Rekordowy długi jest obecnie średni czas poszukiwania pracy.
Jak informuje portal Money.pl, nowe badania przynoszą koszmarne wieści z rynku pracy. 61 edycja Monitora Rynku Pracy, przygotowanego przez Instytut Badawczy Randstad i Instytut Badań Pollster, wykazała, że średni czas szukania pracy w Polsce wyniósł wiosną 2026 aż 4,5 miesiąca.
To najwyższy wynik w historii pomiarów, które odbyły się 61 raz, a są przygotowywane co kwartał. W ciągu 15 minionych lat średni czas poszukiwania pracy nigdy nie był tak długi.
Wynik ten jest nie tylko rekordowy w dziejach pomiarów. On także drastycznie wzrósł w ciągu roku. W pierwszym kwartale 2025 roku wynosił 3,3 miesiąca, czyli 45 dni krócej niż obecnie.
Najgorsza jest sytuacja osób w wieku 50-64 lata. Wśród nich średni czas szukania nowej pracy wynosi 8,7 miesiąca. Tylko w ciągu kwartału jest to wzrost z 7,2 miesiąca.
W tym czasie znacznie zmalał także optymizm Polaków w kwestii poszukiwania pracy. W ciągu pół roku z 83% do 77% spadł odsetek osób uważających, że łatwo będzie znaleźć jakąkolwiek pracę. Natomiast 56% badanych uważa, że w ciągu pół roku znaleźliby pracę podobną lub lepszą od obecnej, gdyby tę ostatnią stracili.
Przed sejmem protestowali dawni franczyzobiorcy Żabki.
Jak informuje Portal Spożywczy, 25 czerwca przed budynkiem sejmu odbył się protest byłych franczyzobiorców Żabki. Protestujący apelowali o ustawowe uporządkowanie reguł działania tej sieci oraz samych zasad franczyzy w Polsce.
Dawni ajenci Żabki zwracali uwagę na to, że sieć utrudnia audyt rozliczeń i dostępu do dokumentów. Od lat są niezadowoleni z tego, w jak niejasny sposób sieć prowadzi rozliczenia z franczyzobiorcami.
Wspiera ich „Solidarność”. Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”, mówi, że po wielu dotychczasowych wspólnych działaniach franczyzobiorców i związkowców, obecnie trwają naciski na rząd Tuska w celu wprowadzenia specustawy dotyczącej uregulowania franczyzy (zasada zatrudniania, ochrony pracowników, odprowadzania podatków i składek itp.) oraz zabiegi na forum europejskim w celu ponadkrajowego rozwiązania tego problemu.
Pracownicy Auchan w Polsce dostali żenujące podwyżki.
Jak informuje portal Dla Handlu, pracownicy polskich sklepów sieci Auchan otrzymali podwyżki, które wywołały ich złość, a nie zadowolenie. Zaproponowano im aneksy do umów opiewające na kwoty… 50-60 zł brutto.
Pracownicy Auchan od dawna domagali się podwyżek. Związki zawodowe działające w polskim oddziale sieci żądali podwyżek w wysokości 400-500 zł brutto oraz dodatkowej premii za wyniki poszczególnych sklepów. Płace w Auchan rosły znacznie wolniej niż w innych sieciach, a względem wzrostu kosztów życia mowa była o stagnacji. Na początku roku pracownicy otrzymali informację, że podwyżki będą. „Miało to być minimum 140 zł brutto dla 75% pracowników. W czerwcu okazało się, że podwyżki są rzędu 50-85 zł brutto, a w większości przypadków nie przekraczają 60 zł brutto” – powiedział portalowi Dla Handlu jeden z pracowników sieci. Również premie mają być znacznie niższe od zapowiadanych, a ich zasady sformułowano tak, że zamiast deklarowanych 450 zł brutto większość zatrudnionych otrzyma nie więcej niż 270 zł brutto. Za to ucięte zostały inne benefity, jak premia kwartalna, doładowanie, bony Auchan itp.
W rozmowie z portalem pracownicy narzekają także na niefinansowy aspekt zatrudnienia. Choć przez lata przybyło sklepów sieci, zauważalnie zmniejszono ich obsadę. Oznacza to, że tyle samo lub więcej pracy wykonuje mniejsza liczba osób. Zatrudniane są jedynie osoby z niepełnosprawnościami, których etaty dofinansowuje PFRON.
Obecnie w Polsce działają 253 sklepy tej sieci. To wzrost o 7 placówek od roku 2023. W roku 2020 sieć zatrudniała w Polsce 19233 osoby, a w 2024 już tylko 15630 osób.
Duże zwolnienia na prowincji.
Jak informuje „Gazeta Krakowska”, duże zwolnienia grupowe planuje firma Famur Glinik w Gorlicach. Zostały już one zgłoszone do urzędu pracy. Wszystkie dotyczą osób zatrudnionych w dziale mechanicznym. Wytwarza on m.in. elementy hydrauliczne do maszyn stosowanych w górnictwie.
Likwidacji ma ulec cały wydział. Pracę ma stracić 189 osób.
Firma zajmuje się projektowaniem i produkcją urządzeń dla przemysłu. Zakład jest jednym z największych pracodawców w powiecie gorlickim. To jedne z największych zwolnień w okolicy od wielu lat.