Stopniowo straci pracę nawet 200 osób.
Jak informuje Nowa Trybuna Opolska, redukcję zatrudnienia zaczyna firma Diehl Controls z Namysłowa. Zajmuje się ona projektowaniem i produkcją elementów sterujących do AGD. Zakład produkuje elementy m.in. dla marki Bosch.
Teraz firma zaczyna zwolnienia. Zakład zatrudnia 200 osób i jest największym pracodawcą na Opolszczyźnie. Planuje dużą, choć stopniową redukcję zatrudnienia. Pracę straciło już 60 osób. Docelowo ma ich być 200. Zamiast procedury zwolnień grupowych związki zawodowe wywalczyły plan odejść stopniowo i na warunkach korzystniejszych dla pracowników. Co miesiąc ma odchodzić kolejnych 30 osób i otrzymywać odprawy. Nie zmienia to faktu, że w ciągu pół roku zatrudnienie w zakładzie zmaleje o 20%.
W Namysłowie na początku roku zakończył działalność duży browar, zlikwidowany przez koncern Heineken.
Sukcesem zakończył się kilkudniowy strajk w zakładach ponadnarodowej korporacji.
Wczoraj sukcesem zakończył się strajk w polskich zakładach ponadnarodowej korporacji Minova. Koncern zajmuje się głównie produkcją materiałów przydatnych w górnictwie, nie tylko węglowym, ale także przy wydobyciu rud i miedzi.
Strajk wybuchł w poniedziałek rano. Praca stanęła we wszystkich polskich zakładach firmy: Minova Arnall w Truskolasach-Golcach (produkuje kotwy dla kopalń), Minova Ekochem w Siemianowicach Śląskich (kleje, piany i środki do zabezpieczenia górotworów) i w Minova-Ksante w Polkowicach (chemikalia niezbędne dla wydobywania miedzi). Reprezentanci pracowników domagali się podwyżek płac o 12%, a zarząd oferował zaledwie 3,4%, czyli de facto wyrównanie inflacyjne, a nie podwyżkę.
W czwartym dniu strajku zarząd firmy przystąpił do negocjacji z udziałem przedstawicieli globalnych i europejskich struktur koncernu. Zakończyły się one podpisaniem wczoraj porozumienia. Na jego mocy wynagrodzenia wzrosną w sumie o ponad 10,5%. Pierwsza podwyżka, o 6%, nastąpi od maja z wyrównaniem od stycznia. Pod koniec roku pracownicy otrzymają także premię w wysokości miesięcznej pensji. Od stycznia 2027 płace wzrosną co najmniej o kolejne 4,5%, ale jeśli inflacja będzie wyższa, to podwyżka ma być większa – o wskaźnik inflacji plus jeden punkt procentowy.
Strajk prowadzono z inicjatywy zakładowych struktur „Solidarności” i Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego. Po podpisaniu porozumienia pracę w zakładach wznowiono dzisiaj rano.
Ruch Obrony Położnictwa i Położnych protestuje przeciwko planom rządowym.
Ruch Obrony Położnictwa i Położnych, skupiający niemal 5000 położnych, sprzeciwia się zmianom planowanym przez ministerstwo zdrowia. Prezentujemy fragmenty stanowiska ROPiP:
Zwracamy się do Państwa z prośbą o poparcie naszego stanowiska dotyczącego zachowania dotychczasowego modelu (3-letnie studia licencjackie) kształcenia położnych. Zawód ten wymaga nie tylko szczególnych predyspozycji, ale również opanowania umiejętności pracy z pacjentką w różnych okresach życia i dotyczących intymnych sfer, których nie sposób nabyć podczas 18-miesięcznego szkolenia specjalistycznego po wcześniejszym uzyskaniu Prawa Wykonywania Zawodu Pielęgniarki, co postuluje Ministerstwo Zdrowia w procedowanym projekcie ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej. Nowa ścieżka wydłuży czas kształcenia do uzyskania tytułu położnej do okresu 5,5 roku i przyniesie odwrotny skutek – diametralnie spadnie liczba chętnych do pracy w tym zawodzie przy jednoczesnym obniżeniu jakości kształcenia i opieki nad pacjentką.
Aktualnie na ogólną liczbę 30 579 zatrudnionych położnych aż 40,79% stanowią zatrudnione położne, które nabyły uprawnienia emerytalne, a liczba położnych, które nabędą uprawnienia emerytalne do końca roku 2026 obejmuje kolejne 2709 osób. Wyraźnie widać pogłębiający się kryzys kadrowy, który w sytuacji zmian w kształceniu położnych doprowadzi do zupełnej zapaści i braku położnych w wielu województwach.
Demografia wyraźne wskazuje, że rośnie liczba kobiet wchodzących w okres transformacji menopauzalnej, która powinna zostać objęta opieką przez położną – specjalistkę od zdrowia kobiety. Tymczasem w przestrzeni publicznej pojawia się szereg przekłamań, jakoby położna zajmował się wyłącznie kobietami w okresie okołoporodowym.
Optymalne wykorzystanie kompetencji zawodowych położnych to ważny aspekt z punktu widzenia zdrowia społeczeństwa. Z ubolewaniem podkreślamy, że od wielu lat nikt nie zadbał o to, aby w systemie ochrony zdrowia wykorzystywano wszystkie kompetencje zawodowe położnych. Nie wyceniono odrębnie na przykład porady laktacyjnej, dzięki której więcej Polek mogłoby karmić piersią, co wpływa przecież znacząco na zmniejszenie w populacji odsetka dzieci z nadwagą.
W Podstawowej Opiece Zdrowotnej położne sprawują opiekę nad kobietami nie tylko w okresie ciąży i połogu, ale również po operacjach ginekologicznych. Przy wzroście zachorowania kobiet na nowotwory – zwłaszcza piersi i narządów rozrodczych widać wyraźnie, jak ważne jest odrębne kształcenie na kierunku położnictwo. Do wykonywania tak odpowiedzialnych zadań nie wystarczy 18-miesięczne szkolenie z położnictwa postulowane przez Ministerstwo Zdrowia. W obliczu starzejącego się społeczeństwa potrzebna będzie coraz większa liczba samodzielnych specjalistek – położnych otaczających opieką kobiety w okresie klimakterium i senium (nie tylko w lecznictwie szpitalnym, ale również w środowisku domowym). Średnia wieku w zawodzie położnej rośnie, a proponowany model kształcenia przyczyni się do spadku zainteresowania tym jakże potrzebnym zawodem.
Zaznaczamy w tym miejscu, że projekt ustawy powstał przy wyraźnym sprzeciwie Konsultant Krajowej w dziedzinie pielęgniarstwa ginekologiczno-położniczego, Konsultantów Wojewódzkich i Polskiego Towarzystwa Położnych oraz z pominięciem opinii Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.
Sukcesem pracowników zakończył się spór zbiorowy.
Jak informuje „Dziennik Zachodni”, sukcesem zakończył się spór zbiorowy prowadzony przez związki zawodowe z szefostwem koncernu motoryzacyjnego ASK Poland. Wytwarza on zaawansowaną elektronikę oraz systemy nagłośnieniowe dla branży motoryzacyjnej, m.in. dla marek Porsche, Mercedes i BMW. W Polsce firma działa od roku 1997 i posiada zakłady w Bielsku i pobliskich Wilkowicach. Zatrudnia ponad 800 osób, głównie kobiety.
W firmie przez kilka miesięcy trwał spór zbiorowy. Zakładowe struktury „Solidarności” domagały się podwyżek większych niż oferowane przez szefostwo. Władze przedsiębiorstwa zaoferowały zaledwie 225 zł brutto, co oznacza raczej wyrównanie inflacyjne niż faktyczną podwyżkę.
Dzisiaj zakończyły się negocjacje, które wreszcie przyniosły konkrety. O 325 zł wzrosły płace zasadnicze, znacznie podniesiono także dodatki stażowe. Porozumienie podpisano na dwa lata, w tym czasie pensja brutto wzrośnie o 675 zł.