Rolnicy w matni

Rolnicy w matni

Wczoraj rolnicy protestowali przeciwko lekceważeniu narastających problemów branży.

Jak informuje portal Interia Biznes, we wtorek organizacje rolnicze zorganizowały protest pod siedzibą Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Uważają, że sytuacja ich branży jest fatalna i domagają się działań i wsparcia od rządu.

Protestujący akcentowali różne palące problemy sektor rolnego w Polsce. Ich zdaniem kondycja finansowa gospodarstw rolnych jest kiepska. Adrian Wawrzyniak, rzecznik prasowy NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych mówi portalowi Interia Biznes: „W Polsce dzisiaj gospodarstwa rodzinne są na skraju bankructwa. Ta sytuacja jest spowodowana m.in. brakiem odpowiedniej pomocy finansowej ze strony ministerstwa rolnictwa i rządu”. Przypomina on, że w kwietniu rządzący obiecywali wsparcie w kwestii kosztów nawozów i paliwa dla rolników, ale do dzisiaj nic nie zostało zrobione.

Protestujący zwracali uwagę na bardzo niskie ceny skupu produktów rolnych. Damian Murawiec z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników mówi portalowi Interia Biznes: „Mamy dramatycznie niski poziom cen – od około 3,50 do 4 zł za kilogram żywca. To są ceny, które można śmiało porównać do tych sprzed 20 lat”. To samo dotyczy cen pszenicy, która również jest skupowana po stawkach sprzed niemal dwóch dekad.

Wszystko to ma miejsce w sytuacji dużego wzrostu kosztów produkcji rolnej. Protestujący akcentowali przede wszystkim znaczny wzrost cen nawozów, który ma miejsce od kilku lat. Innym problemem są obecne koszty paliw, głównie oleju napędowego do maszyn rolniczych. Na kondycji gospodarstw odbijają się także wysokie ceny gazu, który jest wykorzystywany m.in. do ogrzewania pomieszczeń gospodarczych, w suszarniach płodów rolnych itp.

Innym z problemów jest coraz większy napływ produktów rolnych z innych krajów. Protestujący zwracali uwagę na luki i rozregulowanie systemu importu płodów rolnych, głównie z Niemiec i Holandii. Adam Wawrzyniak powiedział Interii Biznes: „Polska staje się pewnego rodzaju śmietnikiem Europy dla produktów, które za granicą powinny być wycofywane lub utylizowane. Te warzywa trafiają do Polski, są przepakowywane w paczkowniach, a następnie sprzedawane w dużych sieciach handlowych. W tym samym czasie polski ziemniak i polskie warzywa, świeżo zebrane z pól naszych rolników, nie mają zbytu”. Na to nakłada się dominacja sieci handlowych: „Rolnik za wyprodukowanie młodego ziemniaka otrzymuje 25-30 groszy, podczas gdy na półkach sklepowych kupujemy go za około 3 zł za kilogram. Dotyczy to wszystkich warzyw i owoców, które jako rolnicy dostarczamy. Domagamy się od Ministerstwa Rolnictwa, aby relacje na linii markety, przetwórcy i rolnicy zostały w odpowiedni sposób uregulowane”.

Protestujący zwracali uwagę na kiepską sytuację finansową gospodarstw rolnych i bierność rządu w tej sprawie. Wskazywali, że przekłada się to także na inne branże. Wiele inwestycji w rolnictwie zostało wstrzymanych. Stagnacja panuje także na rynku maszyn rolniczych, a brak popytu ze strony rolników przekłada się na problemy producentów.

Dział
Aktualności
Wcześniej informowaliśmy o…

Zwolnienia po łódzku

Zwolnienia po łódzku

Kolejna fala likwidacji miejsc pracy w Łodzi i okolicy.

Jak informuje portal Tułódź.pl, przez Łódź i okoliczne miejscowości przetacza się kolejna fala zwolnień grupowych. Obejmuje ona przeróżne branże. Część firm zwolni nawet ponad 100 osób, a tylko w formule zwolnień grupowych żegna się z pracą już lub wkrótce ponad 700 osób.

Zwolnienia grupowe w ostatnim czasie zgłosiły następujące firmy: polski oddział Compal Europe – naprawa i serwis komputerów – 68 osób do zwolnienia; OSDW Azymut – handel hurtowy książkami i podobnymi produktami – 81 osób; Altor – budowa dróg i autostrad – 93 osoby; DesleeClama Poland z branży tekstylnej – 27 osób; Truvant Europe – produkcja opakowań – 121 osób; Stretto – branża programowania – 44 osoby; Harman Connected Services Poland z podobnej branży – 26 osób; HRP Grants – edukacja pozaszkolna – 30 osób; Janis – przemysł włókienniczy – 68 osób; Marel Shared Services Center – usługi doradcze – 66 osób; Ideal Europe – produkcja rowerów i wózków inwalidzkich – 30 osób.

Te zwolnienia już trwają lub zostaną zrealizowane najpóźniej do końca sierpnia.

Regionalne problemy z pracą

Regionalne problemy z pracą

Narasta fala zwolnień grupowych i maleje liczba ofert pracy w Wielkopolsce.

Jak informuje portal Fakty Kaliskie, w Wielkopolsce odnotowano dwa fatalne wskaźniki obrazujące sytuację na rynku pracy.

Znacznie wzrosła skala zwolnień grupowych. Tylko w ciągu pierwszych czterech miesięcy roku 2026 firmy działające w województwie zapowiedziały zwolnienia grupowe dotyczące 5000 osób. To o 70% więcej niż w całym roku 2025. Najwięcej zwolnień dotyczy branż handlowej i przemysłu. Największa skala zwolnień grupowych objęła miasto Poznań.

Druga z kiepskich tendencji to liczba ofert pracy. Firmy w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2026 roku zgłosiły ich 10 000. To aż o połowę mniej niż w tym samym okresie roku 2025. W powiatach ostrzeszowskim i poznańskim spadek liczby ofert pracy wyniósł rok do roku 70%. W dodatku aż jedna czwarta ofert to krótkotrwałe i zazwyczaj najniżej płatne etaty dofinansowane przez państwo: staże, prace interwencyjne itp.

Przywrócić badania!

Przywrócić badania!

Przedstawiciele szpitali powiatowych domagają się przywrócenia dostępności badań.

Jak informuje portal Rynek Zdrowia, Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych domaga się przywrócenia nielimitowanych badań. Przypomnijmy, że neoliberalny rząd Tuska przywrócił od 1 kwietnia 2026 roku limity na wiele ważnych badań, w tym pozwalających wcześnie wykryć nowotwory. Badania ponad przyjęte niewielkie limity mają być refundowane dopiero w kolejnym roku i wedle stawek, które czynią to nieopłacalnymi. Oznacza to, że wiele szpitali rezygnuje z badań. Dla pacjentów oznacza to duże ryzyko zdrowotne lub konieczność odpłatnego wykonania badań w sektorze prywatnym.

W stanowisku Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych napisano: „Ograniczanie dostępności porad specjalistycznych to nie oszczędność – to przeniesienie kosztów w czasie i ich zwielokrotnienie”. Organizacja informuje, że po wprowadzeniu limitów i niewielkich stawek za nadwykonania, znacznie wydłużyły się kolejki na badania. Na rezonans magnetyczny czeka się nawet 105 dni, a na kolonoskopię 263 dni.

Związek przekonuje, że zapowiadane przez rząd kolejne „reformy” grożą powtórką takiego scenariusza także w kwestii wizyt specjalistycznych, obejmując tym razem szerszą grupę chorych przewlekle – kardiologicznych, diabetologicznych, neurologicznych, pulmonologicznych i reumatologicznych. Autorzy apelu uważają, że takie pomysły nie poskutkują oszczędnościami budżetowymi, lecz większymi wydatkami – choroby wykryte później, będą droższe w leczeniu, a w „bonusie” otrzymamy cierpienie i dodatkowe zgony pacjentów.

Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych domaga się m.in. rozliczania nadwykonań co miesiąc, a nie w kolejnym roku, gdyż szpitale nie mają z czego kredytować takich działań. Uważa też, że nadwykonania powinny być płatne wedle standardowej stawki, a nie obniżonej, jak obecnie. Apelują także o zniesienie limitów na badania endoskopijne i diagnostykę obrazową, gdyż limity zagrażają zdrowiu i życiu pacjentów.