności z przepisami zawartymi w Kodeksie Spółek Handlowych, ale też godziły w wizerunek spółki. Ponadto jako członek rady nadzorczej znał on rzeczywiste przyczyny nieprzystąpienia do przetargu przez MPK. Nadmienić należy, że przedstawiciel miasta sam zobowiązał się do zorganizowania spotkania właścicielskiego między mniejszościowym a większościowym udziałowcem dotyczącego tej właśnie sprawy (przerzucania linii między kontraktami), które ostatecznie się nie odbyło, a było kluczowe w toczącym się postępowaniu przetargowym, w którym MPK nie wzięło udziału. Również wówczas miasto nie wyciągnęło żadnych wniosków z pisma z dn. 20 stycznia 2023 r. kierowanego do ZTM Kielce, które dotyczyło przerzucania linii z kontraktu na kontrakt – i to w trakcie odbywającego się wówczas przetargu. Zlekceważono także pismo zarządu spółki do Prezydenta Kielc, które wpłynęło do urzędu w dn. 12.06.2023 r.

Dodatkowo podkreślamy, że istotny wpływ na decyzję udziałowców miało stanowisko przedstawicieli miasta oraz członka rady nadzorczej, którzy podczas walnego zgromadzenia w dniu 27 sierpnia 2021 r. poparli — jednogłośnie przyjęty — wniosek o przeprowadzenie audytu w spółce przez nowy zarząd, by następnie go zablokować i nie powiadomić większościowego udziałowca o wysłaniu na urlop pracownika obejmującego funkcję prezesa zarządu. Ten pracownik, podczas sprawowania w/w funkcji, nie tylko blokował przeprowadzenie audytu, ale również kontynuował działania poprzedniego zarządu, które w istotny sposób były szkodliwe dla finansów spółki. W szczególności należy wskazać na kontynuowanie procesu zawarcia umowy na zakup autobusów gazowych, a także nieterminowe regulowanie płatności za paliwo — mimo posiadania środków finansowych. Działania te naraziły spółkę na dodatkowe, bardzo znaczące straty finansowe.

Z kolei na przełomie grudnia 2021 r. i stycznia 2022 r. podejmowano działania, które w paraliżowały i destabilizowały pracę rady nadzorczej. Rada ta była wówczas w trakcie podejmowania decyzji o rozliczeniach zarządu z jego działalności za ostatnie miesiące, w tym z braku realizacji uchwały z dnia 27 sierpnia 2021 r. dotyczącej przeprowadzenia audytu. W celu niedopuszczenia do rozliczenia zarządu podjęto plan o charakterze politycznym. Ich elementem była zorganizowana 4 stycznia 2022 r., w godzinach późnowieczornych i poza siedzibą spółki, telekonferencja, na którą zaproszono wybrane osoby ze środowiska medialnego, w tym przedstawicieli portali politycznych, tj. jak Dariusz Gacek prowadzący profil „Scyzoryk się otwiera…”. W trakcie tego wydarzenia prowadzono działania godzące w dobre imię zasiadających z ramienia spółki pracowniczej członków rady nadzorczej i nakręcano na nich „hejt”. Próbowano podważyć ich wiarygodność, po to by nielegalnie usunąć z zajmowanych stanowisk i przy okazji wprowadzano opinię publiczną w błąd. Następnie podejmowane były różnego rodzaju działania uniemożliwiające odwołanie przez radę nadzorczą zarządu spółki, zaś podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Udziałowców zwołanego w dniu 20 stycznia 2022 r. przedstawiciel miasta zgłosił, a potem – poprzez głosowanie – doprowadził do powołania na funkcję przewodniczącego osobę, która nie spełniała wymogów zawartych w umowie spółki, a więc została bezprawnie powołana do pełnienia tej funkcji. W dalszej kolejności, przy biernej postawie przedstawiciela miasta jako mniejszościowego udziałowca, osoba ta, pełniąc stanowisko przewodniczącego, bezprawnie wykluczyła z udziału w głosowaniach przedstawiciela większościowego udziałowca. Działanie to – pomimo zgłaszanych protestów – zostało podtrzymane, a przedstawiciel miasta kontynuował udział w zgromadzeniu, co spowodowało opuszczenie zebrania przez zdecydowaną większość udziałowców .

Do dziś, mimo upływu czterech lat od tych wydarzeń i zgłoszenia tej sprawy przez kolejny zarząd spółki do prokuratury, nie wyjaśniła ona szeregu kluczowych kwestii, które ich dotyczyły. Prokuratura nie ustaliła organizatora telekonferencji, jej rzeczywistego celu ani nawet miejsca jej przeprowadzenia. Nie wyjaśniono również, dlaczego wydarzenie odbyło się poza siedzibą spółki, z jakich powodów było kilkakrotnie przesuwane i dlaczego odbyło się w nietypowych godzinach późnowieczornych. Wątpliwości budzi także sposób dystrybucji zaproszeń — kierowanych nie do redakcji, lecz do wybranych osób związanych z mediami — oraz dobór uczestników, obejmujący przedstawicieli mediów uznawanych za sprzyjające miastu i ZTM. Niejasne pozostają również motywy udziału niektórych uczestników, tj. Dariusz Gacek, oraz ich późniejszej aktywności medialnej, wymierzonej w członków rady nadzorczej opowiadających się za przeprowadzeniem audytu. Nie wyjaśniono również tego, jaki był udział w tych wydarzeniach ZTM-u oraz powiązań tej instytucji z hejterskimi portalami („Scyzoryk się otwiera…” i „Kielecka Platforma Komunikacyjna”), które wówczas namawiały, a wręcz sugerowały, że w MPK powinno dojść do strajku. Nie wyjaśniono także, dlaczego wtedy ZTM, mimo pandemii i ferii zimowych, wzorem innych lat nie ograniczył z tego tytułu żadnej linii w tym czasie, co naraziło miasto na dodatkowe straty finansowe. Działania te, polegające na namawianiu do strajku, miały doprowadzić do chaosu wewnętrznego w spółce, a w konsekwencji do nałożenia na nią ogromnych kar lub nawet doprowadzić do zerwania umowy oraz finalnie upadłości spółki. Należy również podkreślić, że nawet po tamtych wydarzeniach Dariusz Gacek wciąż hejtował osoby sprawujące wysokie funkcje w spółce pracowniczej oraz dezinformował opinię publiczną – i wciąż to robi.

Posiadana dokumentacja w spółce świadczy jednoznacznie o tym, że były to działania skoordynowane i polityczne, które miały zdestabilizować sytuację w firmie. Tym bardziej wątpliwości budzi fakt, że przez cztery lata prokuratura nie wyjaśniła okoliczności tych wydarzeń, a przez blisko dwa lata nie podejmowano żadnych czynności w tej sprawie, a kierowane przez zarząd dwa pisma z prośbą o wyjaśnienia pozostawały bez odpowiedzi. Co więcej, informacje o prowadzonym postępowaniu zostały przekazane osobie, której dotyczyło zawiadomienie, a następnie osoba ta podjęła działania prawne przeciwko spółce i jej przedstawicielu . Sytuacja ta rodzi poważne pytania dotyczące prawidłowości przebiegu postępowania oraz standardów jego prowadzenia.

Szokujące jest dla nas również to, że znów na jednym z politycznych portali, który za pomocą manipulacji i hejtu aktywnie wspiera władze miasta i ZTM oraz powiela nieprawdziwe informacje o spółce, a nawet podejmował próby wpływania na decyzje wewnętrzne w firmie, między innymi dotyczące obsad personalnych, ukazał się kolejny propagandowy i kłamliwy artykuł sugerujący, jakoby powodem braku zgody na powołanie przedstawiciela miasta do rady nadzorczej były rzekome nadużycia finansowe w spółce. Zadziwiające i jednocześnie skandaliczne jest to, że tego typu insynuacje usłyszeliśmy również na odbytym w lutym spotkaniu, w którym brali udział przedstawiciele miasta, ZTM oraz radni. W związku z powyższym, pragniemy stanowczo zaprotestować przeciwko takim insynuacjom. Nie ma naszej zgody na narrację opartą o ewidentne kłamstwa, które uderzają w dobre imię spółki, mają na celu wyłącznie jej zdyskredytowanie, odwrócenie uwagi od wykorzystywania środków publicznych, po to by zaszkodzić funkcjonowaniu przedsiębiorstwa, gdzie pracuje prawie 600 osób.

Podkreślamy, że mimo politycznych blokad stosowanych przez miasto to właśnie dzięki determinacji załogi – udziałowców, związkowców i pracowników – doprowadzono w spółce do audytu, przez co ukrócono i wyeliminowano wiele nieprawidłowości, za które spółka poniosła ogromne straty finansowe, dlatego domagamy się zaprzestania powielania tych obrzydliwych insynuacji i pomówień.

Zapewniając, że nie mamy nic do ukrycia, jednocześnie mówiąc dość tej ohydnej politycznej nagonce, wnosimy do Pani Prezydent oraz do wszystkich kieleckich radnych o powołanie specjalnego zespołu złożonego z przedstawicieli wszystkich klubów w Radzie Miasta, który przeprowadzi kompleksową finansową kontrolę zarówno w MPK, jak i ZTM. Takiego zadania mogłaby się szybko i sprawnie podjąć powołana do tego celu Komisja Rewizyjna Rady Miasta. Z uwagi na to, że MPK jest spółką z prywatnym kapitałem większościowym, której zasięg nie obejmuje takiej kontroli, w razie potrzeby my – związkowcy – będący jednocześnie udziałowcami spółki, zwrócimy się do zarządu MPK, aby tej komisji udostępnić pełną dokumentację.

Zakres kontroli – naszym zdaniem – powinien objąć kilka zagadnień, w tym obrotów finansowych obydwu spółek (MPK i KASP), jak również działań poprzednich zarządów – zwłaszcza w okresie od 2019 roku do chwili obecnej – oraz działań miasta i ZTM wobec spółki. W szczególności powinna ona uwzględniać kwestie związane z:

1. Obrotem paliwem – tj. nieterminowym płaceniem faktur za paliwo, aż do końca 2021 r. przez poprzednie zarządy, mimo posiadanych środków finansowych, co naraziło spółkę na milionowe straty.

2. Celowością zakupu drogich w eksploatacji autobusów gazowych przy jednoczesnym niezadbaniu o to, żeby w odpowiednim czasie na terenie bazy znalazły się stanowiska do tankowania pojazdów CNG.

3. Trwającym od wielu lat przenoszeniem przez ZTM linii pomiędzy kontraktami, co negatywnie wpływa na finanse spółki, destabilizuje kontrakt inwestycyjny, a dodatkowo obciąża budżet miasta. Nabiera to szczególnego znaczenia w obecnej sytuacji. Po blisko trzech latach od odebrania MPK trzech linii (13, 23, 24), obsługiwanych siedmioma autobusami, i przekazania ich do realizacji w ramach znacznie droższego kontraktu przez firmę z Lublina, co kosztowało miasto kilka milionów złotych, obecnie, ZTM, w ramach obowiązującej umowy z MPK, przekazuje część linii dotychczas obsługiwanych przez tego przewoźnika z powrotem do MPK. Powstaje zatem pytanie: co zmieniło się od 2023 roku, że rozwiązania uznawane wówczas za niemożliwe dziś okazują się realne? Dlaczego jednocześnie przekazywane są inne linie niż te, których parametry były podstawą kalkulacji w przetargu z 2017 roku (13, 24), a zamiast nich oddawane są linie o wyraźnie gorszych parametrach ekonomicznych (koszty, dochody), które miały kluczowe znaczenie przy ustalaniu stawki w przetargu na obsługę linii unijnych (102, 104, 107)? Dlaczego MPK ma obsługiwać te linie za stawkę 8,80 złotych za wozokilometr, skoro firma BP Tour Regio robi to od prawie trzech lat za prawie 11 złotych za wozokilometr ? Czy na tym ma polegać równe traktowanie podmiotów wykonujących te same zadania?

4. Innymi działaniami ZTM, w tym prowadzonymi postępowaniami przetargowymi – zarówno z 2023 roku (w kontekście pism Zarządu MPK z 20.01.2023 r. i 12.06.2023 r.), jak i z 2025 roku dotyczącym 24 autobusów elektrycznych – które budzą poważne wątpliwości. Dotyczy to między innymi wliczenia kilometrów dojazdowych do kosztów ponoszonych przez miasto, budowy nowej zajezdni oraz pominięcia faktu, że autobusy nie będą mogły być na niej parkowane. Wyjaśnienia wymaga także przeciągające się od miesięcy działanie ZTM w sprawie zabezpieczenia nagrania z kamery, o które wnioskował zarząd MPK. Nagranie to mogłoby wyjaśnić istotną kwestię zgłoszoną przez pasażera, która dotyczy czasu pracy kierowcy.

5. Wyegzekwowaniem od ZTM-u takich samych zasad przekazana autobusów należących do miasta od firmy BP Tour Regio, jakie w przeszłości były zastosowane przez ZTM wobec MPK.

6. Zaniedbaniami poprzednich zarządów w zakresie dopuszczenia do przedawnienia należności wobec spółki w wysokości 80 tysięcy euro za wykonaną usługę.

7. Wieloma innymi działaniami mającymi wpływ na sytuację finansową spółki i miasta, w tym udziałowi przedstawicieli miasta w wydarzeniach na przełomie grudnia 2021 i stycznia 2022, których przebieg ewidentnie wskazuje na to, że miały one charakter zorganizowanej politycznej prowokacji mającej doprowadzić do finansowej destabilizacji spółki, a tym samym do jej upadłości.

Proponowane przez nas rozwiązanie doprowadzi do wyjaśnienia, kto w tym, wywołanym sztucznie sporze ma rację, jak również uspokoi udziałowców i pracowników spółki, co w konsekwencji przełoży się na polepszenie współpracy i wyeliminuje wzajemne pretensje. Jednocześnie informujemy, że mając na względzie obecną sytuację w zakładzie oraz nastroje panujące wśród pracowników spowodowane obawami o utratę miejsc pracy – zwłaszcza że załoga już raz uratowała spółkę z kryzysu w 2007 roku wywołanego podobnymi działaniami władz samorządowych z lat 1999–2007 – a także w obliczu kolejnej próby jej destabilizacji na przełomie 2021 i 2022 roku, Zarząd Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach, działając w imieniu całej załogi MPK, domaga się stanowczo:

• Bezwzględnego przestrzegania podpisanego w 2007 roku porozumienia ze spółką, w tym w szczególności punktu dotyczącego prowadzenia dialogu, właściwego wykorzystania środków unijnych jako wsparcia dla przedsiębiorstwa oraz respektowania opartej na tym porozumieniu umowy kupna sprzedaży. My jako sygnatariusze porozumienia, wypełniliśmy i wypełniamy je w 100 procentach, dlatego mamy prawo domagać się od miasta tego samego.

• Zaprzestania naliczania kar wobec spółki z tytułu przekroczenia średniego wieku taboru (8 lat). Obecna sytuacja jest bowiem bezpośrednim skutkiem działań polegających na systemowym osłabianiu kontraktu inwestycyjnego, w tym politycznym – i niezgodnym z zawartą umową – przenoszeniu linii pomiędzy kontraktami. Doprowadziło to do wyłączenia z ruchu części pojazdów, a w konsekwencji do ich skasowania oraz zastąpienia pięciu autobusów typu MIG innym taborem. Na sytuację spółki istotny wpływ miały i mają również czynniki niezależne, takie jak wybuch pandemii COVID-19, który skutkował znacznym ograniczeniem liczby wozokilometrów przez miasto, a także obecnie wdrażane regulacje Unii Europejskiej związane z tzw. „zielonym ładem” w transporcie publicznym oraz podwyżki cen paliw spowodowanych wojną na Bliskim Wschodzie.

• Natychmiastowego wstrzymania decyzji o budowie nowej bazy – przynajmniej do czasu wypracowania optymalnego rozwiązania, mając na względzie podpisane porozumienie, jak również to, że przez najbliższych 6 lat nie będą mogły parkować na tej bazie 24 autobusy elektryczne zakupione ze środków, które według założeń powinny trafić do MPK, co będzie generowało dodatkowe koszty dla miasta. Nie godzimy się na to, żeby wykorzystywać środki publiczne do szkodzenia spółce, w której miasto ma udziały. MPK Kielce to firma dobrze zarządzana, konkurencyjna i prowadząca szeroko zakrojone inwestycje, ale nawet my nie jesteśmy w stanie konkurować z unijnymi środkami publicznymi, które według porozumienia podpisanego ze spółką w 2007 roku miały ją wspierać, a nie jej szkodzić.

• Podjęcia stosownych działań zmierzających do tego, że środki z KPO zostaną skierowane do spółki MPK Kielce, a więc zgodnie z ich przeznaczeniem do podmiotu, który w wyniku wybuchu pandemii poniósł znaczące straty – i dodatkowo jako jedyny przewoźnik realizował w 100% zadania przewozowe w mieście.

• Zaprzestania działań dyskredytujących i osłabiających finansowo spółkę, zarzucania nam tego, że chcemy respektować zapisy umowy, a także wreszcie traktowania nas na zasadach partnerskich i umożliwienia nam uczestniczenia w prowadzonych debatach dotyczących przedsiębiorstwa.

• Bezwzględnego wyjaśnienia udziału miasta w blokowaniu audytu, co spowodowało wielomilionowe straty finansowe dla spółki.

• Natychmiastowego odkupienia udziałów MPK od spółki pracowniczej KASP i wzięcia za nią całkowitej odpowiedzialności, jeżeli miasto nie zamierza respektować porozumień i umów podpisanych z załogą MPK. Polityka nie może doprowadzić do upadku przedsiębiorstwa z 75-letnimi tradycjami oraz zniszczyć dorobek, który załoga własnym wysiłkiem i wyrzeczeniami wypracowuje od niemal 20 lat.

• Wyjaśnienia przyczyn nieograniczania kursów w kieleckim transporcie publicznym w styczniu 2022 roku, choć w analogicznym okresie, we wcześniejszych i późniejszych latach, nigdy miasto nie decydowało się na taki krok.

• Wyjaśnienia powiązań hejterskiego portalu Kielecka Platforma Komunikacyjna z Zarządem Transportu Miejskiego w Kielcach, dostrzegalnych coraz częściej zarówno przez pracowników spółki, jak i zniesmaczonych tym Kielczan.

Jednocześnie prosimy o poważne potraktowanie naszego pisma. Ma ono oparcie wyłącznie w faktach znajdujących się w posiadanych w spółce dokumentach i jest kierowane w trosce o przyszłość 600-osobowej załogi oraz dobro przedsiębiorstwa, które w tym roku będzie obchodzić 75-lecie działalności. A zważywszy na brak reakcji władz miasta na nasze postulaty zawarte w piśmie z dn. 03.04.2024 r., informujemy, że w przypadku niespełnienia naszych obecnych postulatów, tym razem Związek podejmie stosowne działania w celu obrony spółki, a tym samym 600 miejsc pracy.

Z poważaniem,

Zarząd Związku Zawodowego Pracowników Transportu Publicznego w Kielcach

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zbyt zapracowani, aby dbać o zdrowie

Zbyt zapracowani, aby dbać o zdrowie

Niemal co trzeci polski pracownik ma pracę bardzo utrudniającą wykonanie badań profilaktycznych.

Jak informuje portal Puls HR, najnowsze badania firmy enel-med wskazują na bardzo niekorzystną tendencję. Wedle nich aż 27 proc. polskich pracowników wskazało, że warunki wykonywanej pracy bardzo utrudniają im korzystanie z badań profilaktycznych.

Raport enel-med wykazał, że 89% ankietowanych wie, że wczesne wykrycie nowotworu daje wysokie szanse wyleczenia. Natomiast profilaktyczne badania onkologiczne wykonuje regularnie tylko 21% z nich, a 27% nie wykonuje ich nigdy. Wśród głównych przyczyn utrudniających wykonywanie badań Polacy wskazali rodzaj i sposób wykonywanej pracy zawodowej. 77% ankietowanych zadeklarowało, że wykonywałoby badania, gdyby mogło to zrobić w ramach pracy zawodowej, bez potrąceń pensji czy utraty części urlopu.

Portal Puls HR cytuje Jacka Rozwadowskiego, prezesa enel-med: „Jeżeli 77 proc. Polaków mówi dziś wprost, że wykonałoby badania, gdyby pracodawca dał im na to czas w godzinach pracy, to znaczy, że problemem nie jest brak świadomości, ale brak realnych warunków do działania”.

Będzie strajk w Dino

Będzie strajk w Dino

Związkowcy poinformowali, że z powodu postawy zarządu sieci dyskontów podjęto decyzję o strajku ostrzegawczym.

Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu poinformowali, że podjęto decyzję o przeprowadzeniu strajku ostrzegawczego w sieci dyskontów Dino. To skutek długotrwałego lekceważenia przez zarząd firmy postulatów związkowców.

Związkowcy napisali, że zarząd Dino Polska z prezesem na czele się boi i nie przychodzi na mediacje w trwającym sporze zbiorowym. Wysyła osoby niedecyzyjne, a główną rolę odgrywa kancelaria, która eskaluje konflikt zamiast budować dialog i która ma „doświadczenie” we wspieraniu bezprawnych działaniach w wielu firmach.

Strajk ostrzegawczy odbędzie się 25 kwietnia 2026 r. i będzie polegał na całkowitym powstrzymaniu się od pracy w godzinach 12-14. Związkowcy apelują do zarządu Dino o odwagę i osobiste stawienie się przed pracownikami na mediacjach.

27 kwietnia odbędzie się kolejne spotkanie mediacyjne w Warszawie, w Centrum Dialogu Społecznego „Dialog”, podległym Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Związkowcy oczekują, że tym razem do rozmów przystąpią osoby decyzyjne, a nie pełnomocnicy prawni. Związkowcy twierdzą, że nie jest tajemnicą, że kancelaria Paruch, z której usług zaczęło korzystać Dino, jest znana z doradzania pracodawcom działań sprzecznych z przepisami prawa. Ta sama kancelaria uczestniczyła w sporach m.in. w Kauflandzie oraz Jeremiasie. W obu przypadkach zamiast rozwiązywać konflikty – eskalowała je, prowadząc do licznych sporów sądowych.

OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu przypomina również o realnych problemach w spółce. W sezonie zimowym pracownicy byli zmuszeni do pracy w skandalicznych warunkach – w niskich temperaturach. Po zawiadomieniu w grudniu do Głównego Inspektora Pracy rozpoczęły się kontrole. Do tej pory wydano już ponad 1000 decyzji, nie tylko w zakresie temperatur w miejscu pracy. Kontrole nadal trwają i mają charakter rozwojowy. Do tego dochodzi sprawa bezprawnego zwolnienia Katarzyny Kiwerskiej, która wielokrotnie informowała przełożonych o naruszeniach przepisów BHP. Brak reakcji ze strony pracodawcy zmusił ją do działania. Niedługo później została zwolniona – bez wymaganych konsultacji i z naruszeniem przepisów prawa pracy. Od listopada 2025 roku w spółce dochodzi do systemowego naruszania przepisów Kodeksu pracy. Nie funkcjonują prawidłowo podstawowe mechanizmy ochrony pracowników – w tym procedura antymobbingowa, która powinna być obowiązkowa. Pracownicy są przeciążani do granic możliwości, przy niskich wynagrodzeniach i brakach kadrowych. Dodatkowo związkowcy wskazują na nieprawidłowe wykorzystywanie monitoringu, który nie służy ochronie mienia, lecz nadmiernej kontroli i eksploatowaniu pracowników.

Przeciw dalszej dewastacji Poczty

Przeciw dalszej dewastacji Poczty

Związkowcy z „Solidarności” protestują przeciwko kolejnym niekorzystnym planom władz spółki.

Jak informuje portal Tysol.pl, Prezydium Komisji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej alarmuje o działaniach zarządu spółki. Związkowcy twierdzą, że prowadzone działania zmierzają do przekazania zewnętrznej firmie jednej z głównych i przyszłościowych struktur – segmentu tzw. KEP (Kurier, Ekspres, Paczka).

Związkowcy z „Solidarności” napisali w swoim stanowisku: „Z dostępnych informacji wynika, że rozważany model współpracy oznacza faktyczne wyprowadzenie kluczowego obszaru działalności operacyjnej poza struktury Spółki i uzależnienie go od bezpośredniego konkurenta. Oddanie segmentu KEP oznacza rezygnację z jednego z ostatnich obszarów realnego wzrostu i konkurencyjności. To nie jest optymalizacja, lecz trwałe osłabienie pozycji rynkowej i przekazanie relacji z klientem podmiotowi zewnętrznemu”.

W swoim piśmie dodają: „Sprowadzenie Poczty Polskiej do roli pośrednika logistycznego oznacza utratę samodzielności operacyjnej i kontroli nad kluczowym segmentem działalności. W praktyce jest to rezygnacja z budowanego przez dekady potencjału infrastrukturalnego i kompetencyjnego. Jako operator wyznaczony Poczta Polska pełni funkcję elementu infrastruktury krytycznej. Uzależnienie kluczowego segmentu logistycznego od podmiotu prywatnego oznacza utratę kontroli nad istotną częścią obrotu pocztowego. Proces przygotowania tego typu decyzji odbywa się bez rzetelnej informacji i bez rzeczywistych konsultacji ze stroną społeczną, co narusza podstawowe standardy zarządzania spółką o szczególnym znaczeniu publicznym”.

Związkowcy z „Solidarności” domagają się natychmiastowego wstrzymania działań dotyczących przekazania segmentu KEP podmiotowi zewnętrznemu. Żądają także przedstawienia pełnej analizy ekonomicznej i strategicznej takich pomysłów, wraz z analizą dotyczącą stanu zatrudnienia i wyników finansowych po planowanych zmianach.