Rośnie i jest wysoki odsetek pracowników obawiających się utraty zatrudnienia.
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, rośnie skala osób obawiających się utraty zatrudnienia. Wskaźniki takich obaw znowu wzrosły. Świeże dane na ten temat przynosi nowe badanie Barometr Rynku Pracy 2026.
Z nowej edycji badania wynika, że utraty zatrudnienia obawia się dokładnie co trzeci polski pracownik – 33,3% ankietowanych. Wskaźnik ten w ciągu dwóch lat wzrósł z poziomu 26%. W tym samym czasie spadł odsetek osób spokojnych o swoją przyszłość zawodową. Dwa lata temu wynosił on 55%. Obecnie to już tylko 50,7%. Utraty pracy szczególnie obawiają się kobiety. W tym przypadku poziom obaw wzrósł z nieco ponad 30 do aż 37,7% pracownic obecnie. W grupie wiekowej 25-44 lata wskaźnik ten jest najwyższy i dla obu płci wynosi aż 40%. Jeśli chodzi o branże to liderem jest w transport i logistyka – obawy o utratę pracy deklaruje w nich aż 46,6% zatrudnionych. Wiceliderem jest branża handlowa.
To samo badanie wskazuje, że maleje liczba firm planujących rekrutację nowych pracowników. Dwukrotnie w ciągu dwóch lat wzrosła liczba firm planujących redukcję zatrudnienia.
W ciągu roku w Polsce zlikwidowano kilka tysięcy etatów w jednej z branż.
Jak wynika z analizy firmy AutomotiveSuppliers.pl, rok 2025 przyniósł znaczną stratę etatów w branży motoryzacyjnej w Polsce.
Badanie objęło firmy średnie i duże – zatrudniające powyżej 9 osób. Analizowano zatrudnienie nie tylko u producentów samochodów, ale także części, naczep. Zatrudnienie w tym sektorze spadło do 197,7 tys. osób. Jest zatem najniższe od roku 2017.
W 2025 ubyło w tej branży 2800 etatów. Rok wcześniej ubytek wyniósł 1500 etatów, zatem w ciągu zaledwie dwóch lat zatrudnienie w branży zmalało o 4300 etatów. W 2025 nastąpił także spadek eksportu tej branży w Polsce – skala sprzedaży produktów zagranicę zmniejszyła się o 3,73%.
Analitycy firmy twierdzą, że niewiele wskazuje, aby sytuacja zatrudnienia w tej branży miała się poprawić w roku 2026.
Wielu Polaków uważa, że publiczny system ochrony zdrowia ulega pogorszeniu.
Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez United Surveys dla portalu Wirtualna Polska, Polacy źle oceniają kierunek zmian w publicznej ochronie zdrowia. W ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z szeregiem autoreklamowych wypowiedzi minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy na temat podejmowanych przez nią „reform”. Przypomnijmy, że te „reformy” to m.in. likwidacja oddziałów ginekologiczno-położniczych w szpitalach, zamykanie innych oddziałów, problemy ze sfinansowaniem terapii lekowych, wprowadzenie limitów na badania profilaktyczne (w tym pozwalające wykrywać nowotwory) itp. Jak ocenia to społeczeństwo?
Aż 45,4 proc. ankietowanych uważa, że system ochrony zdrowia działa gorzej niż wcześniej. 28,1 proc. uważa, że system działa „zdecydowanie gorzej”, a kolejne 17,3 proc. – że „raczej gorzej”. 37 procent sądzi, że jest tak, jak wcześniej. Zaledwie 1,5 proc. uważa, że jest zdecydowanie lepiej, a 9 proc. że jest raczej lepiej.
Dzisiaj od rana trwa strajk w polskich zakładach ponadnarodowego koncernu.
Dzisiaj wybuchł strajk w polskich zakładach ponadnarodowego koncernu Minova. Zajmuje się on głównie produkcją materiałów przydatnych w górnictwie, nie tylko węglowym, ale także np. wydobyciu miedzi.
Po fiasku kilkumiesięcznych negocjacji z zarządem firmy przeprowadzono wymagane prawem referendum strajkowe. Spełniono wymogi dotyczące frekwencji, a większość głosujących opowiedziała się za przeprowadzeniem akcji strajkowej. Dzisiaj od rana strajkują pracownicy zakładów Minova Arnall w Truskolasach-Golcach (produkuje kotwy dla kopalń) i Minova Ekochem w Siemianowicach Śląskich (kleje, piany i środki do zabezpieczenia górotworów) i w Minova-Ksante w Polkowicach (chemikalia niezbędne dla wydobywania miedzi).
Reprezentanci pracowników domagają się podwyżek płac o 12%, a zarząd oferuje zaledwie 3,4%, czyli de facto wyrównanie inflacyjne, a nie podwyżkę.
Odmowa pracy zaczęła się wraz z pierwszą zmianą i była kontynuowana na kolejnej zmianie. Zakłady zostały także oflagowane. Jutro kontynuacja strajku. Zarząd firmy na razie nie reaguje. W polskich zakładach Minova pracuje około 280 osób. Główną siłą strajku są zakładowe struktury „Solidarności”.